30 y/o
For good luck!
168 cm
zabijam na zlecenie i znam się na cybersecurity
Awatar użytkownika
In the mirror I see my biggest fear but silence is almost here. So I'll tell him how I feel. What am I fighting for? Never understood this world. Oh, Lord! Can you save my soul?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

#1
Miała do niego dziwnego rodzaju słabość. Nie było faceta, który tak łatwo potrafiłby namówić ją, by w środku nocy sprawdzała jego podejrzenia. Kiedy go poznała, nie miała świadomości, że jest gliną, ale z biegiem czasu wolała mieć go po swojej stronie. Nie wychodziła z cienia, a gdyby zaczęła zachowywać się podejrzanie, obawiała się, że mógłby ją sprawdzić. Co prawda pewnie nic by nie znalazł - nie wydawało jej się, żeby na jakimkolwiek miejscu zbrodni zostawiła swoje ślady. Kiedy włamywała się do policyjnych baz danych, nigdy ich tam nie odnajdywała.
Pogoda tej nocy była upierdliwa. Wiosenny deszcz nie padał - napierdalał z nieba. Krople były tak duże, że Sierra bała się, czy przypadkiem nie narobią jej siniaków. Podjechała bez włączonych świateł, a kiedy zobaczyła jego samochód, od razu wyskoczyła ze swojego i pognała w jego kierunku.
- ¡Por el amor de Dios! Czy to naprawdę nie mogło poczekać? - Tak brzmiało jej przywitanie, kiedy otworzyła drzwi jego samochodu od strony pasażera i usadowiła się w fotelu. Przeczesała palcami falujące, wilgotne włosy, które zdążyły namoknąć, mimo że na zewnątrz pokonała tylko kilka kroków.
- Masz nocną zmianę czy jak? - zapytała, zerkając na swój zegarek. Było kilka minut po pierwszej, a ona zjawiła się w ich stałym miejscu najszybciej, jak tylko mogła. Jego głos przez telefon mocno ją zaniepokoił, zwłaszcza że wcześniej zazwyczaj dawał jej trochę czasu, żeby spokojnie przygotowała to, o co prosił. Skurczybyk miał przez to u niej sporo przysług, z których na razie nie miała zamiaru korzystać. Postanowiła, że nie będzie brać od niego pieniędzy, a on mógł traktować ją jak informatorkę, której nie musiał raportować z imienia i nazwiska. Wiedziała, że policja tak działa. Ona w wojsku również miała czasem kontakty, których nie podawała w ten sposób. Na tym polegała część wywiadowcza.
- Co mogę dla ciebie zrobić, Nate? - zerknęła na niego, czekając na konkrety. W końcu nie mają całej nocy, a on przez telefon był wyjątkowo enigmatyczny.

Nathaniel Mayfield
gall anonim
Mało co mnie rusza.
40 y/o
TORONTO RANGER
189 cm
Inspektor gadżet Toronto Police Service (TPS)
Awatar użytkownika
inspektor policji i drań w jednej postaci, rzuciła go narzeczona bo oglądał się za innymi i zbyt mocno skupił na robocie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji3os.
postać
autor

Ta znajomość wyskoczyła mu trochę znienacka, jedna oferta pomocy i jedno durne koło, którego opona strzeliła podczas jazdy. Nie oczekiwał cudów po pierwszym spotkaniu, ów kawa w ramach podziękowania i każdy może rozejść się w swoją stronę. Nie szukał informacji na jej temat, nie sprawdzał jej w systemie jak to czasami miał w zwyczaju gdy podpowiadał mu coś nos gliny. Może uśmiałby się po pachy gdyby poznał ją dokładnie, to czym mogła się trudnić za dnia, a czym w nocy. Gdy jednak wiedział, że co nieco potrafi, ta magia z komputerami, których on nie umiał rozgryźć - przyznał sam przed sobą, że z tej znajomości może coś wyniknąć. W teorii zawsze pierwsze co widział to kobiece piękno i... dusze, ale tutaj o dziwo nie miał aż takiego ciągu na romanse czy ceregiele. Jeszcze...
Dzisiaj miał trochę roboty w terenie, rozgrzebywał stare kontakty i zasłuchiwał się w tor życia ulicy, proste ale skuteczne gdy chce się usłyszeć to co potrzeba. On nie uwierzył w winę niepowodzenia akcji ze strony innego gliny, sam oddany służbie tracił rezon i gubił może orientacje, albo za bardzo ufał. Cynk o przekupionym policjancie nie rozszedł się echem, góra dwie osoby oprócz niego badały ten trop w ciszy. W jego głowie zagrał jeden pomysł, jedna możliwość dająca jakiś trop ale właśnie - nic nie mógł zrobić spod ramienia swojego numeru odznaki czy nazwiska, nawet jeśli był inspektorem. Potrzebował więc drobnych i sprawnych kobiecych dłoni, palców które potrafią wniknąć do systemu bez wykrycia i szkody.
Pogoda nie rozpieszczała tego wieczoru, ale to była aura którą uwielbiał i która czasami pomagała zmyć trop, wykurzyła z ulic ludzi skłonnych schować się w ciepłym zaciszu. Dla niego to był moment idealny na małe śledztwo poza książkowym działaniem, od którego i tak jako jeden z tych wyżej postawionych glin, sam zaczął odchodzić co raz częściej. Grzało go to co sobie ktoś pomyśli, on miał robotę do zrobienia.
- To są te kulisy tejże znajomości, niestety mała. - przyznał, gdy w końcu wślizgnęła się do jego auta, faktycznie zmoczona nieco bardziej niż można by przypuszczać. Ulewne Toronto dawał zasłonę dymną, ruch zmniejszony, mniejsza szansa na wykrycie ich nocnego działania.
- Już Ci kiedyś to mówiłem. Policjantem się jest, a nie bywa. To robota na dwadzieścia cztery godziny i siedem dni w tygodniu. - stwierdził miękko, przełykając nieco mocniej ślinę z prostego nawyku - powinien już wypalić papierosa a jednak wciąż z tym zwlekał. Tapicerka cierpiąca i duszący dym w środku samochodu? No, thanks.
Przez moment bił się jeszcze z myślami czy aby na pewno powinien szukać w niej pomocy, pokazywać jej to wszystko co w teorii można by nazwać nielegalnym działaniem. Miał jednak szczerze to wszystko w dupie bo i tak na końcu bycie gliną kapusiem było gorsze niż taki ruch wykonany przez Mayfielda. Sięgnął więc sprawnie na tylną kanapę samochodu po walizkę, która znana była w jego kręgu jako pokładowy komputer każdego radiowozu. Może to dziwne, że tak sobie z nim śmigał ale jako inspektor mógł dużo i..o wiele, wiele więcej. - Mam zagwozdkę do rozgryzienia w postaci jednego gliny. Zgaduje, że dostał hajs za cenną informację o naszym nalocie. Dilerzy wiedzieli, że wpadniemy i mieli nagraną drogę ucieczki co do metra. Interesuje mnie czy mogę coś na tym znaleźć. Usunięta lokalizacja czy nagranie. - mówiąc to poklepał w czarną plastikową walizkę, która aktualnie spoczęła na jego kolanach. Był może i dobrym gliną ale technologiczną amebą, wszystko co potrafił to działanie w terenie, pościgi i bójki. Jeśli przychodziło do komputera czy baz i raportów na nim, miękł jak faja. Niestety.


