-
.♱⋆cigarettes after sex⋆♱.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Siedząc i otwierając się przed nią, jak i wymieniając różnymi doświadczeniami, przez które przechodził, naprawdę doceniał ten moment. Lekkość chwili, szczerość i sam fakt, że mógł się otworzyć oraz wygadać o tych mniej przyjemnych rzeczach, które rodziły się gdzieś głęboko pod żebrami, doprowadzając go do ataków paniki, których jeszcze na tamten moment nie był w stanie opanować. Cieszył się, że rozumiała go po części i również podchodziła do etapu pogadania z kimś obcym, aka terapeutą, jako do czegoś, co mogło wydawać się niezwykle trudne. - Masz rację. Dobra… muszę to przemyśleć - uśmiechnął się, po czym dodał,- Tylko przygotuj się, że będę wysyłał ci SMS-y na terapii, jak będę czuł się niekomfortowo. - Rzucił to poniekąd nonszalancko, jakby faktycznie miał jakąkolwiek możliwość esemesowania podczas terapii, no ale kto zabroni komu marzyć, no nie? Może sam fakt, że będzie mógł odezwać się do kumpeli, z którą się pośmieje albo wymieni parę gifów, sprawiał, że sama wizja leżenia na kozetce i słuchania obcej osoby nie była aż taka cholernie straszna lub monotonna?
Nie chciał jednak, by całe to spotkanie skupiało się tylko na nim. Już i tak powiedział więcej, niż pierwotnie zakładał. Zdecydowanie więcej. A przecież był tutaj też dlatego, że interesowało go, co działo się u niej. Naprawdę interesowało. A sam fakt, że tak zajebiście szło jej z tym podcastem, był rzeczą godną podziwu. I do chwalenia. Nawet jeśli najwyraźniej panna Addams próbowała to teraz sprzedać jako coś małego... - Trochę? - Wyprostował się nagle, unosząc brwi, jakby właśnie powiedziała mu, że zupełnym przypadkiem podbiła półkontynentu, ale w sumie nic takiego, bo miała akurat wolny afternoon. How convenient. Mrugnął kilkakrotnie, starając się jakoś przyswoić tę informację, po czym parsknął pod nosem. - Skromna jesteś, Addams - pokręcił głową z rozbawieniem. - Bardzo skromna. Ale dobra, niech ci będzie. Trochęęęę... - Przewrócił oczami, zaśmiał się i automatycznie wysunął szklankę w jej kierunku, zadając ważne pytanie wieczoru. A gdy stuknęła swoim szkłem o jego i potwierdziła, że chce go w swoim życiu, chwycił się za serce, wydobywając z siebie długie westchnienie, jakby spadł mu kamień z serca. Po chwili dopił resztkę swojego alkoholu, wstał, chwycił laskę i wysunął dłoń w jej kierunku, pochylając się delikatnie. - Czy mogę prosić o taniec, księżniczko ciemności? - zapytał w momencie, gdy ze sceny zszedł jeden z zespołów, a venue wypełniły już zupełnie inne dźwięki. Idealne do pobujania się, pokiwania głową albo czegokolwiek, na co mieli ochotę.
𝖕𝖗𝖎𝖓𝖈𝖊𝖘𝖘 𝖔𝖋 𝖉𝖆𝖗𝖐𝖓𝖊𝖘𝖘
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Zaufam ci w takim razie na słowo - odparła, ale jak to wszystko finalnie wyjdzie na pewno przekonają się dopiero z czasem.
Wiele razy bywało, że chęci były, ale potem jednak postanowienia było trudno zrealizować i coś zainicjować. Oby tylko w tym wypadku było nieco inaczej niż przy wielu innych planach na przyszłość. Za to z pewnością mogła teraz wypić.
- A kojarzysz w ogóle Opowieści z Narnii? - zagadnęła z rozbawieniem, bo przecież musiał słyszeć o tej serii i zdawać sobie sprawę, że obecny tam książę Narnii był jego imiennikiem. - Poza tym w ten sposób Zira mówiła do Kovu w Królu Lwie.
