24 y/o
OPIEKUN FORUM
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Masz rację. Trzeba by odciąć dopływ, a jednak ludzie płacący w kinie za bilet nie przykładają się do tego w aż tak dużym stopniu. Ja to się w ogóle zastanawiam jak ci wszyscy reżyserzy mają takie gigantyczne budżety na te filmy. Skąd się ta kasa bierze? — najpierw Daphne skupiła się na odpowiedzi, natomiast w momencie, gdy Filipek zapisywał swoje rymy do notatnika, nieznacznie uniosła brwi. Przyglądała się natomiast w milczeniu, nie chcąc zakłócać tego procesu.
Bez wahania zbiła z nim piątkę, gdy tylko wyciągnął w jej kierunku rękę. Była wręcz usatysfakcjonowana, że dzielili również i ten pogląd w kwestiach filmowych.
To to przerysowanie, co nie? To nie pączek, ale jest jeszcze bardziej przebrzydle słodkie. Co to? — oczywiście, że musiała rzucić zagadką, nawet taką dość badziewną. Sama miała też na koncie parę takich klasyków, ale najbardziej w pamięci odcisnął się jej film Uwierz w ducha. Ale tylko dlatego, że jej matka oglądałaby ten film w kółko. Nie wróciłaby do nich jednak ponownie. Wolała w kółko oglądać cokolwiek związanego z superbohaterami lub powtarzać ulubione seriale. Gotham obejrzała już chyba z pięć razy. Ale Riddler zobowiązywał.
Tak! Ta scena jest świetna. I ta mina Lokiego po tym wszystkim, bezcenna. — aż się zaśmiała cicho na wspomnienie o tej scence. Mogła uwielbiać postać, natomiast takie traktowanie jak najbardziej należało mu się po rozwaleniu prawie całego Nowego Jorku. — Ooo, naprawdę? Kurczę, ja ci powiem że ja mam taką bluzę z motywem Spider-Gwen. Bo bardzo lubię tę postać, może nie tak jak Riddlera… Ale wciąż. A, no i strój Riddlera też mam. Zakładałam na tegoroczne halloween. — raczej już ubiegłoroczne, ale wiadomo o co chodzi! Choć starała się mówić cicho, to i tak jej ekscytacja była dobrze widoczna w jej głosie. Dobrze, że po prostu w sali nie było wiele osób, to raczej nikt im uwagi nie zwróci.
Żartujesz? Zaprosiłabym go na herbatkę nawet. — parsknęła, zaraz potem głupio się uśmiechając. Spider-Manowi z pewnością spodobałyby się jej kubko-zlewki. Jej to zdecydowanie bliżej było do nauki, choć nie w takim sensie. Ale zawsze coś.
Możemy kiedyś wspólnie obejrzeć. Kiedyś powinnam w końcu to nadrobić, przecież to właściwie jeden z klasyków. — bardziej mem przez te milion części, ale tym akurat nie musiała dzielić się na głos. Po prostu nie chciała, by Filipkowi było zbyt smutno, że nie może pogadać o tych filmach.
Nie spodziewała się, że Carissoni tak bardzo przejmie się jej sercem. Daphne od dawna pracowała, by ten problem nie wpływał znacznie na jej życie codzienne, co też w pewnym sensie się powiodło. Miała trochę ograniczeń, to fakt, ale mogła normalnie żyć. I to jej wystarczało. Nie mogła jednak ukryć zaskoczenia, gdy Filipek tak się zaofiarował, by jej pomóc. Aż musiała odciągnąć spojrzenie od filmu.
Jasne… Nie ma sprawy. Tak zrobię. Bardzo ci… dziękuję. — delikatna czerwień kwitła na jej policzkach, a ona sama czuła się… nietypowo. Nie spodziewała się, że ktoś na pierwszej randce wykaże się taką opiekuńczością w stosunku do niej, choć nawet jej nie oczekiwała. Zatkało ją na tyle, że nawet nie wiedziała co więcej powiedzieć.
