-
Wróciłam, bo wiem, że mnie potrzebujesz, nawet jeśli teraz nie chcesz tego przyznaćnieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Japonia - kolejny cel jej podróży, tym razem czysto prywatny a nie związany z jej zawodem. Znaczy też nie bierzmy tego tak dosłownie, jeśli trafi tu na jakąś przygodę ruszy za nią, ale przecież nie jedzie na wykopaliska - choć niewątpliwie coś by się tu ciekawego znalazło. Oczywiście zaczęła od Tokio, bo jakżeby inaczej, chcąc później zwiedzić mniejsze miasta oraz parki przyrodnicze. Skupiała też dużą uwagę na jedzenie - bo nie ma lepszej drogi jak poznanie miejsca przez jej kuchnię. Tak zrobiła w Hiszpanii zajadając się tapasami i tortillą, w Meksyku obowiązkiem były tacos prawie codziennie a w Wenezueli słynne arepas!
Wyjęła aparat aby zrobić kilka zdjęć neonów na skrzyżowaniu, czekając w międzyczasie aż światło zmieni się z czerwonego na zielone i będzie mogła przejść na drugą stronę. Z jednej strony czuła się przytłoczona ilością ludzi oraz samym miejscem, ale próbowała wyciągnąć z tego tylko same pozytywy. Nawet kupiła pluszowego Pikachu, którego później wyśle do Toronto. Jej mieszkanie było podnajmowane przez kumpla, ale mimo wszystko służyło również jako składzik, trzymając tam wszystkie pamiątki oraz artefakty, które czekały na dalsze badania.
Czy spodziewała się wejść pod jadący motor? Oczywiście, że nie! Jednakże będąc zapatrzoną w aparat kompletnie zapomniała o rozejrzeniu się, wchodząc w mniejszą uliczkę i nieszczęście gotowe. Motocyklista ją zahaczył przez co straciła równowagę i upadła na chodnik obijając sobie rękę i tyłek, już nie mówiąc o kamerze, które obiektyw pękł.
Próbowała wstać ale poczuła ból w kostce. Możliwe, że ją lekko podwinęła próbując z powrotem złapać równowagę aby nie znaleźć się na ziemi. Ta sztuka nie wyszła więc jedynie syknęła cicho gdy ją poruszyła. Nie oczekiwała, że ktoś jej pomoże, ale zauważyła że motocyklista się zatrzymał i podszedł do niej wyciągając rękę. Złapała za nią, bo doskonale wiedziała iż sama nie da rady.
- Ja przepraszam. Nie patrzyłam i tak wyszłam na drogę. - bo podejrzewała, że faktycznie jest to jej rozkojarzenie i sama to sprowadziła na siebie. Miała nauczkę na przyszłość aby uważać i nie gapić się w aparat idąc naprzód. Z pomocą usiadła na murku który był niedaleko, a kiedy kask poszedł w dół zdziwiła się. Znaczy, nie zrozumcie jej źle. Sama ma motor, ale mimo wszystko było zaskoczenie zobaczyć kobietę po drugiej stronie, która w ten sam sposób lubi spędzać czas. - Wow, niezły motor. - rzuciła szybko, żeby nie wyjść na gbura i w ogóle zagaić jakoś rozmowę, bo poczuła się delikatnie skrępowana. - Let. - przedstawiła się, w sumie nawet nie wiedząc czy kobieta mówi po angielsku. Głupie założenie, że tak ale może się pomyliła?
Boon Sirsawat
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Korki i ilość ludzi w Tokio przestały ją już przerażać od dawna. Przyzwyczaiła się do tego. Jednak najbardziej to nie mogła się przyzwyczaić do turystów, którzy nagle wbijali się pod koła motoru. Gdyby nie dobry refleks Boon i skupienie na drodze a nie bujanie w obłokach to prawdopodobnie kobieta miałaby ślady po oponach, a Boon pewnie wylądowałaby na asfalcie. Przeklęła pod nosem we wszystkich językach jakich zna i ostatecznie się zatrzymała by pomóc kalece. Nie chciała mieć potem kłopotów a poza tym nie była jedną z tych osób, które są obojętne jak coś się komuś dzieje. Mimo, że kobieta zdecydowanie zasługiwała sobie na obolały tyłek!
