27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Cóż takie już jest życie takiego Galena, że jest narażony na mnóstwo plotek na swój temat, ale Peach miała to samo. Może nie miała tak jak on jednego biura w którym te plotki wrzały i nie musiała patrzeć w twarz ludziom, którzy mieli opinię na jej temat, ale na eventach często spotykała się z tymi samymi pismakami, którzy w internecie wrzucali na jej temat przeróżne dziwne plotki jak to że się smaruje jakimiś wybielającymi specyfikami, żeby upodobnić się bardziej do białych dziewczyn, albo to jak było całe dochodzenie w sprawie jej domniemanej operacji nosa. Co prawda nie miała operacji nosa, a jedynie kilka zastrzyków dzieki któremu nieco wysmukliła jej się twarz i może przez to nos wyglądał inaczej? Anyway, ona utrzymuje, że nie zrobiła sobie żadnej operacji.
-Corrina to akurat chce założyć rodzinę z Twoim terenerem - zaśmiała się lekko, zupełnie nie mając pojęcia, że Galen miał takie myśli, że żadna dziewczyna go nie chce i że na przykład tym, że Corrinka woli kogoś innego może go zranić. W końcu sam twierdził, że to tylko jego sex toy. Ale bardzo ciężko jej było słuchać, jak on ten sex toy sobie rozważa jako potencjalną matkę dzieci, jak ona sobie tu tak stoi przed nim i serce na dłoni mu po prostu ofiarowuje. Nic dziwnego, że tak zrozumiała jego słowa, może po prostu Galen powinien dokładniej wyrażać co ma na mysli, a nie tylko półsłówkami sobie operować i sądzić, że Peach mu w myślach będzie czytała. Cała złość jej oczywiście przemija równie szybko jak się zapaliła, bo na szczęście nie zaczał jej mówić o tym, jaka jest bezwartościowa. Szkoda, że z tych jego niebieskich oczu nie można wyczytać tego co mu się w głowie kiełbasi, bo może by wtedy mogła pojąć dlaczego tak wcześniej powiedział. Stara się mimo wszystko, bo zależało jej na tym, żeby nie odchodzić od niego pokłócona. Dopiero co mu proponowała przecież biznesik i właściwie, to nie miała wiekszego powodu, żeby dalej się na niego złościć, a nawet zrobiło jej się trochę przykro, kiedy przyznał, że on to się nie nadaje do żadnych związków. No ale trochę go znała, więc podejrzewała, że to takie typowo playerskie zagranie z jego strony, chociaż nie dało sie ukryć, że ten smutek w jego oczach aż ją ujął, więc się absolutnie dała zmanipulować.
- Co ty...?Ja Cię zupełnie nie rozumiem Galen - podsumowała w końcu trochę już zrezygnowana i patrzy w niebo przez chwilę, żeby jakieś może znaki stamtąd na nią spłyneły. Ale nic nie spływa. - Dlaczego teraz mówisz, że nie nadajesz się do związku? Dopiero co mieliśmy długą rozmowę o tym, że szukasz sobie dziewczyny, później mi w głowie mieszasz i wysyłasz dwuznaczne, to znaczy jednoznaczne sygnały, że jeżeli sobie szukam chłopaka to ty jesteś, później jesteśmy na imprezie i ewidentnie szukasz już tylko zabawy. Więc Ci proponuję tylko zabawę, a ty nagle mówisz, że nawet takiego związku nie chcesz? Ja nie rozumiem - aż tak na sam koniec zajęknęła z tej żałości, bo cały jej mętlik w głowie postawiła mu w obrazie tym i dała na ręce. -Jestem trochę confused, bejbi, czego ty właściwie chcesz. Czy ode mnie czy nie ode mnie.
Wzdycha sobie taka załamana, trochę i kręci głową, ale nie dlatego, że zaprzecza, tylko dlatego, że nie wierzy, że on jej takie zadaje pytanie. Jej mina jest ewidentnie CIERPIĄCA, bo jej się w głowie nie mieści, jak można być tak niepewnym siebie. Może gdyby mu wyrzuciła, że nie uważa tak, to by było lepiej, bo by przynajmniej doznał jakiegoś szoku, ale nie jest aż aka okrutna!!
-Myślę, że to nie problem, żeby się zakochać w Galenie Wyattcie. - ba wie, bo sama się w nim kocha od lat! - Ale problem jest taki, że Ty się w nikim nie zakochasz nigdy z takim podejściem, więc ta osoba, która się w Tobie zakocha jest skazana na złamane serce - odpowiedziała mu powoli szorstką prawdę, bo sama już powoli doświadczała właśnie tego, takiego serca złamanego i jej ton też jest zrezygnowany. - Bejbi, wiem, że to brzmi okrutnie, ale ktoś musi Ci to powiedzieć. Ja nie sądzę, że ty chcesz się zakochać, tak na prawdę. Wiesz dlaczego? Bo to nie jest na prawdę takie skomplikowane, a ty to analizujesz zamiast dać się ponieść - no tak, ta nie dobra bo się nie szanuje, ta niedobra, bo go zmieniała, a ta bo go nie słuchała, a ta bo go w sweterki ubiera, a ta bo zbyt seksi... Galen po prostu za dużo miał okazji, więc żadnej nie doceniał. Chyba jedynie doceniał tą, która mu się z rąk wymsknęła.

