przekleństwa i trochę +18
Te klapsy to brzmiały chyba najlepiej z tego wszystkiego, bo my to mamy czasem z Aurelią
takie rożne fetysze, czy tam gierki. Czasem kogoś udajemy, a czasem ja jej robię zdjęcia erotyczne, a raz to nawet nagraliśmy filmik. Jesteśmy młodzi, to nam różne pomysły przychodzą do głowy, różne urozmaicenia. Jakbyśmy ich w ogóle potrzebowali, ale dobra...
Nie zgadzam się z nią wcale, że jej mama nie umie grać w piłkę, bo zajebiście grała, lepiej niż Lijka, która tylko marudziła, żeby do niej podawać, no i podawaliśmy ze starym Perezem, jakby była naszą księżniczką. Jego to na pewno była, a moją to... no też.
Nawet się zastanowiłem chwilę i taka myśl mi przeszła przez głowę, że jej ojciec to mnie chyba zabije, jak złamię jej serduszko. A wyglądał groźnie.
Patrzę jak Aurelia coś tam usuwa w telefonie, ale ona to zawsze tak robi, żebym ja nie widział, nie wiem co ma na sumieniu, ale też nie jesteśmy w aż tak poważnej relacji, żebym jej to sprawdzał.
Chociaż może, skoro przedstawiła mnie rodzicom, to tak?
Nawet bym jej może o to zapytał, ale ona mi już tak słodko pachnie tymi perfumami, więc moje myśli to teraz się wokół tego kręcą. Tylko ona to jak zwykle źle zrozumiała i się nakręca już. A ja się trochę uśmiecham, bo jest to hot, jak ona się tak unosi, i tak nosek marszczy.
-
A chcesz być dojrzała? Dlatego używasz marshamllowych perfum i zakładasz takie kraciaste spódniczki, jak uczennice? - pytam się jej zaczepnie, no bo mi się wydaje, że nie, że dojrzała kobieta to miała by na sobie... Czarną, satynową sukienkę i dymne perfumy.
Jak jej mama.
Parskam śmiechem na jej kolejne słowa i pochylam się tak, że zaczepiam nosem o jej nosek -
weź to brzmi, jakbym wąchał jakieś stare baby - śmieję się jeszcze z niej, a potem nosem przesuwam po jej szyi i za uchem, i zaciągam się tym jej słodziutkim zapachem -
twój mi się podoba - zawszę jej muszę trochę posłodzić, bo Aurelia to często mi wytyka jak ja się gapię na inne dziewczyny, jak do nich uśmiecham, ale jak mówię, że ona jest jedyna...
A wcale nie jest.
To jednak ona się taka czuje. A ja wtedy patrzę jej głęboko w oczy, tak jak teraz, a zaraz to opieram jej głowę na piersi i jeszcze sobie wącham te perfumy, które trochę mnie kręcą w nosie. Unoszę obie brwi, kiedy ona mi opowiada o tym botoksie i pewnie mi się ta zmarszczka robi na czole, co o niej mówiła -
sparaliżowanie mięśni? Zobacz jak to brzmi Aurelia, jak jakaś choroba - aż wywracam oczami -
proszę cię nie paraliżuj sobie mięśni - aż się na nią znowu patrzę, wbijam te oczy zielone w jej twarzyczkę. Dla mnie to ona jest śliczna, a jej mama, która ma w sumie trochę więcej zmarszczek, bo ich nie sparaliżowała, też.
Sięgam jej ręką pod spódniczkę, namawiam ją na sesję i pewnie jeszcze mógłbym przy okazji grać na przykład na telefonie, albo urabiać jej mamę?
Boże, co to były za myśli?
Uśmiecham się do niej, kiedy powiedziała, że to brzmi wspaniale. Bo to w sumie dla nas obojga pewne korzyści, ona potem też wrzuca te fotki na Instagram i mnie podpina, a ja ją. Tak się trochę reklamujemy oboje. A poza tym, ja lubię te nasze sesje buduarowe, zawsze się kończą... no podobnie jak to co dzisiaj robimy, jak się okazało, że Aurelia nie miała na sobie majtek.
-
Dobrze pomyślałaś... Mądra dziewczynka - chwalę ją, ale ryzykuję w tym momencie, bo ona może zaraz wejść w rolę takiej
dziewczynki, albo mi jebnąć w łeb, że znowu robię z niej dzieciaka, a nie poważną kobietę. Ale uśmiecha się niegrzecznie, kiedy moje palce pracują pod jej spódniczką, więc chyba jednak to pierwsze. Zaraz zresztą mówi mi o tym
maglowaniu jej z zasad dobrego wychowania, a ja unoszę obie brwi. No ale zaraz też sobie wchodzę w rolę i kiedy moja ręka ją tam odpowiednio
magluje, to się odzywam -
no więc Panno Perez... - zaczynam i myślę chwilę, co jej mam powiedzieć, żeby nie wyjść na jakiegoś zboka, ale żeby zabrzmiało hot, nabrałem w płuca powietrze -
grzeczne dziewczynki nie chodzą chyba w takich spódniczkach - szarpię jej spódniczkę -
no i noszą bieliznę - szczypnąłem ją gdzieś w pośladek, ale zaraz znowu przesuwam palcami tam, gdzie ona... no nie miała tych majtek -
jakieś... koronki - tak jej mruknąłem w pełne usteczka, bo mnie akurat kręcą koronki, czarne na przykład -
i na pewno tak się nie rumienią - przesunąłem językiem po jej zaczerwienionym policzku. I tak myślę sobie, że to jest zasługa tego masażu, który jej robię, a może tych słów zbereźnych, bo mnie one trochę nakręciły -
panno Aurelio, panienka jest bardzo, bardzo niegrzeczna, tutaj się należy klaps... albo pała - patrzę na nią groźnie, ale nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem na tą
pałę, ale Aurelia też się trochę uśmiecha. Więc idę w to dalej, tak jak dalej robię jej dobrze pod spódnicą -
nauczymy się zaraz jak się odpowiednio... pucuje berło - nie no czemu ja to kurwa powiedziałem? Aż się patrzymy z Aurelią na siebie dziwnie, ale dobra, ja się zaraz do niej wyrywam, żeby ją pocałować. Bo dzisiaj coś ewidentnie mi nie idzie ta rola nauczyciela dobrych manier. Zresztą całuję ją zdecydowanie
niegrzecznie, tak jak to co robię z nią pod spódniczką, coraz bardziej
intensywnie.
Dolce Aurelia ˚.
༘⋆