31 y/o
Mark your calendar for Canada Day
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
I look at you and I see everything I’m not allowed to have.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
26 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
161 cm
rezydentka chirurgii Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Wiosna - cieplejszy wieje wiatr,
Wiosna - znów nam ubyło lat,
Wiosna, wiosna wkoło, rozkwitły bzy.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Charlie Marshall

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
Ostatnio zmieniony pn maja 04, 2026 4:59 pm przez Ivy Harrison, łącznie zmieniany 2 razy.
31 y/o
Mark your calendar for Canada Day
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
I look at you and I see everything I’m not allowed to have.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


═════════════════════


Obudził się tuż przed świtem. Przez chwilę po prostu leżał w ciszy, słuchając miarowego oddechu Ivy i czując na klatce piersiowej ciężar jej dłoni. Wyglądała tak spokojnie, że poczuł nagłe wyrzuty sumienia, gdy musiał się z tego uścisku delikatnie wyślizgnąć. Obowiązki wiceprezesa nie mogły czekać, niestety. Wyszedł z willi cicho, dopinając mankiety koszuli już w samochodzie, w którym czekał jego asystent. Dokumenty, kawa, garść porannych informacji - wszystko podane wprost do ręki, prawie jak na złotej tacy (tylko bez złotej tacy).

Spotkanie z kontrahentami było intensywne, a przy stole negocjacyjnym Charlie był jeszcze bardziej bezwzględny i skuteczny niż zwykle - może to przez tę nocną dawkę adrenaliny, którą zapewniła mu Ivy? Godzina po godzinie Charlie rozbijał ich obiekcje, aż w końcu dopiął swego. Gdy tylko wyszedł z konferencyjnej, chwycił telefon i napisał wiadomość do Cherry. "Negocjacje udane, przystali na nasze warunki. Trzymam kciuki za operację". Po krótkim wahaniu, niemal mechanicznie, wysłał też krótką wiadomość do Blair: "Wszystko gra, domykamy temat zgodnie z planem". Po wysłaniu tych wiadomości schował telefon z powrotem do kieszeni, bo poczuł nieprzyjemne ukłucie gorąca związane z tym, co powinien, a czego nie powinien robić. W każdym razie, reszta dnia dłużyła się niemiłosiernie. Wymieniał setki uprzejmości z pracownikami, zaliczył kurtuazyjne oprowadzanie po hiszpańskiej firmie i uczestniczył w przydługim lunchu, podczas którego marzył tylko i wyłącznie o powrocie do Ivy. Zerkał na zegarek co piętnaście minut, a z każdą godziną narastała w nim irytacja na te wszystkie korporacyjne rytuały.

Do willi dotarł dopiero po siedemnastej, niestety. - Ivy? - zawołał już od progu, rzucając teczkę z dokumentami na komodę. Odpowiedziała mu cisza. Przeszedł przez salon do sypialni, ale łóżko było puste i starannie zaścielone. Może Ivy faktycznie posłuchała jego rady i udała się na samotne zwiedzanie? A może pojechała na plażę albo do miasteczka? Przeszedł do kuchni, żeby nalać sobie wody - no i kiedy już pił wodę ze szklanki, dostrzegł małą karteczkę na blacie, tuż obok ekspresu.


𝑔𝑎-𝑑𝑒𝑟-𝑟𝑦-𝑝𝑜-𝑙𝑢-𝑘𝑖 (𝑡𝑜 𝑠𝑧𝑦𝑓𝑟, 𝑤𝑦𝑔𝑜𝑜𝑔𝑙𝑢𝑗 𝑔ł𝑢𝑝𝑡𝑎𝑠𝑖𝑒!)
𝑖𝑝𝑢𝑑𝑗𝑛𝑔 𝑛𝑔 𝑢𝑑𝑧𝑔𝑖𝑙


Zmarszczył brwi i odłożył szklankę na blat. Nie był fanem zagadek, zwłaszcza po kilku godzinach negocjacji. Sukces, zysk, odpoczynek, jedynie o tym teraz myślał. Marzył o drinku i leżeniu na leżaku, a tu zamiast uśmiechniętej Ivy czekał na niego szyfr do rozwiązania. - Serio, Ivy? - mruknął pod nosem, ale kącik jego ust drgnął w mimowolnym uśmiechu. Ta dziewczyna nie dawała mu spokoju nawet wtedy, gdy jej nie było w pobliżu. Wziął karteczkę do ręki i przyjrzał się literom. Zgodnie z instrukcją, wyciągnął telefon i wstukał dziwne słowo w wyszukiwarkę. Okazało się, że to popularny, harcerski szyfr - literki w parach po prostu zamieniały się miejscami, G na A, R na Y i tak dalej. Charlie wyciągnął z teczki długopis i na odwrocie karteczki zaczął zapisywać litery.

K... O... L...

Kolejna na leżaku? Wyglądało na to, że dał radę rozszyfrować zagadkę, a jego nagrodą miała być kolejna karteczka. Albo Ivy. Zdecydowanie wolał tę drugą opcję. Wyszedł przez przeszkolone drzwi tarasowe, po czym skierował się w stronę rzędu leżaków ustawionych przy basenie, spodziewając się zastać tam blondynkę w stroju kąpielowym, ale... miejsce było puste. Huh?

