48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czasami ta troska potrafiła być przytłaczająca. Zwłaszcza dla Swanson, która w zasadzie nie przywykła do czegoś podobnego. Kojarzyła jej się głównie z matczyną opieką oraz byciem traktowaną niczym dziecko. Powoli to się zmieniało. Rozumiała, że tak po prostu sprawy wyglądały i musiały się o siebie troszczyć, bo nie wiadomo, kiedy mogło ich dopaść coś tragicznego. Już i tak wystarczająco wiele razy otarły się o śmierć, a przecież miały spędzić resztę życia nie tylko z sobą, ale i z Samem, który na pewno nie chciałby zbyt szybko stanąć nad trumną którejkolwiek z nich.
- W to nie wątpię, młody - zapewniła go, bo był dosyć zaradny mimo wszystko.
Jeśli tylko przyłożyłby się odpowiednio do swojego zadania to jak najbardziej możliwe było, aby uporał się ze wszystkim samodzielnie bez jakiegokolwiek wsparcia z ich strony. Tym bardziej, że już jakiś czas temu zauważyły u niego smykałkę do budownictwa. Przynajmniej jeśli chodziło o klocki lego. Nie różnił się w tym szczególnie mocno od innych dzieciaków w jego wieku. Dalej nie miały pojęcia, co z niego mogłoby wyrosnąć.
Ależ oczywiście, że Zaylee nie mogła się z nią zgodzić. Prawda była jednak taka, że pod pewnymi względami Sam mocno je przypominał. Nie było mowy, aby od tego uciekły, ale jak zwykle mogły dyskutować po kim mógł w teorii mieć te wszystkie bardziej negatywne cechy. Upartość jednak na pewno była czymś, czym obie się odznaczały.
- Oczywiście, że nie żartuję, panno obrażalska - uśmiechnęła się, chcąc jeszcze trochę się z nią podrażnić.
Stąpała po cienkim lodzie, ale może właśnie przez ten lekki i żartobliwy ton wszystko skończy się jedynie przerzucaniem się zaczepkami. Zresztą były już na takim etapie związku, że naprawdę musiały się postarać, aby doprowadzić do jakiejś większej kłótni. W końcu zostawienie brudnego kubka na ławie było niczym w porównaniu z bezsensownym ryzykowaniem życia podczas policyjnej akcji.
- Brawo. Wygląda wspaniale! - pochwaliła go, bo wyglądało na to, że udało mu się w pełni zakończyć całą budowlę, która prezentowała się naprawdę wspaniale.
Była pewna, że już Zaylee zajmie się tym, aby znaleźć dla Skrzydła Szpitalnego odpowiednie miejsce. Sama musiała przygotować coś, co pozwoliłoby im rozkoszować się filmem. Popcorn był idealnym wyborem. Może gdzieś jeszcze mieli ciastka. Na sugestię narzeczonej uśmiechnęła się jedynie z zadowoleniem.
- Jeszcze pytasz? - odparła, bo odpowiedź powinna się wydawać oczywista. - Rozłóż kanapę i poszukaj koców. Przyniosę, co trzeba.
Całe szczęście w kuchni miała tacę, na którą mogła załadować sporo rzeczy, ale i tak nie zabrała się w jednym kursie. Herbata owocowa i popcorn zajęły już sporo miejsca. Później jeszcze wróciła się po jakieś drobniejsze przekąski oraz kieliszki i butelkę wina. Żeby młodszy nie poczuł się poszkodowany to dla niego przyniosła colę i wysoką szklankę.
- Wszyscy gotowi? - zapytała kontrolnie, rozsiadając się wygodnie na kanapie i sięgnęła po korkociąg, aby otworzyć wino dla ich dwójki.
Teraz czekał ich naprawdę długi i przyjemny maraton osadzony w Hogwarcie...

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Całkiem możliwie, choć Zaylee w życiu by się do tego nie przyznała, że jej nadopiekuńczość wynikała z bycia najstarszą z rodzeństwa. Rodzice uczulali ją, że musi być tą odpowiedzialną. No to był i to aż do przesady. Młodsi Millerowie nie mieli z nią życia. Tak, zdecydowanie należała do tych sióstr, które kablowały rodzicom, kiedy ktoś podpadł i nie miała przed tym skrupułów. Dopiero w dorosłym życiu przestała ich traktować jak gówniarzy. Przynajmniej po części.
