-
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiona, jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Tym razem starsza Dolores wraz z mamą, Lilian wyjechały na dwudniowe szkolenie z zarządzania. Pensjonat, ze względu na niewielką liczbę gości zaplanowanych na weekend, pozostał pod opieką najmłodszej Davenport. W budynku zajęty był obecnie tylko jeden pokój, a na jutro zapowiedziano przyjazd kobiety z nastoletnim synem. Zastrzegli jednak, że nie będą korzystać z posiłków, co oznaczało dla Lilian mniej pracy.
— Zrobiłam herbatę. — Postawiła na stoliku dwa parujące kubki z herbatą z dodatkiem soku malinowego, po czym pośpiesznie dołączyła do swojego chłopaka na kanapie. Bez skrępowania usadowiła się w nieco niezręcznej, splątanej pozycji między jego nogami i chwyciwszy męskie dłonie, ułożyła je na swoim brzuchu.
Nie chciała tracić ani chwili. Zamierzała bezczelnie wykorzystać cały ten wieczór. Ba, każdą minutę spędzoną z Nico, zanurzona w jego cieple i znajomym zapachu, który działał na Lilian wyjątkowo uspokajająco, a jednocześnie przyjemnie rozpraszał. Obecność chłopaka powoli rozluźniała napięcie jakie nagromadziło się miedzy nimi w przeciągu ostatnich paru dni. Niewygodny temat ciągle przewijał się przez ich rozmowy i sprawiał, że momentami czuła się przytłoczona.
— Co wybrałeś? — zapytała zaciekawiona, zerkając na telewizor, gdzie widniała otwarta lista z filmami Netflixa. — Nie żaden horror, prawda?
Wyczuwała plecami bicie serca Nico. Nagle odchyliła delikatnie brodę i musnęła ustami linię jego żuchwy.
— Prawda?! — ponowiła pytanie dodatkowo, dźgając chłopaka palcem w policzek.
Kochała Nicolasa. Kochała w nim wszystko od palców u stóp aż po czubek głowy. Każdy, nawet najmniejszy szczegół wydawał się Lilian ważny i niesłychanie znajomy, jakby od dawna należał do jej świata. Lubiła sposób, w jaki się poruszał, jak czasem bezwiednie marszczył brwi, kiedy się nad czymś zastanawiał, i jak jego głos miękł, gdy nie miał racji.
Kochała ciepło dłoni, które niejednokrotnie przesuwały się po jej ciele; uśmiech, jaki w jego wykonaniu zawsze rozpraszał troski i tę niespotykaną dobroć oraz szczerość widoczną w oczach chłopaka.
Nico Rosenhall
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3-osobowyczas narracjiczas przeszłypostaćautor
Był skupiony na wyborze filmu, manewrując między różnymi tytułami. Zastanawiał się między jakimś kryminałem, a horrorem, który chętnie by obejrzał, jednocześnie dając swoje ramię, aby pewne piękne oczy mogłyby skryć się przed strasznymi lub obrzydliwymi scenami. Miał prawdziwy dylemat moralny i przystanął na tej nieco bardziej ryzykownej opcji, jednocześnie z tyłu głowy mając jakiś inny tytuł na ewentualną wymianę. Nie będzie się sprzeciwiać, jeśli Lilian jasno wyrazi swoje niezadowolenie tym wyborem. Czasami zastanawiał się, czy zbyt często jej nie ulegał, ale cóż mógł na to poradzić? Potrafiła na niego zadziałać, spojrzeć na niego tym jednym, określonym spojrzeniem, tym samym wygrywając wszelkie siłowanie się na wzrok i walkę o rację. Jego jedyną mocną stroną były żelazne argumenty i to, że czasami miał rację — wtedy mógł triumfować swoją wygraną.
Chętnie objął ją w talii jedną ręką, układając ją luźno na jej brzuchu, w drugiej trzymając pilota i czekając na okazję, aby puścić swój wybór i jeszcze przeglądając propozycję na stronie głównej. Oparła brodę o czubek jej głowy, spoglądając na ekran i zatopił nieco nos w jej włosach, czując znajomy zapach jej szamponu. Skupiał się na obecnej chwili, na tym, co obecnie mieli, a nie to, co czekało ich za kilka miesięcy. Musieli zacząć rozmawiać na ten temat wcześniej; chciał, aby miała świadomość, że posiadał określony plan i chciałby go zrealizować. Nie chciał za to jej zostawiać. Próbował wszelkich swoich wdzięków, aby namówić ją na wspólną przeprowadzkę, lecz póki co zgrabnie uciekała od tematu, pozostawiając go w niewiadomej.