Nic nie mówiąc wyciągnęła w jej kierunku rękę i pomogła się pozbierać z ulicy by dotransportować ją na pobliski murek. Pozbyła się kasku i uśmiechnęła lekko.
-Boon i dzięki - odpowiedziała odkładając kask na murek obok Let. -Masz szczęście, że mam refleks i nie mam auta - stwierdziła ściągając rękawice, które również rzuciła przy kasku i kucnęła by bez pytania ściągnąć buta nieznajomej. -Każdemu wpadasz pod motor by zagaić rozmowę czy to ja mam ten zaszczyt? - spojrzała na Let i uśmiechnęła się szeroko. Dobra. Mimo, że Boon i relacje międzyludzkie nie szły w parze to czasami jednak potrafiła mieć gadane.
Blaise Crawfort
-
Wróciłam, bo wiem, że mnie potrzebujesz, nawet jeśli teraz nie chcesz tego przyznaćnieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
- Jakbyś miała auto zapewne zostałaby ze mnie smutna papka na asfalcie. - uśmiechnęła się niezręcznie, bo taka był prawda. Gdyby jechało coś większego, obudziłaby się w szpitalu o ile w ogóle by to zrobiła! Już wiedziała, że następnym razem zachowa większą ostrożność a przeglądanie zdjęć zostawi na czas spędzony w kawiarni lub restauracji. - Zazwyczaj wpadam do łóżka. - zaraz zrobiła większe oczy, bo słowa szybciej uleciały niż mogła je przemyśleć. Może ma wstrząśnienie mózgu?! Zazwyczaj nie mówiła o takich rzeczach przy pierwszych kilku zdaniach jakie wymieniła z nowo poznaną osobą. - Znaczy to nie tak. - przybiła sobie facepalma po czym syknęła z bólu, widząc krew która leciała z łokcia. Szlag by trafił to zwiedzanie, a trzeba było zostać w Grecji na wykopaliskach - ale nie, wielka pani archeolog musiała wziąć sobie wolne!
Odetchnęła i uśmiechnęła się niewinnie. - Masz może jakiś plaster? Albo jest tu gdzieś jakaś apteka w pobliżu? - zapytała wskazując na łokieć i krew która kapała na jej nowe czyste jeansy. Moment później zaburczało jej w brzuchu. - Świetnie. - powiedziała sama do siebie, wiedząc że nowa znajoma musiała to usłyszeć. - I jakaś restauracja blisko tej apteki? - kolejny niewinny uśmiech, ale co miała innego zrobić? Była trochę zdana na łaskę innych, bo nie miała pojęcia jak daleko zajdzie z tymi obrażeniami. Westchnęła spoglądając na aparat który leżał na ulicy, obiektyw nie nadawał się do niczego poza koszem. Także następnego dnia będzie musiała jeszcze zainwestować w nowy w sklepie. Same wydatki! - Czy w ramach przeprosin za moje spotkanie pierwszego stopnia z twoim motorem dasz się zaprosić na jedzenie? - liczyła trochę na dalsza pomoc kobiety, ale równie dobrze zamówi sobie ubera do hotelu i w ruch pójdzie apka z dostawą pod drzwi!
Boon Sirsawat
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Odsunęła łokieć Let tak by jednak krew nie uwaliła całkowicie spodni. Nie była specem ale jak na jej kobieta mała lekko skręconą kostkę. Najlepiej jednak by to sprawdził specjalista a nie ktoś kto woli bawić się kodami i grafiką. Na lekarza nigdy nie miała zadatków ku lekkiemu rozczarowaniu ojca.