Musiała wcisnąć jeszcze jedno nawiązanie do popkultury, bo inaczej pewnie by nie wytrzymała. Lubiła rzucać podobne easter eggi, które, niestety, często nie były rozumiane przez jej rozmówców. Mogła to zrzucić jedynie na karb tego, że sama była zbyt wielkim nerdem, aby inni mogli za nią nadążać.
Nie sądziła nawet, że po tych wszystkich latach będzie im się tak dobrze rozmawiało, ale najwyraźniej potrafili się ze sobą zestroić i czuć komfortowo bez względu na to czy właśnie gadali o głupotach czy snuli prawdziwie poważne rozmowy godne prawdziwie dorosłych ludzi.
- Jasne. Możesz śmiało do mnie pisać niezależnie od pory dnia i nocy... Mam pojebany harmonogram snu - zapewniła go lojalnie, bo wysoce prawdopodobne było, że niezależnie od tego o jakiej porze Caspian zdecyduje się do niej uderzyć to otrzyma odpowiedź góra w ciągu kilku krótkich godzin.
Była gotowa na to, aby przyjąć jego narzekania, memy czy gify reakcyjne, które jej podeśle za każdym razem, gdy tylko coś będzie się u niego działo. To było poświęcenie, na które zdecydowanie była gotowa. Zresztą kto by nie poszedł na podobny układ?
Nie miała nic przeciwko słuchaniu o nim. W końcu nie widzieli się od naprawdę dawna, a Marshall wydawał jej się w tym momencie niezwykle ciekawą osobą. Na tyle ciekawą, że mogłaby dalej wysłuchiwać tego, co mógł jej powiedzieć o sobie i tych latach, które spędził poza Kanadą. Tylko, że najwyraźniej ona wzbudzała jego nie mniejsze zainteresowanie. Zwłaszcza, gdy chodziło o ten cholerny podcast.
- Co ja mam ci powiedzieć, Cas? To jest nisza - uświadomiła mu, bo musiała się wpasować w grupę nerdów, która słuchała podcastów i akurat interesowała się tym, a nie innym systemem gry. - Nie będziemy wykręcać milionowych odsłon nawet jeśli wkręcimy się na szczyty popularności tego formatu.
Ludzie przede wszystkim woleli słuchać rozmów z celebrytami, historii true crime albo audiobooków... Co prawda im najbliżej było do tych ostatnich, ale wciąż to nie było to. W końcu w ich wyjątkowe słuchowiska wpleciona była improwizacja, a o rozwoju fabuły w dużej mierze decydowały rzuty kostkami oraz ich własne wybory.
- Jeśli chcesz z nas zrobić prawdziwe gwiazdy to mogę ci powierzyć zrobienie nam jakiejś kampanii reklamowej czy czegoś - rzuciła jeszcze lekko żartobliwie.
Nie mogła zareagować inaczej niż przewróceniem oczu na ten jego dramatyczny gest z chwytaniem się za serce. W końcu to on nadał temu wszystkiemu takiego ogromnego dramatyzmu i sprawił, że pytanie brzmiało niemal jak wyznanie miłosne z jakiegoś taniego romansu.
- Nieczęsto się na to zgadzam, ale... Jeśli tylko mnie nie podepczesz i dasz radę zatańczyć - odpowiedziała, podnosząc się powoli ze swojego miejsca. - I naprawdę... Nie przesadzaj z tą tytulaturą.
