31 y/o
IRYS
169 cm
pielęgniarka na oddziale ratunkowym Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
And I don't want the world to see me 'cause I don't think that they'd understand.
When everything's made to be broken I just want you to know who I am
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiŻeńskie
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

It's happening again
How did it end?
STATUS: aktualne | 22.04
ObrazekObrazek
To był najlepszy i jednocześnie najgorszy okres w życiu Iris.
Gdy marzyła o ucieczce z domu nie przypuszczała, że zaprowadzi ją to tak daleko. Została pielęgniarką wojskową i bardzo szybko wyjechała na swoją pierwszą misję. Chciała wyjechać, chyba jeszcze nie do końca świadoma, co ją tam czeka. Była młoda, niedoświadczona, ale jednak ambitna i pracowita. Widziała rzeczy, które mroziły krew w żyłach i poznała ludzi, którzy przez cały ten okres byli jej rodziną.
Tam poznała też jego. Nie miało prawa nic się między nimi wydarzyć, ale jednak silne emocje zbliżają do siebie ludzi. Zaprzyjaźnili się, stali się dla siebie ważni i razem jakoś łatwiej było znieść brutalną codzienność.
Tylko ona nagle zniknęła. Odeszła, wróciła do kraju i od tego czasu się nie odzywała. Życie jej się zawaliło, tęskni i gdyby mogła – wróciłaby. Wróciłaby do tej pracy, do tych emocji, do tej adrenaliny i przede wszystkim… wróciłaby do niego. Ale nie ma drogi powrotu.
I naprawdę nie przypuszczała, że jeszcze kiedykolwiek się spotkają.

- mężczyzna, wojskowy (najlepiej żołnierz, a nie medyk), starszy od Iris – poznali się na Bliskim Wschodzie, gdzie stali się sobie bliscy. To twoja postać i nie chcę dużo narzucać poza tym jednym elementem. Oprócz tego? Wszystkie chwyty dozwolone, mógł mieć nawet żonę a relacja z Iris namieszała w głowie!
- Iris się odcięła, uciekła i urwała kontakt. Chorowała i nikomu o tym nie powiedziała. Chociaż za nim tęskni to zamknęła ten rozdział w swoim życiu i nie przypuszczała, że jeszcze się spotkają.
- To zaledwie szkic, który możemy dopasować do indywidualnych potrzeb – hulaj dusza, piekła nie ma. Lubię improwizować i wspólnymi siłami tworzyć relacje.
- nie zostawiaj mnie bez słowa, tylko tyle… plis! Jak ci nie podejdzie po paru postach to po prostu powiedz, na pewno się dogadamy
27 y/o
For good luck!
170 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
it takes a lot of medicine to fix what's wrong with me
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

We called it fate
but it was damage control
STATUS: AKTUALNE | 22/04
ObrazekObrazek
Szukam relacji dla Lowen opartej na dramie, tajemnicach i slow burnie, z bardzo wyraźnym motywem udawanej przyjaźni, która z czasem przeradza się w coś więcej.
Lowen pochodzi z bogatego środowiska, ale po skandalu jej życie się posypało. Wdała się w romans z żonatym i dzieciatym mężczyzną, który obiecywał, że zostawi dla niej rodzinę. Ostatecznie tak się nie stało, a w zamian doszło do emocjonalnej konfrontacji i spowodowanego przez nią wypadku - on przeżył, ale jego życie bardzo się zmieniło (prawdopodobnie wylądował na wózku inwalidzkim). Sprawa była głośna, a media zrobiły z niej tę złą, choć prawda nie jest aż tak oczywista. Minęło jakieś półtorej roku od wypadku, a po tym jak wpływowym rodzicom udało się uchronić ją przed więzieniem (dostała wyrok w zawieszeniu), została wywalona z domu z powodu skazy jaką pozostawiła na nazwisku. Pracę znalazła w domu opieki dla osób starszych, co może być miejscem, w którym poznała się z panią X (sama tam pracuje, ma tam członka rodziny).
Szukam kobiety powiązanej z tym mężczyzną (córka, siostra, ktoś bardzo bliski), która celowo zbliży się do Graves pod pretekstem zwykłej znajomości/przyjaźni. Twoja postać wie, kim ona jest i co się wydarzyło - moja nie ma o tym pojęcia. Na początku to ma być gra. Coś w stylu zdobycia zaufania, poznanie jej, może chęć zemsty albo odkrycia prawdy. Z czasem jednak ta udawana relacja zaczyna się robić coraz bardziej prawdziwa. Lowen szczerze się otwiera, przywiązuje i zaczyna traktować dziewczynę jak jedną z najbliższych osób. Twoja postać z kolei zaczyna widzieć, że wszystko nie jest tak proste, jak myślała - pojawiają się wątpliwości, emocje i konflikt między tym, co planowała, a tym, co zaczyna czuć. Dopiero później wychodzi na jaw, kim naprawdę jest i dlaczego się do niej zbliżyła. To jest ten moment, w którym wszystko ma się posypać.

