-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Przyjrzał się znów pierścionkowi, mając ochotę zapaść się pod ziemię i nie wiedząc, co z tym fantem zrobić. Widział, że Alvaro czuje się odrzucony i Tiago robił sobie z tego powodu wyrzuty.
- No te rechazo, Alvaro - odezwał się po chwili, wciąż zduszonym głosem - Solo me preocupas tú. No quiero obligarte a soportar el dolor de estar conmigo. Y no, no creo que seas de los que me dejan porque se pondrá muy difícil, pero sé que lo será. Tarde o temprano. Quiero darte la libertad de seguir adelante.
Westchnął ciężko i podniósł się z łóżka, by podejść do Salvatierry i uklęknąć przy nim, kładąc dłonie z pierścionkiem na jego kolanach.
- Mírame. Sabes que mis matrimonios anteriores fracasaron, ¿verdad? Lo sabes perfectamente. Y sabes, porque te lo conté, que me guardaban mucho rencor, que no era un buen marido. ¿No temes que vuelva a meter la pata aquí también?
Zacisnął palce jednej dłoni na jego spodniach, bojąc się, że ten zaraz postanowi zerwać się z tego fotela i uciec uznając, że ta rozmowa nie ma znaczenia - że Santiago go odrzucił i tyle, więc lepiej się po prostu wycofać, nie słuchając niczego więcej. Udawać, że ta scena nie miała miejsca.
- No quiero admitir que no encontré el anillo, ni que ni siquiera estaba allí. Solo quiero hablar de todo esto contigo en lugar de simplemente decir que sí, porque sería egoísta de mi parte, considerando todo lo que he dicho. No quiero perderte, Alvaro.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
- No podía seguir adelante con mi vida, nos casáramos o no. Lo intenté una vez cuando pensé que habías muerto. - odezwał się w końcu cicho, ostatecznie cofając dłonie z twarzy, gdy Santiago kazał mu na siebie spojrzeć. Faktycznie na niego popatrzył z wilgotnymi od wstrzymywanych łez oczami, ostrożnie kładąc dłoń na jego policzku i gładząc go kciukiem. - Tal vez lo que dices no sea infundado... Intenté rehacer mi vida una vez. Tenía a alguien con quien era... bueno, feliz. Él me ayudó a recuperarme después de tu muerte, me ayudó a ponerme de pie y seguir adelante. Pero cuando las cosas se pusieron serias, cuando un día me di cuenta de que tenía un anillo en el dedo y que vivía con un hombre que me amaba y que planeaba una vida conmigo... me asusté y huí. Sentí que te estaba traicionando, aunque nunca estuvimos juntos y en aquel entonces todo el mundo pensaba que estabas muerto; aun así, no podía permitirme ser feliz. - wyznał po chwili cicho, zduszonym głosem i słychać było, że mówienie tego wszystkiego dużo go kosztuje. Jego dłoń na policzku Santiago zadrżała lekko, ale nie cofnął jej, wciąż gładził go delikatnie i czule, patrząc na niego z miłością wymieszaną z lękiem i bólem. - De acuerdo, hablemos. Pero no, no tengo miedo de que vuelvas a meter la pata, porque una vez me dijiste que una ruptura nunca es culpa de una sola persona, sino que siempre es el resultado de las decisiones de ambos. Así que no me perderás porque haya algo malo en ti. Si rompimos... fue porque ambos nos rendimos y porque nuestro amor no era tan fuerte como el miedo que sentíamos.
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Lamento que tu relación se haya roto por mi culpa.
Przekręcił nieznacznie głowę, wtulając policzek w jego dłoń i przymykając oczy.
- Sí, la ruptura de una relación siempre recae en ambas partes, pero siempre sentí que esos divorcios fueron principalmente culpa mía. De hecho, Salazar me lo hizo notar ayer: dijo que sabía que me culpaba a mí misma, y tenía razón.
Westchnął znów ciężko i oparł czoło o jego uda.
- Quiero estar contigo con todas mis fuerzas, quiero que el resto de mi vida fluya a tu lado; y al mismo tiempo, siento que es increíblemente egoísta de mi parte y que no debería desear eso de ti. Pero lo deseo. De verdad, ni siquiera quiero que te vayas, solo quiero que te quedes aquí conmigo y me tomes de la mano como a una niña pequeña porque estoy en el médico y tengo miedo. Y sé que es increíblemente egoísta de mi parte, pero te digo esto para demostrarte que de verdad quiero estar contigo. Creo que eres el amor de mi vida; nunca he sentido lo que siento por ti por ninguna mujer; eres el único que ha podido calmarme, el único que ha tenido alguna influencia en mí. Tú y Salazar, pero él es mi hermano, esa es otra historia. De todas las personas con las que no tengo parentesco de sangre, eres el único que ha tenido alguna influencia en mí, el único que realmente me ha calmado, el único que podría hacerme hacer o no hacer algo, por ti atravesaría el fuego...