Tego gestu z ręką też się nie spodziewała. Aż spojrzała w dół, mrugając zawzięcie, jakby mając wrażenie że to jakaś iluzja, nie rzeczywistość. Ale dotyk jego palców był całkiem realistyczny. I bardzo przyjemny. Po nieco dłuższej chwili ruszyła jednak nieśmiało swoją dłoń, obracając ją na tyle, by odwzajemnić ten sam gest.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Szczerze? Też chciałbym wiedzieć. Nie ogarniam jak to działa, szczególnie w przypadku gniotów za które potem reżyserzy dostają nagrody albo kręcą kontynuację. - no naprawdę nie potrafił tego pojąć, dlatego z tej całej frustracji musiał aż pociągnąć za słomkę tj. wziąć kilka łyków napoju.
Uśmiechnął się, gdy Daphne zbiła z nim piąteczkę.
- Hmm… czyżby chodziło o komedię romantyczną? - spytał, próbując połączyć wszystkie kropki ze sobą Bo w sumie komedie romantyczne były przesłodzone, tak samo jak zwykłe romansidła. stwierdził w myślach, zastanawiając się, czy nie powinien odpowiedzieć właśnie romansidło, zamiast komedii romantycznej, no ale już trudno. Najwyżej znowu wyjdę na głupka. pomyślał, bo bilans jego odgadnięć był mniejszy niż nieodgadnięć. Ale szczerze? Był naprawdę pod wrażeniem, że Daphne potrafiła wymyślać zagadki, bo jemu zwyczajnie by się po prostu… nie chciało. Wystarczyło, że musiał się zmóżdżać nad wymyśleniem nowej piosenki.
- To prawda. - zgodził się, a po krótkiej chwili również się zaśmiał, jednocześnie ciesząc się, że mógł usłyszeć śmiech dziewczyny z którą aktualnie był w kinie.
Oczy mu się powiększyły i jednocześnie zaświeciły, gdy usłyszał jaką koszulkę posiadała Daphne. Czy to można nazwać przeznaczeniem? zapytał samego siebie w myślach.
- To może…. tak tylko głośno myślę… ale może… - zaczął niepewnie, skubiąc skórkę przy paznokciu palca wskazującego.
- Może któregoś razu ja założę strój i Ty założysz bluzę? Będziemy mieli match outfity. - dokończył nieśmiało, choć przecież niczego złego nie proponował - chciał jedynie zapytać, czy Daphne nie miałaby nic przeciwko, by któregoś dnia nie wybrać jako “dzień pająka”, w którym obydwoje założą coś z pajęczego multiwersum lub uniwersum.
- Szanuję, że wiesz już co założysz na halloween. Ja jeszcze o tym nie myślałem. - odparł zgodnie z prawdą. Nie myślał, ponieważ do halloween było jeszcze dość sporo czasu.
- A kazałabyś mu łazić po suficie by udowodnił, że faktycznie jest tym, za kogo się podaje? - spytał, nawiązując do sceny z trzeciej części najnowszego Spider-mana, gdzie MJ kazała jednego z Peterów Parkerów dać dowód na to, że naprawdę jest człowiekiem pająkiem, rzucając w niego czymś a’la bułkami. Oczywiście nie mówił poważnie, tylko po prostu chciał wspomnieć tą scenkę i uznał ten moment za odpowiedni.
- Jestem totalnie za! Daj znać, kiedy będziesz miała nieco luźniejszy termin. - on najwyżej powie przełożonej, że akurat tego dnia nie wystąpi bo coś - na pewno wpadnie na jakiś genialny powód typu choroba lub wykorzysta kartę AS czyli studia.
Uśmiechnął się lekko, choć w środku wciąż odczuwał niepokój. Mimo to poczuł, ogarniającą, a zarazem przyjemną fala ciepła, gdy zauważył, że dziewczyna nie cofnęła swojej dłoni, tylko tego delikatnie ją odwróciła. Spojrzał na ich splecione dłonie przez krótką chwilę, jakby upewniał się, że to naprawdę się dzieje. Potem powoli, niemal nieśmiało, zaczął kciukiem gładzić zewnętrzną stronę dłoni Daphne, w cichym, uspokajającym geście. Film się zaczął więc Filip siedział cicho i oglądał. Przy niektórych scenach nawet parsknął śmiechem - oczywiście co jakiś czas zerkał też na Daphne - swojej dłoni nie zamierzał zabierać. Miał jeszcze drugą rękę. I to właśnie nią łapał za kubek oraz jadł popcorn.

