ODPOWIEDZ
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

044.
We call this bonding.
Doctors call it something else.

trigger warning
przekleństwa
U Madox ostatnio działo się dużo... I szybko. Nawet nie miał czasu się zatrzymać i zastanowić. Wychodził do klubu, wracał i spędzał czas z Pilar, nigdy nie spokojnie, wiecznie coś.
I tych cosiów było już w tym momencie tyle, że trzeba było iść je z siebie wyrzucić na ringu. A że Madox ostatnio nie dogadywał się z ruskimi ochroniarzami, którzy trzymali stronę Maddie, a tą przecież Noriega zwolnił. To na trening umówił się z Ericiem.
Oczywiście Madox przyszedł wcześniej, żeby jeszcze dla rozładowania powalić sobie w worek. Mógł taki powiesić w klubie, wtedy zawsze miałby go pod ręką.
A teraz kiedy stracił prawą rękę w postaci blondynki, to był tam po prostu rozpierdol. I chociaż Larva zajmowała się sprawami związanymi z tą bardziej legalną stroną klubu, to goście z półświatka czuli się chyba... trochę zaniedbani. Noriega też mniej czasu spędzał w lożach VIP. Starał się z tego... wychodzić.
Dużo rzeczy się nawarstwiło, dlatego kiedy on tylko przyszedł do klubu, przebrał się i zrobił szybką rozgrzewkę z rozciąganiem, to zaraz walił w worek. I to wcale nie lekko, tak, żeby się wyżyć, zrzucić z siebie te wszystkie frustracje. Uderzenia, a do tego, łokcie, kolana i kopniaki. Worek na prawdę dostał wpierdol.
A zanim Stones pojawił się na sali, to Madox już się porządnie rozgrzał. Chociaż kiedy chłopak wszedł do salki, to Noriega zeskoczył z maty, żeby zbić z nim piątkę.
- Cześć młody, przyszedłem trochę wcześniej, to dawaj przebieraj się i rozgrzewaj, i jedziemy z tym treningiem - rzucił opierając się o jedną z metalowych szafek do przebierania, ręce skrzyżował na piersi, tak, że uwydatniały się jego tatuaże. Klatka piersiowa unosiła mu się już w przyspieszonym oddechu. Ale Madox to przecież nie umiał ustać w miejscu, więc zanim Eric się przebrał, to Noriega już zrobił sobie serię na skakance, a potem jeszcze porzucał piłką lekarską. A kiedy Stones wreszcie odpierdolił się w strój sportowy i stanął obok Madoxa na sali, to oczywiście go zagadywał... Bo to też było dla niego typowe... Nawijka.
- No i co tam słychać? Dawno się w sumie nie widzieliśmy, ale ten czas tak zapierdala... Wydaje mi się jakbym wczoraj wrócił z Meksyku, a już przecież byłem w Vegas - pokręcił głową i znowu się zamachnął, żeby z całej siły rzucić o ziemię piłką lekarską. Walnęła na matę z hukiem, który wybrzmiał w całej sali. Byli tu sami, więc dźwięki się niosły, ale Madox się wcale tym nie przejmował, no bo przecież to sala treningowa, a nie jakiś kościół, nie?

Eric Stones
25 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
178 cm
it AG
Awatar użytkownika
PC freezes? Oh well... turn it off and turn it on
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-ecio osobowa
czas narracji-
postać
autor

#sie_kiedyś_sprawdzi

Odkąd Eryk spędził noc z Shereen, był jakiś taki… szczęśliwszy? Miał wrażenie, że otaczający go świat był w żywszych kolorach, nawet kiedy zakładał okulary przeciwsłoneczne. Miał ogromną ochotę pójść do klubu z karaoke i zacząć śpiewać przeróżne piosenki, lecz zamiast do klubu z karaoke, szedł właśnie do klubu wypełnionego bokserskimi ringami, gdzie zamiast mikrofonu miał na rękach rękawice i zamiast śpiewać, miał uderzać albo kogoś, albo coś - ogólnie miał wrażenie, że już dawno go tu nie było, aczkolwiek prawda była taka, że był dwa i pół tygodnia wcześniej, więc nie tak źle. Szedł ze sportową torbą przepasaną przez ramię, a gdy znalazł się po drugiej stronie drzwi wejściowych, Madox już zeskakiwał z maty, by się przywitać. Oczywiście również przybił piąsteczkę na przywitanie.