Zależy mi na:
- rozegraniu fabuły od samego początku (poznania, nie wypadku)
- stopniowym, naturalnym budowaniu zaufania i uczuć
- dużej ilości napięcia i emocji
- konflikcie - chcę się zemścić vs zaczynam coś czuć
- mocnym, bolesnym ujawnieniu prawdy i jego konsekwencjach
- chcę by postać miała 23-30 lat
- wygląd nie ma dla mnie większego znaczenia

Nie szukam szybkiego romansu, tylko długiej, rozwijającej się relacji pełnej dramy i trudnych wyborów. Jestem elastyczna, a opis jest tylko konceptem, w którym przewiduję zmiany jeśli tylko kogoś zainteresowałyby poszukiwania.

Jeśli taki klimat Ci pasuje, zapraszam na PW 🖤

I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
38 y/o
For good luck!
186 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
If you're aching to come home, remember
It's not here anymore
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

When I take a look at my life and all of my crimes
You're the only thing that I think I got right
STATUS: AKTUALNE | 24/04
ObrazekObrazek
#skomplikowane #romans #enemiestolovers
Na początku wszystko układało się tak, jak powinno.

Mieli wspólne życie, które miało swój rytm i swoje miejsce. Poranki, które zaczynały się podobnie. Wieczory, które kończyły się obok siebie. Ludzie, którzy pojawiali się regularnie — znajomi, przyjaciele. Ty byłeś/byłaś jedną z tych osób. Obecny/a od dawna, wpisany/a w ich codzienność.

Później coś się rozsypało.

Nie od razu. Najpierw drobiazgi — krótsze rozmowy, dłuższe dni w pracy, niewypowiedziane rzeczy, które zaczęły się odkładać. Z czasem było ich tyle, że nie dało się ich już ignorować. Kłótnie przyszły same. Długie, wyczerpujące, kończące się trzaskiem drzwi i ciszą, która potrafiła ciągnąć się dniami.

Wtedy naprawdę chciał dziecka. Bardzo. Ona coraz częściej mówiła „nie teraz”, a potem przestała mówić cokolwiek.

Reszta potoczyła się szybko, albo tylko tak to zapamiętał. To on pierwszy wspomniał o rozwodzie. Wtedy nie podpisała papierów. Było za dużo słów, które padły za późno i za ostro, żeby dało się to zamknąć jedną decyzją. Wracali do tego tematu, krążyli wokół niego, jakby każde z nich czekało, aż to drugie zrobi pierwszy ostateczny krok, jedynie pogłębiając rosnącą między nimi przepaść.

Diagnoza przyszła nagle, chociaż pewnie od dawna była gdzieś w tle. Nowotwór był zaawansowany i pozostawił ich bez złudzeń. Poprosiła go tylko o jedno — żeby został, więc zrobił to, mimo że na tamtym etapie byli już dla siebie prawie obcymi ludźmi.

Ty byłeś/byłaś obok przez cały ten czas. Najpierw przy niej: to było oczywiste. To ona potrzebowała wtedy najwięcej — obecności, uwagi, kogoś, kto zostanie, kiedy inni zaczną się wycofywać. On był obok, ale jakby poza tym wszystkim. Z czasem coś się zmieniło. Nie od razu, raczej powoli, niemal niezauważalnie. Rozmowy, które zamiast minut, trwały godziny, spojrzenia, które zatrzymywały się o ułamek sekundy za długo. Granica, która najpierw była wyraźna, a potem przestała być czymś, co da się łatwo wskazać.

Stało się coś, do czego nie powinni dopuścić, jeszcze zanim umarła. Nie było w tym planu ani decyzji, raczej zmęczenie, napięcie i coś, czego żadne z was nie próbowało nazwać. Świadomość, że to niewłaściwe, nie wystarczyła, żeby się wycofać.

A potem jej zabrakło, a wszystko co was łączyło, powinno się skończyć. Nie skończyło się. Intensywne, nierówne, pozbawione kierunku, jakby każde z was próbowało zagłuszyć coś innego, używając do tego tej samej obecności. I w końcu to Ty odszedłeś/odeszłaś. Bez wyjaśnień, bez zamknięcia, zostawiając po sobie więcej pytań niż odpowiedzi.

Minęło trochę czasu: wystarczająco, żeby poukładać sobie życie, albo przynajmniej spróbować. I nagle znowu tutaj jesteś. Może to przypadek. Może któreś z was tego szukało. Tak naprawdę nie wiedział, ale jedno było oczywiste: to, co było między wami wtedy, nie zniknęło tak naprawdę.
płeć poszukiwanej postaci jest zupełnie dowolna, a wiek stosunkowo elastyczny (nie widzę tutaj wielkiego age gapu, ale 10 lat różnicy z założeniem, że żona mogła być od niego młodsza, nie stanowi problemu),
chcę zbudować tę relację razem, więc jeśli się zgłosisz, będzie mi bardzo miło, jak wpadniesz z jakimś pomysłem/wizją od siebie,
lubię dramy: widzę tu najbardziej kogoś z rodziny żony, ale możemy się dogadać, jeśli wolisz nie iść w te stronę,
nie jestem demonem prędkości, ale mogę zaoferować post raz na kilka dni i tego samego oczekuję w zamian.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
l.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukiwania”