
• Mówi biegle po francusku.
• Dobry z niej obserwator.
• Świetna organizatorka, nikt nie wie, jak Ela znajduje czas na te wszystkie rzeczy.
• Tak długo kłamie i udaje, że sama już nie wie, co lubi naprawdę.
• Każda porażka to tragedia, nawet jeśli jest to tylko plama na bluzce.
• Boi się momentów, kiedy nie ma nic do roboty.
Eleanor została wychowana przez dziadków - rodziców nigdy nie było w domu i skupiali się na swoich karierach. Mała Ela uwielbiała chodzić boso po trawie i wspinać się na drzewa, co było tajemnicą, bo jej ojciec - Aidan - nie po to został prawnikiem, żeby mieć córkę dzikuskę, tak? Ela bardzo szybko nauczyła się dyscypliny, głównie przez twardą rękę ojca. Wolała posiedzieć cztery godziny przy książkach i wyjść na godzinę na podwórko niż nie wyjść w ogóle. Jeszcze szybciej nauczyła się, że pozory były ważniejsze niż prawda i rzeczywistość. Na zewnątrz była idealną, posłuszną córką swoich rodziców, a w głębi duszy chciała, żeby adoptowały ją irlandzkie wróżki i zabrały do Galway.
W liceum złota klatka zaczęła robić się zbyt ciasna. Przygotowania do egzaminów, liczne zajęcia dodatkowe i poszukiwania tej wymarzonej uczelni sprawiły, że Ela zaczęła szukać drogi na skróty. Nie pamięta już, czy zaczęło się od pierwszej tabletki na skupienie, żeby zadowolić rodziców wynikiem kolejnego testu, czy od imprezy, na której alkohol po raz pierwszy wyłączył jej umysł, pozostawiając tylko błogą ciszę. Trudno było wskazać moment, w którym grzeczna dziewczynka zniknęła, ustępując miejsca komuś, kto po prostu chciał przetrwać.
Po liceum postanowiła pójść w ślady rodziców i na studia prawnicze dostała się bez większego problemu, mimo że... nigdy nie zastanawiała się, czy w ogóle lubi tę ścieżkę kariery. Chciała zadowolić rodziców, dlatego nawet nie myślała o innych kierunkach niż prawo, po prostu grzecznie studiowała i zarywała noce nad książkami. No i właśnie wtedy zaczęła szukać nowych źródeł adrenaliny. Chciała poczuć cokolwiek innego poza obowiązkami. Impreza w środku tygodnia? Tak, nie musicie Eli prosić dwa razy. Potrafiła wrócić do domu o czwartej rano, wziąć szybki prysznic i o ósmej siedzieć na wykładzie z prawa karnego. Ignorowanie rodziców? Też. Kiedy rano widziała dziesięć nieodebranych połączeń od matki, po prostu odpisywała krótko "Przepraszam, wyciszyłam telefon w bibliotece, żeby się skupić. Wszystko u mnie dobrze". I nikt w to nie wątpił, bo przecież Ela zawsze była tą rozsądną. Przejażdżka na motocyklu z szemranym nieznajomym? Tak, w to jej graj. Każde nowe, ryzykowne spotkanie i każda nowa używka były jak powiew świeżego powietrza w jej dusznym, pełnym oczekiwań życiu. Czy przeszkadzało jej to podwójne życie? Nie. Nigdy. Jedynie tabletki na skupienie stały się jej nowym śniadaniem, bo ileż można zarywać noce, żeby poczuć odskocznię od codziennego życia?
W ten sposób przetrwała całe studia, a tuż po zakończeniu stażu objęła stanowisko młodszego prawnika w zaprzyjaźnionej kancelarii rodziców. A skoro już o rodzicach mowa, wynajęli jej mieszkanie w Greektown i dalej uważają, że posiadają córkę idealną, a ona... cóż, nie zamierza wyprowadzać ich z błędu.
