Prychnęła rozbawiona uwagą o swoim ego. Coś w tym zdecydowanie było. Nie zgadzała się z nią w kwestii posiadanej wiedzy, bo przecież pod tym względem czuła się bardzo pewnie. Ale wybujałe ego? Podobno wpasowywała się w ten schemat. Nie słyszała tego przecież pierwszy raz w życiu. Jej zdaniem miała perfekcyjną samoocenę, bardzo dobrze dostosowaną do własnych możliwości i wcale się nie przeceniała. Ale może jednak Ruelle była zbyt ograniczona, żeby to zauważyć? Cross nie czuła się w obowiązku wyciągania jej z tych błędnych założeń. Albo w końcu dostrzeże to sama albo będzie żyć z tą nieświadomością na wieki i taka niedoinformowana umrze.
Wbijanie jej czegokolwiek w ciało nie mieściło się w sferze rozrywek, na jakie Cross była gotowa w tym tygodniu. Okej, może to nie do końca była prawda. Znalazłaby kilka ciekawszych opcji niż długopis i oko. W jej myślach natychmiast pojawiła się wizja, w której przesuwała leniwie palcami po powiekach Ruelle, kierując się w dół – przez jej policzek, szyję, tors... Nie, to tym bardziej nie nadawało się do wykorzystania. Uśmiechnęła się do własnych myśli. Jeszcze, kurwa, czego. Musi zostać przy wizjach mordowania.
Schowała papierosy z powrotem do kurtki, gdy Prescott już jednym się poczęstowała. Z tej samej kieszeni wyjęła zapalniczkę – oczywiście z gołą babą. Hojnie obdarzona przez
— Doprawdy? To czemu jeszcze nie uciekłaś w popłochu, Mała? — Oczywiście, że całkowicie zignorowała jej prośbę o nieużywanie tego określenia. Było zbyt trafne, żeby je tak łatwo porzucać. Zresztą, Ruelle powinna przez te lata zauważyć, że stawianie jej zakazów to najkrótsza droga do sprawienia, by coś zrobiła.
— Ja na przykład przyszłam narysować to zapomniane przez bogów miejsce — wyjaśniła, odpalając własnego papierosa. Obróciła głowę, bo nie była aż tak niewychowana, by dmuchać dymem prosto w czyjąś twarz. A przynajmniej nie z bezcelowej złośliwości. Ruchem głowy wskazała w stronę zakładu pogrzebowego, przed którym stały, żeby precyzyjniej określić, co właściwie szkicowała.
— Chociaż sama już nie wiem. Z daleka robiło całkiem inne wrażenie niż z bliska — dodała, przenosząc wzrok na Prescott. Nadal mówiła o zakładzie? Przyglądanie się dziewczynie z tak bliska przecież też dało jej masę... nowych wrażeń.
Ruelle I. Prescott