48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czasami ta troska potrafiła być przytłaczająca. Zwłaszcza dla Swanson, która w zasadzie nie przywykła do czegoś podobnego. Kojarzyła jej się głównie z matczyną opieką oraz byciem traktowaną niczym dziecko. Powoli to się zmieniało. Rozumiała, że tak po prostu sprawy wyglądały i musiały się o siebie troszczyć, bo nie wiadomo, kiedy mogło ich dopaść coś tragicznego. Już i tak wystarczająco wiele razy otarły się o śmierć, a przecież miały spędzić resztę życia nie tylko z sobą, ale i z Samem, który na pewno nie chciałby zbyt szybko stanąć nad trumną którejkolwiek z nich.
- W to nie wątpię, młody - zapewniła go, bo był dosyć zaradny mimo wszystko.
Jeśli tylko przyłożyłby się odpowiednio do swojego zadania to jak najbardziej możliwe było, aby uporał się ze wszystkim samodzielnie bez jakiegokolwiek wsparcia z ich strony. Tym bardziej, że już jakiś czas temu zauważyły u niego smykałkę do budownictwa. Przynajmniej jeśli chodziło o klocki lego. Nie różnił się w tym szczególnie mocno od innych dzieciaków w jego wieku. Dalej nie miały pojęcia, co z niego mogłoby wyrosnąć.
Ależ oczywiście, że Zaylee nie mogła się z nią zgodzić. Prawda była jednak taka, że pod pewnymi względami Sam mocno je przypominał. Nie było mowy, aby od tego uciekły, ale jak zwykle mogły dyskutować po kim mógł w teorii mieć te wszystkie bardziej negatywne cechy. Upartość jednak na pewno była czymś, czym obie się odznaczały.
- Oczywiście, że nie żartuję, panno obrażalska - uśmiechnęła się, chcąc jeszcze trochę się z nią podrażnić.
Stąpała po cienkim lodzie, ale może właśnie przez ten lekki i żartobliwy ton wszystko skończy się jedynie przerzucaniem się zaczepkami. Zresztą były już na takim etapie związku, że naprawdę musiały się postarać, aby doprowadzić do jakiejś większej kłótni. W końcu zostawienie brudnego kubka na ławie było niczym w porównaniu z bezsensownym ryzykowaniem życia podczas policyjnej akcji.
- Brawo. Wygląda wspaniale! - pochwaliła go, bo wyglądało na to, że udało mu się w pełni zakończyć całą budowlę, która prezentowała się naprawdę wspaniale.
Była pewna, że już Zaylee zajmie się tym, aby znaleźć dla Skrzydła Szpitalnego odpowiednie miejsce. Sama musiała przygotować coś, co pozwoliłoby im rozkoszować się filmem. Popcorn był idealnym wyborem. Może gdzieś jeszcze mieli ciastka. Na sugestię narzeczonej uśmiechnęła się jedynie z zadowoleniem.
- Jeszcze pytasz? - odparła, bo odpowiedź powinna się wydawać oczywista. - Rozłóż kanapę i poszukaj koców. Przyniosę, co trzeba.
Całe szczęście w kuchni miała tacę, na którą mogła załadować sporo rzeczy, ale i tak nie zabrała się w jednym kursie. Herbata owocowa i popcorn zajęły już sporo miejsca. Później jeszcze wróciła się po jakieś drobniejsze przekąski oraz kieliszki i butelkę wina. Żeby młodszy nie poczuł się poszkodowany to dla niego przyniosła colę i wysoką szklankę.
- Wszyscy gotowi? - zapytała kontrolnie, rozsiadając się wygodnie na kanapie i sięgnęła po korkociąg, aby otworzyć wino dla ich dwójki.
Teraz czekał ich naprawdę długi i przyjemny maraton osadzony w Hogwarcie...