Uśmiechnęła się lekko słysząc jak burczy nowo poznanej znajomej w brzuchu. -Znam spoko knajpkę z dobrym ramenem - wstała przechodząc do motocyklu z którego schowka wyciągnęła małą apteczkę. Wróciła z plastrem w dinozaury -Nic nawet nie mów. Dzieciak znajomej mi dał swoje plastry - przewróciła teatralnie oczami i zajęła się zdezynfekowaniem łokcia i przyklejeniem uroczego plasterka. -Chodź pomogę Ci z wejściem na motor. Jak noga jutro będzie Ci dalej dokuczać to dam Ci swoje namiary w razie czego i zawiozę do lekarza by to obejrzał, bo ja niestety się nie znam - powiedziała oferując kobiecie rękę by pomóc jej się pozbierać.
Blaise Crawfort
-
Wróciłam, bo wiem, że mnie potrzebujesz, nawet jeśli teraz nie chcesz tego przyznaćnieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ramen… chętnie zjem. - bo na słowa o jedzeniu brzuch po raz kolejny się odezwał, co sprawił iż spuściła wzrok niżej, chcąc jakby w ten sposób doprowadzić się do porządku, a swój gadający żołądek do nie próbowania większych sztuczek!
- Jakie urocze. - spoglądała jak nowa znajoma najpierw przygląda się jej kostce a później zajmuje się raną na łokciu. Oczywiście Blaise syknęła na wodę utlenioną ale nie ma co się dziwić! Miała mieć super wakacje w Japonii a zaczęła od małego drogowego wypadku - to mogła zrobić tylko ona. Później będzie musiała o tym opowiedzieć we vlogu, który planowała zmontować. Ostatecznie została oklejona plasterkiem i mogła odetchnąć z ulgą.
- Ja też nie, ale wydaje mi się że jest po prostu podwinięta. Poboli i przestanie. - będzie się tym martwić później, bo brzuch po raz kolejny postanowił się odezwać. Skorzystała z pomocy kobiety, zgarniając po drodze aparat i resztki obiektywu co by go tak nie zostawić na ulicy. Spakowała wszystko do plecaka i wsiadła na motor, oczywiście uważając na kostkę. Szybko zapięła kask, bo był nawet podobny do tego który miała w Toronto i objęła towarzyszkę w pasie. Nie zajęło im długo aby znaleźć się przed knajpą. Znowu z pomocą, choć jest wieczną zosią samosią, zeszła z maszyny i razem weszły do środka.
- Jezu, jeszcze chwila i zjem swoją rękę. - jęknęła czując jak skręca ją w żołądku. - Masz tu swoje ulubione miejsce, czy też tylko przejazdem jesteś w Japonii? - bo choć miała motor, to wcale nie musiała być tutejsza! Usadowiła swoje zacne cztery litery i uważając aby nie dotknąć się nigdzie łokciem, wzięła kartę do ręki. - I zdecydowanie nie wiem co wybrać. - jak zwykle za dużo opcji ją przytłaczało, bo najchętniej spróbowałaby wszystkiego!
Boon Sirsawat
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
-Powiedziałam nie komentuj? Bo nie dostaniesz więcej - pstryknęła kobietę lekko w nos za karę. Czy pozwalała sobie teraz na za dużo? No może trochę, ale przecież to nic złego prawda?
-Oby, bo jak nie to będzie trochę przypał - znaczy pewnie nie zostawi jej na lodzie prawda? Boon akurat nie była bezduszną osobą, chociaż wiele osób pewnie mogło tak sądzić. Najwyżej będzie personalnym szoferem Let i tyle. No korona to jej z głowy nie spadnie przy tym. Najwyżej będzie więcej na zewnątrz niż we własnym mieszkaniu a to przecież nic złego. W sumie zdrowiej dla Sirsawat w tym przypadku.
-Przypomnij mi by Cię podrzucić w jedno miejsce - wskazała głową na aparat. Trzeba sprzęt jak najszybciej naprawić w takim wypadku. To też była trochę jej wina.
Wiedziała doskonale gdzie jedzie i tym razem jechała szybciej niż powinna nawet mając ze sobą pasażerkę. Była naprawdę pewnym kierowcą a już szczególnie jeśli chodziło o motocykl. Przemknęła mniejszymi uliczkami i zatrzymała się przed niepozornie wyglądającą knajpką. Turyści omijali ją szerokim łukiem, ale Boon doskonale wiedziała, ze nawet o trzeciej w nocy podają tu zajebisty ramen.