Sierra Valencia
Marlen.
zagram wszystko w granicach przyzwoitości.
30 y/o
For good luck!
168 cm
zabijam na zlecenie i znam się na cybersecurity
Awatar użytkownika
In the mirror I see my biggest fear but silence is almost here. So I'll tell him how I feel. What am I fighting for? Never understood this world. Oh, Lord! Can you save my soul?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Policjant z bożej łaski się znalazł. Wierny konstytucji i amerykańskiej fladze. W jej mniemaniu popełniał ten sam błąd co jej ojciec. Był wierny czemuś, co jednym pstryknięciem mogło wyrzucić go na inną orbitę i nawet nie zdążyłby mrugnąć. System zawsze przetrwa, jego elementy niestety mają datę przydatności.
- Mała? - uniosła brew, gotowa w każdej chwili wysiąść z samochodu i się zmyć. - Mała to jest twoja pała, Mayfield.
Może nie była modelką, ale bez przesady. Nie czuła się krasnalem ze swoim wzrostem. Przywykła do różnego rodzaju docinek w końcu bycie kobietą w wojsku, i to w tak wymagającej jednostce, było rzadkością. Musiała się nasłuchać, zanim zdobyła odpowiednie zaufanie. Jednak „Mała” albo „Maleńka” pozwoli mówić tylko swojemu facetowi i to wyłącznie wtedy, gdy będzie miała dobry humor.
- Ty po prostu nie masz nic poza tym. Żadnej kobiety, żadnych dzieci, nawet chęci do podróżowania. Pracoholik - ostatnie słowo dodała już ciszej, bardziej do siebie niż do niego.
Mógł jej opowiadać, co tylko chciał i ile chciał. Z drugiej strony przypominał jej ojca ten też wierzył w system. Był policjantem, a nie tylko nim bywał, i był wyjątkowo przywiązany do odznaki. Wierności kolumbijskiej fladze jednak jej nie wpoił. Niestety.
Czekała, co też zaprezentuje jej inspektor. Jaki to będzie nowy gadżet, bo często prosił ją o wyciąganie informacji z różnych dziwnych miejsc i urządzeń. Nie spodziewała się, że pozwoli jej położyć ręce na tak strzeżonym „skarbie” jak komputer pokładowy radiowozu.
- Przecież to zajmie wieki - mruknęła, wyobrażając sobie ogrom danych, jakie taki system musiał przechowywać.
Jęknęła cicho i sięgnęła do wewnętrznej kieszeni, wyciągając swój „magiczny” pendrive — nośnik, który zawierał chyba każdy program, jaki kiedykolwiek uratował jej skórę.
- Dawaj to.
Wzięła od niego skrzynkę i otworzyła ją na kolanach. System był prosty, miał jedynie zapisywać informacje.
- Jaki dzień albo zakres czasu? Coś konkretnego? Najpierw sprawdzę, czy coś zostało usunięte, a potem, czy ktoś nie próbował tu niczego ruszać.
Bez wskazówek mogła równie dobrze szukać igły w stogu siana. Stosy plików, różne bazy danych…
- Powiedz tyle, ile możesz. Jeśli nie dasz mi nic więcej, nie mam pojęcia, na co właściwie patrzeć. Konkret, poza tym, że jakieś anomalie i odstępstwa od normy.
Naciskała go, chcąc zawęzić obszar poszukiwań. Nie mogła przecież szukać czegoś, nie wiedząc czego. Wiedziała, że miał opory przed zdradzaniem szczegółów - co było całkiem logiczne. Powinien jednak pamiętać, że nie prosił jej o przysługę po raz pierwszy… ani nawet trzeci.

