ODPOWIEDZ
33 y/o
For good luck!
168 cm
detektyw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
detektyw z syndromem perfekcjonistki, która lata po mieście i aresztuje fałszerzy dzieł sztuki i innych zbirów
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji3. osobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czuła się wyjątkowo nie na miejscu, kiedy przekraczała próg pięciogwiazdkowego hotelu, w którym mieli się dzisiaj spotkać z Alistairem. Skinęła głową portierowi, kiedy go mijała i do ostatniej chwili walczyła z pokusą pokazania mu odznaki policyjnej, z którą się nie rozstawała — aby tylko usprawiedliwić tym i wyjaśnić swoją obecność tutaj. Zwłaszcza, że dość mocno odstawała od reszty gości, raczej eleganckich i wyrafinowanych.
Wyprostowała się nieznacznie, czując na plecach odprowadzający ją aż do samej recepcji wzrok portiera. Odchrząknęła i poprawiła torbę z chińskim jedzeniem pod pachą. Jego woń rozchodziła się powoli po całym lobby, powodując zmarszczenie się idealnie wyregulowanych brwi recepcjonistki, która westchnęła, zaszczycając Haddie spojrzeniem.
Jestem umówiona z panem Bediverem, pokój numer 2137 — odezwała się gładko, unosząc oba kąciki ust w wypracowanym kurtuazyjnym uśmiechu — Które piętro? — dodała jeszcze, chociaż doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że wynajął penthouse, przecież jej to powiedział. To jednak wystarczyło, żeby twarz blondynki za kontuarem diametralnie się zmieniła, a ton jakim przekazała jej instrukcje dotarcia do pokoju zakrawał o przesłodzony.
Haddie tylko skinęła głową na pożegnanie i ruszyła do windy, która zawiozła ją na ostatnie piętro.
Przemierzając korytarz, zrzuciła z ramion przetartą w wielu miejscach skórzaną kurtkę i przerzuciła ją sobie przez ramię.
Zapukała i cierpliwie czekała aż brunet wpuści ją do środka. Pomyślała sobie, że jeśli robił sobie z niej jaja i wcale go tu nie było, a zorganizował to tylko po to, żeby utrzeć jej nosa, to zamorduje go i to w wyjątkowo brutalny sposób. Na pewno znalazłaby kilka, przeglądając stare akta — wszak pracowała w dziale do spraw przestępczości zorganizowanej, ci ludzie mieli kreatywne podejście do zbrodni. Zazwyczaj.
Nie powiedziałeś, że żeby tu wejść trzeba ubrać się jak na galę filmową — mruknęła, przepychając się obok niego przez próg. Rzuciła kurtkę na stojący w rogu fotel i poprawiła biały tiszert, jednocześnie rozglądając się po pomieszczeniu w poszukiwaniu stolika, która w końcu namierzyła. Postawiła na nim torbę z chińszczyzną — Podano do stołu! — zawołała, siląc się na ton godny Donny Reed, sugerujący zaserwowanie trzydaniowego obiadu własnej roboty. No cóż, jakby nie patrzeć, sajgonki i smażony ryż też były czyjąś robotą.
Zajęła jedno z wolnych miejsc i podwinęła nogę pod pupę, sięgając po papierowe pudełka, które zaczęła otwierać i jednocześnie opowiadać Alistairowi co się w nich znajdowało.
Kiedy skończyła, sięgnęła do sporej, ortalionowej torby i wyjęła z niej stos notatek.
Zaczęłam przygotowywać detale naszej misji. Możemy przejść dzisiaj przez życiorys Sigrid i doprecyzować kwestie sztuki — twoje kwestie — doprecyzowała, w razie gdyby z jakiegoś powodu nie wiedział.

Alistair Bedivere
gall anonim
nie kieruj moją postacią i nie podejmuj za nią decyzji bez wcześniejszego ustalenia tego ze mną
40 y/o
For good luck!
188 cm
Konsultant Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bedivere starał się nie wynajmować zawsze tych samych pokoi, apartamentów bądź mieszkań. Zdążył się już wielokrotnie przekonać o tym, że w wypadku jego kariery lepiej było być nieprzewidywalnym. Jedno się natomiast nigdy nie zmieniało. Lubił przestrzeń, pewien stopień luksusu. Jednak nie chodziło tylko i wyłącznie o jego snobizm. Chodziło również o bezpieczeństwo. Te bardziej ekskluzywne apartamenty bądź hotele miały portierów, monitoring. Nie wierzył w to, że te rzeczy powstrzymałyby kogoś naprawdę zmotywowanego, aczkolwiek mogły kogoś przynajmniej spowolnić. Pozostawić jakiś ślad. Wiele osób mogło to postrzegać po prostu jako snobizm. Po części mieliby rację, lecz jak to z nim bywało. Wszystko miało swoje drugie dno. Ostrożność przede wszystkim. Właśnie w taki sposób pozostawał poza zasięgiem organów ścigania oraz swoich konkurentów.
