25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogłaby mówić na jej temat jeszcze bardzo długo i na pewno wśród wszystkich słów, na jakie by się zdecydowała, nie znalazłyby się żadne określenia sugerujące, że Ruelle była zwyczajna. Jak przyznała szczerze wcześniej, miała na jej temat całą masę myśli. A raczej nie zaprząta sobie głowy niczym, co jest powtarzalne i zwyczajne. Takie drobiazgi przelatywały przez jej pamięć błyskawicznie, nie zostawiały nawet śladu na jej uwadze. Prescott robiła coś znacznie więcej. Zagarniała całą uwagę dla siebie, rozkoszując się każdym jej skrawkiem.
Powinna ją po prostu wziąć ją teraz na ręce i zanieść do domu. Albo chociaż do tutejszej toalety. Podążanie za pierwszą myślą i instynktem, to było przecież coś bardzo w jej stylu. Chwilowo nie mogła myśleć o niczym poza ciałem dziewczyny siedzącej jej na kolanach. Ale coś w środku podpowiadało jej, że powinna się jeszcze powstrzymać. Że tak będzie dużo ciekawiej i raczej nie powinna żałować. Nie była pewna, dlaczego postanowiła posłuchać tego dziwnego głosu. Może to przez zamiłowanie do ryzyka? W tych przepychankach z Prescott zawsze musiała stawiać na szali całkiem sporo. Lepiej byłoby zachować czasem rozsądek, a nie wariować jak nałogowa hazardzistka. Ale to może innym razem.
Rozkoszne dreszcze zalały całe jej wnętrze, wystrzeliwując jak granat. Sposób, w jaki do niej mówiła w połączeniu z siłą palców, które zaciskały się na szyi Cross zadziałały elektryzująco. Ugryzienie w wargę było jak to ostatnie piórko spadające na stos i powodujące katastrofalną przeciwwagę. Mknęła teraz ku przepaści w przerażającym tempie. Ale nadal trochę za wolno.
— Na wszystko mi pozwalasz, a potem wmawiasz mi, że to ja jestem posłuszna? — zapytała, z wyraźną kpiną w głosie. Nie mogła przecież jej aż tak uprościć zadania, bo zaczęłaby wyobrażać sobie jakieś skrajne głupoty. A przecież na pewno stać ją na więcej. River nigdy nie potrafiła się zadowalać półśrodkami i była zirytowana, że Prescott w ogóle próbowała jej je oferować.
— Tak desperacko chcesz do mnie należeć — dodała, patrząc jej w oczy. Chciała ją sprowokować. Sprawdzić, co tak naprawdę chodziło Ruelle po głowie. Upewnić się, że nie pomyliła się i dziewczyna była warta tego całego zachodu. Wiedziała, że kpiąca i butna postawa, którą teraz zdawała się wręcz świecić na odległość kilku kilometrów, zirytuje jej modelkę. Wiedziała też, że bez problemu dostrzeże w jej spojrzeniu to samo pożądanie i niecierpliwość, z którą patrzyła na nią już niejednokrotnie.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała wątpliwości, co do tego, że gdy tylko tego chciała River mogła sięgać po naprawdę wiele pięknych słów, które jedynie mocniej by zadziałały na Prescott, która była wyjątkowo łasa na podobne komplementy. Zwłaszcza, że ktoś taki jak rysowniczka nie karmiłby jej fałszywymi pochlebstwami. Mogła robić tak z innymi dziewczynami czy chłopakami, ale na pewno nie ze swoją muzą i osobą, która tak często doprowadzała ją do frustracji przez swój krnąbrny charakter. Jej komplementy musiały być prawdziwe.
Przez moment Ruelle żałowała, że jednak nie przebrała się przed przyjściem do baru. Mogłaby założyć na siebie sukienkę lub spódniczkę. Wtedy na pewno artystka nie miałaby większego problemu z tym, aby się do niej dobrać. Wystarczyłoby, że przesunęłaby dłonią po jej udzie, aby dostać się pod luźny materiał. Nic prostszego. Była naprawdę durna, że została przy tych jeansach...
