ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

uno
A river of kisses around your pretty face




Donnie był przesłodki, myślę nawet że jeden z najsłodszych chłopaków jakich miałam. Nie chodzi tylko o to, że był włoskim aniołkiem, który się ubierał jak diabełek, że miał dołeczki w policzkach czy naturalnie kręciły mu się rzęsy, ale to jak zareagował na mój pomysł poznania rodziców też był ogromnie słodki. Przyniósł takie piękne kwiaty dla mojej mamy i tak mądrze i elokwentnie rozmawiał z moim papi, i tak się wspaniale zachowywał, że odkąd tylko to wielkie zapoznanie się zakończyło, nie mogłam nie czuć się inaczej niż jakbym na szóstej chmurce w siódmym niebie fruwała.
Miałam trochę wyrzuty sumienia po tym całym obiedzie rodzinnym, bo dotąd wydawało mi się, że Donnie jest tylko takim moim situationshipem na wyłączność, ale skoro był taki słodki, to może jednak byliśmy prawdziwą poważną parą? Jeżeli tak, to trochę źle się czuję z tym, że wysyłam fotki stóp do innych facetów, żeby mieć za to prezenty. Zresztą Donnie pewnie mógł być zdziwiony, bo widział nasz dom, a z jakiegoś powodu noszę torebki od Diora i okulary Chanel. Nie sądziłam jednak, że zacznie cokolwiek podejrzewać, bo przecież dopiero się poznawaliśmy tak na prawdę. Czasami łapałam się na tym, że nie wiem wiele o nim. Ale później przypominałam sobie o tym jak mama opowiadała mi jak się poznali z papim, i że już od powierwszego wejrzenia wiedzieli że ze sobą będą.
Ja nie miałam takeij pewności z Donnim, ale fakt - od pierwszej chwili, kiedy robił mi zdjęcia, wiedziałam, że to nie jest tylko biznes. Jak mnie te jego oczy lustrowały, to aż czułam ciepło przepływające po skórze.
Więc może to jest ta cała miłość? Jeżeli tak, to trochę przereklamowane to, bo niby niektórzy szukają miłości całe życie, a ja poszłam na jedną sesję zdjęciową i już mam.
Popołudnie było tak mega udane (z mojego punktu widzenia), że bardzo szybko zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy nie zaprosić go na rodzinny wyjazd na działeczkę. Skoro już wszyscy go znają, no to chyba nie powinien być problem? Z takim planem przyszłam dziś do niego do domu. Tak, muszę go namówić, bo to będzie świetny wyjazd a ja w końcu będę mogła być z kimś innym niż z Xavierem w kajaku! Zwykle było tak, że albo ja płynęłam z mamą, albo ona z Xavierem a tatuś z Mateo, ale ostatnio coraz częściej mami pływała z Mateo, bo on się i tak ciągle wiercił i chciał żeby mu dawać ciastka. Ale jak wspaniale będzie jak nie będę skazana na młodszego brata, który ciągle nas ładuje w chaszcze, tylko będę miała swojego włoskiego prince charming, ktróy będzie wiosłować, żebym ja mogła się leżeć i opalać! Świetny plan, prawda?
- Ciao! - uśmiecham się szeroko na widok Donniego, który otworzył mi drzwi i składam całuska na tych ustach, tego bardzo mi brakowało, bo oprócz kilku smsków nie widzieliśmy się jeszcze! Po wejściu do domu uznałam, że jest przedziwnie czysto jak na nich, więc aż się obejrzałam na Doniego, który chyba już chciał iść odrazu na górę. - Jak tu dziś ładnie. Posprzątaliście specjalnie na moje przyjście? - jeszcze macham do Archiego, który leży na kanapie w pokoju wspólnym, pewnie zgonując albo może po prostu miał dzień wolny i chciał sobie poczilować. A może się tak zmęczył właśnie od sprzątania. Idę za Donnim na górę i jak tylko znikamy za drzwiami to zaraz się do niego przyklejam, bo tak się stęskniłam okropnie! W końcu lądujemy na łóżku i leżę sobie tak oglądając co on robi, bo pewnie znów pracował do ostatniej chwili, no już taki z niego artysta!
- Donnie i co myślisz? - pytam podekscytowana, jestem absolutnie ciekawa co Donnie myśli o mamie i papim. - O moich rodzicach. Papi taki straszny jak myślałeś? - chcę go pod włos wziąć i tak żartuje sobie, jeszcze rączkę wyciiągam, bo skoro o włosach mowa, to moja dłoń w jego włosach chce wylądować.


Donnie :oujea:
25 y/o
Welkom in Canada
184 cm
fotograf, który po nocach pisze nekrologi | Toronto Sun
Awatar użytkownika
na chwilę?
na trochę dłużej jednak.
w toronto miał zabawić chwilę, może miesiąc, żeby zbadać to miasto i ruszyć dalej, ale okazało się, że jest tu więcej do okrycia niż się spodziewał.
więcej ludzi, więcej zdjęć, więcej emocji, od których ciężko jest mu uciec.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkitak
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

009.
Some secrets ruin relationships.
This one could ruin an entire family.

trigger warning
przekleństwa
To było... bardzo niezręczne spotkanie, ale Aurelia nawet nie zdawała sobie sprawy jak. Ona była zachwycona, a ja cały czas myślałem jaki stanik ma na sobie dzisiaj jej matka. Moje myśli wracały do tej nocy, którą spędziliśmy wspólnie w pokoju z numerem trzynaście na drzwiach, bo przecież ja w aparacie wciąż miałem trzynaście jej przejmujących zdjęć.
Fotografii, które oglądałem już chyba tysiąc razy, które mógłbym kurwa wydrukować i powiesić nad łóżkiem, gdyby nie Lia.
Aurelia była śliczna, te jej duże oczy, miękkie, pełne usta, która z taka pasją otaczały...
Znowu się rozproszyłem grzebiąc w telefonie, gdzieś pomiędzy tymi myślami o Marii i tym, że muszę wrzucić dzisiaj jeszcze dwa nekrologii na stronkę. Dwa listy pożegnalne od rodziny pogrążonej w żalu, bla bla bla. W ogóle nie mogę ostatnio złapać tego melancholijnego klimatu, czuję jak serce bije mi w piersi mocniej, kiedy myślę o Marii, a potem o Aurelii też, bo przecież ona była... słodka. A jej matka gorąca.