Miał odpowiedzieć, ale wyczuł lekkie muśnięcie na swojej żuchwie, przez co automatycznie się uśmiechnął. Spojrzał na nią, ze swoim charakterystycznym, zadziornym błyskiem w oku i wzruszył lekko ramionami.
— A jeśli horror to co? Obronię cię przed każdym duchem i potworem, obiecuję — odpowiedział z przekonaniem, przelotnie całując ją w czubek nosa. — Na pewno nie komedia romantyczna. Możemy albo obejrzeć horror, albo jest jakiś nowy kryminalny, albo zawsze jakimś wyjściem jest Shrek — zasugerował, wymieniając różne opcję, spoglądając na ekran telewizora, aby nie ulec jej spojrzeniu. No i popełnił ten jeden błąd; spojrzał na nią, gdy mu się przyglądała. Przesunął spojrzenie po jej całej twarzy, finalnie zatrzymując się na pięknych, ciemnych oczach, w których z dnia na dzień zakochiwał się coraz bardziej. Nigdy nie sądził, że ktoś był w stanie aż tak zawładnąć jego sercem, czasami zastanawiał się, czy miłość nie była po prostu chwytem marketingowym, któremu ulegli nawet jego rodzice. A później pojawiła się Lilian i już zrozumiał, co znaczy kogoś szczerze kochać. — Nie patrz tak na mnie, bo zaraz skończymy z melodramatem, na którym będziesz ocierać mi łzy z policzków — zażartował. Przecież chłopacy nie płaczą. W oficjalnej wersji. A potem okazywało się, że wycierał pojedynczą łezkę na smutnych filmikach z pieskami, obiecując sobie, że kiedyś sam będzie mieć jednego.
Lilian Davenport
-
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiona, jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
W przypadku sprzeczek o filmy, czy inne drobiazgi, Lilian nigdy nie używała logicznych argumentów, których przeważnie nie posiadała. Była słabą negocjatorka i jeszcze gorszą dyplomatką, dlatego próbowała podejść chłopaka urokiem osobistym, co zazwyczaj działało. Znajdowali się w początkowej fazie związku; w tym wspaniałym rozkwicie, kiedy motyle w brzuchu oraz klapki na oczach miały wpływ na każdą decyzję. Również na decyzję Lilian, chociaż cieszyła się, że to Nico częściej ustępował.
Być może właśnie dlatego z dnia na dzień kochała go coraz bardziej i bardziej. Te wszystkie zazdrosne koleżanki ze szkoły (im także podobał się Rosenhall) mówiły, że przesadzała; że wcale nie był taki przystojny i wyjątkowy. Lilian natomiast nigdy nie pozwoliła powiedzieć na niego złego słowa.
Kiedy usadowiła się między nogami Nico, z jego brodą opartą na swojej głowie i jego ręką spoczywającą na jej brzuchu, poczuła, że to właśnie tu chciałaby zostać na zawsze. Z nim. Na kanapie przed telewizorem. Nie tam, daleko w Nowym Jorku, gdzie ciężar znanych oraz nieznanych Lilian problemów docierał do niej już w małym Oakville.
— Nie wątpię w twoje dobre chęci, ale z duchami miałbyś problem — zauważyła rozbawiona, po tym jak ucałował czubek jej nosa. — Uważam, że ,,Shrek" jest bardzo bezpieczną opcją. — Kiwnęła głową, chociaż oboje wiedzieli, że nigdy nie dotrwali do końca filmu, bo dopadły ich inne czynności; te bardziej przyjemne i intymne.
W idealnym momencie złapała spojrzenie Nico i kiedy skomentował sposób, w jaki na niego patrzyła, natychmiast figlarnie się uśmiechnęła, po czym zaczęła się wiercić. Najpierw uniosła nogi z wykładziny, a następnie usiadła okrakiem na udach ukochanego. Zarzuciła ręce na szyję chłopaka i złożyła delikatny pocałunek na jego ustach.
— Nie jestem pewna, czy sama bym się nie zryczała. Mam słabą psychikę do takich rzeczy — przypomniała, choć to wcale nie oznaczało, że odmówiła. Gdyby zaszła taka potrzeba, gdyby Nico rzeczywiście płakał, byłaby skłonna złapać każdą jego łzę.
