ODPOWIEDZ
43 y/o
Welkom in Canada
185 cm
Zastępca komendanta Toronto Police Service Headquarters
Awatar użytkownika
Hard-boiled detective, cop and policeman
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiKe/bab
typ narracjiTypiczny
czas narracjiKażdy
postać
autor

Letexier nie należał do ludzi, którzy wierzyli w randki w ciemno. Przez większość życia ufał raczej faktom, obserwacji i instynktowi niż romantycznym pomysłom znajomych, którzy uparcie twierdzili, że "minęło już sporo czasu i powinien kogoś poznać". Zwłaszcza teraz, gdy jego dni wypełniały raporty, odprawy, polityczne przepychanki i telefony odbierane o absurdalnych porach nocy.
A mimo to tamtego wieczoru siedział za kierownicą swojego Camaro, zaparkowanego niedaleko Balzac's Coffee Roastery, i przez chwilę po prostu patrzył przez przednią szybę na rozświetlone wnętrze kawiarni.
Westchnął cicho pod nosem. Sam nie wiedział, czy bardziej irytuje go to, że dał się namówić, czy to, że w ostatnich miesiącach samotność zaczęła doskwierać mu bardziej, niż chciałby przed sobą przyznać. Jeszcze kilka lat temu nie miałby czasu nawet myśleć o podobnych rzeczach - była przecież przy nim żona. Teraz wracał do pustego mieszkania późną nocą napierdolony jak messerschmidt, jadł kolacje w ciszy i coraz częściej łapał się na tym, że niczego już od życia nie oczekuje, tylko wegetuje.
Poprawił mankiet ciemnej koszuli, po czym wysiadł z auta. Wyglądał schludnie i zbyt poważnie jak na zwykłe spotkanie przy kawie - ciemny płaszcz, lekko zmęczone spojrzenie i postura człowieka przyzwyczajonego bardziej do wydawania rozkazów niż flirtowania.
Wnętrze kawiarni przywitało go ciepłym światłem i zapachem świeżo mielonej kawy. Scott przesunął spojrzeniem po kilku stolikach, automatycznie analizując otoczenie. Dopiero po chwili zorientował się, że wygląda przez to bardziej jak gliniarz na obserwacji niż facet, który przyszedł na randkę
Kącik jego ust drgnął minimalnie. Znajomy podał mu tylko jedno imię - Charlotte Kovalski oraz jej zdjęcie, by mógł ją rozpoznać. Poza tym? Żadnych szczegółów.
Scott rozpiął płaszcz i podszedł bliżej wolnych stolików przy oknie, po czym zatrzymał się, zauważając przy jednym z nich kobietę ze zdjęcia.
- Charlotte? - odezwał się spokojnym, niskim głosem, a gdy podszedł bliżej, upewnił się, że była to ona. Wyglądała jeszcze lepiej niż na zdjęciu, a już wtedy mu się spodobała, więc było to jedno z milszych zaskoczeń w ostatnim czasie. - Scott. Scott Letexier - przywitał się i wyciągnął w jej kierunku dłoń, by mieć już za sobą te wstępne konwenanse.
Usiadł naprzeciw brunetki i przez chwilę siedział w ciszy, nie wiedząc, czy ta już coś zamówiła, czy czekała na niego. Nie bardzo też wiedział, jak rozmowę w ogóle zacząć, bo była to jego pierwsza "randka po znajomości", a nawet i przy tych nie uważał się za flirciarza pokroju Stifmeistera.

Charlotte Kovalski
28 y/o
INSPIRUJĄCY MISIU
169 cm
adwokat Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
She loved like a storm. Loud, messy, and destructive enough to ruin everything around her, including herself.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

zastępstwo

Uwielbiała randkować.
Poznawanie nowych ludzi, interesujące rozmowy, potajemne spojrzenia pełne zainteresowania. To wszystko było dla niej. Tylko że pierwszy raz nie cieszyła się z miejsca, w którym się znalazła. Nie była w stanie nawet odpowiedzieć sobie dlaczego. Poprawka, wiedziała, ale przyznanie się do tego złamałoby ją całkowicie. William. Musiała o nim zapomnieć, dlatego wrzucenie się w wir randek było racjonalne. Spoglądała na zegarek w oczekiwaniu na faceta, z którym umówiła ją przyjaciółka. Podobno był porządny, dobry i był wdowcem. To ostatnie jej w ogóle nie przekonywało.
Nawet jego pojawienie się tego nie zrobiło. Od razu zlustrowała go wzrokiem. Przystojny, postawny, poważny. Wydawał się całkiem dobrą partią. Mimowolnie uniosła oba kąciki ust ku górze. Nie przypominał w niczym Williama. Schludny, wysoki, z dobrze przystrzyżoną brodą i bez śmiesznych koszul. Wizualnie by do siebie pasowali. Ona ze swoim delikatnym makijażem, luźno związanymi włosami, by niesforne kosmyki opadały na jej ramionach oraz czarnej sukience, idealnie podkreślającej każdy z jej walorów.

