-
you don't own me, i'm not just one of your many toys.nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
June pojawiła się punktualnie, choć dość długo zastanawiała się nad tym czy w ogóle powinna - i to o dziwo nie dlatego, że współpraca z Nathanielem podczas ostatniej akcji nie poszła jej zbyt gładko. Obawiała się tego, że ich spotkanie po godzinach pracy może stać się bardzo szybko tematem do plotek. Wystarczyło najwyraźniej przecież, że w obecności Paula Bakera spojrzałaby zbyt długo w kierunku jakiegoś mężczyzny, by ten wysnuł błędne wnioski i zaczął rozpowiadać wszystkim pracownikom o rzekomej rozwiązłości Harrison.
Stwierdziła jednak, że skoro Mayfield zasugerował spotkanie w klubie, w którym zwykle trenował, a nie na siłowni, do której mieli dostęp na komendzie, to istnieją małe szanse na to, że ktokolwiek ich razem zobaczy. No chyba, że sam Pan Inspektor wspomni o tym komu nie trzeba… Pozostawało jej mieć nadzieję, że nie puści pary z ust, być może znajdując w głębi siebie wystarczająco dużo empatii, by nie pogarszać sytuacji. Jako ktoś o kim także krążyło wiele pogłosek wśród współpracowników, powinien ją zrozumieć. June niestety nadal nie do końca wiedziała czego może się po nim spodziewać.
Tak czy inaczej, po ich ostatnim spotkaniu, postanowiła skorzystać z jego propozycji wspólnych ćwiczeń. Czasami wystarczało naprawdę niewiele, by ktoś jej podpadł, ale mimo wszystko starała się nie skreślać ludzi przedwcześnie. W jej mniemaniu każdy zasługiwał na drugą szansę - nawet on, więc właśnie tym był ten sparing - drugą szansą. Wiedziała, że kierowanie się uprzedzeniami nie pomoże ich relacji i być może potrzebowali jedynie trochę więcej czasu, by się po prostu dotrzeć. By on nie odbierał każdego jej słowa jako atak i by ona sama nie widziała w nim kogoś kto ją lekceważy podczas pracy, równocześnie próbując nieudolnie z nią flirtować. Szczerze powiedziawszy, nie wiedziała co było gorsze.
Nie miała pojęcia do której sali ma się udać, jako że to pierwsza jej wizyta w tym miejscu. Zdecydowała się więc czekać na Mayfielda przy wejściach do szatni, już przebrana i gotowa do treningu. Oparta o ścianę, szybko napisała mu wiadomość, informując o swojej obecności i wzdrygnęła się lekko, zauważając go nagle przed sobą, gdy uniosła wzrok znad telefonu. — Boże, Nate! Następnym razem wydaj z siebie jakiś dźwięk!
Nathaniel Mayfield
-
inspektor policji i drań w jednej postaci, rzuciła go narzeczona bo oglądał się za innymi i zbyt mocno skupił na robocie.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji3os.postaćautor
Idąc do szatni rozmyślał czy w ogóle tutaj wpadnie, nie spęka i nie oleje jego propozycji. W teorii to nie miało mieć jakieś głębszego sensu, naprawdę chciał treningu z kobietą, odnowienia technik czy tego jak nie przesadzać z siłą ciosów. Co prawda w ferworze walki gdyby od tego zależało życie pewnie by nie kalkulował, ale czasami chodziło jedynie o pacyfikację w drobny sposób. Tak czy inaczej przebrał się na szybko w luźny biały tank top, który opinał jego mięśnie, do tego dorzucił luźne szorty i sportowe buty, nie jakoś mega bokserskie, chociaż może i w takie powinien zainwestować. Dźwięk wiadomości nieco go rozproszył, przez co skupił się na wiadomości a nie na tym co przed nim. Zatrzymał się jednak i nie wpadł na nią z impetem ani też nie wyrządził przy tym innym szkód.
- Zawału dostanę. Jezuuu.. - rzucił ze śmiechem odsuwając się na bezpieczna odległość, co by nie tworzyć znów dziwnej atmosfery między nimi. - Jednak ciekawość wygrała i wpadłaś na trening, hmm? - zapytał w sumie tak tylko z ciekawości. Przecież wiedział, że z tego wszystkiego to najbardziej pewnie jej się marzy, aby mu dokopać albo nawet jeszcze dać po mordzie. Ale mniejsza już o to, cieszył się, że w ogóle się zjawiła i po chwili mogli faktycznie przejść na salę, poszukać wolnego materaca i przestrzeni dla siebie. Oczywiście rozgrzewka była najważniejsza, zanim cokolwiek zaczną cudować, a przynajmniej on potrzebował dogrzać starzejące się kości i mięśnie.
June Harrison