Była wystarczająco trzeźwa by wiedzieć, że nie powinna się jej tak łatwo oddawać. Mogla to zrobić raz, zamroczona alkoholem, ale drugi? Jeszcze w momencie, gdy nie wypiła większej ilości drinków? Tak się nie godziło. Tylko, że rozlewające się po jej podbrzuszu ciepło i znajomy skurcz mięśni podpowiadały, że powinna się tym zająć jak najszybciej. W takim momentach wydawało się to palącą potrzebą, a nie krótkim pożądaniem, które minie, gdy tylko nabiorą odpowiedni haust zimnego powietrza.
Rue zdawała sobie sprawę, że była niczym iskra tańcząca wokół beczek z prochem. Jeden dostatecznie mocny kontakt potrafił doprowadzić do eksplozji. Uwielbiały ten flirt z ryzykiem. Oraz ze sobą, bo każdy najmniejszy ruch oznaczał wpadnięcie w wyjątkowo zmyślną pułapkę.
- Nie na wszystko. Jedynie na to, co dla mnie jest wyjątkowo przyjemne - odparła i ostatni raz musnęła jej dolną wargę językiem, uznając to za odpowiedni moment, aby oderwać się od ust dziewczyny.
Nie zwolniła uścisku na jej szyi. Odsunęła się na tyle, aby móc spojrzeć na nią z góry. To był kolejny powód, dla którego uwielbiała siedzieć jej na kolanach. Nie tylko mogła czuć ją pod sobą i cieszyć się ciepłem bijącym od jej ciała, ale znajdowała się też w dogodnej pozycji, która dawała jej ułudę przewagi wzrostu.
- Jeśli ci to przeszkadza mogę przestać… - dodała, wodząc wolną dłonią po materiale koszulki z Deftones i zatrzymując się niebezpiecznie blisko jej mostka. - Wtedy będziesz mogła wizualizować sobie jedynie w wyobraźni moje podrapane plecy, żeby dokończyć ten cholerny rysunek.
Nie podobało jej się to wyzwanie, które rzucała jej River. Było zdecydowanie zbyt śmiałe. Jednak czy nie taka była sama Cross? Mogła się spodziewać czegoś takiego. Nie mogła też zaprzeczyć temu jaka ekscytacja przemknęła wzdłuż jej nerwów, gdy tylko czuła na sobie takie spojrzenie.
- To, że chcę, żebyś mnie wzięła nie oznacza, że chcę do ciebie należeć - odparła z pewnością, która wybrzmiała mocno w jej głosie.
Mogła być z kimkolwiek o ile tylko by tego zechciała, a jej ciało zareagowałoby w odpowiedni sposób. Na jej nieszczęście najsilniej i najrozkoszniej reagowało na dotyk River. Może dlatego, że rozum się przed tym wzbraniał, a wewnętrzny konflikt rozniecał atmosferę. Nie zniosłaby jednak bycia czyjąś. To niosło za sobą więcej komplikacji niż było warte zachodu.
Jeszcze przez moment spoglądała w te irytująco pociągające czarne oczy nim zwolniła uścisk na jej szyi. Zsunęła się z jej kolan i usiadła obok. Stwierdziła, że najlepsze czym może się teraz zająć to dopicie swojego drinka. Musiała ochłonąć i oczyścić się z niepotrzebnych myśli.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Starała się złapać ją jak najmocniej i nie puścić, póki obie nie roztrzaskają się o dno. To pikowanie musi się przecież skończyć tragicznie w skutkach. Z tego opadania w nią wyniknie coś równie złego, co przyjemnego. Musiały być w tym obie, koniecznie. Inaczej gdzie w tym cała zabawa? Jeśli będzie trzeba, zrobi to, co będzie trzeba – jak śpiewał wieszcz. Opory powiązane ze wstydem w przypadku River nie istniały.