- Się robi, Mistrzu. - powiedział, salutując i szybkim krokiem idąc w kierunku szatni, gdzie zdjął swoje ciuchy i założył te sportowe. Widząc swoje krótkie spodenki, przypomniał sobie o spodenkach, które wręczył Sher, by miała w czym spać… aż się uśmiechnął do samego siebie, bo choć to nie były te same, to jednak długość się zgadzała.
Po schowaniu ciuchów, w których przyszedł do torby, wyciągnął z niej butelkę wody, aby się napić, i po wzięciu kilku łyków z bidonu wrócił do Madoxa. Przed wejściem na ring rzucił torbę na pobliskiej ławce, a następnie rozpoczął rozgrzewkę, próbując zmienić tor jazdy swoich myśli, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę z tego, iż będąc tutaj, nie mógł być rozkojarzony – inaczej wróci z ładnie obitą buźką do domu, jak raz czy dwa mu się zdarzyło. Podczas rozgrzewki zrobił kilka okrążeń wokół sali, kilka przysiadów, pompek, brzuszków, pajacyków oraz skoków przez skakankę.
- Ja to mam wrażenie, że sto lat Cię nie widziałem. U mnie…? Cóż, jest całkiem ciekawie. Do Toronto wróciła przyjaciółka, którą poznałem, gdy się tu przeprowadziłem, i ogólnie no… jak byliśmy nastolatkami, to zacząłem mieć w niej crusha, ale o tym jej nigdy nie powiedziałem, tylko pocałowałem, gdy wyjeżdżała na studia, a ona na studiach poznała chłopaka, który, swoją drogą, okazał się psycholem, ale o nim też Ci później powiem. - zrobił krótką przerwę, by nabrać powietrza. - No także po powrocie, poprosiła mnie o pomoc. Rzecz jasna pomogłem i skończyło się tak, że przeżyliśmy bardzo… ciekawą, a zarazem intensywną noc. - kontynuował, unosząc kąciki ust. Dobrze, że był po rozgrzewce, bo to na nią mógł zrzucić odczuwalne ciepło w środku.
- A wcześniej poszedłem na speed dating i tam też kogoś poznałem. Poszliśmy najpierw na kręgle, potem pojechaliśmy na taras widokowy i uczyłem ją całować… jeny, Madox, jak to jest… w sensie… mam wrażenie, jakby parabola mojego życia wystrzeliła w górę i boję się, że nagle… -jebnie w dół- zacznie piłować w dół. - powiedział zgodnie z prawdą o swojej obawie. Może mówił zbyt chaotycznie, lecz jakby miał tak wszystko od początku do końca przedstawić, to mogłoby to trochę potrwać. Niby nikt go nie poganiał, więc dlaczego się tak spieszył z przekazaniem tych wszystkich newsów? Nie potrafił wyjaśnić.
- Przywiozłeś mi pamiątkę z Meksyku? - spytał, zakładając rękawice i wchodząc na ring. Przyjął pozycję i zaczął podskakiwać na nogach, próbując blokować nadchodzące ciosy.

Box Master
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox w klubie bokserskim bywał... Najrzadziej to dwa razy w tygodniu, ale starał się częściej. Bo on po prostu lubił się bić, no i przede wszystkim musiał umieć to robić, trenować, żeby nie wyjść z wprawy. Zwłaszcza, że ostatnio zdarzało mu się oberwać nawet w klubie, w jego klubie. A dokładając do tego te wszystkie akcje, kiedy dostał w zęby przy Pilar.
Stały bywalec. Do tego zaprawiony w bojach, bo kiedy Eric wszedł na salę, to on właśnie kopnął w worek z pół obrotu. A potem jeszcze kolanem poprawił.
Był naprawdę rozgrzany i nabuzowany. Trochę nawet pożałował, że nie ma z nim ruskich ochroniarzy, żeby się z nimi ponapierdalać. Bo Erica to jednak nie chciał skrzywdzić.
Więc kiedy młody nawijał mu co tam u niego, to Madox wyżywał się jeszcze na worku. Ale słuchał Stonesa.
- Pocałowałeś? - powtórzył wypuszczając powietrze z płuc ze świstem, kiedy znowu uderzył w worek - to ile miałeś wtedy lat? - no i zaczął nawet coś liczyć przeskakując z nogi na nogę - dobra, nastolatkami - no cóż... Madox jako nastolatek to nie był taki romantyczny, zresztą on nigdy nie był. Ale słuchał historii Erica uważnie.
