34 y/o
NAJLEPSZY PRZYJACIEL
164 cm
psychoterapeuta w CAMH
Awatar użytkownika
Rock on, ancient queen
Follow those who pale
In your shadow
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mara zdecydowanie wyczuła zmianę w Syd. Czuła pod palcami jak sztywnieje jej ciało i niestety, ale w pierwszej chwili w ogóle nie połączyła faktów. Była (jeszcze) trzeźwa, ale najwidoczniej emocje przysłoniły jej możliwość racjonalnej oceny sytuacji. Dopiero, kiedy brunetka wyjaśniła swoje zachowanie, rudowłosa aż strzeliła facepalma zażenowana własnym zachowaniem.
- Oh to ja przepraszam. Kompletnie tego nie przemyślałam- przyznała całkowicie szczerze nieco się nawet rumieniąc. Było jej cholernie głupio w jak niekomfortowej sytuacji postawiła dopiero co poznaną dziewczynę. - Skończyłam psychologię , a taką wtopę zaliczyłam. Nie bez powodu mówią, że to my terapeuci sami najbardziej potrzebujemy terapii, skoro takie błędy popełniamy we własnych relacjach- próbowała jakoś się usprawiedliwić, trochę żartem, a trochę przyznając między wierszami, że sama też powinna się udać do specjalisty. Wciąż walczyła z demonami, które nie pozwalały się całkowicie ruszyć naprzód.
Ashford miała bardzo cenne spostrzeżenia i interesujące pytania, dzięki czemu Mara się czuła momentami jakby rolę się odwróciły i to ona prowadziła terapię z rudą. Może też dlatego Lakefield z taką otwartością odpowiadała na jej pytania? - Tak, obowiązuje nas etyka zawodowa, ale niestety czasami mi z nią nie po drodze. Nie unikam niekonwencjonalnych metod, żeby pomóc pacjentowi- wyjaśniła, przemilczając jednak fakt, że zdążyło jej się pójść do łóżka z pacjentem… W jej życiu w ostatnim czasie nie brakowało zawiłych relacji. - Znaczy on mi zapłacił za masaż, sam go nie wykonywał, chociaż bym się nie pogniewała gdyby pan prezes to zrobił. Całkiem niezłe z niego ciacho- poruszyła wymownie brwiami wracając wspomnieniami, gdy byli razem w SPA owinięci tylko ręcznikami. Tak, było na co popatrzeć.
Ale obecne towarzystwo i miejsce było równie sympatyczne, a nawet jeszcze bardziej. Teraz nie była w pracy, teraz mogła się w pełni rozluźnić i być sobą. Chociaż prywatnie również uwielbiała słuchać ludzi, a już na pewno takich jak Syd - inteligentnych i z ciekawą historią. - Wiesz, że jesteś cholernie odważna Syd?- spytała retorycznie kontynuując swoją wypowiedź. - I to od zawsze, bo miałaś w sobie na tyle siły, aby zadawać pytania, szukać odpowiedzi, zaglądać i wychylać się po więcej. Prowadziłaś wewnętrzne dyskusje, nie brałaś za pewnik tego co słyszałaś. To jest bardzo odważne i świadczy też o wysoko rozwiniętej wrażliwości, inteligencji i ciekawości świata- czuła wewnętrzną potrzebę, żeby powiedzieć to dziewczynie. Chciała powiedzieć to, co leżało jej na sercu, bo prosto z niego płynęły każde słowa.
Zaraz jednak się roześmiała słysząc jak Syd coraz bardziej się rozkręca! - A czemu małym? Niech będzie dużym! Niech wszyscy to widzą!- i jakby miała teraz marker pod ręką, to by im to napisała na koszulkach. - Słuchaj, w najgorszym wypadku spalisz się ze wstydu. W najlepszym będziesz miała niezłe bzykanko- i w sumie nawet nie wiedziała czy może Syd nie jest właśnie dziewicą… Na pewno była! Kolejna wtopa… A może i nie?
Jednak oczywiście Mara o tym nie pomyślała i zaraz zaklaskała w dłonie, niczym szczęśliwe dziecko.- Oh honey, to koniecznie bierzemy podwójną kolejkę- zdecydowała i od razu ruszyła do baru. Wróciła do stolika kilka minut później z 6 kieliszkami shotów jakiegoś drinka, który miał za zadanie sprawić, by ten wieczór był zajebisty- takie polecenie ruda wydała barmanowi. - Dobra, to najpierw zacznijmy za wygraną walkę z latającymi szczurami- podała kieliszek Syd i stuknęła się z nią w powietrzu szkłem, aby zaraz wypić całą zawartość za jednym razem. Skrzywiła się czując słodko-gorzki posmak w ustach, a zaraz po tym szybko rozchodzące ciepło po ciele. Odstawiła kieliszek i nachyliła się w kierunku dziewczyny, kładąc dłoń na jej ramieniu.- Jak tam? Będziesz rzygać? Jak coś, to mów. Potrzymam Ci włosy i mam też gumkę. Do włosów oczywiście- doprecyzowanie ważna sprawa.



