Zamówiła dla nich kolejne kieliszki tequili, słuchając opowieści swojej partnerki względnie uważnie. Zdecydowanie wolała na nią patrzeć, ale może po prostu powinna dać jej szansę? Podsunęła jej jeden z kieliszków, które postawił obok nich barman. Blair wyglądała na taką, która dobrze wie, jak działa światło, cień i cudze spojrzenia. Lubiła takie. Siedziała na hokerze obok River z nogą założoną na nogę. Po raz któryś tego wieczoru rysowniczka przemknęła wzrokiem po jej udach, a właściwie po znajdujących się na nich kabaretkach. Czasem faktycznie miała wrażenie, że była zbyt łatwa albo zbyt wrażliwa na bodźce. Krótka spódniczka jej randki nie pozostawiała wiele miejsca wyobraźni, obiecując, że ten cały banał faktycznie w końcu zamieni się w przyjemność.
— Nie uważam, żeby to było ulepszanie rzeczywistości. Wolę ją przedstawiać tak, jak ją widzę. To nie moja wina, że inni widzą gorzej — wyjaśniła, unosząc własny kieliszek i stukając nim o szkło Blair. Obie wlały w siebie kolejne porcje tequili. Cross odstawiła naczynie i rozejrzała się uważnie po ladzie. Zauważyła coś za plecami swojej rozmówczyni. Podniosła się z miejsca i sięgnęła ręką za nią w taki sposób, by przylgnąć na moment do jej ciała. Udała, że chce się szybko wycofać, ale zastygła tuż przy policzku dziewczyny. Z uwagą badała jej reakcję, obserwując, jak wstrzymuje na moment oddech. Mruknęła zadowolona i usiadła z powrotem, kładąc obok siebie serwetkę. Sięgnęła do kieszeni, z której wyjęła długopis.
— Serio? To jest twój tajny trik? I co, łapią się na niego? — Blair spojrzała na nią rozbawiona, gdy River zaczęła rysować na serwetce. Cross podniosła wzrok, z uwagą lustrując jej krótkie, rozjaśniane włosy, opadające miękko wokół bladej twarzy. Z premedytacją zatrzymała się na jej oczach, w których wciąż kryło się rozbawienie, tylko na moment, by wreszcie skupić się na pełnych wargach i kolczykach otaczających jedną z nich.
— Oczywiście, że tak. Absolutnie wszystkie — odpowiedziała w końcu, wracając do rysunku. Była pewna, że dużo bardziej na kobiety działała ta bezczelność, ale może faktycznie zwykłe szkice potrafiły pomóc?
— Światło mają tu wyjątkowo okropne. — Wyciągnęła rękę w stronę dziewczyny i złapała za hoker, na którym siedziała. Przyciągnęła Blair bliżej razem z siedziskiem, na co blondynka zareagowała zaskoczonym westchnięciem. Jedna z dłoni River od razu wylądowała na jej udzie. Zbliżyła się jeszcze bardziej, omiotła oddechem jej szyję, aż wreszcie złożyła na niej pocałunek. Wyprostowała się z powrotem bardzo powoli, znów posyłając jej bezczelny uśmiech. Na moment straciła zainteresowanie własnym szkicem.
Ruelle I. Prescott