— Wszystko, co robię, jest dla ciebie wyjątkowo przyjemne — odparła od razu. Wykręcaniem się na pewno nie zasłuży sobie na to, by River poddała jej się w taki sposób, na jaki tylko miała ochotę. Przegadywać się albo sprawdzać, która ma więcej cierpliwości w powtarzaniu tego samego mogłyby przecież do rana. Cross z tak banalnego do wygrania pojedynku by się nie wycofała.
Przekrzywiła nieznacznie głowę, obracając twarz tak, by patrzeć na nią jeszcze bardziej z dołu. Skoro tak bardzo chciała teraz nad nią górować, mogła jej to sprezentować. Mocny uścisk palców Prescott nie pozwalał na wiele ruchów więcej, ale to właściwie do tego pasowało. Z jej spojrzenia nie zniknęła jednak prowokacja. Wciąż ją podjudzała, przesuwała kolejne centymetry, żeby sprawdzić , gdzie pojawi się jakaś granica.
— Nie przestawaj — odpowiedziała spokojnie. Na ten króciutki moment obniżyła poziom buty, jakim się wcześniej szczyciła. Dała jej drobną nagrodę. Musiała być zbyt mała, by w pełni zadowolić pragnienia Ruelle, ale też wystarczająco przyjemna, by w ogóle ją zauważyła. Pokazała jej, że z równą łatwością, z którą emanuje wyższością, może pozwolić przejąć jej stery i zrobić wszystko, na co tylko Prescott była w stanie wpaść.
Na deklarację Rue odpowiedziała kpiącym uśmiech, jasno sygnalizujący, że jej nie wierz. To był błyskawiczny powrót do normalności. Coachowie od lat powtarzają, że nie powinno się robić jakich mieszanek. Jeden komplement przepleciony złośliwostkami podobno pozostawał niezauważony. Ale może to w korporacyjnym świecie, od którego Cross starała się żyć jak najdalej. W ich dziwacznej relacji wszystko przecież działało na odwrót niż powinno.
Kiedy tylko poczuła zwolnienie uścisku na szyi, nachyliła się w stronę dziewczyny, chcąc znowu zapomnieć się w pocałunkach. Nie było jej jednak dane. Zsunęła się z jej kolan i usiadła obok, a potem zaczęła udawać dużo bardziej obojętną niż powinna. Od razu poczuła, jak zaciskają się jej mięśni szczęki z fali irytacji, jaka ją zalała. Nie podobało jej się, że Prescott próbowała grać na jej cierpliwości akurat w taki sposób. Podniosła się z miejsca i zgarnęła pustą szklankę. Też musiała się napić, ale niestety nie miała już czego. Uniosła nieco szkło, pokazując swojej towarzyszce, po co właściwie wstała, po czym skierowała się w stronę baru.
Musiała poczekać, aż barmanka obsłuży jakiegoś faceta. Może to i nawet lepiej? Zyska dzięki temu moment, żeby wrócić na ziemię. Przyglądała się barmance, zastanawiając się, czy nie powinna już teraz zignorować swojej modelki i skupić się na nieznajomej. Tym razem coś jej podpowiadało, że to byłaby okropna i niesamowicie nudna decyzja. Znowu miała zamiar posłuchać tego głosu, mimo że ją przed chwilą zawiódł. Mógł dostać jeszcze jedną, ostatnią szansę. Z każdą kolejną sekundą wpatrywania się w barmankę tylko bardziej czuła potrzebę posłuchania tych paskudnych podpowiedzi. Zamówiła kolejny raz to samo i zamieniła z kobietą tylko kilka zdań w trakcie przygotowywania drinków. Rozmowa się kleiła, była przyjemna i flirciarska w ten prosty, ciepły sposób. Co za dziwactwo.