I nawet miał pytać o tego psychola, ale coś innego zainteresowało go bardziej. Kopnął jeszcze w worek i wprawił go w ruch, ale zaraz zatrzymał go łapiąc obiema rękami.
- O kurwa, no to dawaj jakieś szczegóły tej intensywnej i ciekawej nocy, może coś zerżniemy od was z Pilar - no tak, jakby oni w ogóle potrzebowali, kiedy u nich... wiecznie się coś działo. Było intensywnie i ciekawie - mi narzeczone ostatnio zrobiła striptiz na rurce - rzucił sobie tak jakby nigdy nic. Znowu boksując w worek. Ale zaraz spojrzał na Erica. Trochę to było... rozczulające, że Eric umawiał się z dziewczynami na takie słodkie randki, opowiadał o pocałunkach - uczyłeś ją całować? - oczywiście, że się zainteresował - to... ile ona miała lat? - i teraz Madox się zastanowił ile mógł mieć Eric. Z szesnaście? No nie, bo miał prawko, pracował. Pewnie osiemnaście.
- Ej no to patrz, to pewnie ta książka, co ci ją kiedyś dałem tak podziałała - oczywiście, że tak. Madox odsunął się od worka i zamiast tego stanął koło Stonesa, żeby zaraz walnąć go w plecy, nie z całej siły, ale może trochę za mocno? - nie myśl o tym młody. Skoro jest spoko, to się nastaw, że zawsze tak będzie, ja tak zawsze robię, nie ma co myśleć o tym, że się spierdoli - wzruszył ramionami. Madox nigdy nie myślał, a potem jak się spierdalało... to, wtedy już szył na bieżąco. Zresztą zazwyczaj tak działał, bez planu, biorąc to co dawał mu los. Z Pilar też tak było - a ja się kurwa zaręczyłem, czaisz to? - miał nikomu o tym nie mówić... Świetnie mu wychodziło, no ale Eric był jego kumplem, nie miał nic wspólnego z półświatkiem, ani policją, to chyba mógł wiedzieć? - stary wiesz co... No właśnie nie mam nic, bo taka akcja wyszła, że moja narzeczona... - zawiesił się, bo co miał powiedzieć, że jego narzeczona zastrzeliła największego meksykańskiego gangusa i musieli uciekać z kraju? - źle się poczuła i musieliśmy pilnie wracać - no tak lepiej brzmiało. Kiedy Eric założył rękawice to Madox sięgnął po tarcze bokserskie i też przyczepił je sobie do przedramion - dawaj, twoja kolej, bo ja już się trochę wyżyłem. Tak jak ci pokazywałem. Prawy prosty, sierp... - dyktował mu jak na jakimś sprawdzianie i wszystko blokował - garda - poprawił chłopaka - teraz lewa... kolano - Madox aż się uśmiechnął, bo młodemu nawet nieźle szło. Ale zaraz zdejmował trenerskie łapy, bo on jednak wolał walki saute - a teraz mnie zaskocz... A najlepiej powal - Madox sam złapał gardę ustawiając się na ugiętych nogach, a ciemne tęczówki wbił w chłopaka.

mój padawan 🥋
25 y/o
ZAANGAŻOWANA FOCZKA
178 cm
it AG
Awatar użytkownika
PC freezes? Oh well... turn it off and turn it on
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-ecio osobowa
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Eric ogólnie podchodził poważnie do tematu z boksem, bo doskonale wiedział, że prędzej czy później mu się ta umiejętność przyda - bo nie wiadomo, kiedy znowu jakiemuś żulowi zjebanemu lub najebanemu typowi trzeba będzie pokazać, gdzie raki zimują. Poza tym po siedzeniu przed kompem 8 godzin (a czasami nawet i więcej) dobrze było wyrzucić z siebie całe napięcie i zmęczenie oraz wzmocnić ciało. Bo przecież sport to zdrowie. A poza tym, w liceum był pływackim świrem tj. w liceum należał do szkolnej drużyny pływackiej i nawet osiągał sukcesy - w rodzinnym domu, na jednej z półek w jego pokoju, stało kilka pucharów oraz wisiało kilka medali - kto wie, może gdyby nie wyszło mu z informatyką, dziś byłby pływakiem i reprezentowałby Kanadę na Olimpiadzie oraz zawodach międzynarodowych lub państwowych. Może zwiedziłby wiele państw i mógł pochwalić się przejażdżką na wielbłądzie albo nurkowaniem z delfinami. Chociaż kto wie, może kiedyś uda mu się to wszystko nadrobić. Potrzebował jedynie hajsu i zdrowia. I wolnego.