A ja jestem gdzieś pomiędzy, bo jestem Włochem i przecież uwielbiam gorąc promienie słońca, które igrają na twarzy, jak pocałunki Marii, przyjemne i kojące. Ale też to, że kiedy nieostrożnie wyciągniesz rękę po świecę, która dopala się we włoskiej porcelanie, to możesz się sparzyć, ale igranie z ogniem mamy we krwi, jak te wszystkie ćmy, które w gorące sycylijskie noce leciały prosto w płomień. Ja jestem ćmą, a Maria płomieniem. Wzdycham ciężko, bo tak mnie do niej ciągnie.
Ale myśląc o Aurelii na języku mam ten słodki smak, słodkich sycylijskich pomarańczy, a przecież ich słodycz też jest rozkoszna.
I ja rozdarty pomiędzy tymi dwoma siódmymi niebami, ach. A obok Archie, któremu sprzedałem moją tajemnicę, ale który nawet sobie nie wyobraża tego, co ja przeżywam. Tam w środku.
Nagle dzwonek do drzwi, który sprawia, że serce zabiło mocniej. Mario to mogłaś być ty...
- Aurelia, ciao bella - uśmiecham się do niej, a zaraz całuję tę słodkie, pełne usteczka, sycylijskie pomarańcze... A ja wciąż myślę o jej matce. Obejmują ją jednak ramieniem, jakby teraz była jedyną dziewczyną, która siedzi w mojej głowie i już chcę ją prowadzić na górę, a tam Archie puszcza MAMACITE na cały regulator. Dzięki. Kurwa. Stary.
Ściągnąłem usta w wąską linię i posyłam mu tak mordercze spojrzenie, że Bazyliszek mógłby się schować. Ale Miller uśmiecha się szeroko i mam ochotę do niego doskoczyć i wytarmosić go za te okrąglutkie policzki.
- No wiesz Lia, Archie nasyfił w kuchni i trzeba było posprzątać, a że byliśmy umówieni, to pomyślałem, że też przelecę tu odkurzaczem, zajebiście nie? - ciągnę ją na górę, a ona jeszcze macha do Millera, ja za to łapię jego spojrzenie przesuwając palcem po szyi. Trup...
Wchodzimy w końcu do mojego pokoju i przypomina mi się, no właśnie, że miałem jeszcze pożegnać tych kilku trupów - siądź sobie tutaj bella, a ja jeszcze skończę jedną rzecz i jestem cały twój - sadzam Aurelię na moim łóżku, które też wygląda przyzwoicie, nie ma tam ani jednej brudnej skarpetki, czy gatek. Puszczam jeszcze oczko Lii, bo... z jednej strony chcę znowu z nią próbować tych sycylijskich pomarańczy w jej słodkich pocałunkach i chcę, żeby jej usta...
A z drugiej...
- O twojej mamie? - po co ja o to zapytałem? O jej matkę. Ale myślę o niej... - mówiła coś na mój temat? - no tak, ale to chyba zwykłe pytanie? Normalne nie? Chowam się za laptopem, który układam na swoich kolanach. Pogrążona w smutku rodzina i zdradzony mąż... Jaki kurwa zdradzony mąż? Przenoszę spojrzenie na monitor i kasuję, to co napisałem - tata cię kocha Lia, jesteś jego małym skarbem - zerkam na nią ponad komputerem. Moim też powinna być, takim skarbem. Śliczna, zakochana we mnie na zabój, czego ja więcej chcę?
Jej matki.
wywracam oczami i wpisuję jeszcze raz. Pogrążona w smutku rodzina.
- A co twoi rodzice w ogóle o tym sądzą? No wiesz, że zaprosiłaś chłopaka? Nie mają nic przeciwko temu? - przecież wiedziałem, że jej mama ma i kazała mi z nią zerwać. Jak ja mam z nią zerwać? Z tymi wielkimi, pięknymi oczętami, które się tak we mnie wpatrują?
Przelatuję spojrzeniem jeszcze raz po nekrologu, jest okej. Klikam wyślij, trzaskam kompem, a zaraz wyrywam się do niej. Chyba zbyt gwałtownie, bo razem lądujemy między poduszkami, a ja zaraz układam głowę na jej piersi, czuję na policzku jak wali jej serce. Czuję słodki zapach jej perfum. Czuję na języku słodki smak, zanim jeszcze nawet go skosztowałem. I czuję, że teraz jestem cały jej, kiedy jej dłoń ląduje w moich włosach. Ta moja sunie po jej biodrze, czubki palców wdzierają się pod materiał jej drogiej bluzeczki. Skąd ona ma hajs na takie szmaty?
Nieważne.

Aurelia ⋆.ೃ࿔🌸*:・
zgrozo
jak jest nudno i za miło, albo jak generujesz mi posty
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Chłopaki to są na prawdę niemożliwe. Żyją w takim brudzie, w zaduchu i zawsze jak do nich przychodzę, to muszę najpierw otworzyć wszystkie okna, a potem rozstawiam gdzie się da pachnące świeczki. Donnie pewnie myśli, że to jest dla klimatu, ale tak zupełnie szczerze to zaczęło się od tego, że weszłam do toalety podczas jednej z pierwszych nocowanek po jednym z nich i nie mogłam niestety skorzystać, bo tak śmierdziało! Nigdy się nie przyznam im, że prawie zwymiotowałam, ale od tamtego czasu najpierw do łazienki wchodzi perfum a dopiero później ja wchodzę.
Dziś na przykład mam perfumy o zapachu marshmallow. Są słodziutkie, rześkie i pasują mi do błyszczyka.
- No uważaj bo ci nagrodę dam za to, że nie żyjesz w syfie. Skąd wiedziałeś gdzie macie odkurzacz? - śmieję się z tego mojego hero, który w końcu zabrał się za sprzątanie i spoglądam za Archim, który puszcza super nutkę, aż zaczęłam głową ruszać, bo giba.