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Całkiem możliwie, choć Zaylee w życiu by się do tego nie przyznała, że jej nadopiekuńczość wynikała z bycia najstarszą z rodzeństwa. Rodzice uczulali ją, że musi być tą odpowiedzialną. No to był i to aż do przesady. Młodsi Millerowie nie mieli z nią życia. Tak, zdecydowanie należała do tych sióstr, które kablowały rodzicom, kiedy ktoś podpadł i nie miała przed tym skrupułów. Dopiero w dorosłym życiu przestała ich traktować jak gówniarzy. Przynajmniej po części.
Powinna teraz obrazić się za to, że narzeczona nazwała ją obrażalską, co byłoby kwintesencją obrazy majestatu, ale z czasem nauczyła się nie reagować na takie zaczepki. Gdyby zaczęła się z nią sprzeczać, to mogłaby robić to do rana, a przecież miały spędzać czas z synem, a nie bawić się w docinki, na które Zaylee nawet nie miała ochoty. Już wystarczyło, że trochę podokuczała dziesięciolatkowi.
Sammy niewątpliwie był ogromnie zadowolony ze swojego dzieła. To znaczy, z ich wspólnego dzieła, ale pozwalały mu myśleć, że Skrzydło Szpitalne stała w dużej mierze dzięki jego zasługom. Miał urodziny, niech się dzieciak cieszy.
Zasalutowała, dając Evinie do zrozumienia, że wszystkim się zajmie, a potem oddelegowała Młodego do ściągania poduszek z kanapy, żeby mogli ją razem rozłożyć. Później znów ułożyli na nich poduchy i powyciągali z pufy koce. Według Miller wystarczyły tylko dwa, ale Sam uparł się, że każdy powinien mieć swój, więc uległa jego namowom, tak dla świętego spokoju.
Gotowi — skinęła głową, kiedy Swanson wróciła do salonu z całym asortymentem przekąsek. Sięgnęła po butelkę wina i korkociąg, a chłopiec natychmiast dorwał się do coli.
No tak, jak się nażre cukru, to na pewno długo im nie zaśnie. W sumie świetnie się składało, bo przynajmniej wymęczy je na tyle, że i one padną jak kawki, a Zaylee naprawdę potrzebowała porządnej dawki snu, a nie jakichś marnych trzech godzin. Istniało też spore prawdopodobieństwo, że jeśli Sam zaśnie później, to da im dłużej pospać, a to brzmiało jak wymarzony weekend.
No włączaj, na co czekasz? — zachęciła syna skinieniem głowy, a ten w końcu łaskawie złapał pilot i sprawnie odnalazł serię przygód młodego czarodzieja na jednej z platform streamingowych. W międzyczasie Miller napełnia kieliszki winem, a gdy wręczyła jeden narzeczonej, przystawiła ten swój w ramach toastu. Oczywiście to samo zrobiło ze szklanką Sammy'ego, żeby dziesięciolatek nie czuł się pominięty. Jakby nie patrzeć, cały czas piły za jego zdrowie.
A macie jakąś ulubioną część? — zapytał, usadawiając się wygodnie między nimi. Zaylee zakładała, że to przejściowe, bo zaraz z tej ekscytacji i tak pewnie usiądzie na brzegu kanapy albo w ogóle na podłodze, wciskając nos w telewizor, czym doprowadzi koronerkę do szału.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wykształcenie po prostu dawało Zaylee zupełnie nowe możliwości do tego, aby pokazać swoją nadopiekuńczość. Była o wiele bardziej świadoma wszelkich zdrowotnych konsekwencji, których normalnie inni pewnie by nawet nie rozważali. Całe szczęście Swanson była obok po to, aby w razie potrzeby rozładować napięcie i uspokoić ją, że nie umrze od jakiegoś drobiazgu.
Prawda była też taka, że obrażając się za takie oskarżenia, Zaylee jedynie potwierdziłaby słowa detektywki, a do tego z pewnością nie chciała dopuścić. Dlatego też przynajmniej w tym względzie Evina mogła się cieszyć niejakim słodkim zwycięstwem, bo nie spotkała się z żadnym komentarzem w odpowiedzi.