Nathaniel Mayfield
gall anonim
Mało co mnie rusza.
40 y/o
TORONTO RANGER
189 cm
Inspektor gadżet Toronto Police Service (TPS)
Awatar użytkownika
inspektor policji i drań w jednej postaci, rzuciła go narzeczona bo oglądał się za innymi i zbyt mocno skupił na robocie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji3os.
postać
autor

Słysząc pewnie jej słowa nieco się zdziwił jej formą i samym językiem, co ogólnie trochę go rozbawiło. Najwyraźniej jeszcze nie poznał jej tak bardzo jak ona rozgryzła jego po paru zdaniach, proste. On sam nieco zafiksował się na polu bitwy, był oddany pracy przez chore ambicje i jeden pieprzony wieczór, który zabrał mu kogoś ważnego. Nie wiedziała jednak, że Nathaniel wybrał inną drogę niż tą jaką dla niego szykował ojciec, że odciął się od nazwiska i rodzinnej firmy architektonicznej dla wyższych celów i mocy sprawczej.
Zachichotał nieco mocniej, opierając się mocniej o fotel auta. - Naprawdę? Najpierw polecam Ci ją zobaczyć a potem oceniać. Uwierz mi, zaskoczyłabyś się i odszczekała te słowa. Serio. – tutaj już był bardziej poważny ale pewnie wina ego, naruszone u faceta było niczym tykająca bomba. On jednak nie przechwalał się a stwierdzał fakt bo jakby nie patrzeć jego powodzenie i romansy często były polem do dyskusji na komendzie. Zresztą może faktycznie kiedyś będzie jej dane skonfrontować własną opinię ze stanem faktycznym wyposażeniainspektora Mayfielda.
- Mam życie po za pracą. Miałem także narzeczoną i to dosyć świeży nawet temat, o dzieciach póki co jeszcze nic nie wiem, żaden papier mnie nie ściga. – wymamrotał w odwecie, co by nie pomyślała iż faktycznie nie istnieje dla niego życie po pracy i poza pracą. Oczywiście mógłby jej tutaj opowiadać wszystko po kolei i się zakrywać, że kłamie ale fakt – był pracoholikiem i dosyć często szedł w pracę dla spokoju myśli i ducha, szczególnie gdy mocno chciał rozwiązać daną sprawę. Ale skoro znała temat sama to pewnie wiedziała, że niektóre rzeczy są nieodwracalne przy okazji służby.
- Marudzisz, a jednak to lubisz, co? - nie pytał, chyba swoje stwierdził.
Po prostu słysząc jej narzekanie to naprawdę przez moment miał ochotę ją wyrzucić z tego samochodu, ale chyba jej ambicje własne nie pozwoliły na kapitulację. Gdy zabrała od niego tą walizkę możliwe, że on sam nawet delikatnie się uśmiechnął, czar działał czy raczej była ambitna aby dopiec celu, chora na punkcie cyberbezpieczeństwa, cyberprzestrzeni i… tak dalej.
- To nie jest oficjalna współpraca i ty też jesteś nieznanym źródłem dla innych. Nie mogę więc dużo zdradzić bo mnie zjedzą za to. Ogólnie cały plan zarysowany i zatwierdzony został dwa miesiące temu. Termin wykonania przypadł na poprzednią środę. Masz więc ten zakres, który jest istotny. Wiem, że to szmat czasu i cholernie dużo, nie będę ściemniał. Potrzebne są odchylenia od normy, trasa która odbiega od tej przydzielonej dla tego konkretnego wozu. Postój na dziwnym terenie, w dziwnym miejscu nie pasującym do całości. Ewentualnie zapis rozmów z wnętrza pojazdu, która została nagrana albo usunięta, video z czymś co nie powinno się znaleźć na kamerce samochodu. Jebane cokolwiek. – chciała to miała ten jego wywód, który wręcz sam w siebie go wkurwił i nakręcił jeszcze bardziej. Policjant miał mały wkład w ich akcję, ale akurat ten duet dostał sygnał na patrol okolicy i obejmowali ten rejon, sam glina którego podejrzewał miał już swoje lata i bliżej mu było do końca niż dalej, kolega z kolei był nowicjuszem, kto wiec z tego duetu miał swoje za uszami? Chyba było jasne i klarowne, który chciał dorobić do emerytury i nędznej wypłaty, którą sobie zgotował za poprzednie naginanie przepisów. Pomijając te kwestie, dał jej spokój i ciszę na moment, skupiając się na zabawie zapalniczką i paczką fajek. Nie chciał jej tu smrodzić ale głód nikotynowy robił swoje…


