-
„Zgubiłam równowagę na scenie — i nagle wszystko zaczęło mieć sens.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
- Tak... Trochę śmiesznie się poznaliśmy. - zaczęła, łapiąc się na tym, że nie bardzo rozumie, dlaczego tak bardzo otworzyła się przed Eriką.
Z drugiej strony naprawdę nie miała tutaj zbyt wielu ludzi. Chłód klimatyzacji sprawił, że po jej ramionach przebiegł nieprzyjemny dreszczyk, który spróbowała odpędzić, otulając się rękoma. W Nowym Orleanie było prawie zawsze ciepło...
Tutaj wielki dom wydawał się pusty, kiedy Josh pracował, próbując utrzymać ich powiększającą się rodzinę.
Machnęła w końcu ręką, dając znać, że ta cała sprawa z łosiami nie warta jest w ogóle zastanawiania się nad nią.
Entuzjazm Erin troszeczkę opadł, ale nie na tyle, by dała to po sobie znać. Uśmiech dalej był szeroki, a zainteresowanie szczere.
- To i tak super rzecz!
Jej oczy znów straciły fokus, kiedy wyobraźnia zaczęła podpowiadać nowe marzenie, w którym Erika odnosi sukces na skalę Critical Role i ma własny serial, albo dwa. Podkładanie głosu w grach też wydawało się super. Brzmiało jak przygoda, w którą Erin wchodziłaby bez zastanowienia.
Znów skupiła się na Erice, kiedy ta zaczęła opowiadać o grze. Uśmiechnęła się subtelnie i pokiwała głową na boki w wyrazie uznania, że to logiczne.
- No skoro grali wampirami, to musiał to być "Wampir".
Jej uśmiech poszerzył się, ale tak silnej reakcji, jak ta po propozycji, to Erika chyba jeszcze nie widziała. Oczy Erin zrobiły się wielkie jak spodki, a na buzi pojawiły się rumieńce ekscytacji.
- Poważnie? Byłoby super! Oczywiście, jeśli nie przeszkadza Wam to, że muszę często biegać do toalety. - zaraz po żarcie przygryzła dolną wargę, nie bardzo dowierzając, że zaproszenie było szczere.
- Taak... Już dawno przestałam walczyć z włosami. - machnęła ręką, a wspomniane znów zaczęły tańczyć w rytm delikatnych ruchów głową, eksponując je bardziej. - No może czarne włosy na to nie wskazują, ale masz w sobie dostojność wikinga!
Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Teraz mnie zaintrygowałaś. Opowiedz tę historię - poleciła jej łagodnym tonem, aby nie wyjść na taką, która jednak próbuje się rządzić.
Przez moment obserwowała swoją rozmówczynię i nie uszło jej uwadze to jak Erin się wzdrygnęła i objęła ramionami. Najwyraźniej wycięta sukienka dawała jej się we znaki. Nic dziwnego skoro nie była przyzwyczajona do temperatur panujących w Toronto.
- Chcesz coś na siebie narzucić? - zapytała, bo nie miała żadnego problemu z użyczeniem jej swojej kurtki.
Zdecydowanie śpiewaczka bardziej jej potrzebowała. Lindberg mogła się bez niej obyć i upomnieć się o nią dopiero przy okazji wyjścia z lokalu. Nie dało się zaprzeczyć temu, że z ich dwójki to właśnie ona lepiej znosiła niższe temperatury.
Łosie w ostatecznym rozrachunku okazały się dużo mniej interesujące niż to czym Erika zajmowała się w ramach swojego nieco dochodowego hobby. Chociaż, gdyby chciała się z niego utrzymać to niewątpliwie zostałaby artystką przymierającą głodem.
- Dzięki - odpowiedziała i przez chwilę starała się nie myśleć o tym, że faktycznie w jej przypadku był to bardzo pracochłonny projekt, który nie przyciągał aż tak ogromnych tłumów, ale raczej skupić się na tym, że robiła to, co uwielbiała i potrafiła wnieść nieco radości do życia innych.
- Tak. Tutaj nazwa akurat mówi ci wszystko o czym musisz wiedzieć, bo w Zewie Cthulhu niekoniecznie natrafisz na cokolwiek związanego z Cthulhu, a w Lochach i Smokach niekoniecznie łazisz po lochach i spotykasz smoki - powiedziała z lekkim rozbawieniem.
Oczywiście, że proponowała poważnie. Nie robiłaby czegoś takiego z czystej grzeczności, bo takie propozycje nikomu by się nie przysłużyły. Zresztą zawsze miło było mieć nieco większą grupę znajomych, których można byłoby wkręcić w jakąś krótką przygodę.
- Myślę, że jakoś to przebolejemy. Nie takie rzeczy się robiło - odparła, bo skoro ekipa Critical Role przeżyła z ciężarną Laurą Bailey to oni zapewne też dadzą radę z taką Erin, która wydawała się być dużo mniej charakterna.
Przez moment przyglądała się tym gęstym włosom tworzącym sprężyste loki, okalające głowę kobiety. Na pewno wyglądały one niezwykle imponująco. Niejedna dziewczyna musiała jej ich zazdrościć.
- Nie wiem czy nazwałabym Wikingów dostojnymi, ale dzięki - zaśmiała się, bo zwykle nordyccy wojownicy otrzymywali nieco inne przymiotniki, ale w tej chwili nie miało to aż tak wielkiego znaczenia.