Ale dotyczyło to nie tylko Rosenhalla. Lilian była po prostu niezwykle empatyczna i wrażliwa na ludzką krzywdę. Należała do grona wyjątkowo pomocnych i chyba dobrych osób. A przy okazji była również roztrzepana i niezorganizowana. Zapominała o drobiazgach: o pracach domowych, sprawdzianach i innych rzeczach. Często zapisywała sobie przypomnienia na tablicy przy biurku. Zdarzało jej się też gubić klucze albo telefon, zostawiać niedopitą herbatę w przypadkowych miejscach, pomylic terminy spotkań czy w pośpiechu wychodzić z pensjonatu w źle ubranej bluzce.
— To co naprawdę wybrałeś? — zapytała. Patrzyła mu uważnie w oczy i jednocześnie bawiła się palcami jego włosami.
Nie czuła się skrępowana, choć delikatne napięcie stopniowo zaczynało wkradać się między nich.
Nico Rosenhall
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoenieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3-osobowyczas narracjiczas przeszłypostaćautor
— Miałbym problemem? Lata przygotowywałem się do takiej walki z duchami, nie musisz się o nic obawiać — rzucił z niemałym rozbawieniem. Przepędziłby jej każde troski, byle mogła spać spokojnie w nocy i niczym się nie obawiać. — Pamiętaj, że w Shreku mamy smoczycę. Ona też jest bardzo straszna i może być gorszym przeciwnikiem niż duchy — dodał, siląc się na pełną powagę, choć na jego ustach rozkwitał uśmiech, który bez problemu dostrzegła, unosząc ku górze głowę.
Jej figlarny uśmiech już przywodził mu na myśl, że będzie coś kombinować. I nie zawiódł się, zaraz mogąc spojrzeć na twarz swojej dziewczyny z naprzeciwka, lokując swoje dłonie na jej biodrach, z czasem zsuwając je na pośladki, gdy widocznie przeciągnął ten delikatny pocałunek, którym go obdarowała. Lilian łatwo odciągała jego uwagę i tym razem również jej się udało, choć gdzieś z tyłu głowy miał myśl, że teraz znajdowała się idealna okazja, aby porozmawiać.
— No to odpada, dzisiaj nie płaczemy. — Zdecydował krótko, nie chcąc, aby emocjonalność przejęła władzę nad tym wieczorem. Nie teraz, kiedy mieli spokój, chwilę dla siebie, bez obawy, że ktoś będzie chciał koniecznie skontrolować, jaki wybrali film albo czy czasami ręce nie znajdują się w nieodpowiednich miejscach. Swoboda w ich związku to była kolejna rzecz, która była dodatkowym dobrym argumentem do przeprowadzki. Co prawda, do tego nie trzeba było wyjeżdżać do innego kraju; ale skoro trafiła się już okazja?
Przeniósł dłonie niżej, przejeżdżając nimi na uda i nieco bardziej przysuwając do siebie Lilian, aby zmniejszyć odległość między nimi. Przejechał nosem po jej szyi, ucałowując ją w jej zagłębieniu.
— Naprawdę chciałem thriller, trochę podchodzący pod horror, ale rezygnuję z niego — rzucił, bo nie chciał narzucać gatunku, który byłby niekomfortowy, zwłaszcza nie dziś. — Może spróbujemy kiedy indziej, a dzisiaj… hm, może The Fall Guy z Ryanem Goslingiem? — zasugerował, słysząc, że był to dość lekki film. Ale czy to miało znaczenie, kiedy siedziała na nim, a on lekko gładził kciukiem jedno z jej ud, myślami będąc pochłonięty jej obecnością?
Złączył ich usta w kolejnym pocałunku, jedną z dłoni przenosząc na jej policzek, zaraz lekko wplątując palce w jej włosy. — Za niedługi czas, taka może być nasza codzienność — rzucił w jej wargi, odsuwając się tylko na kilka centymetrów, dając jej przestrzeń, aby mogła odpowiedzieć; i realnie był ciekaw, czy podejmie trudny temat. Oni, spokojny wieczór, film i zero zmartwień… no, jednak oprócz tego ostatniego.
Lilian Davenport
-
Zaraz dla nas wybije północ.
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiona, jejtyp narracji3 osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Kobiety potrafiły być groźne, to prawda, lecz równie często kryły w sobie ogromne pokłady czułości i delikatności. Smoczyca nie była wyjątkiem. Szczególnie wtedy, gdy obok pojawiał się jej Osioł.