- Eee… w sumie to dwadzieścia jeden, bo ona jest o rok młodsza i wyjeżdżała, mając właśnie dwadzieścia lat. - wyjaśnił, bo przypomniał sobie o tej ROCZNEJ różnicy wieku. Ale faktem pozostało, że był nastolatkiem, gdy uświadomił sobie, kto był jego crush'em… a wszystko stało się tak nagle.
- Polecam krzesło gamingowe. Jest wygodne... w sensie wygodnie się na nim siedzi. A poza tym jenyy... tak słodko wypowiadała moje imię. I jęczała też słoko. W ogóle cała była słodka, jak miód. - powiedział, wzdychając cicho i wracając pamięcią do tamtej nocy.
Słysząc o rurce wykonanej przez narzeczoną Madoxa, Eric zabawnie poruszył brwiami.
- Ooo, fajnie! Pewnie zrobiła zajebiste show. - domyślał się, bo nie sądził, by Pilar wykonała cokolwiek dla Madoxa chujowo. Inaczej nie byłaby jego narzeczoną - chyba?
Właśnie wykonywał któreś z kolei podciągnięcie na drążku, gdy został zapytany o wiek tej, którą uczył całować, a którą poznał na speed datingu.
- Mniej więcej w moim wieku jest. No ale nie ma co oceniać. Niektórzy nie mają szczęścia do poznania kogoś fajnego. - odparł, próbując usprawiedliwić dziewczynę.
- W sensie speed dating odbył się w tym roku. - dodał, by Madox wiedział, że to świeży temat, a nie jakiś z odległej przeszłości.
Wykonał jeszcze ze dwa podciągnięcia i zeskoczył, a następnie poszedł na ring, uznając się za wystarczająco rozgrzanego.
- Wiesz, że też tak myślę? - a tak serio to po części uważał że książka, a po części, że wreszcie ktoś docenił jego urok osobisty. Może wreszcie los się nad nim zlitował, dlatego postawił na jego drodze dwie dziewczyny - choć jego serce biło mocniej głównie dla jednej. Oczywiście poczuł uderzenie w plecy, ale odpowiedział jedynie Madoxowi lekkim uśmiechem.
Uważnie wysłuchał słów Noriegi i skinął głową.
- Masz rację. Nie ma co zawczasu sobie dowalać i się nastawiać negatywnie. - stwierdził, planując pójść za radą Madoxa, choć pewnie po jakimś czasie ogarnie go fala tych niezbyt miłych myśli, bo czy faktycznie da radę codziennie myśleć pozytywnie, gdy czasami czuł się zwyczajnie... przytłoczony?No ale przestał o tym myśleć, ponieważ usłyszał o zaręczynach i od razu wyciągnął rękę, by pogratulować kumplowi.
- Coo? OMG, to moje najszersze GRATULACJE! Znacie już datę ślubu? - spytał z czystej ciekawości ze szczerym uśmiechem na twarzy. Po uściśnięciu dłoni Eric uderzył Madoxa w ramię. Tak po kumpelsku.
Pokręcił głową, wzdychając, bo liczył po cichu na jakąś pamiątkę, a tu lipton ice tea. Z drugiej strony, akceptował powód, bo skoro narzeczona źle się poczuła, to faktycznie trzeba było szybko wracać.Chociaż ciekawe, dlaczego źle się poczuła.
- Zatruła się, czy coś poważniejszego jej zaczęło dolegać? - spytał, stojąc przed Madoxem i zaczynając wyprowadzać ciosy zgodnie z instruktażem, wkładając całą swoją siłę, a po uderzeniach podnosił wyżej gardę.