Charlotte Kovalski, ale wystarczy Lotte — uścisnęła mu mocno rękę, raz jeszcze lustrując go wzrokiem. Wystarczyło krótkie przymknięcie oczu, a już pojawiał się William pierdolony Patel. Niezobowiązujący kutas mógłby podziałać na nią leczniczo — miło Cię poznać — usiadła z powrotem na krześle, pozwalając zapaść ciszy. Czyżby trafił się jej mruk? Spojrzała kątem oka na kelnera i poruszyła delikatnie głową. Przywitał się z nimi, podał im menu, a po kilku chwilach odszedł.
Nic nie zamawiałam jeszcze... — zagadnęła, próbując przełamać ciszę — kawa i ciastko? Będziesz zły, jak zamówię sobie kawowego drinka? Miałam ciężki dzień w pracy — powrót do rzeczywistości po kanaryjskich przygodach taki się właśnie wydawał. Pod każdym względem miała go dosyć. Reset w Toronto był idealną opcją, by odchamić się całkowicie.
Idziesz później na jakieś spotkanie? — zagadnęła, wskazując głową na jego strój. Wyglądał, jak poważny biznesmen. Przecież nie przypuszczałaby, że znajomi umówią ją z gliniarzem, chociaż nazwisko Letexier coś jej mówiło.
43 y/o
Welkom in Canada
185 cm
Zastępca komendanta Toronto Police Service Headquarters
Awatar użytkownika
Hard-boiled detective, cop and policeman
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiKe/bab
typ narracjiTypiczny
czas narracjiKażdy
postać
autor

Scott zerknął na menu bardziej z przyzwyczajenia niż faktycznego zainteresowania. Większość kawiarni i tak serwowała to samo pod inną nazwą, ale pozwoliło mu to kupić sobie kilka sekund na uporządkowanie myśli. Lotte zdecydowanie nie była tym, czego się spodziewał. I to akurat działało na jej korzyść.
Uniósł wzrok dopiero, gdy wspomniała o drinku, a wtedy kącik jego ust drgnął lekko w czymś przypominającym rozbawienie.
- Po dniu, po którym człowiek ma ochotę rzucić laptopem przez okno? - oparł przedramię o stolik. - Nie widzę argumentów przeciw - dodał. Sam nawet nie zauważył, że napięcie, z którym wszedł do kawiarni, zaczęło powoli schodzić. Może przez sposób, w jaki mówiła? Może przez to, że nie próbowała na siłę robić z tej randki przesłodzonego przedstawienia?
Kiedy zapytała o spotkanie, spojrzał krótko na swój płaszcz, jakby dopiero teraz przypomniał sobie, jak wygląda.
- Aż tak źle? - rzucił z wyraźną ironią. - Pierwszy raz biorę udział w takim spotkaniu... i nie bardzo wiedziałem, jak się ubrać - dodał.
Kelner pojawił się ponownie przy stoliku i Scott zamknął menu.
- Czarna kawa. Podwójne espresso - rzekł spokojnie tuż po Charlotte, gdy ta złożyła swoje zamówienie.
Kelner odszedł, a Letexier przez moment obserwował brunetkę w ciszy, tym razem już nie tak chłodno jak wcześniej. Scott oparł się wygodniej o krzesło.
- I uprzedzam - dodał po chwili niższym tonem. - Jestem fatalny w randki. Jeśli więc liczysz na błyskotliwego uwodziciela, który recytuje cytaty z filmów i czaruje pół kawiarni uśmiechem… to niestety nie tutaj - przyznał otwarcie, nie siląc się na bycie kimś, kim nie jest. Jego flirt polegał bardziej na braku flirtu - naturalnym rozwoju relacji, jak to miało miejsce chociażby z Cynthią, której nie podrywał do momentu, w którym naprawdę nie dostrzegł szansy na coś więcej.
Tym razem uśmiechnął się już wyraźniej. Nadal oszczędnie, ale pierwszy raz wyglądało to naturalnie.
- Więc... czym się zajmujesz, Lotte? - zaczął bezpiecznie, chcąc poznać trochę osobę, z którą przyszło mu dziś randkować.

Charlotte Kovalski
ODPOWIEDZ

Wróć do „Balzac's Coffee Roastery”