Powinna teraz obrazić się za to, że narzeczona nazwała ją obrażalską, co byłoby kwintesencją obrazy majestatu, ale z czasem nauczyła się nie reagować na takie zaczepki. Gdyby zaczęła się z nią sprzeczać, to mogłaby robić to do rana, a przecież miały spędzać czas z synem, a nie bawić się w docinki, na które Zaylee nawet nie miała ochoty. Już wystarczyło, że trochę podokuczała dziesięciolatkowi.
Sammy niewątpliwie był ogromnie zadowolony ze swojego dzieła. To znaczy, z ich wspólnego dzieła, ale pozwalały mu myśleć, że Skrzydło Szpitalne stała w dużej mierze dzięki jego zasługom. Miał urodziny, niech się dzieciak cieszy.
Zasalutowała, dając Evinie do zrozumienia, że wszystkim się zajmie, a potem oddelegowała Młodego do ściągania poduszek z kanapy, żeby mogli ją razem rozłożyć. Później znów ułożyli na nich poduchy i powyciągali z pufy koce. Według Miller wystarczyły tylko dwa, ale Sam uparł się, że każdy powinien mieć swój, więc uległa jego namowom, tak dla świętego spokoju.
Gotowi — skinęła głową, kiedy Swanson wróciła do salonu z całym asortymentem przekąsek. Sięgnęła po butelkę wina i korkociąg, a chłopiec natychmiast dorwał się do coli.
No tak, jak się nażre cukru, to na pewno długo im nie zaśnie. W sumie świetnie się składało, bo przynajmniej wymęczy je na tyle, że i one padną jak kawki, a Zaylee naprawdę potrzebowała porządnej dawki snu, a nie jakichś marnych trzech godzin. Istniało też spore prawdopodobieństwo, że jeśli Sam zaśnie później, to da im dłużej pospać, a to brzmiało jak wymarzony weekend.
No włączaj, na co czekasz? — zachęciła syna skinieniem głowy, a ten w końcu łaskawie złapał pilot i sprawnie odnalazł serię przygód młodego czarodzieja na jednej z platform streamingowych. W międzyczasie Miller napełnia kieliszki winem, a gdy wręczyła jeden narzeczonej, przystawiła ten swój w ramach toastu. Oczywiście to samo zrobiło ze szklanką Sammy'ego, żeby dziesięciolatek nie czuł się pominięty. Jakby nie patrzeć, cały czas piły za jego zdrowie.
A macie jakąś ulubioną część? — zapytał, usadawiając się wygodnie między nimi. Zaylee zakładała, że to przejściowe, bo zaraz z tej ekscytacji i tak pewnie usiądzie na brzegu kanapy albo w ogóle na podłodze, wciskając nos w telewizor, czym doprowadzi koronerkę do szału.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wykształcenie po prostu dawało Zaylee zupełnie nowe możliwości do tego, aby pokazać swoją nadopiekuńczość. Była o wiele bardziej świadoma wszelkich zdrowotnych konsekwencji, których normalnie inni pewnie by nawet nie rozważali. Całe szczęście Swanson była obok po to, aby w razie potrzeby rozładować napięcie i uspokoić ją, że nie umrze od jakiegoś drobiazgu.
Prawda była też taka, że obrażając się za takie oskarżenia, Zaylee jedynie potwierdziłaby słowa detektywki, a do tego z pewnością nie chciała dopuścić. Dlatego też przynajmniej w tym względzie Evina mogła się cieszyć niejakim słodkim zwycięstwem, bo nie spotkała się z żadnym komentarzem w odpowiedzi.
Wysiłek w budowaniu Skrzydła Szpitalnego był może i wspólny, ale na sam koniec faktycznie Samuel zrobił wszystko samodzielnie. Na pewno miał powody do tego, aby być z siebie zadowolonym. One również były dumne z tego, że robił swoje drobne postępy.
Salon na pewno wyglądał dużo bardziej przytulnie. Wciąż było dosyć wcześnie, ale Evinie przemknęło przez myśl, że gdy się ściemni mogłyby dla lepszego efektu zapalić kilka świec. Przynajmniej zyskałyby fajny efekt w salonie do oglądania produkcji mieszczącej się w czarodziejskim zamku.