I'm beginning to understand
There's no mystery to this man


𝓻𝓲𝓭𝓭𝓵𝓮
26 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
161 cm
rezydentka chirurgii Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
Wiosna - cieplejszy wieje wiatr,
Wiosna - znów nam ubyło lat,
Wiosna, wiosna wkoło, rozkwitły bzy.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Spoiler
Obrazek
I jakkolwiek dziwnie miało to nie brzmieć, to właśnie tam Ivy pokierowała Charliego. Ostatnia noc była wręcz idealna, podobnie jak poranek, dlatego Harrison wspięła się na wyżyny własnej kreatywności. Pozapinała wszystko na ostatni guzik, by być pewną, że wszystko będzie cudowne. Słońce dalej prażyło, a blondynka nie kazałaby się ruszać na poszukiwania w garniturze. Może i był k r a w a c i a r z e m, prawdziwym rekinem biznesu, ale skoro negocjacje zostały zakończone, chciała móc zobaczyć wielki uśmiech na jego twarzy. Stąd jak prawdziwy chochlik zawróciła go do domu, choć zastanawiała się, czy zrozumiał aluzję. To nad tym basenem stracili jakiekolwiek resztki rozumu. Kolejna karteczka leżała wewnątrz walizki Charliego.
Spoiler
Obrazek
Dała sobie spokój ze szyframi, jakby mimowolnie czuła, że zagadki nie były dla Charliego. Znowu go odesłała. Zdawała sobie sprawę z jednego. Będzie zmęczony, a mimo to kazała mu szukać kolejnej karteczki. Kolejną ułożyła przy zejściu z basenu na plażę. Z niego rozpościerał się cudowny, przepiękny widok na ocean, czarne klify. Słychać jedynie było cichy szum fal, które rozbijały się o skały oraz czarny piasek na plaży.
Spoiler
Obrazek
I faktycznie dało się od razu dojrzeć strzałkę ustawioną z kamieni. Chwilę później kolejna. Schodziły na dół wprost na plażę. Wystarczyło się jedynie zatrzymać, by chłonąć cały widok wzrokiem. Tę przepiękną, spokojną aurę. Bujna roślinność wznosiła się wraz ze schodami wprost na dół. Palmy, kaktusy, a w powietrzu unosiła się morska bryza zmieszana z zapachem jakiegoś mocnego, intensywnego kwiatu. Charlie szedł, aż nie zobaczył kolejnej karteczki przyduszonej pod kamieniem.
Spoiler
Obrazek
Specjalnie kazała mu się zatrzymać. Chociaż nie spodziewała się, że dodatkowo miejscowy kocur postanowi się ocierać o mężczyznę. Widok był zniewalająco spokojny, a ślady stóp prowadziły wprost do prowizorycznego tipi z zawieszonymi lampkami. Już z daleka widać było wiadro z butelkami, kocykiem i wystarczyło jedynie kilka kroków, by dotrzeć na miejsce.
Obrazek
Na kocyku leżała kolejna karteczka. Tak jakby Ivy cały czas igrała Charliemu na nosie. Może poniekąd tak było? Zadał sobie tyle trudu, by pojechała z nim na wakacje. Z początku uważała propozycję za irracjonalną i szczerze dalej w to wierzyła. Nie potrafiła uwierzyć, jakim cudem wyjechała z zajętym mężczyzną. Nawet jeśli jej serce od jakiegoś czasu wydawało się bić szybciej w jego kierunku, to chyba dopiero przygotowanie kosza piknikowego oraz każdego szczegółu, zaczynało jej to uświadamiać. Wczoraj byli dla siebie nawzajem, ale nigdy nie wiadomo co przyniesie jutro.
Spoiler
Obrazek
Igrała z nim? Bardzo możliwe. Spojrzenie na wschód. Ciekawe, czy stamtąd zaraz wyjadą jeźdźcy Rohanu? Śmiała się, kiedy pisała karteczkę. Ciekawe, czy wielki pan Marshall oglądał klasykę kina. Za taką ją uważała. Dopiero kiedy spojrzał w zaplanowaną przez nią stronę, serce zabiło jej mocniej. Obserwowała go z ukrycia, niczym mała agentka, czekając na odpowiedni moment.
Obrazek
I dopiero wtedy wybiegła, trzymając swoją długą, żółtą sukienkę, by przypadkiem się nie przewrócić. Tak szybko, jakby od tego zależało jej życie. Od razu się w niego wtuliła, a dłońmi zasłoniła jego oczy. Czy niespodzianka mu się spodoba? To pytanie zadawała sobie cały czas. Przysmaki, chipsy, tanie piwo i gdzieś z boku słoik z ciasteczkami, dodatkowo ta przedziwna gra, którą mu zorganizowała.
Zgadnij, kto to? — spytała radosnym tonem i nie miała zamiaru puszczać, dopóki nie wypowiedział jej imienia, lub powiedział to swoje, charakterystyczne panienko Harrisonmyślałam, że już mnie nie znajdziesz, Charlie — puściła go, wychodząc powoli przed niego. Wynegocjował kontrakt? I dlaczego tak długo go nie było. Głowa parowała jej od myśli, ale w końcu był przy niej.
Podoba Ci się? — zagadnęła i niemalże na jednym wdechu dodała — miały być ciasteczka i są, a panie z willi zaraz przyniosą nam kolację, którą zrobiłam. Jak negocjacje? — całe to oczekiwanie, kiedy przebudziła się, gdy wychodził rano z jej ramion. Dalej miała przed oczyma wszystko, co działo się poprzedniej nocy. Zarówno zachłanność jak i czułość, a dziś chciała podarować mu najbardziej beztroski wieczór.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”