Madox od razu pomyślał sobie o tym, że on mając dwadzieścia jeden lat też wyjeżdżał z Kolumbii i już był po jednym prawie ślubie, który jednak na całe szczęście nie doszedł do skutku, bo panna młoda go zdradziła w dniu ślubu, z najlepszym kumplem.
On wtedy podjął decyzję o tym, że chce z kobietą spędzić resztę życia, a Eric pocałował swoją przyjaciółkę. Różne mieli historie, a jednak wylądowali razem na tej sali treningowej.
A kiedy Stones nawijał o tym gamingowym fotelu, to Madox zmarszczył brwi.
-
Mówisz? Może sobie taki sprawie... ale ja nie gram w gry - stwierdził i zaraz się zastanowił co by mu powiedziała Pilar, jakby wstawił, do ich już przecież, mieszkania, takie krzesło -
słodka? - Madox popatrzył na Erica z uniesioną ku górze brwią. I znowu sobie pomyślał, że jemu Pilar dałaby w mordę, gdyby nazwał ją słodką. A słodką jak miód... Chyba kazała by mu spać na kanapie.
-
Ale w sumie ty też jesteś słodziak, to pasujecie do siebie - stwierdził w końcu jeszcze gdzieś w międzyczasie napierdalając w worek. No tak, Stones miał w sobie coś... słodkiego. Madox nie umiał tego nawet określić, ale to chyba o to chodziło, że był jak taki wesoły szczeniaczek.
-
No... Pilar jest gorąca i dzika, trochę walnięta, ale kurewsko caliente i chodzi na pilates, i wiesz co ona umie, chłopie... - a co za tym idzie, to oczywiste, że zrobiła zajebiste show, ale nie było w tym nic słodkiego. Chociaż może to jak...
Nie. Zero słodkości, raczej sam ogień. Aż Madox na moment się zawiesił, rozmarzył chyba, wracając myślami do tego pokazu Stewart, z piłką lekarską nad głową. A zaraz walnął nią z impetem o podłogę.
-
No w sumie to racja, ja na przykład dopiero teraz poznałem kogoś fajnego, bo moje poprzednie panny były pierdolnięte, co jedna to lepsza - aż wywrócił oczami kręcąc głową. Madox jeszcze raz zamachnął się piłką rzucając ją przez całą salę, a zaraz już wskakiwał na ring i wołał do siebie Erica -
no ale to co w końcu, która lepiej całuje? - tak jakby od tego zależało wszystko, chociaż... Stewart całowała zajebiście i Madox sam jej mówił, że nigdy nie miał laski, która się tak całowała.
Uśmiechnął się, kiedy Eric się zgodził, że to pewnie zasługa tej książki, a zaraz jeszcze trochę porozciągał się na ringu, z nogi na nogę i kark, obracając głową na boki.
-
No właśnie, trzeba iść po swoje, jakbyś ty tutaj rządził, jesteś kurwa pierdolonym drapieżnikiem szczytowym, jaguarem - Madox to tak zawsze robił. Co prawda z różnym skutkiem, czasem z obitą gębą, ale jednak... I tak zawsze wychodził na plus. Może on w ogóle powinien się przebranżowić i prowadzić jakieś gadki motywacyjne? Nieźle mu chyba wychodziło.
Kiedy Eric mu pogratulował, to zbił z nim piątkę, uścisnął mu nawet rękę -
dzięki młody. W sumie to... ja bym mógł nawet jutro, ale to Pilar ma wybrać kiedy, bo na razie to jest taki mały problem - przesunął wytatuowanymi palcami po karku -
bo taki kumpel zabrał mnie do Vegas, a wiesz jak jest kurwa w Vegas, gruuubo. Naćpaliśmy się takimi mocnymi pigułami, jeszcze wjechał koks, alko i wzięliśmy ślub - westchnął zrezygnowany -
no i teraz muszę się rozwieść, żeby wziąć ślub z Pilar, ale kurwa... jakby mi powiedziała, że chce jutro, to chyba bym ją wywiózł do Emiratów i tam wziął za żonę, kocham ją - jak Madox nigdy nie umiał za bardzo gadać o uczuciach, to akurat tym do Pilar mógł się chwalić wszystkim, tak jak tymi zaręczynami.