Wysiłek w budowaniu Skrzydła Szpitalnego był może i wspólny, ale na sam koniec faktycznie Samuel zrobił wszystko samodzielnie. Na pewno miał powody do tego, aby być z siebie zadowolonym. One również były dumne z tego, że robił swoje drobne postępy.
Salon na pewno wyglądał dużo bardziej przytulnie. Wciąż było dosyć wcześnie, ale Evinie przemknęło przez myśl, że gdy się ściemni mogłyby dla lepszego efektu zapalić kilka świec. Przynajmniej zyskałyby fajny efekt w salonie do oglądania produkcji mieszczącej się w czarodziejskim zamku.
I bez cukru chłopiec byłby ogromnie podekscytowany i zapewne szybko by nie zasnął. Zresztą możliwe było, że cukrowy haj szybko mu przejdzie i padnie jak zabity... Możliwe, że jeszcze w trakcie filmu, a potem będą musiały mu go cofać, gdy będą kontynuowali seans.
Przyjęła kieliszek z winem i wzniosła ten niemy toast za zdrowie chłopca. Poczekała też na to, aż w końcu Sam odnajdzie pierwszy film z serii na platformie. Nie musiała się nawet zastanawiać długo nad odpowiedzią na to pytanie.
- Komnata Tajemnic. Ma całkiem fajny klimat. Pokochasz Zgredka - zapewniła go, bo przecież kto nie polubiłby tego sympatycznego elfa?
Ciekawa była tego jaką odpowiedź da Zaylee, bo w sumie chyba nigdy nie rozmawiały na ten temat. W międzyczasie na ekranie telewizora pojawiła się początkowa scena filmu, a Sammy rozdziawił usta w zdziwieniu, gdy tylko Dumbledore zaczął gasić światła na Privet Drive za pomocą wygaszacza.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Coraz częściej odpuszczała w tych ich słownych potyczkach. Już nie ciągnęła każdej dyskusji do końca i nie szukała ostatniego argumentu tylko po to, żeby postawić na swoim. Zamiast tego zatrzymywała się krok wcześniej, pozwalając Evinie wygrać. I robiła to całkowicie świadomie. Nie chodziło o to, że nagle przestała mieć rację. Po prostu powoli uczyła się nie udowadniać tego za wszelką cenę, a obecność Sama w tym pomagała. Evina mogła więc wychodzić z tych rozmów z przekonaniem, że postawiła na swoim, że to jej słowo było ostatnie. Ale prawda była taka, że Miller i tak wiedziała swoje. Zresztą, gdzieś z tyłu głowy i tak miała świadomość, że gdyby naprawdę chciała, mogłaby odwrócić to wszystko w jednej chwili.
Jej również przemknęło przez myśl, że o wiele bardziej klimatycznie byłoby rozpocząć seans po zmroku i przy zapalonych świecach, ale dni były coraz dłuższe i musieli jeszcze poczekać, aż faktycznie się ściemni. Nawet zasłonięte zasłony nie dałby jeszcze zamierzonego efektu. Z drugiej strony, pierwsze film z serii była bardzo barwny, więc na razie to w niczym nie przeszkadzało. Słońce już nie odbijało się w telewizorze, co w żaden sposób nie przeszkadzało w oglądaniu.
Potwierdzam — zgodziła się natychmiast z narzeczoną, upijając łyk wina. — Komnata Tajemnic jest najlepszą częścią. Ale z książek najbardziej lubię Czarę Ognia — dodała, a Sammy zerknął na nią z zaciekawieniem znad swojej szklanki z colą.
A czemu film nie? — zainteresował się natychmiast. Zawsze był bardzo dociekliwy i musiał wszystko wiedzieć. Dlaczego, po co i jak.
W filmie nie ujęli wszystkich momentów — oznajmiła, ale zanim Młody zaczął dopytywać dalej, sprytnie go uprzedziła. — Ciężko jest zmieścić ponad siedemset stron w dwu i pół godzinnym filmie. Pamiętasz zwiastun serialu? — zerknęła na chłopca, a ten skinął głową. — Jeśli założymy, że każda część to jeden sezon po osiem, prawie godzinnych odcinków, wtedy będziemy mieć ośmiogodzinny materiał z każdej książki. To prawie cztery razy więcej możliwości. Nie wszystkie wątki udało się umieścić w filmie, ale może to, czego nie się nie udało twórcą filmów, uda się twórcom serialu — wyjaśniła precyzyjnie i chyba ta odpowiedź wydała się Młodemu wystarczająco zrozumiała.