Sierra Valencia
Marlen.
zagram wszystko w granicach przyzwoitości.
30 y/o
For good luck!
168 cm
zabijam na zlecenie i znam się na cybersecurity
Awatar użytkownika
In the mirror I see my biggest fear but silence is almost here. So I'll tell him how I feel. What am I fighting for? Never understood this world. Oh, Lord! Can you save my soul?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie wiedziała, czy można powiedzieć, że ma wiele twarzy albo osobowości. Na pewno nie brakowało jej poczucia humoru i luzu, a że Nathaniel znajdował się na jej liście bardziej w kategorii koleżeńsko-zawodowej, czuła się przy nim swobodniej i nie gryzła się w język tak jak zwykle. Nie miała też w planach go poderwać, więc mniej było w niej tej kokieteryjnej strony. W końcu to nie była randka, tylko interes do załatwienia.
- Tyle w życiu widziałam, że nie wiem, czy coś jest w stanie mnie jeszcze zaskoczyć.
Musiała go trochę zgasić. Nie wiedzieć czemu zawsze lubiła pogrywać z męskim ego. To prowokowało zabawne sytuacje, które wyjątkowo ją bawiły. Może dla niektórych mogła uchodzić za potwora, ale… jakoś jej to nie ruszało.
- Dobrze, Nate, więc co robisz po pracy? - uniosła brew, przyglądając mu się badawczo. - Podrywasz laski w barze, żeby się odstresować, a rano nie pamiętasz, jak mają na imię?
Nie mówiła o sobie, ich barowa rozgrywka skończyła się jedynie na wymianie numerów. Sierra nie była wtedy w nastroju na fizyczne ekscesy; akcja, po której przyszła do baru, nieźle ją wtedy zmiotła z planszy. Chciała się napić i trafiło jej się całkiem niezłe towarzystwo.
- Żebyś wiedział… - mruknęła, choć wcale nie myślała o tym, co właśnie dla niego robiła. Dla niej był to klucz. Klucz do innego miejsca w sieci. Mogła dostawać zlecenia na skorumpowanych polityków, pedofilów, gwałcicieli i innych degeneratów. To była dla niej swego rodzaju czystka. Karmiła się tym, że oczyszcza świat. Czerpała z tego niemałą satysfakcję.
- No to spójrzmy, co mówi nam to maleństwo.
Strzeliła karkiem i palcami, po czym zaczęła przeglądać usunięte pliki. Na początek wyłuskała te skasowane w interesującym ją okresie. Ekran migotał, a jej palce sprawnie sunęły po klawiaturze, aż system w końcu ustąpił i wpuścił ją do środka.
Stare oprogramowanie, jeszcze starsze szyfrowanie. Klasyka, bo w sumie czego mogła się spodziewać po policyjnym sprzęcie.
Kliknęła pierwszy z brzegu plik - raport. Rutynowy patrol. Kradzież w sklepie z alkoholem. Zakłócanie ciszy nocnej zakończone pouczeniem. Wszystko wyglądało w porządku.
Otworzyła kolejny plik, ale na ekranie pojawił się komunikat: „BRAK DOSTĘPU”. Zerknęła na Nathaniela i spróbowała obejść zabezpieczenia.
- Nie mam przy sobie narzędzi, które pozwoliłyby mi to otworzyć. Możesz mi później udostępnić ten plik albo to zignorować. Twoja decyzja.
Cofnęła się do innego katalogu o nazwie „Zgłoszenia nieprzypisane”. Był tam tylko jeden plik. Jej uwagę przyciągnęło jedno: brak treści. Pole opisu było puste. Była tylko godzina - 03:17 - a zgłoszenie miało status: „ZAMKNIĘTE”. O ile się orientowała, w folderach nieprzypisanych, czyli oficjalnie niezarejestrowanych, powinna być możliwość edycji.
- Mhm… - mruknęła, zaintrygowana. Wiedziała, że Nate patrzy jej przez ramię, więc nie musiała niczego tłumaczyć. Miała godzinę, to wystarczyło, by sprawdzić, czy w systemie działo się wtedy coś podejrzanego.
Znalazła plik z nagrania bodycam. Kliknęła.
„NIE MOŻNA ZAKOŃCZYĆ OPERACJI. PLIK USZKODZONY LUB ZABLOKOWANY.”
- Nie dla mnie.
Zajęła się plikiem indywidualnie i po chwili na ekranie pojawiło się nagranie, które zaczęli oglądać.

Nathaniel Mayfield
gall anonim
Mało co mnie rusza.
40 y/o
TORONTO RANGER
189 cm
Inspektor gadżet Toronto Police Service (TPS)
Awatar użytkownika
inspektor policji i drań w jednej postaci, rzuciła go narzeczona bo oglądał się za innymi i zbyt mocno skupił na robocie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji3os.
postać
autor