Zacisnął palce mocniej na nogawce jego spodni, drugą ręką ściskając to pudełeczko.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
- No, mi relación no se rompió por tu culpa, Santiago. Se rompió por mi culpa y porque tenía miedo de ser feliz con otra persona. - odpowiedział łagodnie, wciąż go głaszcząc, teraz rozczulony tym, jak mężczyzna wtulił policzek w jego dłoń. Pochylił się do niego i przytulił policzek do jego głowy, wzdychając cicho. - Salazar es tu hermano, siempre habéis sido muy unidos, así que no es de extrañar que te conozca bien y sepa cómo te sientes contigo mismo. - gdy Santiago oparł czoło o jego uda Alvaro wsunął palce w jego włosy i zaczął masować skórę jego głowy uspokajająco, starając się mu pokazać tym samym, że jest przy nim, że nigdzie się nie wybiera i Tiago nie musi się bać, że Alvaro odejdzie. Słuchał go przy tym uważnie, rzecz jasna, przy okazji cały czas starając się go uspokoić tym delikatnym masażem i przesuwaniem palcami we włosach ukochanego.
Wstrzymał oddech, słysząc, że jest miłością jego życia, a palce inżyniera zacisnęły się mocniej we włosach przyjaciela. Znów się pochylił, drżącymi lekko wargami całując czubek jego głowy i objął go, przytulając mocno. Nie chciał go zmuszać, żeby na niego spojrzał, bo domyślał się, ile Santiago kosztuje powiedzenie na głos tego wszystkiego, więc po prostu zwinął się w kłębek i przytulił go, chowając twarz w jego włosach.
- Tú también eres el amor de mi vida y haría cualquier cosa por ti. - odezwał się po chwili, cicho, wciąż z ustami przy włosach Santiago, przesuwając dłońmi po jego plecach i kołysząc go lekko. - Entiendo que tengas miedo, yo también lo tengo, pero quiero que sepas que estoy segura de este anillo y que quiero casarme contigo. De verdad. Pero esperaré por ti el tiempo que haga falta.
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- ¿Estás seguro de que puedes soportarme tal como me encontraste justo después de que te llamara la enfermera? - zapytał jeszcze dla pewności, ale był już bliski odpowiedzi "tak". Naprawdę bardzo chciał spędzić z Salvatierrą resztę życia, jak długie by ono nie było; wielokrotnie łapał się na tym, że myśli o tym człowieku jako o sensie swojego życia i jako o kimś, kto jest mu tak potrzebny, jak powietrze; co zresztą udowodniło te półtora roku rozdzielenia z Palermo. Bez niego umierał, a przy nim ożył. Po prostu bez Alvaro nie umiał już istnieć.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
- Sí, estoy segura, y te lo he dicho varias veces. Y también dije que esperaría el tiempo que fuera necesario. El anillo también esperará. - wystawił dłoń, sugerując tym samym, żeby Santiago oddał mu to pudełeczko. - Vamos, cariño, demos un paseo y luego irás al médico, ¿de acuerdo?
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- ¿Dónde vas con las manos? - warknął żartobliwie, tonem starego Santiago, dowodzącego bandą i zgrywającego wiecznie pewnego siebie - Soy un ladrón; si pones cualquier baratija en mis manos, puedes estar seguro de que jamás la recuperarás.
Podniósł się z niejakim trudem, ale mając na twarzy wymalowany wyraz twarzy Kocura ze zmrużonymi oczami i szelmowskim uśmieszkiem. Wciąż jeszcze czuł na sercu ciężar tej całej rozmowy, ale próbował go przykryć - również przed samym sobą - tym właśnie uśmiechem i żartami. Miał wrażenie, że się dogadali, że Alvaro już nie czuje się odrzucony i zmieszany z błotem; a on sam potrzebował jeszcze chwili, żeby poukładać sobie w głowie. Co prawda był w niej taki śmietnik, że może to nie być przesadnie łatwe, ale robił teraz wszystko, żeby wytłumaczyć samemu sobie, że nie ma w tym ślubie nic złego. Że to tak naprawdę może być najlepsza rzecz w życiu ich obu, największe, najlepsze wydarzenie; że obaj tego potrzebują.
--------------------------------------------
Po całym dniu podróży, przyzwyczajania się do nowego miejsca, po tamtej trudnej rozmowie i dodatkowo badaniach, denerwowaniu się, czy w ogóle dostanie ten lek i stresu, czy on podziała; Santiago był dosłownie wykończony. Padł do łóżka wcześniej, niż zwykle, owijając się kołdrą i czekając, aż Alvaro również się umyje i wyjdzie z łazienki. Kiedy wreszcie to się stało, Tiago odchylił kołdrę, patrząc na niego półprzymkniętymi ze zmęczenia oczami i tym samym zapraszając go, żeby choć na chwilę położył się z nim i przytulił.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Gdy kilka godzin później, już wieczorem, wyszedł z łazienki i zobaczył jak Santiago odchyla dla niego kołdrę, uśmiechnął się lekko pod nosem. Wytarł włosy ręcznikiem, odrzucił go na oparcie krzesła i wpakował się do niego pod kołdrę; wydawał się nieco spięty, ale miał nadzieję, że mężczyzna tego nie zauważy. Może nie zauważy, skoro był tak zmęczony.