-Wow. Trochę dramatyzujemy co? Nie wystarczy Ci jedna kontuzja? - uśmiechnęła się lekko zajmując miejsce w kącie knajpki. -[]Mieszkam tutaj od dłuższego czasu. Przynajmniej chwilowo[/b] - obserwowała kobietę przez sekundę. -Polecam wziąć kilka potraw. Onigiri tu serwują naprawdę dobre. No i przede wszystkim ramen. Palce lizać. Nawet jeśli wbijasz tu o 3 nad ranem by się odstresować - uśmiechnęła się lekko. Starsza kobitka przydreptała witając się z Boon jak z dawną znajomą. Sirsawat przejęła szybko inicjatywę zamawiając kilka potraw dla siebie i towarzyszki. Nawet nie dając jej zbytnio wyboru mimo wszystko.
Blaise Crawfort
-
Wróciłam, bo wiem, że mnie potrzebujesz, nawet jeśli teraz nie chcesz tego przyznaćnieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
- Jak nie to wtedy zacznę się martwić. - bo nie ma co robić tego na zapas. Dużo bardziej wolała się skupić na dalszym zwiedzaniu i jedzeniu, które musiało się dostać do jej systemu w krótkim czasie bo przestanie być śmiesznie. Głodna Blaise to marudna Blaise!
- O ile nie zapomnę. - bo to też się zdarzało nagminnie. Już nie raz miała z tego powodu problemy - nie tylko w pracy ale również w życiu towarzyskim gdy z kimś się umawiała i kilka minut później, jeśli nie zapisała w notesie albo telefonie, zapominała. Jednakże, trudno będzie jej zwiedzać dalej i nagrywać bez aparatu, także może tym razem będzie wyjątek i przypomni sobie w odpowiednim momencie.
- Jestem jak najbardziej poważna! - stwierdził z grobową miną, aby chwilę później się roześmiać i delikatnie pogłaskać po brzuchu który po raz kolejny postanowił się odezwać. - O proszę! Ja bym chyba dłużej nie wytrzymała. Tłum turystów. - nie żeby właśnie pojechała po samej sobie, bo zalicza się do tej zbieraniny, ale mimo wszystko. - Może te mniejsze wioski i miasta są fajniejsze, ale oczywiście zaczęłam od największego bo czemu nie. - mogła zaplanować to podróżowanie inaczej, jednak ciągnęło ją do tych wszystkich neonów i samej kultury. Jej wieczna ciekawość świata czasem wyprowadzała ją na manowce, gdzie później żałowała swoich decyzji. Teraz? Była połowicznie zadowolona, bo przynajmniej niefortunnie kogoś poznała i mogła odezwać gębę.
Crawfort nawet nie doszła do głosu, ale szczerze? Lubiła jak ktoś przejmował inicjatywę, a że kobieta była tutaj nie pierwszy raz, to wiedziała że wszystko co zamówi, będzie mega dobre. Już się wręcz nie mogła doczekać. Ślinka ciekła na sam zapach, ale ostatecznie musiała poczekać kilka minut zanim pojawiło się pierwsze jedzenie. - 3 w nocy, he? Imprezujesz czy tak wychodzi twój grafik spania? Albo może zarywasz nocki bo pracujesz? - rozgadała się biorąc gryza czegoś co akurat stało przed nią. Żołądek chyba zrozumiał, że papu idzie i przestał się odzywać co ucieszyło archeolog. - Jeśli za dużo pytam, mów. Nie każdy to lubi. - stwierdziła od razu się upominając. Czasem buzia się jej nie zamyka, a czasem słowa ulatują szybciej niż je przemyśli, zresztą pokaz tego miały kilkanaście minut wcześniej. - I czemu Japonia? Ten technologiczny postęp? A może zwykła fascynacja kulturą?
Boon Sirsawat