Nathaniel rzadko podrywał, zresztą praktycznie wcale tego nie robił bo przecież miał w domyśle narzeczoną. Mniejsze czy większe sytuacje, romans, zdrady niespodziewane - wychodziły zazwyczaj spontanicznie i pod napływem danej chwili, niekontrolowanie wręcz. Tutaj od początku jednak była stonowana sytuacja, coś go do niej ciągnęło ale jak widać nie do końca od tej strony co zawsze. Jasne, że widział jej urok i argumenty, wręcz biła od niej gorąca krew co by świadczyło o jej korzeniach, a ponoć on z takimi najlepiej się dogadywać – ale wciąż, do niczego nie doszło i nie miało dojść. Chyba.
- Oj nie wiesz co mówisz, a najważniejsze co tracisz. – zaśmiał się i w sumie to wzruszył ramionami na to. W teorii obeszło go tylko umniejszanie wielkości jego członka i to na bank zawsze dotykało faceta, reszta to domniemania, które miała a które realnie w życiu nie miały ujścia.
- Być może. Schemat jest taki, że w sumie nie wiele robię, a się na końcu dzieje. Chyba już tak mam, że wystarczy na mnie spojrzeć i kobiety… widzą seks. Dosłownie. – rzucił, spoglądając na nią. Jak widać Ona nie znalazła miejsca w puli zaliczonych przez niego kobiet, nawet nie wyglądała na taką co by chciała obczajać jego tyłek czy wnętrze jego mieszkania ale.. no i tak bywało, nie mógł mieć każdej.
Tak czy inaczej mieli swoje do zrobienia i nie chodziło tutaj o takiego typu przyjemności jakie pewnie by sam Nate chciał. On po prostu lubił widzieć ją w akcji to raz, a dwa doskonale wiedział ile radochy jej sprawia takie niekoniecznie legalne buszowanie po policyjnych bazach czy sprzętach. To w sumie dawało jej podłoże do całkiem niezłej znajomości, on sam dał jej swoją wizytówkę na poczet potencjalnej pomocy gdyby miała jakiś problem z glinami. To była transakcja wykonalna na dłuższy okres, bo w sumie mogła nawet nigdy z tego nie skorzystać, a to z kolei nie było do końca fair.
Zajrzał jej parę razy dokładniej przez ramię, wertując wzrokiem pliki i zapisy, na ten jeden konkretny machnął w sumie ręką. - Nie musimy tego ogarniać akurat. Zbyt duża ingerencja albo wykrycie, mogą widzieć co podejrzałem albo co obserwuje. To więc niech pójdzie na razie w odstawkę. – stwierdził, stukając palcami o kierownicę, gdy szalała po systemie dalej. Chwilę czekał na jakiś ruch jej brwi, zmarszczenie czoła czy hasło w stylu „Eureka!”.
- Ciekawe.. – mruknął, widząc napis sugerujący uszkodzenie pliku tudzież problem z nagraniem z kamery osobistej. Sam fakt, że takie nagranie powstało musiało być swego rodzaju zabezpieczeniem dla samego gliny - niby sprytne ale przy okazji dalej głupie zagranie z jego strony.
Gdy puściła nie odezwał się ani słowem, rejestrował to co się dzieje i w sumie próbował po dacie odtworzyć ten dzień. Pamiętał jak drugi z duetu policjant został wysłany do szpitala na oględziny żeber, które ucierpiały kilka godzin wcześniej, ów gliniarz więc dokończał zmianę sam i mógł w tym czasie załatwić swój.. biznes. - Gnida i tyle. Mam ochotę zapalić, obrazisz się na mnie jak Cię zatruje trochę dymem? – zapytał z kultury i względnej przyzwoitości, nie każdy lubił ten smród papierosów, nie każdy je tolerował w swojej okolicy. W teorii to było jego auto, ale nie chciał wyjść na aż takiego kutasa, więc zanim go odpalił poczekał na jej odpowiedz.
- Wiesz dlaczego był sam w tamtych godzinach? Żółtodziób nie dostał zielonego światła na powrót na zmianę, miał stłuczone żebra po wcześniej akcji na którą w sumie go rzucił ten gnojek. On się praktycznie nie zmęczył, a młody trochę się pobił zanim skuli delikwenta. Skarżył się na ból po jakimś czasie i zwymiotował na środku korytarza, więc odesłano go ze zmiany. On ten czas jak widać wykorzystał, to się jakoś skleja i łączy. Mógł to zrobić specjalnie aby tamtego wyeliminować z gry na jakiś czas i żeby mógł zostać sam w radiowozie.. - teraz jak na to patrzył jeszcze bardziej miał ochotę rzucić typem o ścianę. Nie cierpiał takich ludzi, którzy szli do policji tylko i wyłącznie dla profitów oraz wysługi lat pracy, a nie wnosili przy tym intuicji i rozumu w szeregi jednostki.

Sierra Valencia
Marlen.
zagram wszystko w granicach przyzwoitości.
30 y/o
For good luck!
168 cm
zabijam na zlecenie i znam się na cybersecurity
Awatar użytkownika
In the mirror I see my biggest fear but silence is almost here. So I'll tell him how I feel. What am I fighting for? Never understood this world. Oh, Lord! Can you save my soul?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pracowała nad tymi plikami, a jego obecność i to, że zaglądał jej przez ramię, wcale jej nie przeszkadzały. Co było dziwne, bo zazwyczaj, kiedy ktoś dmuchał jej w kark, to miała ochotę urwać mu jaja i jeszcze dla zasady rzucić nimi o ścianę.
Teraz jednak było inaczej. Nie wiedziała czy to ze względu na sytuację, czy może przez niego. A może po prostu była już zbyt zmęczona, żeby się wkurzać.
Czuła jego oddech gdzieś obok, ciepło bijące od jego ciała i to dziwne, irytująco przyjemne poczucie, że nie jest tu sama. Nie powinna tego zauważać. Nie powinna się na tym łapać. A jednak. Była samotna, a każda relacja - nawet nie romantyczna i bliskość były dla niej uzależniające.
Kiedy zapytał o palenie, nawet nie podniosła wzroku. Nie była fanką tytoniu. Drażnił ją zapach i sam dym. Gdyby nie padało, pewnie by się nie zgodziła i kazała mu wyjść. Byli jednak w jego samochodzie, a ona nie miała serca kazać mu moknąć.
- Pal - odpowiedziała obojętnie i rzuciła mu krótkie spojrzenie, bardziej odruchowe niż świadome, po czym natychmiast wróciła do pliku, który próbowała wyrwać z cyfrowych zaświatów.
Skupiła się na ekranie, ale jej myśli i tak krążyły gdzieś obok.
- No to masz poszlakę, ale to wideo raczej nie jest żadnym dowodem. Poza tym, że był w pracy kiedy nie powinien. Nikt go na niczym nie przyłapał. - Wzruszyła ramionami, choć dobrze wiedziała, że w jego przypadku czasem wystarczało mniej. Dużo mniej.
Prawo nie zawsze potrzebowało prawdy. Czasem wystarczała historia, która dobrze się sprzedaje.
Nagle coś mignęło jej kątem oka. Zamarła na ułamek sekundy. Światło latarni przecięło deszcz, a w nim ujrzała dwóch mężczyznach. Poznała to po ich posturze, była wyuczona takich rzeczy. Serce przyspieszyło, ale twarz pozostała spokojna. Zawsze najpierw obserwacja, potem reakcja.
Przysunęła się bliżej, wykorzystując pretekst, zanim jej ciało zdążyło zapytać o zgodę. Palce pewnie wysunęły papierosa spomiędzy jego warg. Zaciągnęła się, bardziej dla roli niż z potrzeby, czując gryzący dym w płucach. Wypuściła go gdzieś za jego głową. Była zdecydowanie za blisko, ale dobrze. Tak to miało wyglądać z zewnątrz.
- Twoja dziewiąta, widzisz tę dwójkę? Przyglądają nam się od dłuższej chwili. Ten laptop ma lokalizator? - szepnęła, niemal muskając jego ucho. Jej głos był spokojny, ale w środku wszystko pracowało na najwyższych obrotach.
Oddała mu papierosa, pozwalając, by ich dłonie zetknęły się na ułamek sekundy dłużej, niż trzeba.
Niech to wygląda naturalnie. Chciała, żeby dla tamtej dwójki byli tylko kolejną parą. Bliskość jako kamuflaż zawsze się sprawdzały i często wprowadzały intruzów w zakłopotanie.
Powoli zamknęła laptopa, kontrolując każdy ruch. Żadnych gwałtownych gestów. Wsunęła go między swoje nogi, jakby to była najbardziej zwyczajna rzecz na świecie.
- Jeżeli ma lokalizator, to jesteśmy w dupie. A raczej ty, bo ta dwójka wygląda mi na gliny - dodała jeszcze ciszej, niemal opierając usta przy jego skórze, tak by z zewnątrz wyglądało to jak coś zupełnie innego.
Jej głowa pracowała za szybko, a scenariusze przeskakiwały jeden za drugim.
Widziała to jak wychodzi z samochodu, jak wszystko przyspiesza, jak eliminuje zagrożenie dwoma strzałami.. Jak mówi Nate’owi, żeby się zamknął, nie patrzył, nie zadawał pytań. Jak sprząta dowody i daje mu alibi. Znała tę wersję siebie aż za dobrze - brutalną, ale skuteczną. Zacisnęła szczęki i modliła się w duchu, że może tym razem nie będzie potrzeby.
Ale wiedziała, że jeżeli sytuacja wyminie się spod kontroli to nie zawaha się ani sekundy. Tyle tylko, że nie chciała, żeby Nate poznał tę wersję Sierry, która dla niego było po prostu latynoską z talentem do komputerów.