— Nie chcesz żadnego na pamiątkę? Łamiesz mi serce, Mała — rzuciła, gdy wróciła do stolika. Postawiła przed nią nowego drinka, po czym usiadła obok niej z własną szklanką w dłoni. Założyła nogę na nogę i upiła kilka łyków, przyglądając się dziewczynie znad alkoholu niespecjalnie załamana tym, że takich prezentów Rue również się nie domagała.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie chciała dać się tak łatwo pokonać. Może i podobała jej się pozycja w jakiej się obecnie znajdowała, ale czy naprawdę chciała się wszystkiemu oddawać tak łatwo? Nie musiała też wcale nie odpowiadać na słowa River, bo ta mogła się domyślić tego, co w głębi duszy myślała sobie tanatopraktorka.
Owszem. Poza momentami, gdy Cross doprowadzała ją do szału, wszystko, co robiła było dla niej wyjątkowo przyjemne. Na pewno wszystko, co tylko była w stanie uczynić z jej ciałem. W zasadzie nawet te drobniejsze i większe przytyki w jakiś sposób stanowiły dla niej przyjemność. Chyba to było naprawdę najbardziej denerwujące.
Krew praktycznie w niej wrzała, gdy tylko River prowokowała ją dalej swymi działaniami. To jak na nią patrzyła potrafiło zawrócić w głowie. Poddawała jej się, ale tylko pozornie. Tak naprawdę kpiła z niej i starała się ją zmusić do tego, aby dała jej to, czego pragnęła. A czego chciałaby bardziej w tej chwili niż tego, aby te same słowa wybrzmiały z ust rysowniczki dużo bardziej zachrypniętym od rozkoszy głosem, uderzając w błagalną nutę? Wyobrażała to sobie i musiała przyznać, że czuła coraz bardziej zaciskające się w jej podbrzuszu podniecenie na podobną myśl. Nie mogła jednak być tak słaba.
Wycofała się. Musiała ją rozczarować, bo inaczej pokazałaby, że jest zbyt podatna na jej gierki. Jeśli chciała pokazać, że posiada kontrolę to nie mogła dać się sprowokować i pokazać, że tak czy siak Cross dopnie swego... Chociaż naprawdę pragnęła mocniej zacisnąć palce na jej szyi i posmakować pozbawione oddechu usta.
Powiedziała jej już to, co chciała. Nie potrafiła sobie wyobrazić, aby w jakimkolwiek znaczeniu miała stać się jej. Mogła być jedynie jej muzą, inspiracją oraz źródłem weny, gdy potrzebowała jakiegoś bodźca do stworzenia nowego dzieła. Poza tym jednak kim miałaby być? Jej dziewczyną? Kochanką? Dziwką? Własnością? Nie miała pojęci na jakie jeszcze etykietki byłaby w stanie wpaść Cross, ale żadna jej nie odpowiadała. Uwierały ją niczym sztywne metki w ubraniu, których się nie zdążyło odciąć i jedynie mierziły one kark.
Nie dała się dosięgnąć pocałunkami. Dałaby jej zbyt wielką satysfakcję. Co prawda siebie również niejako karała w ten sposób, ale była w stanie to znieść. Wszystko w imię tego, aby przynajmniej ten raz wyjść górą. Smak daiquiri na języku orzeźwił. Alkohol palił w gardło i był dokładnie tym, czego w tym momencie potrzebowała. Zdecydowanie zbyt szybko się również kończył, ale całe szczęście Cross zaoferowała, że znów się przejdzie do baru.
Wręczyła jej bez słowa swoją szklankę, aby samej również uzyskać nowego drinka. Odetchnęła głęboko i oparła się o siedzisko kanapy za sobą, przylegając do niego całym ciałem. Wsparła na nim tył głowy i spojrzała na moment w przyciemniony sufit lokalu. Co dobrego ona właściwie wyprawiała?
Odnalazła w końcu spojrzeniem dziewczynę przy barze i przez moment przyglądała się temu jak oczekuje na ich zamówienie, zagadując barmankę. Zastanawiała się czemu właściwie napisała do niej podczas zajęć. Mogła zamiast tego napisać do kogokolwiek innego ze swojej listy kontaktów albo poprzeglądać memy. Mimo wszystko te szkice jakoś utkwiły jej w głowie i wracały do River. Szaleństwo.