I bez cukru chłopiec byłby ogromnie podekscytowany i zapewne szybko by nie zasnął. Zresztą możliwe było, że cukrowy haj szybko mu przejdzie i padnie jak zabity... Możliwe, że jeszcze w trakcie filmu, a potem będą musiały mu go cofać, gdy będą kontynuowali seans.
Przyjęła kieliszek z winem i wzniosła ten niemy toast za zdrowie chłopca. Poczekała też na to, aż w końcu Sam odnajdzie pierwszy film z serii na platformie. Nie musiała się nawet zastanawiać długo nad odpowiedzią na to pytanie.
- Komnata Tajemnic. Ma całkiem fajny klimat. Pokochasz Zgredka - zapewniła go, bo przecież kto nie polubiłby tego sympatycznego elfa?
Ciekawa była tego jaką odpowiedź da Zaylee, bo w sumie chyba nigdy nie rozmawiały na ten temat. W międzyczasie na ekranie telewizora pojawiła się początkowa scena filmu, a Sammy rozdziawił usta w zdziwieniu, gdy tylko Dumbledore zaczął gasić światła na Privet Drive za pomocą wygaszacza.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Coraz częściej odpuszczała w tych ich słownych potyczkach. Już nie ciągnęła każdej dyskusji do końca i nie szukała ostatniego argumentu tylko po to, żeby postawić na swoim. Zamiast tego zatrzymywała się krok wcześniej, pozwalając Evinie wygrać. I robiła to całkowicie świadomie. Nie chodziło o to, że nagle przestała mieć rację. Po prostu powoli uczyła się nie udowadniać tego za wszelką cenę, a obecność Sama w tym pomagała. Evina mogła więc wychodzić z tych rozmów z przekonaniem, że postawiła na swoim, że to jej słowo było ostatnie. Ale prawda była taka, że Miller i tak wiedziała swoje. Zresztą, gdzieś z tyłu głowy i tak miała świadomość, że gdyby naprawdę chciała, mogłaby odwrócić to wszystko w jednej chwili.
Jej również przemknęło przez myśl, że o wiele bardziej klimatycznie byłoby rozpocząć seans po zmroku i przy zapalonych świecach, ale dni były coraz dłuższe i musieli jeszcze poczekać, aż faktycznie się ściemni. Nawet zasłonięte zasłony nie dałby jeszcze zamierzonego efektu. Z drugiej strony, pierwsze film z serii była bardzo barwny, więc na razie to w niczym nie przeszkadzało. Słońce już nie odbijało się w telewizorze, co w żaden sposób nie przeszkadzało w oglądaniu.
Potwierdzam — zgodziła się natychmiast z narzeczoną, upijając łyk wina. — Komnata Tajemnic jest najlepszą częścią. Ale z książek najbardziej lubię Czarę Ognia — dodała, a Sammy zerknął na nią z zaciekawieniem znad swojej szklanki z colą.
A czemu film nie? — zainteresował się natychmiast. Zawsze był bardzo dociekliwy i musiał wszystko wiedzieć. Dlaczego, po co i jak.
W filmie nie ujęli wszystkich momentów — oznajmiła, ale zanim Młody zaczął dopytywać dalej, sprytnie go uprzedziła. — Ciężko jest zmieścić ponad siedemset stron w dwu i pół godzinnym filmie. Pamiętasz zwiastun serialu? — zerknęła na chłopca, a ten skinął głową. — Jeśli założymy, że każda część to jeden sezon po osiem, prawie godzinnych odcinków, wtedy będziemy mieć ośmiogodzinny materiał z każdej książki. To prawie cztery razy więcej możliwości. Nie wszystkie wątki udało się umieścić w filmie, ale może to, czego nie się nie udało twórcą filmów, uda się twórcom serialu — wyjaśniła precyzyjnie i chyba ta odpowiedź wydała się Młodemu wystarczająco zrozumiała.
