-
been there, done that, messed around.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Zabawne, jak totalny zbieg okoliczności, ruch jednej osoby, zwykłe otwarcie ust i wydobycie z siebie słów, które z pozoru u innych nigdy nie wyszłyby na światło dzienne przez zwykłą nieśmiałość, doprowadziły do tego, że dwie zupełnie obce sobie kobiety siedziały teraz naprzeciwko siebie i popijały affogato. It was kinda hilarious and impressive, ngl.
Winters podsunęła palce pod brodę i wydała z siebie powściągliwe, zamyślone mruknięcie. - Hm, ale to musiałabyś być tam obecna, żeby mieć dowód, że faktycznie to zrobiłam - zaśmiała się, po czym spojrzała na nią, mrużąc lekko oczy. - W sumie… - Przejechała wzrokiem po całym jej ciele, - Przypominasz mi nagietki.. to takie małe marigoldki, wiesz? Więc może faktycznie będę serwowała affogato z malutkim kwiatkiem obok - pokiwała głową z miną typu-damn, ta dziewczyna ma głowę do biznesu, a po chwili parsknęła śmiechem. - Ogólnie ludzie będą mogli tam wchodzić i kupować kwiatki na jakiekolwiek okazje. Robię też warsztaty z kompozycji kwiatowych! No i jak ktoś będzie chciał się wyciszyć, to może zamówić kawkę, ciacho i posiedzieć w bardzo przytulnym miejscu, które ma robić za coś w rodzaju drugiego domu - uśmiechnęła się, dopijając kawę do końca, a smugę po lodach i piance starła wierzchem dłoni. - A ty? Jakie masz plany na najbliższą przyszłość? Coś, czego zawsze chciałaś spróbować, ale nigdy nie było do tego okazji? - Była autentycznie zaciekawiona Babe i jej historią. Już sam fakt, że prowadziła tak interesujące życie, odpalał w jej móżdżku tę jedną lampkę, która krzyczała, że wścibstwo w tej sytuacji chyba nie będzie najgorszą rzeczą, co nie? No bo jak miała najzwyczajniej w świecie czegokolwiek się o niej dowiedzieć, jeśli nie zada żadnych pytań, które naprowadzą ją w stronę odpowiedzi?
babe (՞•ꙫ•՞)