- Nie powiedziałam, że nie chcę - stwierdziła, uśmiechając się cwaniacko i przyjęła oferowanego drinka. - Załatw mi odbitkę w większym formacie to ją oprawię i powieszę koło łóżka.
W ten sposób pewnie River mogłaby ją rozpieścić, ale znowu... Była przeklęta ze względu na fakt, że mieszkała z rodzicami. W życiu nie powiesiłaby czegoś takiego na widoku. Raczej upchnęła w kąt, licząc, że nikt poza nią się na to nie natknie. Jak w końcu podobny szkic miałaby wytłumaczyć rodzinie?

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mogli zrobić ten bar dużo większy. Porządny spacer pomógłby jej teraz uporządkować myśli i wrócić do trzeźwości umysłu, jaką miała jeszcze kilka godzin temu, gdy Prescott niespodziewanie do niej napisała. Musiała zacząć nadążać za sobą samą, bo inaczej bardzo źle się to skończy. Bycie przegadaną brzmiało jak spełnienie jakichś paskudnych koszmarów.
Nie była pewna, czy kolejna porcja alkoholu pomoże jej zachować bystrość. Z drugiej strony, tak samo przecież zadziała na Ruelle. Jeżeli dziewczyna będzie nieco rozmiękczona, śmielej będzie reagowała na ich wszystkie gierki. To akurat brzmiało jak gra warta świeczki. Tyle dobrego, że dziś jej modelka była tak samo dotykalaska, jak i ostatnio. Po prostu miała w sobie więcej samozaparcia. Cross nie musiała się martwić, że w międzyczasie się jej znudziła.
— Podoba mi się pomysł pieprzenia się przed lustrem, ale tak pod szkicem samej siebie? Myślałam, że to ja mam wybujałe ego. — Pokiwała głową z uznaniem. Była wyraźnie rozbawiona i zadowolona z pomysłu. Wymagałoby to dodatkowej pracy, bo przecież nie była w stanie pstryknięciem palców powiększyć kartek w szkicowniku, ale czemu nie? Ach, trzeba było jednak rysować ją na tablecie. Nie, to durne. Dużo lepiej pasowała do papieru. Cross nie chciała od razu z tego rezygnować na rzecz nowoczesnej technologii.
— To może jednak powinnam cię namalować? Wielkie płótno zawsze będzie wyglądać bardziej imponująco niż rysunek — zaproponowała, przenosząc wzrok na szklankę z alkoholem. To akurat nie byłoby żadnym problemem. Miała nawet kilka pomysłów. Wymagałoby to oczywiście więcej czasu i pewnie dawki nowej inspiracji. W końcu pędzel to nie to samo co ołówek, należy do tego podejść nieco inaczej.
— Byle nie cyfrowo. Nie pasujesz do digitalu — dodała, przesuwając wzrokiem po pojedynczych gościach w barze, zanim znowu skupiła się na niej. Wciąż była zainteresowana rozmową z nią i nadal brzmiała całkiem serio, planując kolejne dzieła, ale tym razem nie poświęcała jej stu procent swojej uwagi. To zdecydowanie pomoże jej się nieco otrzeźwić – mimo dalszego spożywania alkoholu. Zresztą, Prescott też powinna zapamiętać, że czyny mają swoje konsekwencje i nie da się czerpać wszystkich możliwych korzyści jednocześnie. Ale czy w ogóle powinna mieć prawo do narzekania? Większość, to nie to samo, co wszystko, ale nadal bardzo dobre osiągnięcie.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Chyba żadna z nich nie mogła liczyć na zbytnią trzeźwość umysłu w momencie, gdy obcowały ze sobą. Alkohol w tym nie pomagał. Podobnie jak te wszystkie gierki w jakie ze sobą pogrywały. Zamiast tego obie czuły jeszcze większy mętlik i gorąc, który uderzał niczym gorączka, którą trzeba było zwalczyć, aby nareszcie być w stanie jasno myśleć.