Spodziewał się dzisiaj Haddie. Przecież ona zawsze musiała mieć wszystko zaplanowane. On natomiast... Całkiem lubił improwizację. Więc tak jak pamiętał, że umówili się na dzisiejszy wieczór, niekoniecznie przykładał uwagę do tego o której to miało być godzinie. Wychodząc spod prysznica zauważył, że dzwonili do jego pokoju z recepcji. W końcu po prostu wysłali mu sms'a którego właśnie odczytywał, kiedy usłyszał pukanie do drzwi. Nie zamierzał pozwalać jej za długo czekać, więc otworzył jej w puchatym, białym szlafroku z nadal mokrymi włosami. Nie zdążył się nawet przywitać zanim przecisnęła się obok niego w drzwiach.
- Jasne, czuj się jak u siebie. - rzucił z pewnym rozbawieniem obserwując jak bez większych skrupułów gości się w jego przestrzeni.
Nie zabolałoby jej gdyby narzuciła na siebie coś więcej niż prosty tshirt oraz spodnie, ale prawda była taka, że Wheeler jest piękną kobietą, a takie nie potrzebują drogich kreacji by zwracać na siebie uwagę. Alistair wiedział, że nie ma co tego komentować, a tym bardziej prawić jej komplementów, więc po prostu obciął ją sobie spojrzeniem dla własnej przyjemności kiedy akurat nie patrzyła rozpakowując swoje dary.
- Nie tylko piękna, ale jeszcze potrafi w mgnieniu oka przygotować orientalną kolację. Uważaj, jak się ludzie dowiedzą będą chcieli cię poślubić. - poruszył wymownie brwiami opadając na fotel na przeciwko niej wycierając sobie włosy ręcznikiem - Co do tego polecasz? Wino? Drinki? - uniósł na nią wzrok przechylając lekko głowę.
Skoro już się postarała i załatwiła dla nich coś dobrego powinna również wybrać co do tego wypiją. Chyba nie spodziewała się, że będą tak siedzieć o suchym pysku. Mieli na wyciągnięcie ręki room service, a za wszystko płacił on. Grzechem byłoby nie skorzystać.
- A już pomyślałem, że się za mną stęskniłaś i w końcu zapraszasz mnie na randkę. - przewrócił teatralnie oczami - Nawet jeśli w moim własnym hotelu. - zaśmiał się cicho zarzucając sobie mokry ręcznik na ramiona i sięgając po sajgonkę - To od czego chcesz zacząć? Swojej postaci czy mam Ci wyłożyć wszystkie dzieła sztuki, które będą dostępne? Zarówno te oficjalne jak i nieoficjalne? - przeszedł dość zgrabnie do celu jej wizyty.
Znał ją na tyle by wiedzieć, że nie wyluzuje dopóki nie przerobią chociaż części tematów. Jeśli to ma być przyjemnie spędzony wieczór, nie dało się uciec od jej pracy.

haddie wheeler
33 y/o
For good luck!
168 cm
detektyw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
detektyw z syndromem perfekcjonistki, która lata po mieście i aresztuje fałszerzy dzieł sztuki i innych zbirów
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji3. osobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Prawdę mówiąc, znaczna część jej wtargnięcia do pokoju Alistaira w formie tornado, wynikała z tego, że poczuła się okropnie niezręcznie na widok mężczyzny w samym szlafroku, który jasno zdradzał fakt, że jeszcze kilka chwil wcześniej Al znajdował się nagi pod prysznicem. Jej myśli i niesforna wyobraźnia momentalnie podsunęły blondynce widok tego, co znajdowało się pod puchatym materiałem szlafroka a ściśnięcie w żołądku i lekko podniesione z tego tytułu włoski na rękach sprawiły, że Haddie za wszelką cenę chciała odciągnąć myśli w innym kierunku. Skrajnie odwrotnym, możliwie mało seksualnym. Rozstawienie jedzenia i trajkotanie bez ładu i składu wydawało się być strzałem w dziesiątkę. I było. Dopóki uparcie wpatrywała się w pojemniki z chińskim jedzeniem, tak jakby miały jej zdradzić tajemnice wszechświata. Co jakiś czas łypała ukradkiem na bruneta, który nie sprawiał wrażenia kogoś, kto w najbliższym czasie planował się przebrać.