syd ashford
Jakoś miło
Dogadamy się
26 y/o
For good luck!
171 cm
logistics data analyst at Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
I wonder what will happen
to my heart, starving for love
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wpatrywała się w Marę niczym w obrazek, bo po prostu nie mogła uwierzyć, że ta kobieta żyła z taką lekkością. Że zdawała sobie sprawę z tego, że może w niektórych kwestiach powinna działać inaczej, a mimo to nie bała się popełniać błędów po drodze, bo to właśnie one kształtowały ją w osobę, którą teraz była. A ta kwestia z przystojnym klientem sprawiła, że Syd zaśmiała się pod nosem i spróbowała sobie wyobrazić całą sytuację... z początku wydawało jej się bardzo awks, ale jak tak pomyślała o tym na dłuższą metę to jej nowa znajoma po prostu miała za dobre serduszko no i... terapia... musiała pomagać, right????

Kiedy Mara powiedziała, że była odważna, Syd tylko machnęła ręką. - Ach, Mara, spójrz na siebie. Jesteś po prostu czystą inspiracją! Chciałabym być taka jak ty! - uśmiechnęła się szeroko. Po paru chwilach wybuchnęła śmiechem na widok rozentuzjazmowanej rudowłosej, ale gdy usłyszała jej kolejne słowa, zakrztusiła się własną śliną. Zakaszlała, klepiąc się w klatkę piersiową, po czym przysunęła się do niej gwałtownie. - Mara! - prychnęła, robiąc wielkie oczy. - Ja… ten… ja nigdy… nie… nie robiłam tego, no!!!- Złapała ją za ramiona i spojrzała na nią, spalona rumieńcem jak burak. - Ja się nawet nigdy nie całowałam! - rzuciła trochę głośniej, niż zamierzała, zanim natychmiast schowała twarz w dłoniach. Oh, zgrozo. No po prostu masakra działa się tutaj właśnie. - Tak, bierzmy drinki - dodała po chwili, odsuwając się delikatnie. Uniosła kieliszek zaraz za Marą, stuknęła się z nią i wypiła shota, od razu wykrzywiając się, kiedy alkohol zapiekł ją w gardle. Ale zaraz po tym poczuła to przyjemne ciepło rozlewające się po całym ciele.

Na kolejne pytanie Mary zaśmiała się pod nosem i spojrzała na nią z błyskiem w oczach. - Jest dobrze, pijmy dalej! - rzuciła podekscytowana. I zaczęły pić coraz więcej shotów. A z każdym kolejnym robiło jej się coraz cieplej, swobodniej i, co najgorsze, coraz bardziej kreatywnie. Po chwili w jej głowie pojawił się absolutnie nikczemny pomysł. - Mara! - wypaliła nagle, prostując się na krześle. - Chcę doświadczyć prawdziwego życia. Takiego przyspieszonego randkowania, rozumiesz? Więc wiesz co?! Zrób mi zdjęcie! - Wcisnęła jej telefon w dłonie i zapozowała słodko, tak pięknie, jak tylko potrafiła po kilku shotach. A potem zabrała telefon z powrotem, chwiejnie wycelowała kamerkę w Marę i wyszczerzyła się szeroko. -Pozuj! - Cyknęła Marze śliczne zdjęcie, po czym wrzuciła obie fotografie do wiadomości SMS. Wybrała torontoński numer kierunkowy i zaczęła wpisywać randomowe cyferki z nadzieją, że może ktoś im odpisze. Wysunęła język w skupieniu i zaczęła pisać eska..
unknown
czekamy na tę obiecaną randkę… gdzie jesteś?
Obrazek
Wiadomość...
Parsknęła śmiechem, po czym wysunęła telefon w stronę Mary, pokazując jej, że wpisała pięć kompletnie przypadkowych numerów. - Wrzuć jeszcze jakieś, Mara! Zobaczmy, czy ktoś nam odpisze.- Zaśmiała się znowu, machając do kelnerki. - Prosimy jeszcze frytki, nachosy i więcej drinków, proszę!- rzuciła z szerokim, niewinnym uśmiechem, jakby właśnie nie planowały rozpocząć najbardziej chaotycznej randkowej katastrofy w historii Toronto, a Ashford… well.. obudzi się jutrzejszego dnia, albo z najlepszymi wspomnieniami ever, albo z zajebiście morderczym kacem. Chociaż… jedno nie wykluczało drugiego… no nie?