Erin St. Clair
-
„Zgubiłam równowagę na scenie — i nagle wszystko zaczęło mieć sens.”
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkion/jegotyp narracji3 osobaczas narracjiPrzeszłypostaćautor
- A wiesz, że nawet bym się przebrała. Pójdziesz ze mną do garderoby? - zapytała, zatrzymując też spojrzenie na barze. - Po drodze zahaczymy o coś do picia.
Widząc pozytywną reakcję, powoli ruszyła w kierunku baru, chcąc, żeby Erika ją dogoniła i się z nią zrównała.
- Właściwie to wpadłam mu w ramiona, spadając ze sceny... - odpowiedziała na wcześniejsze pytanie, a jej usta zadrgały w rozbawieniu, układając się w zabawny sposób. - Przyjechał do Nowego Orleanu po zdanych egzaminach. Jest takim poważnym lekarzem!
Ostatnie zdanie było podkreślone napuszonym, ale żartobliwym tonem.
- Chyba się nie spodziewał wpadki...
Ani tej ze sceną, ani tej z zakochaniem, ani tej z sercem. Musiała mu sporo namieszać w planach i poukładaniu.
Pokiwała głową, dając znać, że słucha tego, co Erika mówi. Właściwie to przypominała w tym momencie pilną uczennicę, chcącą zapamiętać wszystko, co mówi jej wykładowca. Dopiero kiedy mijały bar, przypomniała sobie, że chciała jeszcze jedną lemoniadę. Więc przechyliła się przez ladę i poprosiła o kolejny napój.
- Chcesz coś do picia? - odwróciła głowę, ciągle przełożona przez bar, do Eriki, a jej włosy opadły na jej twarz i oczy, przez co musiała je zdmuchnąć z czoła.
Po zamówieniu miały chwilkę czekania, więc zapewniła po raz kolejny:
- Och, chyba nie mogłaś mi sprawić większej frajdy niż tym zaproszeniem! - jej oczy błyszczały prawdziwym podekscytowaniem i fascynacją. - Będziemy się świetnie bawić!
Dodała z przejęciem, chociaż od razu sprawdziła, czy aby Erika myśli w podobny sposób o tym projekcie. A chwilę później drinki wylądowały na barze, więc mogły iść dalej.
Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Jasne. Czemu nie - rzuciła jedynie krótko w odpowiedzi, również się podnosząc z miejsca i dopiła końcówkę drinka obecną na dnie szklanki.
Ruszyła w kierunku baru, aby zamówić sobie kolejny z jakiś niezbyt ambitnych drinków, aby po prostu mieć coś, co mogłaby wypić w trakcie rozmowy, aby nie zaschło jej w gardle. Nie pozwalała sobie zbyt często na takie wypady, więc naprawdę musiała z nich korzystać.
- Tak po prostu spadłaś ze sceny? Nie wiem czy to większy pech czy jednak szczęście - przyznała, bo na pewno nie życzyłaby nikomu takiego incydentu w trakcie występu, ale wyglądało na to, że koniec końców wszystko skończyło się lepiej niż powinno.
Słów o wpadce w żaden sposób nie skomentowała, bo odszyfrowała je jedynie w kontekście niespodziewanej ciąży. W końcu o jakiej innej wpadce mogłaby tu być mowa? To słowo zdawało się mieć dla nie jedno znaczenie, gdy padało z ust spodziewającej się dziecka kobiety.
Nieczęsto zdarzało się, że trafiała na kogoś kto byłby nowy w temacie RPGów i wyrażał nimi tak żywe zainteresowanie. Chyba, że akurat trafiała do któregoś z bardziej nerdowskich miejsc i zdarzyło się, że akurat napotkała na osóbkę, która jakoś się uchowała przed podobnymi zjawiskami. Na pewno zatem miło było jej mieć podobną uczennicę.
- Może być mojito - odpowiedziała krótko, bo to było pierwsze, co przyszło jej do głowy.
Może za sprawą karaibskich korzeni swojej towarzyszki, które kojarzyły jej się niezwykle mocno z rumem. Właśnie dlatego postawiła na opcję zawierającą akurat ten trunek.
Biorąc pod uwagę liczbę gości w lokalu na pewno niczym dziwnym nie było to, że musiały odrobinę odczekać na swoje zamówienie, ale nie było to coś, co mogłoby stanowić jakiś szczególnie wielki problem. Na pewno nie dla kogoś obdarzonego cierpliwością Lindberg. Zwłaszcza, że miała przecież towarzystwo.
- Nie przypuszczałam, że trafię na kogoś kto aż tak zainteresuje się takimi nerdowskimi rzeczami - przyznała szczerze, bo akurat lokal z burleską raczej nie bardzo kojarzył jej się z miejscami, gdzie można było znaleźć potencjalnych graczy.
A jednak zarówno stołowe RPG jak i taka sztuka jak drag czy burleska miały ze sobą nieco wspólnego. Był to pewnego rodzaju kamp i wcielanie się w role czasem wręcz absurdalnie przerysowane i odnoszące się do powielanych stereotypów. Doskonale pamiętała jak kiedyś oglądała wypowiedź Brennana Lee Mulligana na ten temat i musiała przyznać mu całkowitą rację. Wszystkie te formy miały w sobie zdecydowanie mocny element przesadnej teatralności.
Erin St. Clair