Zdjęcie na pierwszy rzut oka wyglądało, jakby zrobiono je z przypadku. Marynarka leżała na nim nienagannie, jej letnia sukienka połyskiwała jak syrenia łuska, a buty - wysokie, pozłacane i morderczo cienkie szpilki należące do Bambi - Lian trzymał za paseczki w palcach. W komentarzach podchwycono ten konkretnie kadr, nazwano go troską o najmniejszy detal.
Zdjęcie wciąż widniało na jej profilu:
bambi_bby 91 tyg.
I'm a princess, a problem, and a prize
with @livingdeadpianist
Daniel leżał mu w rękach zupełnie inaczej.
Nie był tak smukły jak Han Seung-yeon - jak naprawdę miała na imię Bambi - ani tak lekki, ale tę różnicę Lian przyjął z jakimś wewnętrznym wyrazem ulgi rozluźniającym spięte mięśnie. Cóż, nikt na diecie jaką forsowano im latami nie miał prawa ważyć ani grama więcej, więc zdrowo układającego się (choć niezbyt wygodnie wierzgającego w powietrzu) w ramionach Daniela ścisnął dla pewności mocniej, by móc nacieszyć się z tej odmiany.
一 Przestaniesz się wiercić? Przecież cię trzymam, w czym problem?
Doskonale wiedział w czym i nie ulegało najmniejszej wątpliwości, że po raz kolejny tak żywa reakcja ze strony Moore'a dawała mu większą satysfakcję niż byłby skory przyznać. Raz czy dwa poczuł muśnięcie jego skroni w okolicy swojej szczęki, loki łaskotały go pod brodą, ale gdy Daniel nareszcie złapał równowagę (albo po prostu pogodził się z losem) i zamiast z nim walczyć zaczął objaśniać rozgwiazdę jak pięcioletniemu dziecku, Lian również przestał mu dokuczać.
Jednym uchem słuchał o osobliwej budowie stworzenia - którą nawiasem mówiąc, widział dotąd trochę inaczej - ale głównie czerpał jak najwięcej z bliskości starając się przy tym zanadto nie zdradzać jak bardzo i od jak dawna jej potrzebował.
一 Oczywiście. To po prostu rozgwiazda przykleiła się trochę za wysoko 一 odparł płasko, tak, by jednocześnie nie przyznać mu racji, ale być przy tym w miarę delikatnym.
Trzymając go przed sobą wciąż miał możliwość obserwowania akwarium, ale zdecydowanie częściej niż na rozgwiazdę patrzył na Daniela poprawiającego sobie odruchowo okulary i wskazującego na coś, albo wyrysowującego kształty w powietrzu. Kilka dni temu widział jak ktoś w ten sam sposób podnosił golden retrievera, ale wesołość przeszła mu natychmiast gdy usłyszał coś o wypluwaniu żołądka.
一 Że robią co? 一 wyrzucił z siebie na wydechu, patrząc teraz na najeżony przyssawkami gwiaździsty placek przylepiony do akwarium po drugiej stronie. Po tym nastąpiła chwila bardzo wymownego milczenia, jakby Lian musiał przewartościować sobie to i owo, a następnie bardzo znacząco odstąpił od zbiornika o dwa kroki, wciąż trzymając Daniela jak niesfornego szczeniaka wymagającego nadzoru. 一 Obrzydliwe. W pewnym sensie cool, brutalnie, ale wstrętne. Skąd ty to w ogóle wiesz? 一 Przechylił głowę i spojrzał na Daniela w pełnym skupienia zastanowieniu, wyraźnie skonsternowany i pozbawiony apetytu na owoce morza w najbliższym czasie. W końcu jednak odstawił go delikatnie i starannie wyprostował mu z tyłu podwinięty płaszcz, zanim przywłaszczył sobie na powrót jego dłoń.
一 Nieprawda. Mam dokładnie tak samo daleko do ziemi, po prostu ty masz nieco dalej do nieba 一 zauważył całkiem szczerze, wolną ręką wyciągał mu właśnie kołnierzyk koszuli spod swetra. 一 Poza tym pod względem astrologicznym jestem... hmm, wężem w żywiole metalu w aspekcie... yin? Kurwa, nie pamiętam, ale podobno to coś oznacza. Wiem jak to obliczyć, ale nie mam pojęcia jak to interpretować, więc jeżeli chciałbyś kiedyś nabyć tę kompletnie bezużyteczną wiedzę, to służę pomocą.
Daniel Moore