twin trouble
Ostatnio zmieniony pn maja 04, 2026 7:42 am przez syd ashford, łącznie zmieniany 2 razy.
34 y/o
NAJLEPSZY PRZYJACIEL
164 cm
psychoterapeuta w CAMH
Awatar użytkownika
Rock on, ancient queen
Follow those who pale
In your shadow
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobrze, że Mara zdążyła już zjeść burgera, bo w przeciwnym razie właśnie by się zakrztusiła słysząc Syd - Oh jak ja??- dopytała nie ukrywając swojego zaskoczenia. Zaraz jednak pokręciła głową i to z cakikem poważną miną. - Kochana, jesteś cudowna, ale nie nadajesz się do bycia mną. Rude jest wredne, złośliwe. Ty masz za dobre serduszko na to- Lakefield była w pełni świadoma swoich wad. Może zamiatała problemy pod dywan uważając, że nie potrzebuje wsparcia, bo sama ze wszystkim świetnie sobie radzi, ale nie uważała, że jest najlepsza i nieomylna. Piła, paliła zioło nie raz i klnęła jak szewc, sypiała z byłym pacjentem bądź byłym narzeczonym siostry… Miała wiele grzechów na swoim sumieniu, a Ashford z daleka wyglądała jak jej przeciwieństwo - łagodne rysy twarzy i delikatny głos, który był wręcz kojący. Brunetka nie chciałaby być Marą.
Natomiast, kiedy rudowłosa usłyszała, że jej nowa koleżanka jest dziewicą, tak jak to zaczęła właśnie podejrzewać, to od razu krzyknęła. - Serio?! To kurwa zajebiście!- aż wyrzuciła ręce ku górze uznając to za ogromne szczęście. Zaraz jednak nachyliła się do Syd, aby jej wytłumaczyć swój tok rozumowania. - Słuchaj, większość kobiet ma za sobą swój pierwszy raz w wieku ilu? Szesnasty? Siedemnastu lat? Zazwyczaj ze swoim rówieśnikiem , który sam też nigdy tego nie robił, a myśli, że jest bogiem seksu, bo walił w skarpetę i naoglądał się pornosów klasy D- aż przewróciła oczami z zażenowania. Chociaż ona akurat miała bardzo miłe wspomnienia związane z tym pierwszym razem, które przeżyła z Michaelem. Musiała jednak bez dwóch zdań przyznać, że prawie dwadzieścia lat później był znacznie lepszym kochankiem niż wtedy. - No więc ten pryszczaty, wychudzony dzieciak nie wie jak naprawdę zadowolić kobietę, więc biedna dziewczyna swój pierwszy raz ma… słaby? Żałosny? Najlepiej to wspomnienie po prostu wyrzucić do kosza- tak jak robiły to jej koleżanki albo pacjentki. - A Ty moja droga masz znacznie większe prawdopodobieństwo trafienia na kogoś porządnego, który wie jak władać tym swoim demonem seksu, aby sprawić, że kobieta naprawdę będzie krzyczała prosząc o więcej- i aż się uśmiechnęła przebiegle jak niesamowitą drogą dedukcji do tego doszła. Zaraz jednak zmarszczyła brwi zastanawiając się nad czymś. - W sumie wiesz co Syd? Zazdroszczę Ci, że jesteś dziewicą- bo jednak w każdym pierwszym razie jest coś ekscytującego i podniecającego na nieco innym poziomie. Czasami chciało się cofnąć czas i przeżyć coś jeszcze raz.
Przyglądała się też uważnie Ashford, gdy piła czy aby na pewno dobrze się czuje. Wszystko wyglądało póki co spokojnie. - Jak będzie Ci się zbierało na wymioty, to krzycz jakieś hasło… wiem! Gołąb leci!- a ten ptak to w sumie jest paskudny jak wymioty, więc hasło idealnie pasuje.
Mara miała jednak nadzieję, że będą pić dalej bez żadnego zwracania. Nienawidziała tego. Całe szczęście obie się świetnie trzymały. Przynajmniej JESZCZE się dobrze trzymały. Chociaż głowa Syd zaczęła pracować na niesamowitych obrotach. Mimo wszystko brnąc w ciemno, zrobiła jej zdjęcie i sama zaraz też jej zapozowała. A słysząc jej plan , wybuchła głośnym śmiechem. - Laska, Ty masz zajebiste pomysły!- rzuciła z pełną szczerością i wycierając łzy z kącików oczu, które się zakręciły przez wzmożony śmiech. Wzięła też jej telefon, aby dopisać numery i już zaczęła stukać po klawiaturze, ale zaraz wyłączyła go i oddała jej z powrotem. - Wiesz co, nie. To wyślijmy tej piątce ludzi, ale mam jeszcze inny pomysł- i wtedy wyciągnęła swój telefon, w którym zaczęła coś intensywnie pisać. Po kilku minutach odwróciła telefon ekranem w stronę brunetki, która mogła spokojnie przeczytać, co Mara przygotowała. - A to wyślemy kolejnym- uśmiechnęła się zadziornie, bo ona również wybrała losowy ciąg cyfr.
emergency
Wciąż nie mogę przestać o Tobie myśleć. Żałuję, że nigdy nie daliśmy temu szansy. Nie daliśmy nam szansy. Tęsknię. Potrzebuję Cię i wiem, że Ty mnie też
Wiadomość...


Kliknęła wyślij i odłożyła telefon na stolik wierzchem do góry, aby nie ominęła ich żadna odpowiedź.- Ciekawe czy ktoś przez tego smsa trafi do mnie na terapię- tak nie brzmi normalna terapeutka, ale jak widać Mara do normalnych nie należała, skoro mówiąc to śmiała się i od razu upiła łyk drinka, którego ledwie co przyniósł kelner.


syd ashford
Jakoś miło
Dogadamy się
ODPOWIEDZ

Wróć do „Corktown Common”