Ciekawe, co spodoba mi się bardziej — zastanowił się na głos, obserwując, jak profesor Dumbledore właśnie zostawiał pod drzwiami małego Harry'ego. — A myślicie, że serial będzie równie fajny? Albo nawet fajniejszy? — tym razem spojrzał z wyczekiwaniem na Swanson. Chciał poznać ich opinie, chociaż żadna z nich nie widziała jeszcze pierwszego sezonu produkcji, która miała wyjść dopiero na koniec tego roku. Ale wychodził z założenia, że skoro widziały i czytały wszystkie części, to musiały już mieć wyrobione jakieś opinie. A z czyimi opiniami miałby się bardziej liczyć, jeśli nie z opiniami własnych matek, które zawsze wiedziały wszystko i znały odpowiedź na każde pytanie?

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chyba naprawdę dziecko zaczęło je w jakiś sposób odmieniać. Może nie zawsze to zauważały, ale jednak liczyły się z nim coraz bardziej. Pewne zachowania, które kultywowały przy młodym jednak w jakiś sposób wchodziły im w krew. Przynajmniej dzięki temu było mniejsze ryzyko, że zapomną się z czymś przy samym dziesięciolatku... Chociaż wciąż musiały uważać z wieloma rzeczami.
Na tę chwilę mieli w planach prawdziwy maraton. Za oknem była prawdziwa ulewa, więc możliwe było, że odpowiednie ciemności nastaną szybciej niż mogliby się tego spodziewać. Wtedy na pewno będą mogły rozpalić kilka świec, ale z tym pewnie zaczekają do bardziej mrocznej Komnaty Tajemnic czy jeszcze mroczniejszego Więźnia Azkabanu, w którym przecież po raz pierwszy pojawili się dementorzy.
Sama nie miała jakiejś wielkiej opinii na temat książek... Może dlatego, że nie czytała ich z tak wielkim zaangażowaniem. Nie miała na to aż tak wiele czasu, a w wolnym czasie wolała sięgać raczej po jakieś kryminały niż książki dla młodzieży. Takie było już jej zboczenie zawodowe.
- W każdym razie najlepiej jest przeczytać książki. Wtedy dowiesz się na pewno dużo więcej o wielu fajnych postaciach i rzeczach, które robiły - stwierdziła krótko, bo w końcu miały zachęcać go przede wszystkim do tego, aby zaczął czytać książki, a nie prowadzić kampanię reklamową dla jakiegoś serialu.
Nie czuła się najlepiej pod tym uważnym spojrzeniem Sama. Zawsze, gdy tylko oczekiwał od niej jakiejś opinii miała wrażenie, że czekał na odpowiedź wyroczni, aby wziąć ją sobie do serca i kierować się nią w przyszłości. To była dla niej zbyt duża odpowiedzialność.
- Nie wiem. Najpierw trzeba by było go obejrzeć. Zresztą każdy będzie mieć inne zdanie - odpowiedziała w miarę bezpiecznie, bo sama nie była przekonana, co do pomysłu tego serialu.
Była sceptycznie nastawiona do ekranizowania serii przez giganta streamingowego. Nie przychodził jej na myśl żaden projekt, który wychodził na tym dobrze, a już na pewno nie na dłuższą metę. Za dużo tytułów ucierpiało ze względu na to, że ktoś postanowił wziąć je na warsztat i odświeżyć lub dorobić im kontynuację. Zawsze coś musieli dorobić, poprzeinaczać i finalnie wychodziło coś na co trudno było jej patrzeć. Były rzecz jasna wyjątki, ale na ogół wolała się trzymać jednak tych starych filmów lub seriali.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#33”