Nathaniel Mayfield
gall anonim
Mało co mnie rusza.
40 y/o
TORONTO RANGER
189 cm
Inspektor gadżet Toronto Police Service (TPS)
Awatar użytkownika
inspektor policji i drań w jednej postaci, rzuciła go narzeczona bo oglądał się za innymi i zbyt mocno skupił na robocie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji3os.
postać
autor

W zasadzie auto nie było najlepszym miejscem do akcji i nie dawało wygody czy komfortu, z racji jednak delikatności sprawy oraz sprzętu, który musiał zwrócić niepostrzeżenie dosyć szybko, czas i sytuacja paliła. Niestety. Nie lubił kogoś poganiać czy wisieć mu na ramieniu, pytając ile jeszcze ale dużo ryzykował takim ruchem, to wszystko mogłoby przybrać nieprzyjemny dla niego bieg, jakieś sugestie w jego kierunku i manipulacje, tego nie potrzebował. Zbyt dużo już miał na karku i czasami jego metody pracy, był trochę na świeczniku a wpadka za wpadką lub inne niezbyt przyjemne akcje, mogłyby go pogrążyć albo przynajmniej zesłać na przymusowy urlop.
Skinął jej głową w podzięce za decyzje jaką podjęła po czym faktycznie wcisnął jednego papierosa do ust, sprawnie go odpalając jak to człowiek uzależniony od nikotyny i tytoniu ma w zwyczaju. Starał się nie wypuszczać dymu na jej stronę, a bardziej chować go za sobą, wciskając gdzieś w boczny panel swoich drzwi kierowcy. Tak by było im komfortowo dodatkowo rozszczelnił nieco szybę od swojej strony, aby przemiał powietrza był jakoś względny. W tym momencie deszcz dawał to przyjemne powietrze ale oprócz tego Nate zawsze wyzywał gdy musiał wychodzić, moknąć czy załatwiać najważniejsze rzeczy w taką aurę. Dał sobie jednak spokój z wyzywaniem na deszcz bo przecież to ta rzecz na którą choćby chciał to nie miał wpływu i cóż, musiał się zadowolić tym co mieli, a więc on trochę nakarmił "raka", a ona miała jakiś filtr w postaci względnego haustu świeżego powietrza.
- To dla mnie zawsze informacja, chyba wiem jak to rozegram i jak go złapie w sieć. Puszczę specjalne fake info, zobaczymy jak szybko poleci je sprzedać. - wyznał, ale nie zagłębiał się w szczegóły, pozwolił jej chwile jeszcze działać, bezpiecznie usunąć ślad ingerencji, zniknąć szybko z serwerów tak jak szybko się pojawiła. To chyba było dla niego lepsze rozwiązanie niż kręcenie się z tym po komisariacie czy dobijanie informatykom, już i tak dużo było, że mógł wynieść ów walizkę tak po kryjomu.
- Hmm? W sumie... nie ma. W teorii jest na testach i przechodzi aktualizację systemu. Miałem jedną przysługę od kogoś kto mi z tym pomógł, przy okazji dla bezpieczeństwa mam zagłuszacz w schowku. Chyba to powinno wystarczyć.. - stwierdził i w sumie to sam się rozejrzał ale po woli i trochę jak głupek, co by nie robić gwałtownego ruchu. W jego ocenie nie znał tych typków, więc w sumie mógł to być każdy, może ktoś na usługach ludzi stojących po przeciwnej stronie barykady. Na pewno jednak musieli coś wymyślić, jakoś to rozegrać i tutaj, Sierra wyraźnie zaskoczyła go swoim nosem, sznytem policyjnym. Miał zagwozdkę skąd zna takie triki i co się za tym kryje, bo umiała dostrzec coś na co on potrzebował chwili. Starzał się tak szybko? A może to papieros zadymił jego myśli i to dosłownie.
Nie powiedzieć, że mu się nie spodobała ta chwilowa bliskość to trochę tak jak skłamać, że kocha fajki i ogólnie kobiece piękno. Przybliżając się do niej nieco, mógł łatwiej dostrzec rysy jej twarzy czy zaciągnąć się niebezpiecznie zapachem kobiecych perfum. Na moment prawie w ogóle mógłby się zapomnieć o tym jaki cel był tego spotkania, a raczej jak zawsze dobrze szło mu granie kogoś pod przykrywką.
Gdy się sam do niej nachylił, wszystko mogło wyglądać jak jedno - całkiem niezły i namiętny pocałunek, a skoro padał deszcz dodatkowo osąd był zamazany w tym co się właśnie wyprawia w tym samochodzie. - Mam to w dupie w sumie. Zresztą tak jak Ci mówię ja i mój ziomal postaraliśmy się aby walizka zniknęła tylko na chwile z jego oka. Zaraz miałem ją zwrócić, co w sumie może być ciężkie z ogonem na tyłku.. Kurwa.. - kalkulował przez moment co może zrobić, a czego nie, pewnie podobnie jak i ona. Mógłby wysiąść i jak głupek podejść do auta z dwoma facetami, zapukać im w szybę i poudawać przez moment pijanego nawet, dając w tym momencie chwile na odjazd autem kobiecie. Tylko co wtedy? No nie było w tym wszystkim prostego rozwiązania.
Nachylił się niebezpiecznie blisko jej złączonych nóg aby faktycznie ułożyła się ta walizka delikatnie na dywaniku auta, aby domknęła się dla pewności i nie robiła przeszkód w czasie transportu.
- Wybacz ale.. po auto wrócisz chyba później, co? - zasugerował jej jedno wyjście, a to że cmoknął jej policzek roześmiany, to była istna, fantazyjna gra aktorska i nic innego, chyba. Zrobił to dla szopki gdy ostatecznie sam sięgnął do stacyjki samochodu aby go sprawnie odpalić. Dopalił jeszcze papierosa po czym wyrzucił go przez szybke już w momencie gdy pojazd ruszył. Chciała czy nie ale na ten moment musieli jakiś czas powłóczyć się po mieście aby zgubić dupków z tyłu.