Obserwowanie Donniego jak pracował było fascynujące, bo widać było po jego zmęczonych oczach, że mu się wcale ta jego praca nie podoba. Przez chwilę chciałam nawet poruszyć ten temat, ale w końcu zajrzałam do telefonu, który był w tylnej kieszonce spódniczki i widzę tam powiadomienie o wiadomości od mr. D. Ojacie!! Odruchowo unoszę spojrzenie znad telefonu, sprawdzając czy Donnie widział, że od samego pczeczytania owiadomienia o smsku mam rumieńce na twarzy. Nie widział, taki zajęty był pisaniem nekrologów. Strasznie mnie korci, żeby sprawdzić co mi Mr. D. wysyła, ale na szczęście się opanowuję i nie sprawdzam. Co jakby Donnie zobaczył, że ja z jakimiś innymi ludźmi piszę! Co prawda nie daję mu do sprawdzenia telefonu - nigdy, broń boże, nie jesteśmy na takim etapie - ale czasami zagląda mi przez ramię, jak sobie smsuje i leżę u niego na klacie. Na pewno czyta, kto by nie czytał.
Moje rozmyślania przerywa odpowiedź na pytanie, odkładam telefon ekranem w dół i pukam palcem w obudowę.
- No na przykład o niej - wruszam ramionami i chcę coś jeszcze powiedzieć, ale Donnie pyta czy mami coś o nim mówiła. - A wiesz, w sumie to nie miała za bardzo okazji, bo wczoraj poszłam na cały dzień do galerii z Heather i Heather. Prawdę mówiąc bałam się maks, że coś odpierdoli. Albo ona albo ojciec w stylu wiesz pytań gdzie zmierza nasz związek, albo jakie masz plany wobec naszej córki i tak dalej - wywróciłam oczami i się poprawiam na łóżku. Tak na prawdę to ja dobrze wiem, że jedyny plan jaki Donnie ma to mi tę bluzkę zdjąć jak najszybciej. Ale taki mi się wylosował, widziały gały co brały. - Ale chyba wyszło całkiem luźno? Wydaje mi się, że nie naciskali za bardzo.. no własnie jakie masz wrażenie... - zastanawiam się i ujmuję głowę o dłonie, leżę na brzuchu więc jak aniołek wyglądam. Ciekawa jestem jeszcze też kiedy on w końcu skończy pracować. Stópkami przebieram i tak sobie macham zginając kolana. No mógłby już przyjść tu się położyć.
- Przeciwko? Myślisz, że aż tak źle ci poszło? - zastanawiam się o co może mu chodzić, ale krótko się zastanawiam, bo w końcu Donnie przyszedł i już mam tę jego piękną włoską buźkę obok. Ciężko generalnie mi się zbiera myśli, jak Donnie sobie obok mnie leży, my możemy tak całymi godzinami sobie leżeć i patrzeć a to w swoje oczy, a to uśmiechać się i wymieniać się słodkimi pocałunkami, a to mówić sobie żarty. Najczęściej ja sobie z niego żartuję, ale czasami on jest na tyle odważny, że sobie ze mnie żartuje też. Moja głowa opada, kiedy tak sobie go z dołu teraz oglądam, a włosy rozsypują się po pościeli.
- Myślisz Donnie, że moja mama jest śliczna? - pytam naiwnie, bo mam takie przemyślenie, które zawsze chciałam sprawdzić, a już dawno nie miałam chłopaka, który mógłby mi pomóc rozwiązać tę kwestię. - Bo wiesz, zastanawiałam się nad tym, że podobno przed trzydziestką trzeba zacząć robić już zabiegi botoxu, żeby utrzymać ładną twarz. Ale moja mami nigdy nie robiła. Myślisz, że powinnam sobie robić, czy zaufać jej genom? - przesuwam palce powoli spomiędzy włosów na kark i tam go smyram, niech się dobrze zastanowi co powie!

Donnie :slodziaczek: :slodziaczek:
25 y/o
Welkom in Canada
184 cm
fotograf, który po nocach pisze nekrologi | Toronto Sun
Awatar użytkownika
na chwilę?
na trochę dłużej jednak.
w toronto miał zabawić chwilę, może miesiąc, żeby zbadać to miasto i ruszyć dalej, ale okazało się, że jest tu więcej do okrycia niż się spodziewał.
więcej ludzi, więcej zdjęć, więcej emocji, od których ciężko jest mu uciec.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkitak
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
- A jaką nagrodę? - pytam od razu, bo może jak jakąś fajną, to sprzątałbym częściej? Bo prawda jest taka, że mamy nawet spoko odkurzacza, taki nowoczesny, bez kabla, tylko nikomu się nie chce tego robić, ewidentnie brakuje tutaj jakiegoś kobiecego pierwiastka, który by nas do tego pogonił. Chociaż może dla Aurelii to bym się postarał?
A może nie?
Na pewno gdyby miała tu przyjść Maria to bym ogarnął...
Znowu myślę o jej matce i spoglądam znad komputera na Lię, czy ona coś czyta z mojej twarzy, ale zupełnie nie. Za to przeczytała coś w telefonie i od razu widzę jak jej oko błysnęło, pewnie jakaś promocja na ciuszki. Aurelia uwielbia zakupy. Stukam dalej w komputer pytając o Marię, a kiedy Aurelia opowiada mi co robiła wczoraj z dwoma Heather… Swoją drogą ciekawe czy za każdym razem jak Lia zwraca się do nich po imieniu to przychodzą obie? Pewnie tak, bo z tego co zauważyłem to to są jakieś miniony Lii, wszystko by dla niej zrobiły. A może one w ogóle nie mają tak na imię, tylko ona je tak nazwała? Jakoś by mnie to nie zdziwiło.
- O kurwa... To dobrze, że nie pytali o takie rzeczy - mówię od razu, bo jakie ja mogę mieć plany co do Aurelii? Skoro nasz związek to jest raczej luźny, chociaż może poważny skoro ona zainicjowała to spotkanie z rodzicami?
A jej matka kazała mi z nią zerwać.
Pojebane to wszystko było jakieś.