Galen :zamyslon:
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Z Joshem? - od razu zapytał Galen odnośnie tego, że Corrina chce zakładać rodzinę z jego trenerem, no bo Wyatt to jednak jak się z Peach zeszli to zaraz zaczynały się plotki i ploteczki. Tak jak wtedy, kiedy on się od niej dowiedział, że Cherry go zdradzała z Madoxem, a potem ten sam Madox zaręczył się z Pilar. I Galen znowu sobie pomyślał, co taki Madox ma, czego on nie ma? Te wszystkie tatuaże? Bo Josh to na pewno miał mięśnie, chociaż Galen też przecież nie był chuderlakiem, ale jednak do Josha sporo mu brakowało. Do tego Madoxa też. Może jednak powinien więcej pakować?
Galen to w ogóle miał chyba jakieś problemy z wyrażaniem emocji, bo on zawsze chce wszystko ubrać w tak ładne słowa, że rzeczywiście nie do końca wiadomo o co mu chodzi. Bo on tak kręci i owija wszystko w bawełnę, zamiast coś mówić prosto z mostu, szczerze. No ale tak zawsze było w jego domu, nie było tam szczerości, ani w sumie żadnych głębszych uczuć. Tylko ładne słowa, które nic nie znaczyły i emocje na pokaz.
Wbił te błękitne tęczówki w Peach i tak jej słuchał, może nawet zdawał sobie sprawę z tego, że on jej miesza w głowie, bo on zawsze to robi. Daje jakieś nadzieje, każdą dziewczynę traktuje jakby była wyjątkowa i jedyna, a tak naprawdę to Galen nie wie sam czego on chce...
Chociaż zaraz mówi jakby wiedział, jakimś takim pewnym siebie tonem.
- Ja chcę tylko... miłości - tylko problem tkwił w tym, że Galen to chyba nie wie co to miłość jest, bo on przecież wychowywał się w tej pięknej willi Wyattów, ale bez grama właśnie miłości. Zrozumienia, czy jakichkolwiek ciepłych uczuć. To skąd on ma wiedzieć jak to działa?
Nie wiedział za bardzo. Uczył się cały czas, na swoich błędach. Najpierw z Marcie, dla której stracił głowę. Potem z Meeną, z która zachłysnął się normalnością i na koniec z Cherry, która przecież dorastała w podobnym środowisku.
Patrzył na Peach tymi niebieskimi ślepiami, kiedy mu odpowiedziała, że to nie problem zakochać się w Galenie Wyattcie, a jego serce może tak się wyrwało do niej trochę gwałtowniej? Bo skoro to nie problem...
Tylko, że Galen w tej swojej pogoni za szczęściem i za miłością, to nie widział nigdy, że ona też mu wysyła sygnały jednoznaczne. Już mu je wysyłała dawno temu, kiedy z Kristin się przekomarzali w tej zimnej marmurowej kuchni Wyattów, a Peach się śmiała z jego nieśmiesznych żartów.
Jeszcze przez chwilę myślał o tym co mu powiedziała, bo przecież Galen też... dawał się często ponieść, a teraz zrobił się jakiś taki stonowany, w ogóle nie było w nim szaleństwa, tej iskry zdobywcy rządnej przygód. Więc on już zaraz opiera rękę na tym stoliku tuż koło biodra Peach i przysunął się do niej tak, że jego ciepły oddech lądował na jej smagłych, gładkich policzkach, a oczy niebieskie wwiercały się w te jej czarne, intensywnie. Uderzył go zapach jej perfum, a ona z powodzeniem mogła czuć jego mocną wodę kolońską, kiedy pochylił się do niej. Blisko tak, że kolejne słowa już osadził na pełnych, miękkich wargach - to dajmy się ponieść - a potem już zamknął jej usta w pocałunku. Na początku miękkim i delikatnym, sięgając smukłymi palcami jej policzka, ale za chwilę już bardziej zmysłowym, takim, który miał sprawić, że albo obudzą się w nich jakieś uczucia, albo stwierdzą, że to nie to. No bo przecież jak oni tego nie sprawdzą, to nie będą wiedzieć. Bo ten ich poprzedni pocałunek to był grzechem sam w sobie, bo Peach miała wtedy chłopaka. Ale ten już był inny. Dwoje wolnych ludzi, kradnących sobie z płuc oddech. W najbardziej publicznym miejscu jak się dało, ukryci tylko za tym pióropuszem, przed oczami wścibskich. Serce w piersi zabiło mu jakoś mocniej, kiedy wreszcie mógł kosztować tego pocałunku tak jak chciał. Wolno, sensualnie, tak, że jeśli Peach zaraz go od siebie nie odepchnie, to mogło to się skończyć różnie, bo Galen chciał... więcej. I musiała to czuć w palcach które układał na jej biodrze przyciągając ją do siebie bliżej.

Peach 𐙚 ˚ 🍑 ₊˚⊹ ᡣ𐭩
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „#6”