-
I wonder what will happen
to my heart, starving for love
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Usiadła wygodnie, przysunęła kubek do ust, napawając się zapachem kawy, i nagle znowu to samo… ten dziwny dźwięk. Nie mogła stwierdzić dokładnie, co to było, ale czuła… po prostu czuła, jakby coś chodziło wokół niej. Czaiło się. Dosłownie Animal Planet. Czuła się, jakby była w jakimś zwierzęcym dokumencie i jakby jakiś predator właśnie się na nią zasadzał. Ale no nic, pewnie tylko jej się wydawało, prawda? PRAWDA?! Nagle z pokoju z trzaskiem wybiegła Nyv i zaczęła krzyczeć coś w stylu ''gdzie jest Pompompurin?!'' - Syd rozszerzyła oczy, dosłownie walnęła kubkiem o stół i wskoczyła na kanapę. - Pompompurin?! Nie wiesz, gdzie jest?! - zaczęła się rozglądać, tuląc się do własnych ramion, z szeroko otwartymi oczami pełnymi przerażenia. - Nyv, znajdź go! Mogę przysiąc, że czai się na mnie od jakichś pięciu minut! Nie mogę skończyć jak Frodo Baggins!
Nyv🕷
-
demon girl slan, chain, fangs, got an onlyfans. fuckin' on a succubus, i feel like i'm devilman.
nieobecnośćtakwątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Mieszkanie ze współlokatorką było jedną z lepszych rzeczy, na jakie wpadła Nyvelle. Zawsze wydawało jej się, że samotność jest jej pisana, ale gdy znalazła ogłoszenie, że pewna pannica szuka kogoś, kto mógłby z nią zamieszkać – no kurde. Byłaby głupia, gdyby się nie zgodziła. Zamieszkanie z kimś zrobiło jej całkiem dobrze, nie musiała martwić się o to, aby samodzielnie sprzątać całe mieszkanie sama, pamiętać co zrobić dziś na obiad albo oh nie daj boże – nie zapomnieć, kiedy wypadałoby zapłacić za czynsz. Była już teraz nieco bardziej odpowiedzialna niż wcześniej. Nawet, jeśli Syd nie wiedziała czym Nyv zajmowała się wieczorami. I lepiej, aby tak zostało.
Dzisiejszy dzień nawet dobrze się zaczął. Wyspała się w miarę, miała w planach skoczyć na siłownię i przygotować pokój na przyjście klientki. Na tapetę miała przybyć starsza pani, która bardzo chciała mieć zrobione ładnie paznokcie na ślub swojego syna. Noir dziwiła się, że zdecydowała się przyjść właśnie do niej. Jej styl był dość… specyficzny, tym bardziej dla kogoś w podeszłym wieku. Ale nie jej to oceniać prawda?
Wszystko jednak zaczęło się komplikować, gdy chciała nakarmić swoje ukochane zwierzątko, a ono… postanowiło pójść na spacer. Niech to szlag! Wybiegła szybko z pokoju, rozczochrana i nieogarnięta życiowo.
— Nie ma go! — powiedziała zestresowana, rozglądając się… a na słowa Syd uniosła brwi i cicho prychnęła. No tak… większość osób obawiało się pająków i Nyv nie mogła ich winić. Potrafiły być całkiem przerażające.
Zwłaszcza wtedy, gdy wpadały na pomysł aby robić sobie przechadzki po domu bez pytania.
— Na pewno gdzieś tu jest. Słyszałaś go może? — spytała cicho, pochylając się nieco, aby zerknąć w każdą szczelinę w podłodze. Przecież Pompompurin nie mógł zapaść się pod ziemię. Prawda…?
-
I wonder what will happen
to my heart, starving for love
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
- O nie. Nie, nie, nie, nie, nie... - wyrzuciła z siebie, z szeroko otwartymi oczami, zanim jeszcze odważyła się spojrzeć pod siebie. Przez ułamek sekundy była absolutnie pewna, że to koniec. Że właśnie zabiła Pompurinka własnym ciałem i Nyv już nigdy jej tego nie wybaczy. Chwilę później podniosła się i zobaczyła, że to był tylko jeden z Funko Popów, które kupiły kilka dni wcześniej dla beki. Syd zamrugała kilka razy. - Co to w ogóle tu robi? - rzuciła do siebie oburzonym tonem. Ale ulga trwała dokładnie może dwie sekundy. Bo skoro to nie był Pompu... Pimpek... Pompurinek... to znaczyło tylko jedno.
On dalej gdzieś tu był.
Momentalnie podskoczyła na równe nogi i podbiegła do Nyv, chowając się za nią. Wbiła palce w materiał jej koszulki i ścisnęła go mocno. - Nyv, proszę, znajdź go - powiedziała, zaglądając jej przez ramię, - Czy on zna jakąś komendę? Nie wiem… „pokaż się”? „Na baczność”? - Przylgnęła do pleców Nyv jeszcze bardziej i dodała już ciszej, z pełnym oburzenia niedowierzaniem, - Ja serio próbuję być tolerancyjna wobec twojego... synka, ale on kompletnie nie współpracuje.
Nyv🕷