Sierra Valencia
Marlen.
zagram wszystko w granicach przyzwoitości.
30 y/o
For good luck!
168 cm
zabijam na zlecenie i znam się na cybersecurity
Awatar użytkownika
In the mirror I see my biggest fear but silence is almost here. So I'll tell him how I feel. What am I fighting for? Never understood this world. Oh, Lord! Can you save my soul?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Atmosfera się zagęściła, była to mieszanka papierosowego dymu, niespodziewanej bliskości między tą dwójką, ale też adrenaliny, która powoli rozpędzała się w ich żyłach ze względu na zagrożenie czające się gdzieś za rogiem.
Była blisko, uprawiając aktorstwo godne Broadwayu. Robiła to przecież nie raz. Godzinami obserwowała swój cel, chcąc zrozumieć jego zachowania i się do niego zbliżyć.
Te obserwacje potrafiły być wyjątkowo uzależniające, dawały to dziwne poczucie kontroli nad celem. Świadomość, że nie wiedział, iż jest infiltrowany, była dziwnie uzależniająca. Jednak w tym wszystkim podobało jej się jeszcze coś innego: kontrola nad życiem, możliwość zadecydowania jednym pociągnięciem spustu.
- Musimy ich zgubić, a ty musisz odstawić walizkę na miejsce - była tak blisko, że kiedy mówiła te słowa, jej usta muskały skórę na jego policzku. Zdecydowanie wyglądało to jak schadzka kochanków, gdzie jedna ze stron ma swoje inne, właściwe życie, może nawet żonę lub męża. Mieli sprawiać wrażenie tych, między którymi namiętność i pożądanie aż iskrzą.
- Jedź - zaśmiała się, kiedy cmoknął ją w policzek, i zapięła pasy, rozsiadając się w fotelu pasażera. Kiedy zapalił światła, rozświetlił dwójkę mężczyzn, którzy aż zamrugali.
Byli potężni i uzbrojeni, co usilnie próbowali ukryć pod kurtkami. Zastanawiała się, czy Nate też to zauważył. W końcu był policjantem. Powinien to widzieć tak samo dobrze jak ona. Tyle tylko, że ona była kiedyś częścią AFEUR. To wyszkolenie robiło swoje.
Czasami nie chciała być tym, kim się stała. Z jednej strony czuła, że życie w końcu dało jej lepsze karty, z drugiej, gdyby została sierotą w Kolumbii i nie zdecydowała się na dołączenie do armii, to może już by nie żyła. Tak jak jej matka, postrzelona przypadkiem w wojnie gangów.
Dostała dziwną szansę, którą wykorzystała. Chociaż, miała przecież wybór,nie musiała już robić tego, co robiła. Mogła przestać i skupić się tylko na cyberbezpieczeństwie. Może nawet jej firma by się rozrosła. Tyle tylko, że od lat uciekała przed systemem. W końcu Sierra nadal czuła w sobie Veronicę z przeszłości. Była nią i to chyba właśnie ona lubiła Nate'a bardziej niż Sierra. Był do niej taki podobny: wierzący w sprawiedliwość i wierność fladze. Tyle tylko, że Veronica miała w sobie rysę, z której narodziła się Sierra.
- Wierzysz w system, którego jesteś częścią? - zapytała, spoglądając na mężczyznę. Sama zbyt często zastanawiała się, co by było, gdyby nie była akurat w tej jednostce i zespole, który miał zostać poświęcony razem z cywilami.
Co by było, gdyby przeżyła i dalej była częścią kolumbijskiej armii?
- Jestem głodna. Odstaw ten sprzęt i weźmy coś na wynos - jęknęła, poprawiając walizkę, która leżała na dywaniku pod jej nogami. Wystarczyło jej adrenaliny na jedną noc, która miała być spokojna, a teraz będzie musiała wszystko odespać. A mogła, cholera, nie odbierać tego pieprzonego telefonu.