Ciekawe, co spodoba mi się bardziej — zastanowił się na głos, obserwując, jak profesor Dumbledore właśnie zostawiał pod drzwiami małego Harry'ego. — A myślicie, że serial będzie równie fajny? Albo nawet fajniejszy? — tym razem spojrzał z wyczekiwaniem na Swanson. Chciał poznać ich opinie, chociaż żadna z nich nie widziała jeszcze pierwszego sezonu produkcji, która miała wyjść dopiero na koniec tego roku. Ale wychodził z założenia, że skoro widziały i czytały wszystkie części, to musiały już mieć wyrobione jakieś opinie. A z czyimi opiniami miałby się bardziej liczyć, jeśli nie z opiniami własnych matek, które zawsze wiedziały wszystko i znały odpowiedź na każde pytanie?

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chyba naprawdę dziecko zaczęło je w jakiś sposób odmieniać. Może nie zawsze to zauważały, ale jednak liczyły się z nim coraz bardziej. Pewne zachowania, które kultywowały przy młodym jednak w jakiś sposób wchodziły im w krew. Przynajmniej dzięki temu było mniejsze ryzyko, że zapomną się z czymś przy samym dziesięciolatku... Chociaż wciąż musiały uważać z wieloma rzeczami.
Na tę chwilę mieli w planach prawdziwy maraton. Za oknem była prawdziwa ulewa, więc możliwe było, że odpowiednie ciemności nastaną szybciej niż mogliby się tego spodziewać. Wtedy na pewno będą mogły rozpalić kilka świec, ale z tym pewnie zaczekają do bardziej mrocznej Komnaty Tajemnic czy jeszcze mroczniejszego Więźnia Azkabanu, w którym przecież po raz pierwszy pojawili się dementorzy.
Sama nie miała jakiejś wielkiej opinii na temat książek... Może dlatego, że nie czytała ich z tak wielkim zaangażowaniem. Nie miała na to aż tak wiele czasu, a w wolnym czasie wolała sięgać raczej po jakieś kryminały niż książki dla młodzieży. Takie było już jej zboczenie zawodowe.
- W każdym razie najlepiej jest przeczytać książki. Wtedy dowiesz się na pewno dużo więcej o wielu fajnych postaciach i rzeczach, które robiły - stwierdziła krótko, bo w końcu miały zachęcać go przede wszystkim do tego, aby zaczął czytać książki, a nie prowadzić kampanię reklamową dla jakiegoś serialu.
Nie czuła się najlepiej pod tym uważnym spojrzeniem Sama. Zawsze, gdy tylko oczekiwał od niej jakiejś opinii miała wrażenie, że czekał na odpowiedź wyroczni, aby wziąć ją sobie do serca i kierować się nią w przyszłości. To była dla niej zbyt duża odpowiedzialność.
- Nie wiem. Najpierw trzeba by było go obejrzeć. Zresztą każdy będzie mieć inne zdanie - odpowiedziała w miarę bezpiecznie, bo sama nie była przekonana, co do pomysłu tego serialu.
Była sceptycznie nastawiona do ekranizowania serii przez giganta streamingowego. Nie przychodził jej na myśl żaden projekt, który wychodził na tym dobrze, a już na pewno nie na dłuższą metę. Za dużo tytułów ucierpiało ze względu na to, że ktoś postanowił wziąć je na warsztat i odświeżyć lub dorobić im kontynuację. Zawsze coś musieli dorobić, poprzeinaczać i finalnie wychodziło coś na co trudno było jej patrzeć. Były rzecz jasna wyjątki, ale na ogół wolała się trzymać jednak tych starych filmów lub seriali.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Właściwie jedyną rzeczą, z jaką musiały pilnować się przy Samie, były przekleństwa. W ich codziennych rozmowach wulgaryzmy były czymś normalnym, a teraz faktycznie musiały bardziej zwracać na to uwagę. Zaylee od zawsze miała tendencję do rzucania soczystą kurwą przy byle okazji. Wyrażała w ten sposób każdą emocję. Kurwowała, kiedy była wściekła i kiedy coś ją cieszyło. Teraz jednak, gdy tylko gdzieś w pobliżu pojawiał się Młody, musiała się hamować. Nie przychodziło jej to łatwo i czasami wręcz gryzła się w język, zatrzymując słowa w połowie. Mimo wszystko robiła postępy. Coraz rzadziej zdarzało jej się zapomnieć i coraz szybciej łapała się na tym, co mówi. Evinie szło to nieco gorzej. Potrafiła wtrącić przekleństwo w zdaniu tak naturalnie, że dopiero po chwili orientowała się, że powiedziała o jedno słowo za dużo. Na szczęście Sammy nie zawsze to wyłapywał, a Miller rzucała wtedy narzeczonej ostrzegające spojrzenie. Ale poza tym jednym elementem reszta przyszła im zaskakująco łatwo.