Niewykluczone, że im więcej alkoholu się znajdzie w jej organizmie tym bardziej dotykalska się stanie. Właśnie tak to działało w jej przypadku. Bardziej garnęła się do drugiego człowieka. Poza tym była wtedy też dużo bardziej skłonna do mieszania języków i niespodziewanego przechodzenia na hiszpański.
- Zażartowałabym, że przeglądałabyś się w tym lustrze jak Patrick Bateman, ale doskonale wiemy, że nie umiałabyś oderwać ode mnie wzroku - odparowała, bo była szczerze o tym przekonana.
Pamiętała dokładnie sposób w jaki River patrzyła na nią, gdy znajdowały się w łóżku. Była nią zachwycona i wpatrzona jakby była prawdziwym cudem świata. Schlebiało jej to. Rozpływała się pod tym spojrzeniem, które z trudem odrywało się od jej ciała. Zawsze tylko po to, aby sprawić jej przyjemność, której nigdy by się nie spodziewała. Nie przypuszczała, że Cross mogłaby ją doprowadzić na skraj tak szybko i w tak rozkoszny sposób, a potem gwałtownie zrzucić ją z niego, zapewniając upadek życia.
- Obrazy są dużo bardziej czasochłonne, prawda? - dopytała, ale tak naprawdę wiedziała, że zgodziwszy się na to pewnie musiałaby spędzić o wiele więcej czasu w mieszkaniu River. - Zapewne też ubrudziłybyśmy farbą twoją pościel... Sama oceń czy jesteś skłonna do takiego poświęcenia.
Im więcej czasu spędzały razem tym większe było prawdopodobieństwo, że się w końcu zabiją: uduszą, zagryzą i rozszarpią. Jednocześnie pewne też wydawało się to, że w końcu zwyczajnie przestaną się zajmować jakimkolwiek procesem twórczym i skupią się na tym, aby w końcu znaleźć ujście dla napięcia, które budziło w nich pożądanie.
- Bo digital jest bardziej... poukładany? - zapytała, nie wiedząc jak inaczej to oddać. - Nie widać w nim tak dobrze tych emocjonalnych nieco chaotycznych i agresywnych linii. Pewnie mogłabyś coś pokombinować, ale na pewno nie będzie miał tak organicznego wydźwięku... Widać po prostu, że targają tobą emocje jak kreślisz linie na papierze.
Przynajmniej tak to wyglądało z jej strony. River zapewne miała jakieś swoje wytłumaczenie. Coś, co zapewne będzie stało w opozycji dla jej własnej teorii. Prescott jednak była przekonana o jej słuszności.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zaśmiała się na uwagę o Batemanie. To miałoby sens. Nie była aż tak pokręcona, jak tamten gość, ale na pewno nie zaliczała się do normalnych. Nie zdarzyło się jej jednak zachwycać się samą sobą w trakcie, nieważne, jak wiele luster stało obok. Może to błąd? Albo miała po prostu za dobry gust do osób, które zaciągała do łóżka i za szybko traciła dla nich głowę.
— Masz rację, patrzyłabym tylko na ciebie. Lustro byłoby po prostu nową perspektywą. Nadal się zastanawiam, który widok był moim ulubionym — przyznała jej rację drugi raz w ciągu jednego wieczoru. Powinny zacząć się szykować na koniec świata, kupić jakieś zapasy albo po prostu zamknąć się w bunkrze. Przynajmniej miałyby co tam robić, póki radioaktywny opad by nie zniknął. Schowała kolejny uśmiech za szklanką, z której się napiła. Zdecydowanie miała swoich faworytów wśród kadrów, w jakich zapamiętała Prescott, ale faktycznie nadal biła się z myślami, by wybrać ten najlepszy. Powinna się pospieszyć, bo każde kolejna godzina przebywania w jej towarzystwie groziła nagromadzeniem sporej liczby nowych pozycji w rankingu.