Daphne van Laar
24 y/o
OPIEKUN FORUM
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Boże, mam identycznie. To, albo jak robią w kółko te przeklęte remakes, a to praktycznie zawsze wychodzi gorzej niż oryginał. I to ich nie zatrzymuje. — aż prychnęła, nawet nie kryjąc swojej irytacji w tym temacie. Pokręciła aż nosem na to wszystko, bo próbowała to zrozumieć od dawien dawna, ale z marnym skutkiem.
Tak! Zgadza się. — najpierw strzeliła palcami, by zaraz złożyć swoje ręce jak do modlitwy i bezgłośnie zaklaskać. Cieszyła się, że Filipek zdawał się coraz lepiej radzić z jej durnymi zagadkami. A czy to był romans, czy komedia romantyczna to już wszystko jedno. Dla Daphne oba były tak samo mdłe i nudne. Humor w tym przypadku pomagał bardzo niewiele, o ile w ogóle. Przynajmniej według niej.
Reakcja Carissoniego nie uszła jej uwadze, przez co jej własne brwi uniosły się nieco ku górze. Musiał chyba bardzo lubić Pajączka, skoro tak się podekscytował. Nic dziwnego, Spider-Man był naprawdę fajną postacią. Jego pomysł był ciekawy, a Daphne oszukiwałaby samą siebie, gdyby na tę wieść serce nie zabiło jej odrobinę szybciej.
Bardzo chętnie. Zawsze chciałam spróbować wspólnego cosplayu z kimś innym. — przyznała, czując jak jej uszy również delikatnie oblewają się czerwienią. Zaczęła się nieznacznie wiercić w swoim siedzeniu, próbując pozbyć się tego dziwnego, ściskającego uczucia we wnętrzu swojego ciała. Skupiła się zatem na ekranie, choć skupienie straciła od razu.
A to na tegoroczne to też jeszcze nie wiem. Sorka, chodziło mi że byłam już przebrana za Riddlera na Halloween w 2025. — nowy rok ledwie co się zaczął, przez co wciąż łapała się na tym jak mówiła „w tym roku”, mówiąc o poprzednim.
Nad kolejnym pytaniem musiała się zastanowić, ale tylko przez krótką chwilę.
Myślę, że tak. Zawsze to może być jakiś cosplayer a nie prawdziwy pajączek. — tym samym potwierdziła, że rozumiała MJ w tamtej scenie. Nawet jeśli nie było to multiwersum, to zawsze była szansa na to, co właśnie powiedziała.
Tutaj też pokiwała głową w odpowiedzi, ale zostawiła poszukiwanie potencjalnego terminu na czas powrotu do domu. Teraz mieli inne zajęcie niż rozmyślania o tym, kiedy mogli spotkać się ponownie.
To śmieszne, prawie że łaskoczące uczucie w jej wnętrzu powróciło wraz z momentem, gdy ich dłonie się splotły. Nie była przyzwyczajona do takich rzeczy, przez co czuła się dziwnie, ale z drugiej strony nie chciała tego przerywać. W końcu była to randka, czyż nie?
Jej pierwszą reakcją na głaskanie jej dłoni było naprężenie mięśni w reszcie ciała, lecz dość szybko też starała się wyluzować. Czuła się aż zła sama na siebie że reagowała tak na drobne gesty, zupełnie nie mając doświadczenia w takich sprawach. Rozluźniła się też bardziej w momencie, gdy mogła już oglądać film. Skupiła się na ekranie, delikatnie ściskając dłoń Filipka w odpowiedzi. Zrobiła to niemalże machinalnie. W międzyczasie też jej mimika zmieniała się w zależności od sceny w filmie, parskała też śmiechem czy nawet czasem wzdychała z zażenowania na jakimś dziwnym momencie. Korzystanie z jedzenia i picia było trochę utrudnione, ale dzielnie szła w ślady Filipka i również korzystała przy tym z jednej ręki, nie chcąc by było mu smutno gdyby nagle wyrwała swoją dłoń.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
19 y/o
Welkom in Canada
175 cm
za dnia student, w nocy zaś dj w The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
Put yo hands up and build a snowman!