Zaylee dorastała zarówno z książkowym, jak i filmowym Harry Potterem. Miała niezłą fazę na przygody młodego czarodzieja, zanim całkowicie pochłonęła ją medycyna. Do tej pory miała sentyment do serii, którą czytała w młodości, a i chętnie wracała do ekranizacjo, jeśli tylko znajdowała na to czas. Czyli rzadko. Ale z Sammym była ku temu doskonała okazja.
Evina ma rację, dzięki książkom zdecydowanie lepiej poczujesz ten magiczny świat — pokiwała głową, mierzwiąc chłopcu jasne włosy. — Ale jeśli najpierw obejrzymy film, a potem zaczniemy czytać, to też będzie w porządku — dodała, bo dziesięciolatek popatrzył na nie niepewnie, jakby obawiał się, że bez wcześniejszego przeczytania serii niczego nie zrozumie.
Z kolei na pytanie Młodego o serial, wzruszyła lekko ramionami. Pochodziła do tego całkiem neutralnie. Podzielenie Pottera na sezony miało duży sens. Młodzi aktorzy też prezentowali się przyzwoicie i na pewno produkcja zyska sobie wielu zwolenników, zwłaszcza wśród nowego pokolenia, które również zakocha się w świecie magii. Sama nie miała jednak na ten temat zdania. Możliwe, że gdyby nie Sam, w ogóle nie obejrzałaby serialu, właśnie przez obowiązki, a wolny czas wolałaby spożytkować inaczej. Na przykład na pochłanianie tytułów o medycynie sądowej albo na odsypianie. Wiedziała jednak, że jak dziesięciolatek zafiksuje się na jakiś temat, to nie ma przeproś i na stówę przekabaci je, żeby wspólnie obejrzały nową wersję.
Podejrzewam, że ta nowa seria będzie odpicowana pod względem wizualnym — skomentowała, sięgając do miski po trochę popcornu. — Technologia mocno poszła do przodu, wiec na pewno zaskoczą nas jakimiś nowymi efektami specjalnymi — podsumowała, bardziej odnosząc się strony technicznej niż samej fabuły, chociaż ta z całą pewnością także będzie znacznie rozwinięta i bardziej wierna książkom.
Młody pokiwał głową, ale już pewnie i tak wszystko, co mówiły wlatywało mu jednym uchem, a drugim wylatywało, bo skupił się na filmie. A skoro już został pochłonięty przez czarodziejski świat, lepiej było go nie zagadywać.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie tylko musiałyby spasować z używaniem wulgaryzmów, ale także zrezygnować z tak otwartych rozmów w domu na temat tego, co działo się w ich pracy. Jakby nie patrzeć to przerzucały się często szczegółami, których ktoś w wieku Sama raczej nie powinien słyszeć. W dodatku przyzwyczajały się też do tego, że jednak nie zawsze i nie wszędzie będą mogły rzucić jakimś komentarzem czy wykonać ruch, który skręcałby w bardziej dwuznacznym kierunku. O ile faktycznie znaczenia pewnych słów młody nie był w stanie podchwycić tak jednak pewne gesty były trudniejsze do wytłumaczenia.
W takich wypadkach zdecydowanie Evina dużo bardziej odczuwała tę kilkunastoletnią różnicę wieku między sobą, a koronerką. Nie miały takich samych doświadczeń jeśli chodziło o doświadczanie pewnych aspektów dorastania czy popkultury. Sama była w zasadzie dorosła, gdy wychodziła seria książek o Potterze. Nie dorastała z nim i nie miała z nimi tak wielkiego połączenia. Owszem, podobały jej się filmy, ale nie czuła tak sporej potrzeby zagłębiania się w książki czy inne elementy magicznego świata.
- Mhmm... Nie będą cię nudzić nawet jeśli będziesz już wiedział to i owo - poparła narzeczoną.