- Myślę, że spoko... Chyba nawet mnie polubili - rzuciłem niby luźno, ale uśmiechnąłem się sam do siebie, do tych nekrologów? Jakoś dziwnie to wyszło. Ale przecież wiem, że jej mama to polubiła mnie bardzo. A jej ojciec... on to chyba by mnie zabił za to co zrobiłem.
Zaraz jednak patrzę na Aurelię, która wygląda bardzo gorąco, kiedy tak sobie leży na moim łóżko, a jak tak się oparła na łokciach, to jeszcze lepiej mogę jej zaglądać w dekolt.
Dlatego w pierwszej chwili nie załapałem o co ona mnie pyta, ale zaraz przechylam na bok głowę i wbijam to zielone spojrzenie w Aurelię.
- No... Chyba dobrze, ale wiesz jak jest, jesteś ich jedyną córką, twój tata to pewnie w ogóle nie uznaje, żeby kręcili się przy tobie jacyś chłopcy, a mama to by chciała jakiegoś prawnika, czy coś? - unoszę jedną brew. Ale przecież wiem co by chciała Maria, wcale nie prawnika, tylko chłopca swojej córki.
Dłużej już nie pozwalam Lii o tym myśleć, tylko się wyrywam do niej, żeby trochę jednak zboczyć z tematu jej starych, ale też żeby myśli moje zajęły się już nią, tymi słodkimi, pełnymi ustami, dzisiaj o smaku... Marshmallow?
- Ładnie pachniesz - mruczę jej w dekolt, kiedy opieram twarz na jej piersi, bo ładnie, tak słodko, że mógłbym ją...
Tylko, że ona wtedy pyta czy jej mama jest śliczna, a mnie trochę zamurowało. Ale jest. Bardzo.
Podpieram się na ręce, żebym mógł teraz spojrzeć na Aurelię z góry, na tą jej śliczną twarzyczkę i włosy rozsypane na mojej poduszce.
- Ty jesteś śliczna - odpowiadam jej, zgodnie z prawdą zresztą, bo przecież jest i chcę znowu z jej usteczek skraść kolejny, słodki pocałunek, ale Lia nawija dalej, a ja aż unoszę jedną brew - bella, ale ty nie potrzebujesz takich zabiegów, jesteś piękna, a dzięki genom twojej mami, to za dwadzieścia lat będzie z ciebie najgorętsza mamacita w całym Toronto - dziwnie to zabrzmiało? Jakbym uważał, że naprawdę jej matka jest taka gorąca?
Ale co ja zrobię, kiedy ja tak uważam?
Patrzę w te wielkie, piękne oczy Aurelii i przysuwam się do niej bliżej, a kiedy ona sunie paznokciami po moim karku, to mruczę w te jej pełne usteczka, które już później całuję miękko, ale długo, bo ich słodycz to jednak też miesza mi w głowie. A później patrzę na te jej duże, piękne, ciemne oczy i przed swoimi mam Marię. Jak to jest, że jej matka po jednym zaledwie spotkaniu tak bardzo siedziała mi w głowie? Znowu ląduję głową na jej piersi i przytulam policzek do tej miękkiej bluzeczki.
I jak mam z tym żyć, że całuję córkę, a myślę o matce?
- A skąd takie myśli w ogóle Lia? Heathers ci coś nagadały? - spoglądam na nią z ukosa tym zielonym spojrzeniem. A moja ręka sobie sunie bezczelnie po jej udzie, pod materiał krótkiej spódniczki. Nie interesuje mnie ten botox, bardziej ciekawi mnie co Aurelia ma pod tą spódniczką, bo może nic? Lubiła czasem mnie tak zaskakiwać. Ale jakoś nie umiem się tak w pełni na niej skupić. A jej oczy bardzo przypominają mi Marię, wiec staram się teraz w nie nie patrzeć wcale.

Aurelia ⋆.ೃ࿔🌸*:・
zgrozo
jak jest nudno i za miło, albo jak generujesz mi posty
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Donnie, przecież samą nagrodą powinno być, że się lepiej czujesz w czystym pomieszczeniu. Matka cię nigdy nie nauczyła? - zastanawiam się, zawsze się właśnie zastanawiam, jak to jest że ja dostawałam po głowie za każdą zostawiona źle skarpetkę, a właśnie chłopcy to mogli bez problemu sobie brzudzic i mama zawsze po nich sprzątała. Ja wciąż mieszkam z rodzicami, więc widzę jak teraz Xavier i Matteo też są rozpieszczani, w porównaniu do mnie. Ja na pewno swoich synów tak nie będę traktowała! Jak w wojsku będą mieli. - A może ja muszę być twoją mommy- żartuje sobie oczywiście, ale odwracam się do niego i mu ręce na szyję zarzucam z lekko wyzywającym spojrzeniem, ponieważ jeszcze to było zanim weszliśmy do niego do pokoju, to mogę. Oczywiście wiem, jaki stosunek do mam ma Donnie, bo ma taki jak każdy Włoch, który szanuje matkę ponad wszystko, więc ten żart może nie siądzie. Nie wiem też że nie siądzie, bo akurat Donnie to by chciał, żeby moja mami była jego mommy.
W każdym razie leżę już sobie chwilę później na tym jego łóżku - zmienił pościel od ostatniego mojego tu pobytu - dobrze. Heather zawsze powtarza, że jeżeli chłopak nie zmienia pościeli to znaczy, że jest dzieciakiem, z czym się w sumie zgadzam. Za to druga Heather kiedyś zapodała taką teorię, że ona woli jak chłopak nie zmienia pościeli, bo to znaczy, że przez ten czas tylko z nią się bzyka. No nie wiem, do mnie jakoś nie przemawia to, że związek trwa tyle co czas na wymianę pościeli. Ja wymieniam co tydzień, ale wiem że ludzie mają różnie.
I Heathers nie są żadnymi moimi minionami, tylko moimi przyjaciółkami! Razem chodzimy sobie na zakupki, obgadujemy wszystkie dramy i chłopaków. To właśnie Heatherki namówiły mnie do tego, żebym zaprosiła Donniego do domu, aby poznał rodziców!