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- O jeny bez kitu... już naprawdę z niektórymi produkcjami, mogliby sobie dać spokój. Szczególnie, że zazwyczaj naprawdę ciężko jest przebić oryginał. - stwierdził, z jednej strony domyślając się, dlaczego niektórzy mogą chcieć podejmować się stworzenia remake’u - bo hajs - a z drugiej strony, uważał to za totalny bezsens.
- Niektórym chyba też jest po prostu łatwiej bazować na czymś, co powstało, niż stworzyć coś całkowicie nowego. Z muzyką w sumie jest bardzo podobnie. - stwierdził, dochodząc nagle do takiego wniosku - szczególnie kiedy już wiele sampli zostało użytych, a AI zaczynało górować na listach jeżeli chodziło o odsłuchania.
Filip jakby nie dowierzał, że właśnie udało mu się odgadnąć zagadkę, którą wymyśliła Daphne. Zamrugał kilkakrotnie i ze zmarszczonymi brwiami patrzył na dziewczynę.
- Nie żartujesz? Naprawdę zgadłem? - dopytywał, bo choć jakaś część mówiła mu, by zaczął się cieszyć, bo Czemu miałaby mnie okłamywać?
Carissoni ucieszył się, że Daphne była chętna do wspólnego przebrania za jakąś postać z uniwersum, które oboje lubili.
- Wiesz, że ja też? - odpowiedział, bo naprawdę zdarzyło mu się rozważać rozpoczęcie zabawy w cosplay, lecz jego budżet był dość… ograniczony. Znaczy jakoś tam wiązał koniec z końcem i pewnie była to też po części zasługa drugiej pracy ale gdy widział i słyszał, ile niektórzy wydawali na swoje kostiumy, to łapał się za głowę.
- To może uda się w tym roku wyskoczyć na jakiś cosplayerski event. Znaczy pewnie wiele zależy od terminu, ale jak nie w tym, to możemy spróbować za rok. - zaproponował z uśmiechem. Oczywiście nie miał pojęcia, czy w ogóle dotrwa do przyszłego roku i - co najważniejsze - czy jego relacja z Daphne przetrwa. Naprawdę zaczął lubić tę dziewczynę. Sprawiała, że przy niej zaczynał się uśmiechać i chciał ją rozweselać, by móc usłyszeć jej przeuroczy śmiech.
- Spoko, spoko. Domyśliłem się. - powiedział zgodnie z prawdą.
- A niech to, znaczy fakt.. bo przecież wielu oszustów żyje w Toronto i poza miastem też. - stwierdził, wzdychając, udając wielce niepocieszonego, że będzie musiał przechodzić test autentyczności.
- Zawsze jeszcze mógłbym sobie przykleić na czoło etykietę z napisem “I’m the real Spider-man.” - po tych słowach zaśmiał się, bo wyobraził sobie jakby to wyglądało. To trochę jakby latał z widoczną metką, na której jest napisane “made in China” chociaż w jego przypadku byłoby ‘made in Canada”.
Mimo, że tylko trzymali się za ręce, zrobiło mu się cieplej ale mimo wszystko starał się jak najdłużej nie zabierać ręki i skupić się na filmie. Podczas oglądania, kilka razy parsknął śmiechem, a czasami siedział z powagą, próbując jak najlepiej zrozumieć poczynania głównego bohatera.
Po skończonym seansie, Filip wyszedł z sali, wyrzucił puste opakowania po popcornie i coli, a następnie, by mu Daphne nie uciekła, ponownie złapał ją za rękę.
- I jak Ci się podobał film? - spytał, idąc w kierunku autka, bo czekało na nich kolejne miejsce. Niby do następnego miejsca mogliby podjechać komunikacją, ale Carissoniemu nie chciało się potem wracać po samochód.

Daphne van Laar
24 y/o
OPIEKUN FORUM
163 cm
technik kryminalistyki w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
I cannot be bought,
but I can be stolen
with one glance.