Spojrzał z powagą na Madoxa, bo nie spodziewał się, że nagle ten będzie chciał, by Eric go zaskoczył i nawet… powalił. No ale cóż, nie zamierzał się wycofać ani pokręcić głową. Zamiast tego skinął nią, dając znać, iż postara się wykonać otrzymane polecenie. Podniósł gardę i zaczął iść w lewą stronę. Nagle wyprowadził cios prawą ręką w kierunku szczęki Madoxa, lecz była to jedynie zmyłka - w ostatniej chwili skręcił biodra i spróbował zejść niżej, wyprowadzając krótki sierpowy na korpus. Nie szedł jednak na ślepo; cały czas obserwował ruchy przeciwnika i ustawienie nóg, gotów odskoczyć albo zablokować kontrę. Odskoczył w bok i ponownie wyprowadził cios, tym razem szybki lewy prosty, bardziej po to, żeby sprawdzić reakcję Madoxa niż rzeczywiście go trafić. Zaraz po nim dołożył prawy cross, wkładając w niego już więcej siły i ciężaru ciała. Starał się utrzymywać tempo oraz pracować na nogach.

box master🥊
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Madox od razu pomyślał sobie o tym, że on mając dwadzieścia jeden lat też wyjeżdżał z Kolumbii i już był po jednym prawie ślubie, który jednak na całe szczęście nie doszedł do skutku, bo panna młoda go zdradziła w dniu ślubu, z najlepszym kumplem.
On wtedy podjął decyzję o tym, że chce z kobietą spędzić resztę życia, a Eric pocałował swoją przyjaciółkę. Różne mieli historie, a jednak wylądowali razem na tej sali treningowej.
A kiedy Stones nawijał o tym gamingowym fotelu, to Madox zmarszczył brwi.
- Mówisz? Może sobie taki sprawie... ale ja nie gram w gry - stwierdził i zaraz się zastanowił co by mu powiedziała Pilar, jakby wstawił, do ich już przecież, mieszkania, takie krzesło - słodka? - Madox popatrzył na Erica z uniesioną ku górze brwią. I znowu sobie pomyślał, że jemu Pilar dałaby w mordę, gdyby nazwał ją słodką. A słodką jak miód... Chyba kazała by mu spać na kanapie.
- Ale w sumie ty też jesteś słodziak, to pasujecie do siebie - stwierdził w końcu jeszcze gdzieś w międzyczasie napierdalając w worek. No tak, Stones miał w sobie coś... słodkiego. Madox nie umiał tego nawet określić, ale to chyba o to chodziło, że był jak taki wesoły szczeniaczek.
- No... Pilar jest gorąca i dzika, trochę walnięta, ale kurewsko caliente i chodzi na pilates, i wiesz co ona umie, chłopie... - a co za tym idzie, to oczywiste, że zrobiła zajebiste show, ale nie było w tym nic słodkiego. Chociaż może to jak...
Nie. Zero słodkości, raczej sam ogień. Aż Madox na moment się zawiesił, rozmarzył chyba, wracając myślami do tego pokazu Stewart, z piłką lekarską nad głową. A zaraz walnął nią z impetem o podłogę.
- No w sumie to racja, ja na przykład dopiero teraz poznałem kogoś fajnego, bo moje poprzednie panny były pierdolnięte, co jedna to lepsza - aż wywrócił oczami kręcąc głową. Madox jeszcze raz zamachnął się piłką rzucając ją przez całą salę, a zaraz już wskakiwał na ring i wołał do siebie Erica - no ale to co w końcu, która lepiej całuje? - tak jakby od tego zależało wszystko, chociaż... Stewart całowała zajebiście i Madox sam jej mówił, że nigdy nie miał laski, która się tak całowała.
Uśmiechnął się, kiedy Eric się zgodził, że to pewnie zasługa tej książki, a zaraz jeszcze trochę porozciągał się na ringu, z nogi na nogę i kark, obracając głową na boki.
- No właśnie, trzeba iść po swoje, jakbyś ty tutaj rządził, jesteś kurwa pierdolonym drapieżnikiem szczytowym, jaguarem - Madox to tak zawsze robił. Co prawda z różnym skutkiem, czasem z obitą gębą, ale jednak... I tak zawsze wychodził na plus. Może on w ogóle powinien się przebranżowić i prowadzić jakieś gadki motywacyjne? Nieźle mu chyba wychodziło.