- No wiem, mega cringe- skrzywiłam się, chociaż w duchu to sobie zanotowałam, że Donnie bardzo niechętny jest jednak mimo wszystko na rozmawianie o nas jako o parze. Koniecznie muszę to przegadać z Heatherkami. Bo one właśnie upierały się, że on MUSI się określić, chociaż mi tak naprawdę to wcale nie przeszkadzało, jeżeli Donnie i ja narazie tylko sobie tak miło spędzamy czas. Nie wiem,
Jakoś nie czuję, żeby musiał mi się jakoś określać z planami na przyszłość, bo ja nawet sama nie wiem czy chciałabym podejmować teraz decyzję czy chce z nim być za rok, albo na wieczność. Nie, w sumie to mnie interesuje tylko to, czy jak przyjdę to będzie dobrym chłopcem i zrobi to do czego są chłopaki.
- Ciezko cie nie polubić Donnie- uśmiecham się do niego, bo tak zerka zza komputerka - Chociaż jak moja mama Cię zaatakowała piłką to miałam lekkie podejrzenia, że może to było specjalnie - zaśmiałam się na to wspomnienie, chociaż jak to się stało, to było mi żal Donka i jego pięknej twarzy.
Nie wiem co Donniemu do głowy wpadło z tym prawnikiem, chociaż uważam, że ten facet, który wysyła mi hajs za fotki stóp to jest chyba prawnikiem, bo obczaiłam jego IG i tam jest mnóstwo zdjęć z teczką i w koszuli. Nie wiem, czy moi rodzice chcieliby, żebym się umawiała z chłopem który mi płaci za fotki, zamiast z artystą, który jest wrażliwy i ma temperament. Może tak, bo patrzą na to praktycznie, ale ja jeszcze patrzę na to emocjonalnie i zdecydowanie ciężko byłoby mi zrezygnować z tej włoskiej pasji.
- Wiesz Donnie, ja jestem dorosła i mi rodzice nie będą mówili z kim mogę się spotykać. A tak się składa, że z tobą lubię - i chyba w końcu to zadziałało, bo Donek już się przyszedł przytulić. - A dziękuję, to nowy zapach Marshmallow, dostałam - zawieszam głos, bo prawie się wygadalam, że dostałam prezent od faceta innego. Udaje, że mam trochę chrypkę i po odkaszlnięciu dokańczam - od cioteczki Martinez. Podobno to bardzo dobra marka, i się długo utrzymuje. Może dla ciebie też znajdziemy tam jakiś zapach? - próbuję sobie przypomnieć czy były męskie nuty, no ale na pewno były. Chociaż Donnie to chyba jebnie jak się dowie, że te perfumy kosztowały 300 dolców za małe opakowanie.
Zastanawiam się właśnie apropo tego botoksu, co on sądzi o tym jak wygląda moja mama. Ja uważam, że super hot wygląda, więc tak niebardzo się stresuje przyszłością własną, ale też wiem ile ona musiała włożyć żeby wygladaċ tak dobrze, a ja nie zamierzałam się gorzej zestarzeć. Ale Heathers właśnie mówiły, że muszę Doniemu pokazać moją mamę, żeby sobie zobaczył jak będę wyglądać w przyszłości i że jak mu się spodoba, to na pewno będzie chciał ze mną być na wieczność. Te Heathers to na prawdę mają jakieś wizję, że ja z Donnim to jesteśmy endgame. Słodko odpowiedział mi Donnie i przesuwam palcem wokół jego twarzy. W sumie to mu ufam, kiedy mówi, ze jestem śliczna, bo przecież tyle ślicznych dziewczyn fotografuje na codzień, a czy każdej tak mówi? Dobrze, że mi mówi.
- Och Donnie, ale wiesz, teraz mamy takie możliwości, że zastanawiam się, właściwie co to zaszkodzi?- myślę, że raczej nie będzie szkodziło, jak sobie zrobię. Mam to jeszcze w głowie, kiedy się całujemy, chociaż im dłużej się całujemy tym mniej myślę o botoxie. Odgarniam włosy za ucho, kiedy przez chwilę przestajemy. Donnie też się wydaje być trochę w innym świecie, więc zastanawiam się, czy coś się stało? Tak uważnie chce patrzeć w jego oczy, ale położył się więc przytulam jego głowę.
- Nie nagadały, nie nagadały. Ty to zawsze mówisz, że one głupotki gadają, a to wcale nieprawda, bo Heather jest córką jednego z najlepiej postawionych lekarzy w całym Toronto, a Heather matka napisała serię książek i jest booktook goddess- wyjaśniam mu już po raz SETNY chyba, bo na prawdę przesadza z tym, że tak źle ocenia moje psiapsi. - A wlansie bo zapisałam się z nimi na zabieg za tydzień. Myślisz, że robię źle?
Jeszcze tam się zastanawiam nad tym, ale jednocześnie całe moje ciało już się zbiera do tego, aby Donnie sprawdzał co mam pod spódniczką. Tym razem jednak mam majtki, chociaż jak on tak się do nich dobiera to może długo już nie pobędą.

Donnie ❤️
25 y/o
Welkom in Canada
184 cm
fotograf, który po nocach pisze nekrologi | Toronto Sun
Awatar użytkownika
na chwilę?
na trochę dłużej jednak.
w toronto miał zabawić chwilę, może miesiąc, żeby zbadać to miasto i ruszyć dalej, ale okazało się, że jest tu więcej do okrycia niż się spodziewał.
więcej ludzi, więcej zdjęć, więcej emocji, od których ciężko jest mu uciec.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkitak
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Właściwie... to nie nauczyła mnie matka, bo ona dużo pracowała, a ja z rodzeństwem większość czasu spędzaliśmy u dziadków, a tam to był całkowity luz. Moi starzy oboje mieli tytuły profesorów, matka z biologii, a ojciec z fizyki i byli trochę nieogarnięci życiowo. A ja i moje rodzeństwo trafiliśmy się im, tacy bardziej artystycznie uzdolnieni. Moja siostra na przykład maluje obrazy i już je sprzedaje po różnych galeriach na całym świecie, a brat gra w rockowym zespole. A ja... no to wiadomo zdjęcia i nekrologii, ale też wiersze...