Prychnęła na jego komentarz, który postanowiła puścić mimo uszu, natomiast w końcu na niego spojrzała, lokując spojrzenie niebieskich oczu prosto w jego twarzy (która chcąc nie chcąc była najbezpieczniejszym rewirem na chwilę obecną).
Planujesz się ubrać, czy będziesz tak siedział? — zapytała bez pardonu i prostując się nieznacznie, skrzyżowała ręce na piersi, patrząc na niego wyczekująco i dość znacząco. Zdawała sobie sprawę, że pewnie tym pytaniem odblokuje serię kąśliwych uwag, ale była na to przygotowana. Cały czas, jak mantrę, powtarzała sobie, że spotkali się tutaj w celach zawodowych, cel uświęcał środki, a jej jedyną misją jest schwytanie Bensona Grey’a — nie ważne jak, ważne aby jak najszybciej i skutecznie.
Poza tym nie wino, nie drinki… mamy pracę, dużo pracy. Jak chcesz się skupić, kiedy będziesz nietrzeźwy? — mruknęła i przewróciła oczami, zdenerwowana jego brakiem profesjonalizmu. Zaczęła myśleć, że przystanie na spotkanie się tutaj, zamiast w bezpiecznych i neutralnych posterunkowych warunkach było błędem. Teraz nie było już jednak odwrotu i musiała skupić się na tyle, aby przekierowywać rozmowę na odpowiednie tory i unikać jakiegokolwiek zbaczania z terenu. Nawet jeśli jej własny wzrok usilnie chciał się ześlizgnąć na prześwit w szlafroku, który odsłaniał tors mężczyzny, namawiany przez umysł. Serce? Głupotę?
Odchrząknęła i z impetem wystawiła na stolik ostatnie opakowanie, wytrącając tym z równowagi nawet samą siebie. Uśmiechnęła się jednak potulnie i sięgała po jeden z dwóch zestawów pałeczek.
Oczywiście, codziennie wieczorem przed snem myślę o tym, jak bardzo za tobą tęsknię, skup się Bedivere — prychnęła w taki sposób, jakby jakakolwiek myśl o nim była dla niej uwłaczająca i odrażająca. I poniekąd była. Prawdopodobnie dlatego zachowywała się teraz dość nerwowo, kiedy jej własna głowa toczyła z nią walkę, chcąc otworzyć wspomnienia, które aktywnie starała się wymazać. Wspomnienie ciepła torsu, który mamił ją swoim widokiem, zapachu perfum bruneta, czy delikatnego i stanowczego jednocześnie dotyku jego dłoni na jej nagiej skórze… skup się Wheeler!
Ustalmy priorytety. Co musimy kategorycznie omówić i ustalić, bez czego nie ruszymy z tematem, a co możemy ewentualnie dodać w trakcie — ucieszyła się, kiedy w końcu przeszedł do rzeczy. Jej sylwetka widocznie się rozluźniła, kiedy umościła się wygodniej na krześle i sięgnęła po kilka kawałków kurczaka i trochę ryżu — To pozwoli nam stworzyć siatkę tematów. Ale powiedziałabym, że postać — powoli wypuściła powietrze, czując jak serce wraca do normalnego i spokojnego bicia, po harcach jakie odprawiało jeszcze kilka minut temu, tuż po jej przybyciu na miejsce.
Zdecydowanie prościej było jej zachowywać dystans na „swoim” terenie. Tutaj czuła się osłabiona w swojej determinacji do ignorowania Alistaira jako osoby.

Alistair Bedivere
gall anonim
nie kieruj moją postacią i nie podejmuj za nią decyzji bez wcześniejszego ustalenia tego ze mną
40 y/o
For good luck!
188 cm
Konsultant Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Dziękuję, posiedzę. - uśmiechnął się do niej słodko, uprzejmie, acz nieco zadziornie poprzez prawy kącik jego ust, który zawsze unosił się nieco wyżej niż ten drugi.
