Niesamowicie podobało mu się, że Jayden nie odstępuje go na krok. Potrzebował atencji, którą ten mu dawał, potrzebował jego uwagi, silnych dłoni i zaborczych spojrzeń i sam nie był bierny, dawał mu za to bardzo dużo, generalnie dużo lepiej wyrażając swoje uczucia poprzez bliskość, niż słowa i deklaracje. Nie potrafił mówić wprost o swoich emocjach i potrzebach, działając raczej instynktownie poprzez czyny. Pewnie dlatego miał sporo problemów z ludźmi, którzy jego dotykalskość odbierali często jako
coś więcej, nawet jeżeli akurat
czegoś więcej wcale nie chciał. Po pijaku bywał co prawda często napalony, ale kiedy jeszcze w ogóle kontaktował i nie był z Jayem w jakiejś tymczasowej separacji, to tylko on był obiektem jego westchnień, a nawet kiedy nie byli akurat razem, to i tak myślał tylko o nim i im dłużej trwała ich relacja, tym łapał się na tym, że flirty i czułości z innymi wcale nie były już takie fajne. Bo ci
inni nie mówili jak Jay, nie pachnęli jak on, nie mieli jego uśmiechu i jego spojrzenia.
Mimo wszystko potrafił się czasami jeszcze zwyczajnie oszukiwać.
Przekręcił się trochę, obejmując ramieniem oparcie fotela pasażera i posłał Jayowi pytające spojrzenie, wydymając lekko zaróżowione, pokryte piegami policzki. Zmarszczył też brwi, bo czy mężczyzna właśnie mu próbował coś wypomnieć? I to tak zupełnie bez powodu?
一
Oczywiście, że tak. Wiele osób by tak zrobiło, wiesz? 一 rzucił i na chwilę obraził się, co zadziałało na tyle, że nagle potrafił usiąść jak człowiek na tyłku, nogi opuszczając na podłogę. Założył ręce na klatce piersiowej i nawet nie pomyślał, żeby wyskoczyć z auta, kiedy Jay poszedł po wodę. Nawet zamilkł na chwilę, ale kiedy chłopak wrócił i pochylił się nad nim, odkładając butelkę, drastycznie zmniejszając dystans między nimi, rozchmurzył się, trochę zapominając o ich wcześniejszej wymianie uprzejmości i zbliżył twarz do jego twarzy, nawiązując kontakt wzrokowy (nawet jeżeli trochę spojrzenie mu uciekało, błądząc po całej twarzy, po jego nosie i poruszających się wargach).
一
Nie jesteś nudziarzem. Właściwie to seksowne, kiedy jesteś taki władczy 一 wymruczał, w międzyczasie dając jakimś cudem radę rozpiąć kilka guzików jego koszuli po omacku. Trącił też jego nos swoim, w czułym geście, uśmiechając się lekko, zadowolony, że skupia na sobie całą jego uwagę. Nie do końca skupiał się na znaczeniu tych wszystkich poleceń, bo na jego przesłonięty mgłą umysł, było ich zdecydowanie zbyt dużo. Zapamiętał za to coś o wniesieniu go do jego mieszkania, co mu się nawet spodobało, więc przez chwilę siedział grzecznie, chociaż nawet przez myśl mu nie przeszło, żeby na przykład zapiąć pas.
W pewnym momencie wyciągnął jednak telefon i zaczął powoli szukać apki muzycznej, mrużąc oczy i trochę gubiąc się w ikonach na ekranie. W końcu odnalazł odpowiednią playlistę, podłączył urządzenie do odtwarzacza w aucie i z głośników popłynęły dźwięki
UNSTOPPABLE od Red Leather, co zmieniło trochę jego energię, a dokładniej po prostu mu jej dodało, więc jego palec powędrował na przycisk opuszczający szybę.
Nie słyszał uwagi o humorkach sprzed tygodnia, co może było i lepszą opcją, bo to by mogło odpalić go w niezbyt przyjemny sposób. Kiedy jednak Jay do niego mówił, on już wystawiał głowę przez okno i podnosił się, żeby wysunąć z auta cały tułów i przy dźwiękach muzyki unieść dłonie i odchylić głowę, bo chciał polatać, a to było do latania bardzo zbliżone.
Poczuł szarpnięcie i stęknął, kiedy Jay, jedną ręką dalej trzymając kierownicę, wciągnął go mało delikatnie, ale za to szybko, do środka, mówiąc coś o tym, że Bowie ma go w dupie. Nie wyczuł poważnego wyrzutu, więc zastanowił się nad tym chwilę i wzruszył ramionami.
一
W zasadzie czasami mam i bardzo to lubię 一 przyznał, zerknął na niego kątem oka i parsknął śmiechem, szczerząc zaraz białe zęby w szerokim uśmiechu. Zauważył, że ten się dąsa, więc przekręcił się i przysunął do niego, gdzieś tam w międzyczasie zsuwając z nóg luźne trampki (sznurówki dalej były rozwiązane) i zakładając stopy na deskę rozdzielczą, opierając je aż o szybę. Tak rozwalony sięgnął ustami do szyi chłopaka, żeby znowu móc go wycałować. Na tym się nie skończyło, bo bez jakiejkolwiek refleksji wpakował mu dłoń za koszulę, żeby palcami przesunąć po klatce piersiowej i niżej po brzuchu, gładząc jego ciepłą skórę ciekawskimi opuszkami.
Na szczęście dojeżdżali właśnie pod budynek, w którym mieszkał Vance, bo rozpraszanie kierowcy podczas jazdy nie było zbyt mądrym pomysłem, ale pijany Bowie jakoś specjalnie się tym nie przejmował, jak w sumie wszystkim. Podobnie jak tym, że kiedy już zaparkowali, to zanim wypadł z auta bez żadnej refleksji, mógłby na przykład założyć buty. Żółte skarpetki w kwiaty rumianku dotknęły jezdni, a on wpakował się na ulicę, nawet nie kłopocząc się, żeby się rozejrzeć. Ruch drogowy nie był tak duży, jak w dzień, ale i tak jakieś auto przemknęło tuż obok niego, na szczęście niezbyt szybko, ale zdążył zachwiać się i zakołysać, bo minęło go dosłownie o milimetry. Wyraz jego twarzy wskazywał na zaskoczenie i może jakiś niewielki cień strachu pojawił się w jego przepitych oczach, kiedy jakby instynktownie wyciągnął rękę do Baudeta i to jeszcze zanim na niego spojrzał.
jayden baudet