Jeszcze trochę, a naprawdę wybije im miernik cringe'u, ale najwyraźniej Caspian wcale się tym nie przejmował i świetnie bawił się rzucając jej różnymi tekstami, które miały całkiem interesujący wydźwięk.
caspian marshall
-
.♱⋆cigarettes after sex⋆♱.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Westchnął głośno, teatralnie, przejeżdżając dłonią po twarzy. - No nie… ten Caspian od Aslana i te de, i te pe? - westchnął jeszcze raz. - Nie jesteśmy wcale do siebie podobni, poza tym imieniem - zaśmiał się. - Rodzice naprawdę wyczerpali jakieś oryginalne imiona… Musieli uwziąć się na te zaczynające się na literę C. Dasz wiarę? - Zaśmiał się, zanim spojrzał na nią jednak troszkę zbity z tropu. - Zira… Kovu? A nie było tam Nali… Simby? Coś mnie ominęło? - podrapał się po głowie. - Chyba jestem upośledzony w kwestii bajek Disneya - prychnął pod nosem. Autentycznie nie miał zielonego pojęcia, kim były te kolejne postacie. No chyba że oglądał nie tę wersję bajki, co trzeba. A było ich więcej? No po prostu żenada.
Uśmiechnął się szeroko na jej komentarz o grafiku snu. - No to jesteśmy on the same boat, Addams - parsknął, unosząc brew. W sumie nie powinien cieszyć się z faktu, że miała problemy z zaśnięciem, ale z drugiej strony sam odbywał ostatnimi miesiącami warty niczym sowa w lesie, więc świadomość tego, że będzie miał do kogo napisać albo otworzyć pysk, gdy nie będzie mógł zasnąć, sprawiała, że czuł się, jakby miał kogoś po swojej stronie. Bardzo dziwne zjawisko, jednak z chęcią mógłby do niego przywyknąć. Bardzo interesowało go, co robiła przez ostatnie lata, a ten podcast był niczym wisienka na torcie. Po prostu był z niej cholernie dumny, że stworzyła coś swojego. A poza tym, że miała grono ludzi, którzy jej słuchali, wspierali ją i komplementowali? To było coś. Nie jest łatwo znaleźć bazę osób, które faktycznie będą cię hype’ować bez względu na nic. - Wednesday, spokojnie, ustalę, że w pracy na przerwach słuchanie twojego podcastu będzie obowiązkowe - spojrzał na nią całkiem poważnie, zanim wybuchnął śmiechem. - No dobra, zrobię to tylko, jeżeli się zgodzisz. - Uniósł ręce ku górze w ramach samoobrony, zanim nachylił się, chwycił szklankę z alkoholem i dopił ją do końca. - To byłoby moje pierwsze działanie jako wasz manager - odparł na jej zagadnienie o kampanii reklamowej, kiwając głową z rozbawieniem, zanim stwierdził, że chciałby porwać ją do tańca. No bo czemu by nie? Tylko oni siebie ograniczali. Nikt inny.
Nachylając się, czekał, aż do niego dołączy, a na jego ustach ukazał się szeroki uśmiech, gdy się zgodziła. Chwycił jej dłoń, przysunął ją sobie do ust i złożył na jej wierzchu krótki pocałunek. - Pardon me, m’lady, poprawię się - powiedział poważnie, zanim wybuchnął śmiechem. - Dobra, już nie będę. To było okropne. - Zaśmiał się, zaciskając uchwyt na lasce, po czym splótł ich palce i ruszył na środek parkietu. Stanął przed nią, kładąc dłoń na jej biodrze. Tę samą, która przed chwilą trzymała jej palce splecione ze swoimi. - Hm... czy taniec jest jak jazda na rowerze? Tego się nie zapomina? - uśmiechnął się głupkowato, zanim zaczął powoli poruszać się w rytmie muzyki. Po kilku chwilach, patrząc na nią… tańcząc, a przynajmniej mając wrażenie, że właśnie tańczył, czuł się cholernie… szczęśliwy.
addams
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Dokładnie ten. Czyli jednak kojarzysz - przytaknęła z zadowoleniem. - Nie każdy Olaf musi być śnieżnym bałwanem i nie każdy Harry musi mieć bliznę na czole, aby się kojarzyć z jakąś kultową postacią. Pogódź się z tym.
