27 y/o
For good luck!
166 cm
właścicielka kwiaciarnio-kawiarni "Seasons"
Awatar użytkownika
been there, done that, messed around.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Będę mogła teraz chwalić się znajomym, że poznałam celebrytkę w świecie dubbinowym - uśmiechnęła się szeroko. Po chwili przez głowę przemknął jej przebłysk zajebistego pomysłu, ale no… musiała najpierw wyczuć teren, zanim w ogóle o to zapyta. To może poczekać. Spojrzała na nią, unosząc brew, po czym prychnęła cicho pod nosem. - Po prostu uwielbiam kwiaty. Kompozycje. Sam fakt, że większość z nich potrafi być piękna nawet wtedy, kiedy już więdnie… trochę przypomina mi to moją sytuację, wiesz? - zerknęła na nią. - jestem trochę jak słonecznik. Jak za długo trzymasz go w ciemności, to zaczyna opadać, więdnąć i wyglądać, jakby już nic z niego nie było. - uśmiechnęła się do niej - A potem wystarczy trochę słońca, trochę wody, trochę miejsca, żeby znowu obrócił głowę do światła. - Przejechała dłonią po twarzy, kiedy dotarło do niej, że zabrzmiało to trochę cringe’owo. - Ewing sarcoma - rzuciła po chwili. - Spędziłam wiele lat w szpitalach, a dom, który sprzedałam, to ten, który rodzice kupili, żeby być blisko mnie, kiedy większość nastoletniego życia mieszkałam w szpitalu. - Wzruszyła ramionami, - A kawę uwielbiam. Mam jakąś cholerną supermoc, dzięki której potrafię zgadnąć, skąd jest ziarenko, po samym zapachu - spojrzała na nią poważnie. - I swear to fucking whatever there is. - Zaśmiała się, ale po chwili spoważniała na moment. - Ajjj, podam ci rękę, jak będziesz leżeć, obiecuję! - machnęła ręką.

Zabawne, jak totalny zbieg okoliczności, ruch jednej osoby, zwykłe otwarcie ust i wydobycie z siebie słów, które z pozoru u innych nigdy nie wyszłyby na światło dzienne przez zwykłą nieśmiałość, doprowadziły do tego, że dwie zupełnie obce sobie kobiety siedziały teraz naprzeciwko siebie i popijały affogato. It was kinda hilarious and impressive, ngl.

Winters podsunęła palce pod brodę i wydała z siebie powściągliwe, zamyślone mruknięcie. - Hm, ale to musiałabyś być tam obecna, żeby mieć dowód, że faktycznie to zrobiłam - zaśmiała się, po czym spojrzała na nią, mrużąc lekko oczy. - W sumie… - Przejechała wzrokiem po całym jej ciele, - Przypominasz mi nagietki.. to takie małe marigoldki, wiesz? Więc może faktycznie będę serwowała affogato z malutkim kwiatkiem obok - pokiwała głową z miną typu-damn, ta dziewczyna ma głowę do biznesu, a po chwili parsknęła śmiechem. - Ogólnie ludzie będą mogli tam wchodzić i kupować kwiatki na jakiekolwiek okazje. Robię też warsztaty z kompozycji kwiatowych! No i jak ktoś będzie chciał się wyciszyć, to może zamówić kawkę, ciacho i posiedzieć w bardzo przytulnym miejscu, które ma robić za coś w rodzaju drugiego domu - uśmiechnęła się, dopijając kawę do końca, a smugę po lodach i piance starła wierzchem dłoni. - A ty? Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Coś, czego zawsze chciałaś spróbować, ale nigdy nie było do tego okazji? - Była autentycznie zaciekawiona Babe i jej historią. Już sam fakt, że prowadziła tak interesujące życie, odpalał w jej móżdżku tę jedną lampkę, która krzyczała, że wścibstwo w tej sytuacji chyba nie będzie najgorszą rzeczą, co nie? No bo jak miała najzwyczajniej w świecie czegokolwiek się o niej dowiedzieć, jeśli nie zada żadnych pytań, które naprowadzą ją w stronę odpowiedzi?

babe (՞•ꙫ•՞)
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”