21 y/o
For good luck!
173 cm
making a cuppa at the bubble tea shop
Awatar użytkownika
I thought that I was special, you made me feel like it was my fault you were the devil
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Rozumiem, że sama nie bardzo odnajdujesz się w tym gatunku - stwierdziła, bo w trakcie ich krótkiej znajomości Ophelia zazwyczaj pozwalała sobie na dłuższą wypowiedź, jeśli temat przypadł jej do gustu. Oczywiście Billie w żaden sposób jej nie oceniała, w końcu jej zainteresowania dało się wyliczyć na palcach jednej ręki. Mimo to chciała znaleźć wspólny temat do rozmowy z kobietą, która poświęcała swój czas, by bezpiecznie odprowadzić ją do domu. Doceniała to i chciała się upewnić, że ich wspólna podróż nie będzie przesiąknięta niezręczną ciszą.
Ona sama nie zwracała wielkiej uwagi na deszcz, podobnie jak dziewięćdziesiąt procent Brytyjczyków. Opady nie były w stanie zrujnować jej codziennej rutyny czy popsuć humoru. Deszcz był częścią jej życia i prawdopodobnie podchodziła do niego w taki sam sposób, w jaki Ophelia podchodziła do śniegu i zimna.
- Najlepiej zainwestować w płaszcz przeciwdeszczowy i gumowce - poradziła, tak na wypadek, gdyby kobieta zdecydowała się kiedyś przeprowadzić z Kanady na Wyspy Brytyjskie. - Moim zdaniem deszcz nie jest taki zły, choć tak naprawdę nigdy się nad tym nie zastanawiałam - było to dla niej coś normalnego, z czym miała kontakt od najmłodszych lat. Może gdyby urodziła się w innym kraju i przeprowadziła do Anglii gdy była już dorosła, deszcz okazałby się problematyczny. Podobnie jak aktualnie było w kwestii ujemnej temperatury, za sprawą której szczypały ją policzki.
Nie, treningów na hali nie można było porównać do tych na boisku, ale dla Brackenborough liczyło się tylko to, by mogła kopać piłkę. Potrafiła się dostosować i skoro ktoś, kto znał się na tym lepiej od niej decydował, że muszą przenieść się do zamkniętej sali, robiła to bez marudzenia.
Doszukała się zdziwienia w głosie towarzyszki, za sprawą czego próbowała przypomnieć sobie wszystkie zalety, jakie niosło za sobą studiowanie na uniwersytecie w Północnej Karolinie.
- To nie jest zwykła szkoła, tylko najpotężniejszy program w historii kobiecej piłki. Mają na koncie dwadzieścia jeden tytułów mistrzowskich NCAA, czego nie dokonał nikt inny w Stanach - powiedziała, zatrzymując się w miejscu. Chciała skupić całą swoją uwagę na tym, co liczyło się dla niej najbardziej. - Ale najważniejsze jest to, że to właśnie ten uniwersytet ukończyło najwięcej profesjonalnych zawodniczek na świecie. Statystyki nie kłamią — jeśli chcesz trafić do ligi NWSL albo wrócić do Europy z konkretnym kontraktem, Chapel Hill jest najlepszym wyborem. Skauci z całego świata śledzą ich mecze w pierwszej kolejności, bo wiedzą, że tamtejsze dziewczyny są przygotowane do gry na najwyższym poziomie - mówiła z pasją, ale w jej głosie można również było doszukać się smutku. Wiązało się to z niespełnionym marzeniem, bo przecież zamiast w Północnej Karolinie, studiowała na uniwersytecie w Toronto.
Zacisnęła zmarznięte palce na kierownicy hulajnogi i ponownie zaczęła podążać w stronę budynku mieszkalnego.
- Dziękuję - odpowiedziała krótko, odnosząc wrażenie, że ludzie nie mówili szczerze, gdy życzyli jej powodzenia w dojściu do celu. Nie winiła ich, przecież wciąż zbyt mało osób interesowało się kobiecą piłką nożną. Miała jednak nadzieję, że z czasem ulegnie to zmianie i jej ukochany sporty będzie cieszył się ogromną popularnością.

Ophelia Attwood
mashedpotato
posty pisane w pierwszej osobie
36 y/o
Welkom in Canada
164 cm
managerka Tranzac Club
Awatar użytkownika
I am my own sanctuary and I can be reborn as many times as I choose throughout my life
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnęła się jedynie na uwagę Billie. Nie chciała zaszczycać ją zbyt długą wypowiedzią, bo myślała, że dziewczyna jej powie coś więcej na temat ukochanych seriali.
- Nie powiedziałabym, że szczególnie się lubuję w takiej tematyce, ale to też nie tak, że jej nie lubię. Po prostu musi mnie to jakoś szczególnie zainteresować pomysłem i wizją - stwierdziła pokrótce i zastanowiła się nieco głębiej. - Często też sięgam po prostu po coś na fo mam ochotę w danym momencie. Nieraz jest to coś lekkiego, co wprowadza w dobry nastrój, a czasami coś, co przypomina studnię rozpaczy. Niekiedy masz ochotę na to, aby ktoś ci podeptał uczucia i przeciągnął przez piekło dla intensywnych emocji.
W końcu chodziło o doznania, a nie zawsze była w nastroju na przeżywanie pewnej gamy emocji. Lubiła mieć różnorodność. Lubiła dopasowywać przeżycia do tego jaki miała humor.
Analogicznie wielu Kanadyjczyków nie zwracało uwagi na zimno, które zresztą atakowało jedynie przez część roku. Deszcz towarzyszył Brytyjczykom przez niemal cały czas i przez to był dużo bardziej dokuczliwy.
- Nie wyobrażam sobie chodzenia cały czas w płaszczach przeciwdeszczowych i gumowcach - odparła, kręcąc głową. - Gdzie w tym jakiś większy szyk?
Może i nie była szczególnie przewrażliwiona na punkcie wyglądu, ale zdawało jej się, że cały czas ograniczanie się do stylizacji w jednym tylko stylu z pewnością mogłoby jej się znudzić.
Nigdy nie interesowała się szczególnie sportem, więc nie miała pojęcia, gdzie znajdowały się najlepsze uczelnie specjalizujące się w piłce nożnej czy innych dyscyplinach. Karolina Północna była dla niej całkowitą nowością i raczej stanem, o którym rzadko kiedy się słyszało. Większość ludzi chyba bardziej ciągnęła do Bluszczowej Ligi czy w innych bardziej popularnych miejscach. Nowy Jork? Kalifornia?
- Nie wiedziałam tego. Jak teraz o tym wspominasz to brzmi to naprawdę elitarnie - przyznała i domyślała się też, że dostanie się do takiego miejsca pewnie graniczyło z cudem. - Toronto to był drugi wybór?
A może trzeci, czwarty lub piąty? Mogło to być prawdopodobne jeśli mierzyła naprawdę wysoko. Wiele dziewczyn pewnie podzielało jej marzenia o prestiżowych uczelniach, a miejsca na takowych były mocno ograniczone i najczęściej wiązały się z ogromnymi opłatami lub też wybitnymi umiejętnościami.
- Nie masz za co - odpowiedziała, skupiając się na chwilę na wiszących w powietrzu płatkach śniegu, które wirowały w świetle pobliskiej latarni.

Billie Brackenborough
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Artisans’ Alley”