— Są czasochłonne. Ale nie musiałabyś przy mnie trwać aż do skończenia. Chyba że bardzo byś chciała. — Zmrużyła oczy, przyglądając się jej uważnie. Formalnie rzecz biorąc w ogóle nie była jej potrzebna w tym procesie. Mogła przecież pójść do mieszkania choćby zaraz i namalować tam wszystko, co przyjdzie jej do głowy, już nigdy nie patrząc nawet w stronę Ruelle. Nie miała jednak wątpliwości, że dzieło będzie dużo lepsze, jeżeli jej modelka jednak ją przed malowaniem natchnie.
— A jeśli wydaje ci się, że zniszczenie pościeli może być dla mnie bardziej istotne niż... — zawiesiła na moment głos, szukając idealnego słowa. Na moment skupiła się na Prescott, przesuwając powoli wzrokiem po jej sylwetce. — ... niż sztuka, to masz o mnie obrzydliwe zdanie i lepiej zachowaj je dla siebie — dokończyła. Kusiło ją, by rozdzielić Rue od malowania i uznać obie te rzeczy za istotniejsze od materialnych głupot, ale sobie darowała. Była jej muzą i sztuką, którą chciała uwiecznić po swojemu, więc właściwie niczego przez ten dobór słów nie pominęła. Nie zasłużyła sobie na takie wyróżniki po tej uwadze o pościeli.
Uniosła zaskoczona brwi, słuchając z uwagą jej argumentów. Prescott ponownie udało się zaskarbić na moment całą jej uwagę. Pewnie dzięki temu, że mówiła o Cross, a to przecież dla Cross najciekawszy temat świata.
— Czyli umiesz sklecić więcej niż dwa zdania na raz — rzuciła żartobliwym tonem. To zdecydowanie była najdłuższa wypowiedź na temat jej sztuki, na jaką do tej pory Ruelle się zebrała. Rysowniczka trochę sobie z niej żartowała, ale potrafiła to docenić. Skinęła głową w geście podziękowania.
— Mówiłam ci przecież, że jesteś za bardzo. Nie mieścisz się w konturach, a to faktycznie łatwiej wyrazić na papierze. To bardziej... pierwotne? — Przekrzywiła nieco głowę, zastanawiając się, czy słowo, którego użyła, nie jest zbyt pretensjonalne. Nie było idealne, ale na ten moment musiało wystarczyć.
— W cyfrowym rysowaniu pokusa cofania i zmieniania szczegółów w trakcie jest zbyt duża. Nie chcę mieć możliwości odwrotu. Dzieło ma być takie, jak ty. Ostateczna, skrajna i nieustająca — doprecyzowała, wciąż się w nią wpatrując. Zdawała sobie sprawę, że to dość... pokręcone komplementy – jeżeli do Prescott w ogóle dotrze, że to komplementy – ale to nic. Nazywanie tego w ten sposób utwierdzało ją w przekonaniu, że wybór tak skrajnie niepasującej inspiracji był doskonały. Uniosła szklankę w geście toastu dla własnych słów i kuriozalności Ruelle, zanim upiła kolejny łyk.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Żadna z nich nie była normalna. Trzeba było to przyznać na głos. Może i nie znajdowały się na tym samym poziomie, co świry mordujące przypadkowych (lub nieprzypadkowych) ludzi, ale zdecydowanie gdyby natrafiły na jakiegoś terapeutę to ten stwierdziłby, że coś z nimi jest zdecydowanie nie tak. Pd tym względem zapewne też się dobrze dobrały.
- Gdzie umieściłabyś to lustro? Jaką perspektywę chciałabyś uzyskać? - dopytała, chcąc zdobyć nowe szczegóły na temat tego, co chodziło rysowniczce po głowie.