Obie liczyły na to, że znajomość filmów raczej go zachęci do sięgnięcia do książki niż zniechęci. Dzięki temu będzie mógł się lepiej zagłębić w tym interesującym świecie i odkryć coś nowego na temat uwielbianych postaci oraz miejsc.
Oczywiście także była zdania, że więcej czasu ekranowego dawało twórcom o wiele lepsze możliwości, aby zawrzeć sporo elementów z adaptowanego materiału, ale... Kwestią było to jak zostanie to wykorzystane. W końcu równie dobrze kogoś mogło ponieść ze swoją wizją i pozmieniać pewne elementy, a może nawet dorzucić od siebie coś zupełnie nowego... Nigdy nie było wiadomo, co scenarzystom i producentom wpadnie do głowy.
- Może... Tutaj efekty specjalne nie zestarzały się jakoś szczególnie źle... W sumie nie zawsze te nowsze produkcje są lepsze wizualnie. Wszystko zależy od budżetu - stwierdziła, bo chociażby taki Avatar, który już niemal był pełnoletni prezentował się lepiej niż niejedne z nowych produkcji.
Nie trzeba było też wspominać, że seriale miały nieco inne budżety i musiały nimi zarządzać zupełnie inaczej niż filmowcy, którzy zajmowali się tworzeniem czegoś w pełnym metrażu.
Młody przez chwilę ich słuchał, ale zaraz też został całkowicie pochłonięty filmem. Evina uśmiechnęła się na ten widok i objęła narzeczoną ramieniem, upijając jednocześnie łyk wina.
- Na razie wygląda to obiecująco... Skupiony jak na Gwiezdnych Wojnach - szepnęła, pochylając się do ucha koronerki i szturchnęła ją jeszcze kolanem pod kocem.
Może faktycznie rozkochają Sama w kolejnej serii, która zapewni im możliwość kupowania mu nowych prezentów tematycznych. Może nawet będą mogli wykorzystać ten fakt do nowych, ciekawych zabaw? Będą musiały to przemyśleć.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Była święcie przekonana, że to wszystko ją przerośnie. Że będzie się miotać liczyć minuty do powrotu do swojej starej, poukładanej rutyny. Że prędzej czy później zacznie się frustrować i uzna, że to jednak nie dla niej. A tymczasem jakoś poszło. Właściwie szybciej niż przypuszczała. Dużą rolę odegrała w tym obecność Młodego. Przy nim wszystko wyglądało trochę inaczej. Myśli Zaylee przestały krążyć wokół tych wszystkich dwuznaczności, które wcześniej potrafiły same ją nakręcać. Zniknęło też to ciągłe wracanie do pracy i układanie sobie w głowie kolejnych rzeczy do zrobienia.
A przecież na co dzień to był ich stały temat. Z Eviną potrafiły godzinami rozmawiać o pracy. Nawet wtedy, kiedy teoretycznie miały czas wolny. Wystarczyło jedno zdanie i już obie były z powrotem w tym samym trybie. Ale tak to już jest, kiedy na związek decydują się dwie pracoholiczki. Ale Samuel skutecznie rozpraszał ten schemat. Przy nim trudno było wszystko analizować, bo zawsze coś się działo. Bez przerwy coś gadał, o coś pytał i domagał się atencji. I dopiero wtedy zaczęła zauważać, jak bardzo tego potrzebowała. Nie wielkich zmian ani jakichś radykalnych decyzji, tylko zwykłego oddechu od tego, co do tej pory było dla niej codziennością. Czegoś, co pozwoliło jej na chwilę wyjść z tego ciągłego trybu działania i nie mieć poczucia, że zaraz coś ją ominie.
Różnica wieku między Miller a Swanson dawała o sobie znać na wielu poziomach. Nie miało to jednak zbyt większego znaczenia. Zaylee absolutnie nie przeszkadzało, że miały ze sobą nieszczególnie zbyt wiele wspólnego. Połączyła je praca i o obowiązkach służbowych mogły dyskutować bez końca. Co najważniejsze, obie chciały stworzyć Samuelowi szczęśliwy dom. Gdyby ktoś spróbował to rozłożyć na czynniki pierwsze, pewnie szybko wyszłoby na to, że w kwestii zainteresowań więcej je różni, niż łączy. A jednak, dzięki podobnym charakterom, potrafiły się dogadać. Może nie idealnie i nie zawsze bez zgrzytów, ale wystarczająco dobrze. Ostatecznie nie chodziło o to, żeby być do siebie podobnymi. Wystarczało, że w najważniejszych sprawach patrzyły w tym samym kierunku. Resztę dało się jakoś poukładać.