Tylko o wierszach to nawet Aurelia nie wiedziała, ale kilka takich o niej napisałem, a teraz to...
Teraz to piszę o jej matce i o tym, jak się spalam w jej ogniu. Dzień za dniem, wracając myślami do tej jednej nocy.
Dopiero kiedy Aurelka mówi, że może ona musi być moją mommy, to wracam do niej myślami i wpatruję się w nią wielkimi oczami, bo jakby ona wiedziała tylko, że ja i jej mama mamy... no takie stosunki jak mamy... - a co to znaczy? Że będziesz mnie goniła do sprzątania? Czy przeprowadzała przez pasy za rękę? - tak się jej pytam i trochę ją zaczepiam, kiedy mi zarzuca ręce na szyję, sunąc palcami po jej plecach, hacząc nimi o rąbek jej króciutkiej spódniczki.
Ale już wpadamy do mojego pokoju, a tam też czysto aż pachnie i pościel wymieniona, że jak się tam położymy, to będziemy się czuć jak na jakiejś łące kwiatowej. Mam nadzieję, że Aurelia się tak czuje.
Cieszę się, że się ze mną zgadza, że jakieś gadanie o naszym związku na poważnie to jest cringe. Bo jednak dla mnie też. Przecież my jesteśmy jeszcze tacy młodzi, co prawda nasi starzy w naszym wieku to pewnie już dzieci bawili, ale no czasy się zmieniły, na szczęście.
Uśmiecham się do niej, kiedy tak mówi, że ciężko mnie nie polubić, bo wiem, że tak. Lubię kiedy dziewczyny uśmiechają się do mnie tak jak Lia, albo jej mama. Lubię je komplementować i...
Kurwa.
Może powinienem jednak skupić się na niej, zerkam na nią znad kompa i sobie przypominam jak dostałem w łeb piłką od jej mamy, aż mnie zamroczyło, ale to też sprawiło, że ona jeszcze bardziej mi zawróciła w głowie - myślisz, że to było specjalnie? - dopytuję, bo ja też mam takie podejrzenia. Tylko ja bardziej takie, że to było po to, żeby Maria jednak mogła iść wtedy ze mną do kuchni i...
Znowu się rozpraszam, więc staram się wrócić myślami do Aurelii, a kiedy ona tak mówi, że jest dorosła, to się do niej wyrywam, żeby robić dorosłe rzeczy.
- Ja z tobą też lubię - odpowiadam jej od razu, bo to jakoś z nas tak łatwo wychodzi, że lubimy się spotykać i spędzać ze sobą czas. Czasem tak sobie leżąc i nic nie robiąc. Cmokam pełne usteczka Lii, a zaraz pytam jej o te perfumy i kiedy ona mówi, że je dostała, to mam pytać już od kogo, ale sama mi opowiada od kogo - dobry gust ma twoja cioteczka, ale śmiesznie bo starsze babki zazwyczaj używają mniej słodkich zapachów, nie? - bo jej mama takich używa. Nie słodki, marsmallow, coś bardziej temperamentnego.
Staram się sobie przypomnieć ten zapach.
I dopiero jak palce Aurelii suną po mojej twarzy, to wracam do niej znowu myślami, uśmiecham się i opowiadam jej jaka jest śliczna. No bo jest. Ale ja nie umiem przestać myśleć...
Ja pierdole.
Ach.

- Nie wiem Lia, ale wydaje mi się, że ty nie musisz się już upiększać, bo się naturalnie pięknie zestarzejesz, jak twoja mama, więc po co bejbi? - zaglądam jej głęboko w oczy. A oczy to ma bardzo podobne do matki. Więc zaraz przerywam romantyczne pocałunki, żeby wtulić policzek w jej piersi, tam szukam trochę ukojenia i zapomnienia, i pod opuszkami palców, które podwijają coraz wyżej krótką spódniczkę po jej udzie. Słucham co ona mówi o tych Heathers, ale dla mnie one są trochę puste, bo jak ja im opowiadam, że miejska fotografia to jest sztuka, to one się śmieją, że co to za sztuka fotografowanie śmietników. Po prostu się nie rozumiemy - myślę, że źle, lepiej za ten tydzień... Zrobię ci sesję zdjęciową i takie fotki, że Heathers opadną kopary, co myślisz? - dużo mam zdjęć Aurelii, ale może jakbym jej zrobił takie przejmujące, jak jej matki, to bym trochę zapomniał o Marii? Może warto spróbować. Wsuwam już całą rękę pod jej spódniczkę i wtedy okazuje się, że...
- Nie założyłaś majtek? - już się podnoszę nad nią, podpieram na ręce i teraz to w jej oczy zaglądam z takim jakimś ogniem. Ona to jednak umiała też mnie zakręcić na sobie. Słodka Aurelia - niegrzeczna Aurelia - tak jej mówię, bo jest też czasem taka, chyba po matce.
Nie no, nie myślę już o jej matce, bo teraz to całuję zachłannie jej pełne, miękkie wargi. A moje palce już suną wyżej po jej udzie, które drży pod tym dotykiem.
No tak, słodka Aurelia.
Słodkie pocałunki... Mniej słodkie było to, co moja ręka robi pod spódniczką Aurelii, ale jej się chyba podoba, bo już widzę na jej twarzy rumieniec, a oczy to jej błyszczą tak jak milion gwiazd.

Dolce Aurelia ˚.🎀༘⋆
zgrozo
jak jest nudno i za miło, albo jak generujesz mi posty
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Tak, i dostaniesz klapsa jak bedziesz niegrzeczny- wspinam sie na palce i tak mu grożę z czołem opartym o jego czółko, no ale mój głos nie jest tyle przerażający co bardziej jak z jakiegoś sextelefonu. Kiedyś Heather powiedziała mi, że muszę koniecznie nuaczyć się mówić tak jak w pornolach albo w soft pornolach, bo chłopakom od tego po prostu mózg odbiera, więc robię tak jak mi przykazała. Co prawda czasami się głupio z tym czuje, bo na przykład jak Donnie do mnie dzwoni (no ok, ja do niego dzwonie) i tak sobie gadamy o głupotkach, jestem w jakimś dresie i zaczynam tak mówić, to aż mi się śmiać ze mnie chce, bo on się pyta co mam na sobie, ja mówię że różowe koronki, a serio to mam bluzę z trzeba dziurami.