I'm worthless to one
but priceless to two.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dokładnie. Na przykład ten Harry Potter nowy. Przecież remake jest totalnie bez sensu, znam co najmniej kilku Potterheadów którzy zgodnie twierdzą, że nie będą w stanie tego obejrzeć. — i powodem nie był wcale casting do roli Snape’a. Dało się dobrze „rozwijać” całe franczyzy bez odgrzewania starych kotletów, przykładem jest chociażby seria gier Star Wars Jedi czy chociażby Hogwarts Legacy. Daphne nigdy nie potrafiła zrozumieć, czym kierował się przemysł filmowy, tak uparcie drążąc temat odkurzania staroci. Można było obsadzać nowe osoby w tych samych rolach, ale przykładowo przedstawiać dalszą część historii postaci. Nie w kółko jedno i to samo.
W muzyce też mnie to trochę irytuje. Co próbuję poszukać czegoś fajnego, to okazuje się że to milionowy remake jakiejś piosenki z lat osiemdziesiątych. — parsknęła, kręcąc głową z niesmakiem. O ile rozumiała jakieś piosenki takie w dużej mierze „przerobione”, a nie zerżnięte po całości, tak nowości były zdecydowanie bardziej pożądane. Szkoda tylko, że właśnie AI zdawało się to wykorzystywać.
Nie żartuję. — pokiwała głową, a na jej ustach panoszył się rozbawiony, ale także i zadowolony uśmieszek. Cieszyło ją nie tylko to, że Filipek wreszcie zaczął nadawać na podobnych falach, ale jego reakcję też uznawała za bardzo pocieszną. To tylko pokazywało, jak bardzo mu zależało.
Bez kitu. — jej brwi uniosły się w zdumieniu, wewnętrznie ciesząc się na myśl, że nie była w tym sama. Kurczę, tyle ich łączyło… Nawet się nie spodziewała. I nie byli tego świadomi, ale ograniczony budżet cosplayerski też był ich cechą wspólną. Daphne zarabiała, ale sporą część pieniędzy przeznaczała na duperele i gry. Dodatkowo uważała, że gotowe cosplaye były przesadnie drogie. Nic dziwnego, jeśli wszystko to było robione ręcznie.
Bardzo chętnie, może akurat nam się uda z terminem w tym roku. — szczerze to miała taką chęć. Ona nie wybiegała aż tak daleko w przyszłość, by zastanawiać się, czy w ogóle przetrwają taką próbę czasu. Co było wyjątkiem w jej przypadku, ale tylko świadczyło o tym, jak dobrze czuła się w towarzystwie Carissoniego.
Wiesz, że takie coś wzbudziłoby tylko więcej podejrzeń? Im bardziej próbujesz udowodnić, że to ty jesteś tym realnym Spider-Manem, tym więcej wątpliwości produkujesz. — dalej wydawała się być rozbawiona całą tą wymianą słowną, ale jednocześnie próbowała mu dawać też dobre rady. Gdyby faktycznie był Pajączkiem, raczej twierdziłby, że nim nie jest. Chyba, że by został przyłapany na gorącym uczynku.
Cały seans minął jej naprawdę miło i przyjemnie, nawet przy filmie będącym czymś pokroju horroru. Ją i tak mało co ruszało, ale o tym świadczyła jej posada technika kryminalistyki. A nawet jeśli, bliskość Filippo zdecydowanie zdała egzamin w rozproszeniu jej uwagi od najgorszych momentów. Czuła się jednocześnie zadowolona, ale i trochę przerażona tym faktem, że koleś z którym jeszcze niedawno kłóciła się o figurki, stał się dla niej dość bliską osobą.
Poczekała grzecznie na Filipka, gdy film się już skończył i opuścili salę kinową. I tak zachłysnęła się delikatnie powietrzem, gdy znowu poczuła jego dłoń w swojej, tym razem czerwień na jej policzkach bardziej widoczna niż w egipskich ciemnościach.
Fajny, może nie powala, ale bardzo przyjemny do oglądania. — jej gust był ciężki do zaspokojenia, bo preferowała raczej filmy czy seriale superbohaterskie lub sci-fi, ale i tak było nieźle. Podążyła za Filipkiem do auta, co też było dla niego plusem. Mama zawsze powtarzała jej, żeby nie umawiała się z nikim, kto nie posiada własnego pojazdu. — A Ty jak oceniasz film? — dopytała jeszcze, zanim wsiadła do środka, zajmując miejsce pasażera.

Filippo Carissoni
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
ODPOWIEDZ

Wróć do „Fox Theatre”