Nathaniel Mayfield
gall anonim
Mało co mnie rusza.
40 y/o
TORONTO RANGER
189 cm
Inspektor gadżet Toronto Police Service (TPS)
Awatar użytkownika
inspektor policji i drań w jednej postaci, rzuciła go narzeczona bo oglądał się za innymi i zbyt mocno skupił na robocie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji3os.
postać
autor

Nate na pewno był zaskoczony tym jakie umiejętności dodatkowe posiada kobieta, już sam fakt sprawnych palców i całej tej technologicznej budził podziw ale ta spostrzegawczość? Ta gra aktorska? Miał poniekąd wrażenie, że sporo jeszcze nie wie o niej samej i dużo jest jeszcze do odkrycia w tej kobiecie, coś czego nie tak łatwo jest w stanie sama odsłonić. W teorii nie myślał wtedy jeszcze tak szczegółowo aby nabrać szerszych podejrzeń bo pod wpływem chwili, szału i adrenalin pomieszanej z dymem papierosa, który nerwowo wypalał - jego myśli były gdzieś indziej. Oceniał realnie ich szansę podczas potencjalnej wymiany ognia, tego jakie kiepskie ma auto, prawie że trup na kołach, a przy tym te marne kilka naboi od Glocka, nie robiło to wrażenia pewnie na gościach, którzy wyraźnie ich obserwowali. To na pewno zabrało jego uwagę od samej Sierry, więc póki co miała spokój od pytań i podejrzeń pana inspektora co do jej persony. Przytaknął jej i w tym dziwnym mechanicznym trybie odpalił wóz, ruszając w miarę spokojnie bo jednak ostatnie co chciał to narzucić tryb ucieczki, póki co działał stonowanie. Spoglądał i uśmiechał się do niej jakby właśnie nie chodziło o nic innego, jak zabranie jej na mieszkanie i...
- Za parę metrów jest przejazd kolejowy, nie chce przyspieszać z kopyta bo się mogą połapać. Jeśli będą za nami jechać, obserwuj w lusterku, okej? - chyba nie musiał jej o to prosić bo znając życie robiła to ukradkiem aby nie widział lub nie brał ją za jakiegoś już całkiem szpiega. On sam chciał się skupić na drodze i warunkach, które utrudniał padający deszcz. Ostatnie co by chciał to wpaść w poślizg i narobić sobie i jej kuku, nie tak widział ten wieczór i całą akcję. Nie ukrywał, że zaskoczyła go obecność tych facetów co z kolei skłaniało się do pytania czy kontakt z nim jest dla kogokolwiek bezpieczny.
Jej pomoc była nieodzowna i w sumie gdy tylko skręcił w skazaną drogę, od razu przyspieszył widząc rogatki oraz migające światła. Pociąg miał nadjechać więc mieli w miarę szybką pierwszą okazję aby odstawić auto za nimi w tyle na resztę wieczoru albo w sumie to już nocy.
- Pytasz mnie o wiarę po tych wszystkich akcjach? Odważne. Nie, nie wierzę już w nic oprócz samego siebie. Władza oraz inne rzeczy zmieniają osąd ludzi, nie mówiąc już o tym co ktoś potrafi zrobić za porcję zielonych. Mało zostało porządnych ludzi, wierzących w sprawiedliwość, w kodeks. - stwierdził, krzywiąc się nieznacznie bo on sam miał jakieś wartości, coś czym chciał się kierować. Momenty gdy działał poza regułami były podyktowane raczej chęcią dojścia prawdy i sprawiedliwości niżeli własnego widzi mi się.
- Jedzenie musi chwilę poczekać. Zabiorę Cię na wycieczkę na policyjny parking, zjedziemy do podziemia abym nie musiał biegać tak z tą walizką na widoku. - gdy to mówił potarł nieco swoją brodę i policzek, próbując nieco pobudzić się bo w sumie to dokuczał mu brak snu od jakiegoś czasu. Zbytnio nie wysypiał się, a każda kolejna dziwna akcja wokół komendy tylko wprowadzała go w gorszy stan i tak w kółko. - Masz wybrane menu? Coś konkretnego co chcesz zjeść? - zagadnął po chwili ciszy aby nieco zmienić ton rozmowy i uspokoić w sumie nieco i siebie i ją. Udało im się zwiać przed tamtym samochodem więc to już było swego rodzaju zwycięstwo. Mayfield pokrążył jeszcze po mieście aby w końcu wybrać okrężną drogę na swoją komendę i na wspomniany zjazd do policyjnych podziemi. Co jak co ale wolał dmuchać na zimne, że faktycznie mają spokój i nikt nie siedzi im na ogonie.


Sierra Valencia
Marlen.
zagram wszystko w granicach przyzwoitości.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Port of Scarborough”