- Nie no, na pewno nie. Moja mama nie umie grać w piłkę po prostu - rzuciłam, tak bagatelizując tą całą sytuację. Ja zupełnie nie widziałam nic podejrzanego w zachowaniu Donniego i mojej mami, bo nawet kiedy znikali na chwilę razem, to było to absolutnie zrozumiałe. Pomogła mu się ogarnąć, jak cały się zalał krwią... ja nie mogłam tego zrobić, bo mi się słabo robiło na widok obcej krwi.. no a mama to mama, musiała się nim zająć. Tak samo jak pomagał jej nosic rzeczy na grila i spowrotem, no kochany taki uczynny. Usuwam z podglądu te powiadomienia z Instagrama, bo nie chciałabym, żeby Donnie coś zobaczył jak niechcący zajrzy mi na ekran.
W każdym razie on już sobie tutaj leży wygodnie i gadamy o perfumach, skrzywiłam się trochę, bo co to właściwie był za komentarz?? Co to za insytuacje. Dopiero co mówił, że mu się mój zapach podoba, a teraz wyzywa mnie od dzieciaków?? Donnie Bowen, czy ci życie miłe?! - Czyli, że ja nie jestem dojrzała? To chciałeś mi powiedzieć? - i już jestem obrażona, ale z nami to tak ciągle, bo ja jestem latina. Mógłby wszystkie swoje grzechy opłacić tymi wierszami, ale mi niestety nic nigdy nie przeczytał swojego, więc nawet nie wiem, że ja go do pisania wierszy inspiruję. Co prawda jak mi robi zdjęcia, to widzę, że jestem jego muzą, w końcu nie skończyło się na one night stand po sesyjce, tylko jeszcze to nam trwa. - A co ty wogóle wiesz o zapachu starszych kobiet? Podoba ci się bardziej niż mój? - i aż się chciałam pójść umyć, bo po prostu mnie do szewskiej pasji doprowadzi kiedyś Bowen, na szczęście przygniótł mnie swoją cyckolubną głową, więc nie idę, tylko leżę pod nim jak mina czy inna tykająca bomba.Na szczęście dla Doniego mi złość szybko mija, zresztą, często się okazuje, że źle coś zrozumiałam. Mówię wtedy, że to dlatego, że ja jestem w połowie hiszpanką i nic nie rozumiem, na co on się ze mnie śmieje i mówi, że ja nawet w Hiszpanii nie byłam, a to z kolei jest trochę podkręcona piłka. Mogłam mu tego nie mówić, ale no już się dwa miesiące spotykamy, więc musi wiedzieć takie rzeczy.
- Och bo ty nie rozumiesz- i tak go poklepałam po tym policzku, który nie leżał na mnie tylko który był zwrócony do góry. - Botoks Donnie nie jest po to, żeby się upiększać, tylko żeby zachować swoje piękno. On ma na celu sparaliżowanie mięśni, żeby nie pracowały i przez to nie tworzyły zmarszczek. Głównie tu - przejeżdżam mu pomiędzy brwiami pokazując, gdzie jest zmarszczka lwia. Wzdycham sobie, bo on to jest chyba jedyny chłopak, który umie w multi tasking, tu mnie urabia na sesje, tu mi pod spódniczkę rekę wsadza. Ja nawet nie wiem, że poza tym umie dwie Perezki na raz obracać, ale chyba mam przeczucie, skoro myślę o tym. Ja chyba z kolei wcale nie umiem w multitasking, bo się zapomniałam na chwilę i dopiero po chwili mu odpowiadam: - Myślę, że to brzmi wspaniale Donnie - i zamknęłam trochę oczy, bo on nagle się zorientował że jednak pod spódniczką nic nie ma i już mu ręka ląduje wiadomo gdzie. Uśmiecham się przebiegle i jak owieram oczy, to już spowrotem mam jego twarz nad sobą. - Pomyślałam, że mi się tu nie przydadzą za... bardzo - i posyłam mu taki niegrzeczny uśmiech, więc nic dziwnego, że się zainteresował.
Szczerze mówiąc, to chyba mu to powinno jasno nakreślić sytuacje, że układ mamy jeden i ja tylko jednej rzeczy od niego oczekuję i chce. Chociaż zdjęcia też lubię jak mi robi, więc okay, może jednak kilku rzeczy chcę. Zaczeło się nam robić tu trochę gorąco, ale jeszcze nie tak, jak mogłoby być i chociaż mam już rumieniec na policzkach to jeszcze się z nim droczę wyzywająco i cicho mu mówię: - Skoro jestem taka niegrzeczna, to musisz mnie tu maglować cały wieczór z zasad dobrego wychowania
Tak mi się powiedziało, ale z jakiegoś powodu lubię te takie gierki w nauczyciela i uczennicę. Zaraz... nagle przypomina mi się, jak mnie maglował z takich zasad mój nauczyciel i zaraz policzki jeszcze mocniej mi się zaczerwieniają, chociaż Donnie to pewnie myśli, że to zasługa jego zwinnych palców. Sweet summer child.


Donnie A. Bowen
25 y/o
Welkom in Canada
184 cm
fotograf, który po nocach pisze nekrologi | Toronto Sun
Awatar użytkownika
na chwilę?
na trochę dłużej jednak.
w toronto miał zabawić chwilę, może miesiąc, żeby zbadać to miasto i ruszyć dalej, ale okazało się, że jest tu więcej do okrycia niż się spodziewał.
więcej ludzi, więcej zdjęć, więcej emocji, od których ciężko jest mu uciec.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkitak
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa i trochę +18
Te klapsy to brzmiały chyba najlepiej z tego wszystkiego, bo my to mamy czasem z Aurelią takie rożne fetysze, czy tam gierki. Czasem kogoś udajemy, a czasem ja jej robię zdjęcia erotyczne, a raz to nawet nagraliśmy filmik. Jesteśmy młodzi, to nam różne pomysły przychodzą do głowy, różne urozmaicenia. Jakbyśmy ich w ogóle potrzebowali, ale dobra...