Pokiwała głową na wzmiankę o niestarzejących się efektach specjalnych, bo niewiele miała tu do dodania. Rzadko sięgała po science fiction, więc trudno było jej sensownie wypowiedzieć się choćby o takim Avatarze. Może jednak dzięki zajawkom Sama trochę to nadrobi.
No tak, tak — rzucił na odczepkę Młody, ale już dawno był w świecie magii i czarodziejstwa. A konkretnie na dworcu King's Cross, gdzie Harry próbował znaleźć swój peron między dziewiątym a dziesiątym.
Zaylee uśmiechnęła się pod nosem, wtulając w ramię narzeczonej. Co jakiś czas sięgała po popcorn, który popijała winem. Młody natomiast zmienił swoją pozycję i teraz leżał na brzuchu z głową zwróconą do telewizora. Aż trzeba było przestawić szklankę z colą na stolik, bo zaraz pewnie trąciłby ją nogą i rozlał na kanapę.
Świetnie. Teraz będzie nas zmuszał do rysowania Hogwartu — odparła, ale chyba trochę za głośno, bo Sam spojrzał na nie przez ramię ze ściągniętymi brwiami, chcąc dać do zrozumienia, że przeszkadzają w seansie. — Jeszcze chwila i zacznie nas uciszać — wyszeptała, tym razem tak, żeby tylko Evina mogła ją usłyszeć.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może i z początku wydawało się to być ogromnym wyzwaniem, ale przynajmniej na ten moment radziły sobie znakomicie. Evina już nie obawiała się tak tego, że wszystko okaże się powtórką z rozrywki. Zniszczone małżeństwo i nieudane macierzyństwo nie było czymś czego pragnęła z Zaylee, ale wydawało się, że im to nie grozi.
Odnalazły równowagę wręcz niepojętą dla dwóch pracoholiczek. Potrafiły odetchnąć, a obecność Sama ich nie przytłaczała. Ciężko było powiedzieć jak to będzie wyglądało na dłuższą metę, ale na razie była pełna nadziei na tę wspólną przyszłość.
Były na tyle zgrane, że różnica wieku czy charakteru nie była dla nich żadną przeszkodą. W końcu dogadywały się na tyle, aby się nie pozabijać przy pierwszej lepszej sprzeczce, a to w jaki sposób doświadczały lat dziewięćdziesiątych czy dwutysięcznych nie miało większego znaczenia. Jakby nie patrzeć pokonały na swojej drodze większe trudności, aby przejmować się takimi banałami. Wolały zamiast tego skupić się na czymś dużo istotniejszym i wspólnie zbudować swoją przyszłość.
Mogłyby pewnie jeszcze dłużej dywagować na temat świata filmów i seriali, ale młody wyraźnie nie był w nastroju na rozmowy. Evina pokręciła jedynie głową na widok tego jak dziesięciolatek się wkręcił w to, co działo się na ekranie. Niby miał niespożyte pokłady energii, ale jeśli tylko coś go zainteresowało wystarczająco to potrafił spędzić godziny w jednym miejscu, aby obserwować poczynania fikcyjnych bohaterów, których uwielbiał. Na pewno był to jakiś sposób na to, aby nie kręcił im się po domu, gdy nie trzeba. Wystarczyło tylko coś włączyć albo zezwolić mu na grę na konsoli.
Detektywka również raczyła się przekąskami oraz winem, starając się nie osuszyć zbyt szybko kieliszka. Próbowała ograniczać picie. Głównie ze względu na Sama. Nie zawsze było to łatwe, bo bywało, że najchętniej zaległaby na kanapie z butelką dobrego trunku, ale miała wszystko pod kontrolą. Na pewno dużo łatwiej było o to, mając świadomość tego, że w pobliżu znajdowało się dziecko. Teraz jednak zdecydowanie pozwoliły sobie na odrobinę luzu ze względu na jego urodziny.
