Russell od dobrych dwóch godzin siedział przy największym stoliku w całym barze i coraz bardziej dochodził do wniosku, że był jedyną trzeźwo myślącą osobą w promieniu kilkudziesięciu metrów. Po jego lewej stronie Ethan właśnie tłumaczył barmanowi teorię, według której każdy człowiek ma gdzieś na świecie swojego złego bliźniaka. Problem polegał na tym, że próbował to zrobić już czwarty raz. Po prawej Lucas śmiał się tak głośno z własnego żartu, że nikt nawet nie usłyszał puenty. Russell pokręcił głową z rozbawieniem, obracając szklankę w dłoni. Atmosfera była dobra, muzyka przyjemnie wypełniała wnętrze lokalu, a mimo to jego uwaga od samego początku wieczoru skupiała się na kimś zupełnie innym. Brunetka siedząca przy barze przyciągnęła jego wzrok niemal od razu. Była z koleżankami i sama również dobrze się bawiła. Nie chciał zostawiać kumpli, bo obiecywał im to wyjście od bardzo dawna. W innym przypadku na pewno wystrzeliłby do niej jak z rakiety. Podobała mu się. Nie potrafił nawet wskazać konkretnego powodu. Może chodziło o sposób, w jaki obserwowała ludzi wokół siebie, jakby sama świetnie się bawiła, nie potrzebując do tego całego tego chaosu. Może o ten lekki uśmiech pojawiający się od czasu do czasu na jej ustach. A może po prostu była cholernie piękna.
Kilka razy złapał się na tym, że zerkał w jej stronę dłużej, niż powinien. I wtedy wydarzyło się coś, czego kompletnie się nie spodziewał. Dziewczyna pojawiła się przy ich stoliku. Po prostu i nawet nie zdążył się zorientować kiedy to się stało. Jakby los stwierdził, że dzisiejszy wieczór zrobi mu mały prezent. Ktoś przesunął się na ławce, robiąc jej miejsce, a Russell przez moment obserwował tę sytuację z niedowierzaniem. Dopiero po chwili uniósł brew i odwrócił się w jej stronę.
— Muszę przyznać, że masz fatalne wyczucie czasu — odezwał się, zerkając znacząco na swoich kompletnie pijanych kumpli. W tym samym momencie Ethan próbował otworzyć paczkę orzeszków odwrotną stroną — bo teraz możesz odnieść wrażenie, że regularnie spotykam się z grupą ludzi, którzy mają wspólnie jeden mózg i używają go na zmianę — spojrzał na nią uważniej, opierając łokieć o blat stołu i roześmiał się głośniej, gdy znów zerknął na kumpli. Ponownie wrócił wzrokiem do brunetki, czekając na to co powie i jaki miała zamiar dosiadając się do ich stolika.
lorelai martin