Może i Madox nie był za mądry, ale był spostrzegawczy, i kiedy zobaczył minę Erica, to zaraz go poklepał po plecach -
następnym razem ci coś przywiozę młody, albo z Kolumbii, chce ją zabrać do Medellin, chociaż już tam byliśmy, ale wtedy jeszcze... - wtedy to Madox nie podejrzewał, że oni w ogóle się zejdą, bo jak? Na to pytanie co dolegało Pilar, Noriega nawet chwili się nie zastanowił, tylko zaraz wymyślał na bieżąco, a przecież był w tym dobry -
a dostała jakieś dziwnej wysypki, okazało się, że plaża gdzie pływaliśmy była jakaś zanieczyszczona, wiesz źle to wyglądało... A w Meksyku to kazali jej się posmarować De La Cruz, taka maść siarkowa, no i bardzo to jebało... Wiesz jak daje siarka? No bukowałem pierwszy lepszy samolot do domu - pokręcił głową, że takie mieli przygody. A prawda jest taka, że zupełnie inne, bo Pilar zabiła meksykańskiego handlarza bronią, za co sama oberwała i trafiła do szpitala. Ukradli karetkę i uciekli z kraju, bo policja meksykańska nie chciała dać im spokoju.
Chociaż historia Madoxa też była fajna.
Zresztą nie było już okazji dłużej się nad tym rozwodzić, ale może i dobrze, bo nie wiadomo co Noriega jeszcze by wymyślił. Bo on już kazał Ericowi pokazać co potrafi... i do tego go powalić. Co na pewno nie było proste, bo Madox to jednak walczył od nastolatka, albo od dzieciaka nawet.
Chociaż pozwolił Ericowi pokazać na co go stać. Przyjął cios na klatę wypuszczając powietrze z płuc ze świstem.
-
Dobrze, ale mocniej, jakbyś chciał mi wpierdolić, a nie poklepać, i pracuj na nogach - nawet go lekko kopnął gdzieś w łydkę, żeby go zachęcić. Uchylił się przed tym niepewnym ciosem Erica -
dawaj, nie jesteśmy panienkami - zachęcił go i nawet sam mu oddał, nie lekko wcale, ale tak tylko, żeby zaczepić go, w bark. Dopiero na tego tylnego crossa, kiedy Stones się przyłożył, gdyby Madox nie odskoczył, a dostał w łeb, to może by go znokautował. Ale jednak Noriega naprawdę umiał się bić, zrobił unik, a zaraz już chwytał młodego za rękę, żeby pociągnąć go do przodu i podciąć. Ale Eric się nie dał, podparł się nogą, wybił, czym trochę zbił Madoxa z tropu, a potem kontra i co...
I to na glebie prawie wylądował Noriega, ale on też się odbił i zaraz już znowu stali na przeciwko siebie z gardą.
-
Zajebiście - pochwalił chłopaka Madox -
myślę, że już byś rozjebał nawet chłopaków. W środę będzie taki Beck, policjant, jak chcesz to wpadnij się sprawdzić, ja zamierzam obić mu mordę, bo ostatnio się trochę zapędził do mojej narzeczonej - wyjaśnił Ericowi, a zaraz pomachał do niego ręką, żeby znowu go zachęcić -
dawaj kopniak, bo każdy się spodziewa pięści, a jak przywalisz z kolana to zaskoczysz - a Madox to lubił przecież zaskakiwać, chociaż prawda jest tak, że on działał według jakiś schematów, które go nie zawodziły, wyćwiczone do perfekcji i mógł Erica położyć na glebę pewnie w trzech ciosach.
Eres un maldito jaguar ⚡︎𓃮