Prawda była taka, że to był chyba jedyny Caspian, którego kojarzyła z popkultury i był w niej wyjątkowo mocno zakorzeniony. Im szybciej Marshall pogodzi się z tym faktem tym lepiej. Czuła jednak, że będzie musiała go wyedukować całkiem mocno w pewnych kwestiach.
- Nala i Simba byli w jedynce. Druga część to tak trochę Romeo i Julia. Ich córka, Kiara zakochuje się w Kovu, który jest synem Skazy i Ziry. Ma przejąć władzę w lwiej krainie, co nie udało się jego ojcu w jedynce...
Mogłaby zapewne w tej chwili zacząć prowadzić cały monolog na temat uniwersum Króla Lwa, bo jak zapewne większość dzieciaków z ich pokolenia właśnie na tym się wychowała. No, ale jak widać były pewne wyjątki. Marshall pewnie też nie oglądał serialu z Timonem i Pumbą w roli głównej.
- No to chyba jednak się dogadamy gdzieś między drugą a piątą - rzuciła lekko żartobliwie.
Nigdy nie potrafiła zbyt wcześnie się położyć. Chyba, że była chora lub wybitnie zmęczona po kilku dniach na minimalnej dawce snu. Wtedy było to co innego. Na pewno nieco łatwiej byłoby jej utrzymać w miarę normalny harmonogram snu, gdyby nie mieszkała z młodą lekarką, która miewała dyżury w różnych dziwnych porach... A potem Abby wracała i widziała ją o szóstej dokańczającą sezon jakiegoś serialu, który był tak dobry, że musiała obejrzeć go na raz.
Nie sądziła, że akurat Caspian będzie kimś kto tak mocno uczepi się jej podcastu. Nie było to coś, co zwykle wywoływało tak wielkie emocje. Może przez przeświadczenie o tym, że w tych czasach każdy mógł zrobić swój własny podcast, a jego treść nie wydawała się być zbyt atrakcyjna dla kogokolwiek kto nie był nerdem zainteresowanym słuchaniem rozgrywek innych osób.
- Aż tak bardzo chcesz rozkręcić moją karierę? Zostaniesz moim agentem? - zapytała jakby naprawdę rozważała podobną opcję.
Sama nie miałaby nic przeciwko takiej reklamie, ale nie sądziła, aby była ona szczególnie efektywna. Spodziewała się nawet napływu hejterów, bo ich szef torturował ich, zmuszając do tego, aby słuchali tych debili udających krasnoludy i elfy.
Nie zastanawiała się jednak nad tym zbyt długo. Nie miała na to czasu w momencie, gdy Caspian postanowił zaprosić ją do tańca. Nie była pewna jak sobie poradzi ze względu na jedną niespraną nogę i ściskaną w dłoni laskę, ale postanowiła po prostu pójść za ciosem.
- A mówią, że rycerskość umarła - rzuciła ze śmiechem, gdy tylko ujął jej dłoń, aby złożyć na niej krótki pocałunek, co nie było szczególnie częstym zjawiskiem.
Ściskała jego rękę, przeciskając się na wolny kawałek parkietu, aby w końcu stanąć przed nim i lekko zadrzeć głowę, aby móc swobodnie spojrzeć mu w oczy z tak bliskiej odległości. Przez moment zastanawiała się jak odpowiedzieć na dotyk, który poczuła na biodrze i ostatecznie zarzuciła mu ramiona wokół szyi, aby zacząć swobodnie bujać się do rytmu całkiem wolnego i przyjemnego dla ucha kawałka.
- Obawiam się, że chyba nie, ale jakoś sobie z tym poradzimy - zapewniła go, bo chyba w tym momencie umiejętności taneczne nie były aż tak istotne. - Czyli... przez te lata nie bardzo miałeś okazję prosić dziewczyny do tańca?
Zawsze mogli nieco porozmawiać i zobaczyć dokąd ich to zaprowadzi. Przynajmniej dzięki rozmowie może uda mu się jeszcze nieco rozluźnić i zapomnieć o fakcie jak kiepsko sobie radził na parkiecie.
caspian marshall