Lilian rzeczywiście kombinowała. Chciała odwieść Nico od dalszej rozmowy, a jednocześnie znaleźć się jak najbliżej niego, dlatego w duchu ucieszyła się, gdy jego dłonie spoczęły na jej biodrach. Jeszcze większy dreszcz przeszedł ją jednak wtedy, gdy przesunął je niżej i pogłębił pocałunek. Mimowolnie przylgnęła do mocniej do ciała chłopaka.
Czuła przyjemne ciepło rozlewające się po skórze. Zaczynało się gdzieś w okolicach serca. Spłynęlo niżej i wywołało mrowienie oraz podekscytowanie.
— Cieszę się z tego powodu — oznajmiła zgodnie z prawdą, choć szczerze zaczynała się zastanawiać, czy tego wieczoru uda im się obejrzeć choćby połowę jakiegoś filmu.
Swoboda rzeczywiście była tym, co Lilian w ich relacji ceniła najbardziej. Nigdy nie uważała się za szczególnie zjawiskową kobietę, a mimo to przy nim często miała wrażenie, że lśniła. Widziała sposób, w jaki na nią patrzył. Zresztą sama spoglądała na niego podobnie. Przy Nicolasie była nie tylko kochana, ale też szanowana, pomimo, że wciąż byli naprawdę bardzo młodzi.
Lilian drgnęła lekko, gdy poczuła dłonie na swoich udach i intuicyjnie przysunęła się do jeszcze bliżej. A kiedy przesunął nosem po jej szyi i złożył pocałunek w zagłębieniu skóry, na moment przymknęła oczy. Przez jej ciało przebiegł przyjemny dreszcz piętrzącego się podniecenia.
— Lubię Ryana Goslinga — potaknęła ochoczo. — To będzie dobry wybór.
Tym razem to ona umieściła dłonie niżej, wodząc nimi po torsie chłopaka. Po chwili wsunęła je pod jego bluzę. Musnęła opuszkami palców nagą skórę brzucha i klatki piersiowej, zanim ostatecznie oparła je na jego ramionach. Zaraz znowu błądziła dłońmi bez konkretnego celu. W końcu jednak, niewiele myśląc, chwyciła materiał ubrania i pociągnęła go ku górze, dzięki czemu ściągnęła mu go przez głowę.
Na ustach Lilian zaigrał zadowolony uśmieszek, a na porcelanowych policzkach pojawiły się urocze rumieńce.
Kolejny pocałunek wzbudził w Lilian następną falę emocji. Z przyjemnością poddała się ciepłu i z czułością odwzajemniła gest. Przymknęła powieki, ale niespodziewanie delikatnie się od niej odsunął. Wtedy otworzyła oczy i spojrzała na chłopaka z lekkim zaskoczeniem. Na dźwięk słów natychmiats zmarszczyła brwi.
Tak bardzo nie chciała o tym rozmawiać. Chciała przeciągnąć ten moment w jakąś nieskończoność i odsunąć nieuniknioną rozmowę tak daleko, jak tylko było to możliwe. Problem polegał na tym, że sama wciąż nie znała odpowiedzi. Była mocno rozdarta. Sytuacja w pensjonacie pogarszała się z dnia na dzień, a Lilian coraz częściej dochodziła do wniosku, że może nie mieć wyboru. Nie wiedziała tylko, jak powiedzieć Nico, że prawdopodobnie będzie musiała zostać w Oakville.
— Mamy w końcu wieczór tylko dla siebie, Nico. Nie ma w pobliżu żadnych dorosłych — Swobodnie patrzyła w piękne oczy chłopaka, a mimo teo nie potrafiła ukryć zdenerwowania.— Doskonale wiesz, że nadal nie wiem, co zrobię. Jeszcze nie podjęłam decyzji i niekoniecznie chciałabym robić to teraz. Możemy jeszcze nie zzastanawiać się nad tym, co będzie później, hmm? — Ucałowała usta Nicolasa. — Zostało jescze trochę czasu — mruknęła mu w wargi.
Tak naprawdę czas kurczył się nieubłaganie, a ona wciąż trzymała Nicolasa w niepewności. Z jednej strony rozumiała jego niecierpliwość. W końcu chodziło o ich przyszłość. Z drugiej jednak doskonale rozumiała własny strach, który towarzyszył jej od kilku tygodni odkąd między nimi rozkwitła możliwość wyjazdu na studia za granicę.
Nico Rosenhall