Kiedy Eric mu pogratulował, to zbił z nim piątkę, uścisnął mu nawet rękę - dzięki młody. W sumie to... ja bym mógł nawet jutro, ale to Pilar ma wybrać kiedy, bo na razie to jest taki mały problem - przesunął wytatuowanymi palcami po karku - bo taki kumpel zabrał mnie do Vegas, a wiesz jak jest kurwa w Vegas, gruuubo. Naćpaliśmy się takimi mocnymi pigułami, jeszcze wjechał koks, alko i wzięliśmy ślub - westchnął zrezygnowany - no i teraz muszę się rozwieść, żeby wziąć ślub z Pilar, ale kurwa... jakby mi powiedziała, że chce jutro, to chyba bym ją wywiózł do Emiratów i tam wziął za żonę, kocham ją - jak Madox nigdy nie umiał za bardzo gadać o uczuciach, to akurat tym do Pilar mógł się chwalić wszystkim, tak jak tymi zaręczynami.
Może i Madox nie był za mądry, ale był spostrzegawczy, i kiedy zobaczył minę Erica, to zaraz go poklepał po plecach - następnym razem ci coś przywiozę młody, albo z Kolumbii, chce ją zabrać do Medellin, chociaż już tam byliśmy, ale wtedy jeszcze... - wtedy to Madox nie podejrzewał, że oni w ogóle się zejdą, bo jak? Na to pytanie co dolegało Pilar, Noriega nawet chwili się nie zastanowił, tylko zaraz wymyślał na bieżąco, a przecież był w tym dobry - a dostała jakieś dziwnej wysypki, okazało się, że plaża gdzie pływaliśmy była jakaś zanieczyszczona, wiesz źle to wyglądało... A w Meksyku to kazali jej się posmarować De La Cruz, taka maść siarkowa, no i bardzo to jebało... Wiesz jak daje siarka? No bukowałem pierwszy lepszy samolot do domu - pokręcił głową, że takie mieli przygody. A prawda jest taka, że zupełnie inne, bo Pilar zabiła meksykańskiego handlarza bronią, za co sama oberwała i trafiła do szpitala. Ukradli karetkę i uciekli z kraju, bo policja meksykańska nie chciała dać im spokoju.
Chociaż historia Madoxa też była fajna.
Zresztą nie było już okazji dłużej się nad tym rozwodzić, ale może i dobrze, bo nie wiadomo co Noriega jeszcze by wymyślił. Bo on już kazał Ericowi pokazać co potrafi... i do tego go powalić. Co na pewno nie było proste, bo Madox to jednak walczył od nastolatka, albo od dzieciaka nawet.
Chociaż pozwolił Ericowi pokazać na co go stać. Przyjął cios na klatę wypuszczając powietrze z płuc ze świstem.
- Dobrze, ale mocniej, jakbyś chciał mi wpierdolić, a nie poklepać, i pracuj na nogach - nawet go lekko kopnął gdzieś w łydkę, żeby go zachęcić. Uchylił się przed tym niepewnym ciosem Erica - dawaj, nie jesteśmy panienkami - zachęcił go i nawet sam mu oddał, nie lekko wcale, ale tak tylko, żeby zaczepić go, w bark. Dopiero na tego tylnego crossa, kiedy Stones się przyłożył, gdyby Madox nie odskoczył, a dostał w łeb, to może by go znokautował. Ale jednak Noriega naprawdę umiał się bić, zrobił unik, a zaraz już chwytał młodego za rękę, żeby pociągnąć go do przodu i podciąć. Ale Eric się nie dał, podparł się nogą, wybił, czym trochę zbił Madoxa z tropu, a potem kontra i co...
I to na glebie prawie wylądował Noriega, ale on też się odbił i zaraz już znowu stali na przeciwko siebie z gardą.
- Zajebiście - pochwalił chłopaka Madox - myślę, że już byś rozjebał nawet chłopaków. W środę będzie taki Beck, policjant, jak chcesz to wpadnij się sprawdzić, ja zamierzam obić mu mordę, bo ostatnio się trochę zapędził do mojej narzeczonej - wyjaśnił Ericowi, a zaraz pomachał do niego ręką, żeby znowu go zachęcić - dawaj kopniak, bo każdy się spodziewa pięści, a jak przywalisz z kolana to zaskoczysz - a Madox to lubił przecież zaskakiwać, chociaż prawda jest tak, że on działał według jakiś schematów, które go nie zawodziły, wyćwiczone do perfekcji i mógł Erica położyć na glebę pewnie w trzech ciosach.

Eres un maldito jaguar ⚡︎𓃮
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kingsway Boxing Club”