- Masz za swoje... To ty chciałaś, żeby go wciągnąć w Pottera - przypomniała jej, bo to właśnie koronerka przede wszystkim chciała, aby Samuel zainteresował się światem magii i czarodziejstwa, który nakłoniłby go do czytania większej ilości książek.
Swanson jeszcze przez chwilę przyglądała się temu jak ich syn niczym oczarowany wpatrywał się w sceny, które rozgrywały się wewnątrz Hogwart Expressu. Zaraz jednak przysunęła się bliżej narzeczonej, aby wtulić się w jej bok i móc kontynuować rozmowę ściszonym tonem tak, aby nie przeszkadzać dziesięciolatkowi.
- Myślisz, że skapnąłby się, gdybyśmy się wymknęły? - zapytała, spoglądając krótko na młodego jubilata. - Jest tak zapatrzony, że zdaje się na nic nie zwracać uwagi...
Oczywiście, nie sugerowała tego, aby gdzieś razem uciekły, ale może uszłoby im to na sucho? Z drugiej strony Sam zawsze wydawał się być niezwykle mocno świadomy ich obecności, więc pewnie po pewnej chwili uświadomiły sobie to, że obie zniknęły gdzieś w innej części domu.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kto by przypuszczał, że Sammy niemal natychmiast zostanie całkowicie pochłonięty przez ten magiczny świat? A jednak, z drugiej strony, było to zupełnie naturalne. Miał przecież zaledwie dziesięć lat. Dokładnie tyle, ile trzeba, żeby uwierzyć, że za zwykłą ścianą może kryć się ukryte przejście, że list może zostać dostarczony przez sowę, a szkoła może być zamkiem pełnym tajemnic, a nie tylko nudnym budynkiem. To właśnie w tym wieku magia działa najmocniej. Nie potrzebuje dowodów ani wyjaśnień. Młody jeszcze tego nie wiedział, ale ten pierwszy kontakt z historią o młodym czarodzieju pozostanie z nim na długo. Być może stanie się początkiem fascynacji, do której będzie wracał latami, albo wspomnieniem jednego z tych momentów dzieciństwa, kiedy rzeczywistość na chwilę ustępuje miejsca czystej magii. Jeszcze chwilę temu kręcił się, zadawał pytania, komentował wszystko na głos, a teraz absolutna, bo odkrywał właśnie coś, co wywraca jego wyobraźnię do góry nogami.
Zaylee zerknęła z rozbawieniem na narzeczoną, kiedy ta stwierdziła, że była wszystkiemu winna. Łącznie z tym, że Młody zaczął je uciszać.
Przestań na mnie zganiać — zdążyła ją tylko szturchnąć łokciem, a Sam odwrócił na chwilę głowę, rzucając im krótkie, pełne dezaprobaty spojrzenie,.
Miller parsknęła cicho pod nosem, ale tym razem już nic nie powiedziała. Zamiast tego objęła Evinę ramieniem i upiła łyk wina. Przez moment tylko obserwowały, jak chłopiec zmienia pozycję, podnosząc się gwałtownie do siadu, bo pierwszoroczni mieli właśnie zostać przydzielani do poszczególnych domów w Hogwarcie.
Podejrzewam, że na początku mógłby nie zauważyć. Przynajmniej do momentu, aż nie zacząłby się upewniać, czy widziałyśmy jakąś scenę — stwierdziła, bo gdyby teraz wstałyby i wyszły bez zwracania na siebie uwagi, Sammy nawet by nie drgnął. — Poza tym, gdzie ty chcesz teraz iść? Oglądaj film — znów sprzedała jej zaczepnego kuksańca w bok.
Po skończonym seansie Młody uparł się okropnie, żeby obejrzeć jeszcze jedną część, ale zdołał obejrzeć tylko połowę. Kilka razy faktycznie musiały przewijać Komnatę Tajemnic, bo oczy mu się zamykały i umknął mu jakiś ważny, aż Zaylee zadecydowała, że najwyższa pora przenieść się na górę. Dziesięciolatek, pod wpływem wrażeń z okazji urodzin, zasnął prawie natychmiast, a one mogły mieć w końcu chwilę dla siebie.
koniec
Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „#33”