Skłamałby mówiąc, że jej reakcje nie sprawiały mu po prostu przyjemności. Niestety, lubił naciskać różne jej guziczki by zobaczyć jak zareaguje. Ponieważ jej reakcje były dość niecodzienne. Potrafiły go zaskoczyć i cholera, po prostu nie mógł się powstrzymać. Większość kobiet, które znał reagowały na niego w dość sztampowy, prosty do przewidzenia sposób. To pewnie kwestia środowisk, w których się obracał. Haddie nie była z jego świata. Miała swoje zdanie. Swoje życie, które wbrew pozorom mogło być całkiem ciekawe. Chociaż cały czas był przekonany o tym, że to właśnie on dodaje koloru jej codzienności. Bez niego by się po prostu zanudziła. Podobnie jak on bez niej. Przecież to właśnie dla niej wracał w te strony. Jasne, zabawa w policjanta była całkiem zabawna, lecz to ta policjantka sprawiała, że ryzykował swoją wolność za każdym razem, gdy wchodził na posterunek. Pozwolił sobie po prostu spoglądać na nią w ten sam sposób, w który patrzył na nią gdy w końcu pozwolili sobie na wskoczenie do łóżka. Jakby nie patrzeć bardzo wygodne łóżko stało właśnie kilka kroków za jej plecami.
- Chyba to pytanie powinnaś zadać sama sobie. Czy twoja postać jest abstynentką? Może wyglądać nieco podejrzanie kiedy będziemy już na miejscu. - skorygował nieco jej tok myślenia przechylając nieco głowę i opierając podbródek o swoją zaciśniętą dłoń.
Widział, gdzie chciał uciekać jej wzrok. Gdy w końcu uciekł, a on ją na tym przyłapał po prostu zaczepnie się uśmiechnął lustrując ją swoim spojrzeniem. Zawsze ciężko było mu oderwać od niej wzrok. Z początku chciał ją po prostu zdobyć. Była wyzwaniem. A kiedy to się w końcu stało jego ochota nie została jednak zaspokojona. Fizycznie tylko częściowo, ale emocjonalnie? Wybudzała w nim coś dziwnego, czego nie poczuł nigdy wcześniej. Z jednej strony chciał to zbadać, ale z drugiej? Przecież nie wchodził w coś takiego jak relacje. Te tylko sprawiały, że człowiek był uwiązany. Mógł zostać odkryty. Tego nauczyło go życie. Dlatego zniknął. Dlatego nie pisał. Co nie znaczyło, że zapomniał.
- Harry... Cóż za wyznanie. Nie spodziewałem się tego po Tobie. - teatralnie nabrał szybko powietrza łapiąc się za tors, jednocześnie nieco więcej go odsłaniając - Też za tobą tęskniłem. - powiedział zgodnie z prawdą patrząc w jej jasne tęczówki - Od czasu do czasu. - uśmiechnął się filuternie puszczając jej oczko.
Nie były sobą, gdyby chociaż trochę w tym wszystkim nie pożartował. Nie mogło się zrobić zbyt poważnie. To nie było w ich stylu i nie tego teraz chciał.
- Dlaczego każde planowanie z Tobą wygląda jak nauka do egzaminu... - mlasnął, westchnął i załamał ręce rozpływając się na swoim krześle jednocześnie przewracając oczami, co na raz wyglądało bardzo komicznie - Widzisz, właśnie dlatego nie mogę być trzeźwy. - westchnął raz jeszcze wstając i podchodząc do stolika na którym nadal było kilka butelek wina.
- Lekcja numer jeden. Planuj na najgorsze, spodziewaj się najlepszego. - powiedział biorąc to jedną, to drugą butelkę do ręki aż w końcu wybrał jedną z nich i mimo wszystko wrócił z dwoma lampkami.
- Najważniejsza jest twoja postać. O mnie nie musisz się martwić. Kim będziesz, gdy tam wejdziesz? Liczą się najmniejsze detale. Detale te pozwolą Ci skutecznie stać się kimś innym. Nie skupiaj się na tym, co miałaś w swoich teczkach. Do jakich szkół chodziła. Na jakie zajęcia uczęszczała. Kiedy straciła dziewictwo? - uśmiechnął się zaczepnie spoglądając na nią kątem oka kiedy rozlewał wino - Wszystkie momenty, które ukształtowały Ciebie, ukształtują również twoją postać. - skończył w końcu siadając w powrotem na swoim fotelu i zabierając sobie jeszcze po drodze sajgonkę.
- Więc..? Kim jesteś? - zapytał dość enigmatycznie spoglądając na nią bacznie znad swojej lampki, którą przyłożył do ust, lecz jeszcze nie napił się wina.

haddie wheeler
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Ritz-Carlton”