ODPOWIEDZ
26 y/o
Welkom in Canada
175 cm
barman Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

He is the half part of a blessed man,
Left to be finished by such as she:
And she a fair divided excellence,
Whose fullness of perfection lies in him.


Ten dzień miał być szalony, chaotyczny i absolutnie idealny; w sumie dokładnie taki sam, jak ich relacja do tej pory, prawda? Mieli konkretny plan, w gruncie rzeczy całkiem luźny, tylko na lotnisku musieli być trochę wcześniej, wiadomo, żeby się odprawić, nawet jeśli obydwoje mieli tylko podręczne bagaże i niczego nie nadawali. Pierwszy stop był w mieszkaniu Cath, gdzie na szybko spakował trochę ciuchów, ładowarkę, kilka ulubionych błyskotek dokumenty i maszynkę do golenia, żeby nie wyglądać za kilka dni jak bezdomny. Klucze i odręcznie napisana krótka notka o tym, gdzie było jedzonko Milo i ile mu się należało, żeby się nie martwiła i że ją kochają. Check. Następny przystanek, już po drodze na lotnisko, ten mały, retro sklep, gdzie zaklepał wypatrzone przez Vitę kilka miesięcy wstecz obrączki. Zapłacił za nie, kiedy niedługo-już-nie-Holloway przeglądała inne rzeczy.. Złapał też przy okazji kolczyki, które oglądała wcześniej z błyszczącymi w zachwycie oczami; mógł sobie wyobrazić jak ślicznie by na niej leżały i z łatwością sam się przekonał, że jeden mały podarunek w tą czy inną stronę nie zrobi większej różnicy w budżecie, prawda? Prawda.
Na lotnisku wylądowali zgodnie z planem, z wygodnym czasowym marginesem, ale generalnie to oznaczało, że mogli usiąść na dupie w bezcłowym, kupić sobie jakieś smaczki na drogę, pićko i może nawet zjeść coś, zanim wylądują w samolocie. Nie lubił latać. Naprawdę nie lubił latać i cieszył się, że nie robił tego często. W normalnej sytuacji przed lotem wypiłby kilka alkoholowych drinków, na pokładzie jeszcze kilka kolejnych, żeby się znieczulić, ale.. No, właśnie, ale, całe to trzeźwe życie trochę psuło jego zwykły rytuał. W tym przypadku mógł tylko znaleźć sobie coś do nerwowego obracania w palcach, sprawdzać co pięć minut czy na pewno mieli swoje paszporty i łapać ją za rękę raz po raz. Nie ważne, czy trzymał ją za rękę, obejmował w pasie, łapał za rękaw; znajdował w tak prostych gestach komfort. Jego językiem miłości był dotyk, okay? Znajdował w niej ukojenie, rozpraszał nerwowo rozbiegane myśli, regulował system nerwowy, rozluźniając szczękę i ramiona..
- Mówiłem ci, że nie lubię latać? Nie, żebym latał często... - rzucił do niej, kiedy już poruszali się jak pingwinki, w rękawie prowadzącym prosto na pokład ich maszyny. Podświadomie złapał głębszy oddech, przytrzymał go na moment i wypuścił powoli przez usta. Nieprzyjemny ścisk w skroniach i żołądku nie pozwalały zapomnieć o irracjonalnym lęku, ale.. Na swoją obronę; tyle ton metalu nie powinno latać, okay?!
- Dobra, rozprosz mnie, bo najgorszy jest moment przed startem i start. - wszystko do momentu w którym osiągali odpowiednią wysokość, a lot nagle zaczynał przypominać bardziej jazdę busem. Kiedy już nie był w stanie odczuwać prędkości, a za oknem było widać tylko szczyty chmurek.. Zapiął pas już na swoim miejscu, używając całej siły na jaką mógł się zdobyć w drżących dłoniach, by go zacisnąć. - Zdecydowałaś już, co zrobisz ze swoim nazwiskiem? - zagadnął, opierając tył głowy o zagłówek i przechylając ją w stronę Vity, by móc na nią patrzeć. Tak, zdecydowanie wolał ten widok, niż gapienie się na ikonki przedstawiające procedury w przypadku awaryjnego lądowania..

mrs bennett?
LemonSpice
none
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”