Próbowała to sobie zwizualizować. Obstawiała, że raczej chodziłoby o lustro na jednej ze ścian. Sufit odpadał. Nie uzyskałaby zbyt dobrej perspektywy. Chyba, że naprawdę planowała coś wyjątkowego.
Zapewne czekało je jeszcze wiele scenariuszy do zrealizowania, a każdy z nich miałby w sobie coś, co przemawiałoby do River silniej niż to, czego doświadczyła dotychczas. Nowe sceny, perspektywy, idee i źródła natchnienia płynęłyby z każdej chwili, którą spędziłyby w swoim wspólnym uścisku. Prescott nawet nie zdradzała się z tym, że posiadała kilka fantazji, które z pewnością mogłyby stworzyć pewne interesujące obrazy.
- No proszę... Myślałam, że wolisz, abym była obecna. Przynajmniej na tym początkowym etapie, abyś mogła znaleźć swoją inspirację i odpowiednią pozę - odpowiedziała, uśmiechając się nikle i uniosła szklankę, aby upić łyk drinka.
Nie chciała dać nic po sobie poznać. W końcu to nie tak, że zależało jej jakoś szczególnie na pozowaniu. Nawet jeśli wiązały się z nim pewne niezwykle przyjemne aspekty. Była jednak skłonna zaryzykować stwierdzeniem, że byłyby skłonne trafić do łóżka nawet jeśli nie byłby w to wszystko zamieszany jakikolwiek obraz czy szkic. To fizyczne przyciąganie stawało się jedynie silniejsze od ostatniego razu i trudno było mu się przeciwstawić.
- W zasadzie to pewnie nawet by ci to odpowiadało. Miałabyś jakąś dodatkową pamiątkę po tym, co byśmy wyczyniały - stwierdziła, gdy tylko River dokończyła już swoją myśl.
Może nawet przemieniłyby samą pościel w jakiś projekt artystyczny? Wszystko było możliwe. Zdobyłyby wtedy więcej niż tylko jedno dzieło sztuki, które stałoby na sztaludze i czekało na to, aż Cross w końcu je dokończy.
Dotychczas nie wypowiadała się zbytnio w kwestiach związanych ze sztuką. Na pewno nie w taki sposób, więc z pewnością mogła w jakiś sposób zaskoczyć dziewczynę. Miała swoje poglądy oraz potrafiła wyciągać wnioski. Umiała patrzeć na sztukę chociaż pewnie River miałaby w tej kwestii nieco inne zdanie.
- Po prostu większość rzeczy nie jest warta tego, aby sobie strzępić język - odpowiedziała na ten krótki żarcik ze strony River.
Może i nie była szczególnie rozmowna i gadatliwa, ale to nie znaczyło, że nie potrafiła budować bardziej rozbudowanych wypowiedzi. Po prostu Cross nigdy nie poznała jej od takiej strony, bo i nie było ku temu większej okazji.
- Czyli wszystko się sprowadza do tego jednego stwierdzenia? - zapytała w pewien sposób zaintrygowana.
Rozumiała w pewien sposób to, co chciała jej przekazać artystka. Właśnie ta pierwotność jak ją nazwała była najbardziej właściwa tradycyjnym metodom. Pozwalały one na faktycznie przestudiowanie ruchów: ich kolejności, natężenia i wielu innych czynników. Były bardziej osobiste i pozwalały na odczytanie o wiele większej ilości rzeczy niż piękne obrazy wykonane cyfrowo.
- W takim razie chcesz widzieć wszystkie błędy jakie ze mną popełniłaś - stwierdziła, odpowiadając na jej spojrzenie i skinęła lekko głową, gdy tylko ta uniosła szkło w toaście.
Sama również zajęła się swoim drinkiem i zaczęła się zastanawiać jak wiele błędów zdążyły już ze sobą popełnić. Lista z pewnością była długa. Przynajmniej właśnie takie wrażenie towarzyszyło Prescott choć pewnie nie byłaby w stanie żadnego w tej chwili nazwać.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Nightshade Lounge”