- ¿Ya te han dicho si recibirás este medicamento? ¿Cumples con los requisitos? - zapytał nieco niepewnie, kładąc się na boku i układając dłoń na jego piersi. To, że poczuł miarowe bicie jego serca pod palcami powoli zaczęło go uspokajać. Być może miał jeszcze nieco podkrążone oczy, bo gdy Santiago był na tych wszystkich badaniach i rozmowach z lekarzami, to Alvaro musiał zrobić sobie dłuższy spacer dookoła ośrodka, a gdy już został sam, to z powodu zalewu wspomnień rozpłakał się jak dziecko i jakiś czas spędził na ławce, z twarzą ukrytą w dłoniach, próbując przestać ryczeć i się trząść. Nadal czuł efekty tego, wciąż był nieco roztrzęsiony, ale miał nadzieję, że tego aż tak nie widać.
Santiago de la Serna
-
Sk*wiel, jakich mało
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Sí - odpowiedział na jego pytanie, kładąc dłoń na jego policzku i pogładził go kciukiem, patrząc mu w oczy - Me dijeron que cumplía los requisitos y que haría la prueba. Ya me han inyectado esta porquería mágica y... ahora toca esperar.
Odgarnął włosy z jego twarzy, nie skupiając się teraz na rozmowie o lekach i tej całej terapii - cały dzień myślał o oświadczynach Alvaro, o tym, co razem przeszli, o tym, że Alvaro się nim opiekował i znosił go przez ten czas, póki Tiago nie stanął na nogi. Że wspierał go i rzeczywiście nie wydawało się, jakby miał tego absolutnie dość, jakby to było ponad jego siły. Co prawda miał problemy z sercem, o czym Santiago również pamiętał - i miał wrażenie, że to między innymi przez stres związany właśnie z opieką nad cholernym Kocurem, który nagle objawił się półżywy, po półtora roku i który okazał się być niezdolny do ogarnięcia nawet najprostszych czynności wokół siebie; a w dodatku odmawiał pomocy. De la Serna obawiał się, że powrót tego stanu może jeszcze pogorszyć stan serca Salvatierry, ale z drugiej strony - mówił sobie - odrzucenie jego oświadczyn pogorszyłoby go z całą pewnością. Mogłoby wręcz doprowadzić do ich rozstania, a tego mogliby obaj nie przeżyć.
- Sí - powtórzył, tym razem odpowiadając na pytanie sprzed tych kilku godzin, które w wirze dzisiejszych wydarzeń jawiły mu się jak kilka dni - Simplemente no sé cómo lidiar con mi esposa. Pero sí.
Dotknął delikatnie kciukiem dolnej powieki Alvaro, w ten sposób zadając mu pytanie o powód tego płaczu, choć jednocześnie podejrzewał, że chodziło właśnie o brak natychmiastowej odpowiedzi twierdzącej. On sam z pewnością by to mocno przeżywał, a jeśli by nie płakał, to tylko dlatego, że był wręcz mistrzem tłumienia własnych emocji.
Alvaro Salvatierra
-
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkimieszanetyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
- Vale, no esperaba que te lo dieran tan rápido, pero... me alegro, de verdad. Ahora esperaremos. - przymknął nieco oczy i przytulił policzek do jego dłoni, uspokajając się coraz bardziej, zwłaszcza teraz, gdy leżał w łóżku, blisko niego, mogąc cieszyć się jego bliskością i zapachem skóry Santiago wymieszanym teraz z jakimś cudownym żelem pod prysznic, który znajdował się w łazience. Alvaro nieco nieufanie przyglądał się etykietom, mając wrażenie, że wszystko w tym ośrodku jest jakieś magiczne i nigdy nie wiadomo co się stanie, gdy zaaplikujesz sobie coś na skórę; wychodziło jednak na to, że to, czym się umył, było po prostu całkiem ładnie i rześko pachnącym żelem do kąpieli.
Poczuł, jak przyjaciel odgarnia mu włosy z twarzy, co również wywołało na jego twarzy uśmiech. Wciąż leżał tak z zamkniętymi oczami, z dłonią na jego piersi, coraz bardziej zrelaksowany... gdy nagle usłyszał kolejne "tak", które go zaskoczyło, bo w pierwszej chwili nie bardzo wiedział do czego się odnosi. Otworzył więc oczy i popatrzył na ukochanego niepewnie, a gdy ten zaraz później rozwinął swoje "tak" Alvaro znów zapomniał o oddychaniu. Patrzył na niego teraz szeroko otwartymi oczami, w których czaiło się pytanie o to, czy Kocur nie postanowił sobie przypadkiem robić z niego kiepskich i nieśmiesznych żartów - podobnie, jak to pytanie gościło w spojrzeniu Santiago, gdy Alvaro zastał go z pierścionkiem.
- ¿Eso significa que... quieres esta boda? - zapytał niepewnie, a jego palce nieświadomie zacisnęły się mocniej na koszulce Tiago na jego piersi. - Pero... no tienes que aceptar solo porque yo me lo esté tomando tan a pecho, ¿vale? Es decir... Esperaré, no hace falta que me contestes ahora si no estás seguro.
Santiago de la Serna