Nie zgadzam się z nią wcale, że jej mama nie umie grać w piłkę, bo zajebiście grała, lepiej niż Lijka, która tylko marudziła, żeby do niej podawać, no i podawaliśmy ze starym Perezem, jakby była naszą księżniczką. Jego to na pewno była, a moją to... no też.
Nawet się zastanowiłem chwilę i taka myśl mi przeszła przez głowę, że jej ojciec to mnie chyba zabije, jak złamię jej serduszko. A wyglądał groźnie.
Patrzę jak Aurelia coś tam usuwa w telefonie, ale ona to zawsze tak robi, żebym ja nie widział, nie wiem co ma na sumieniu, ale też nie jesteśmy w aż tak poważnej relacji, żebym jej to sprawdzał.
Chociaż może, skoro przedstawiła mnie rodzicom, to tak?
Nawet bym jej może o to zapytał, ale ona mi już tak słodko pachnie tymi perfumami, więc moje myśli to teraz się wokół tego kręcą. Tylko ona to jak zwykle źle zrozumiała i się nakręca już. A ja się trochę uśmiecham, bo jest to hot, jak ona się tak unosi, i tak nosek marszczy.
- A chcesz być dojrzała? Dlatego używasz marshamllowych perfum i zakładasz takie kraciaste spódniczki, jak uczennice? - pytam się jej zaczepnie, no bo mi się wydaje, że nie, że dojrzała kobieta to miała by na sobie... Czarną, satynową sukienkę i dymne perfumy.
Jak jej mama.
Parskam śmiechem na jej kolejne słowa i pochylam się tak, że zaczepiam nosem o jej nosek - weź to brzmi, jakbym wąchał jakieś stare baby - śmieję się jeszcze z niej, a potem nosem przesuwam po jej szyi i za uchem, i zaciągam się tym jej słodziutkim zapachem - twój mi się podoba - zawszę jej muszę trochę posłodzić, bo Aurelia to często mi wytyka jak ja się gapię na inne dziewczyny, jak do nich uśmiecham, ale jak mówię, że ona jest jedyna...
A wcale nie jest.
To jednak ona się taka czuje. A ja wtedy patrzę jej głęboko w oczy, tak jak teraz, a zaraz to opieram jej głowę na piersi i jeszcze sobie wącham te perfumy, które trochę mnie kręcą w nosie. Unoszę obie brwi, kiedy ona mi opowiada o tym botoksie i pewnie mi się ta zmarszczka robi na czole, co o niej mówiła - sparaliżowanie mięśni? Zobacz jak to brzmi Aurelia, jak jakaś choroba - aż wywracam oczami - proszę cię nie paraliżuj sobie mięśni - aż się na nią znowu patrzę, wbijam te oczy zielone w jej twarzyczkę. Dla mnie to ona jest śliczna, a jej mama, która ma w sumie trochę więcej zmarszczek, bo ich nie sparaliżowała, też.
Sięgam jej ręką pod spódniczkę, namawiam ją na sesję i pewnie jeszcze mógłbym przy okazji grać na przykład na telefonie, albo urabiać jej mamę?
Boże, co to były za myśli?
Uśmiecham się do niej, kiedy powiedziała, że to brzmi wspaniale. Bo to w sumie dla nas obojga pewne korzyści, ona potem też wrzuca te fotki na Instagram i mnie podpina, a ja ją. Tak się trochę reklamujemy oboje. A poza tym, ja lubię te nasze sesje buduarowe, zawsze się kończą... no podobnie jak to co dzisiaj robimy, jak się okazało, że Aurelia nie miała na sobie majtek.
- Dobrze pomyślałaś... Mądra dziewczynka - chwalę ją, ale ryzykuję w tym momencie, bo ona może zaraz wejść w rolę takiej dziewczynki, albo mi jebnąć w łeb, że znowu robię z niej dzieciaka, a nie poważną kobietę. Ale uśmiecha się niegrzecznie, kiedy moje palce pracują pod jej spódniczką, więc chyba jednak to pierwsze. Zaraz zresztą mówi mi o tym maglowaniu jej z zasad dobrego wychowania, a ja unoszę obie brwi. No ale zaraz też sobie wchodzę w rolę i kiedy moja ręka ją tam odpowiednio magluje, to się odzywam - no więc Panno Perez... - zaczynam i myślę chwilę, co jej mam powiedzieć, żeby nie wyjść na jakiegoś zboka, ale żeby zabrzmiało hot, nabrałem w płuca powietrze - grzeczne dziewczynki nie chodzą chyba w takich spódniczkach - szarpię jej spódniczkę - no i noszą bieliznę - szczypnąłem ją gdzieś w pośladek, ale zaraz znowu przesuwam palcami tam, gdzie ona... no nie miała tych majtek - jakieś... koronki - tak jej mruknąłem w pełne usteczka, bo mnie akurat kręcą koronki, czarne na przykład - i na pewno tak się nie rumienią - przesunąłem językiem po jej zaczerwienionym policzku. I tak myślę sobie, że to jest zasługa tego masażu, który jej robię, a może tych słów zbereźnych, bo mnie one trochę nakręciły - panno Aurelio, panienka jest bardzo, bardzo niegrzeczna, tutaj się należy klaps... albo pała - patrzę na nią groźnie, ale nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem na tą pałę, ale Aurelia też się trochę uśmiecha. Więc idę w to dalej, tak jak dalej robię jej dobrze pod spódnicą - nauczymy się zaraz jak się odpowiednio... pucuje berło - nie no czemu ja to kurwa powiedziałem? Aż się patrzymy z Aurelią na siebie dziwnie, ale dobra, ja się zaraz do niej wyrywam, żeby ją pocałować. Bo dzisiaj coś ewidentnie mi nie idzie ta rola nauczyciela dobrych manier. Zresztą całuję ją zdecydowanie niegrzecznie, tak jak to co robię z nią pod spódniczką, coraz bardziej intensywnie.

Dolce Aurelia ˚.🎀༘⋆
zgrozo
jak jest nudno i za miło, albo jak generujesz mi posty
ODPOWIEDZ

Wróć do „#7”