ODPOWIEDZ
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie tak miała wyglądać jego praca. Miał tu tylko stać, obserwować i pilnować, żeby Mindy nie spotkała żadna krzywda. Nie miał angażować się w jej sprawy zawodowe, ponieważ to go w żadnym stopniu nie dotyczyło. Ona zresztą na początku jasno wyraziła się, że nie chce, aby zbliżał się do jej pracy, a jednak dziś poprosiła go o coś zupełnie przeciwnego. A on zgodził się. Normalnie może pokręciłby na to nosem, bo nic mu do tego, ale dziś nie potrafił powiedzieć jej nie, ponieważ zwyczajnie było mu jej szkoda. I wiedział, że nie była teraz w najlepszej formie, a skoro to spotkanie było dla niej ważne, to mógł jej pomóc.
Nic przecież nie miało mu się stać z tego powodu, a o negocjacjach rzeczywiście co nieco wiedział. Sam przecież dogadywał pewne umowy przed odsiadką i nie lubił odpuszczać, więc potrafił radzić sobie z cwaniakami, którzy próbowali ugrać coś dla siebie jego kosztem.
Dziś zamierzał dopilnować, żeby to nie spotkało Mindy. Nie próbował jednak zdominować spotkania, to ona je prowadziła, udowadniając, że nawet w tak kiepskim dniu potrafiła stanąć na wysokości zadania, czym zrobiła na nim duże wrażenie. On wkroczył tylko wtedy, gdy był potrzebny. I przycisnął mężczyznę, z którym się dziś spotkała na tyle skutecznie, że mogła liczyć na bardzo korzystną dla siebie umowę, co można było nazwać sporym sukcesem.
Właśnie pożegnali się z mężczyzną, z którym mieli spotkanie, co Harrigan uznał za sygnał, że oni również będa się zbierać, dlatego zerknął na Mindy. – Jedziemy do hotelu, czy chcesz jeszcze gdzieś wstąpić? – zapytał, bo chociaż po wczorajszym wybryku powinna mieć areszt, nie był jej rodzicem, aby karać jej w ten sposób. Co nie znaczy, że nie zmieni kiedyś zdania, jeśli bardziej nadepnie mu na odcisk… Na razie jednak miała pełną swobodę poruszania, więc mogła zaproponować cokolwiek chciała.
Pod warunkiem, że już więcej nigdzie mu nie ucieknie, choć o to na razie się nie obawiał. Nie miał pojęcia, jak długo ta zmiana potrwa, ale był pewny, że dziś nie wywinie mu żadnego numeru i jej samej będzie zależało na tym, żeby trzymał się gdzieś w pobliżu. Nie bez powodu poprosiła go, żeby nawet bardziej zaangażował się w jej dzisiejsze spotkanie.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie zaplanowała sobie tego. Decydując się na ten wyjazd bynajmniej nie brała pod uwagę opcji, według której Bailey miałby zamieszać się w jej interesy, ale przecież nie taka była jego rola. Niezależnie od tego, jak bardzo jej się to nie podobało, Harrigan był tutaj po to, aby pełnić rolę jej ochroniarza.
I spełniał się w tym zadaniu całkiem dobrze, czego zdołał dowieść minionej nocy. Dbając o to, aby bezpiecznie trafiła do hotelowego łóżka, nawet jeżeli nie było to jej własne, odrobinę rzeczywiście zyskał w jej oczach. Dodatkową odrobinę sympatii zaskarbił sobie tym, że od tamtej pory nie próbował jej dokuczać.
Nawet jeśli nie mówiła o tym głośno, była mu za to zwyczajnie wdzięczna.
Na tym jednak jego pomoc nie miała się zakończyć, ponieważ przez resztę dnia Mindy również mogła potrzebować wsparcia. Być może poradziłaby sobie bez niego, a jednak zważywszy na to, jak kiepsko czuła się rano, lepiej czuła się z myślą o tym, że miała mieć kogoś obok. Zresztą, w końcu okazało się, że nie było to niesłuszne zagranie. Bailey rzeczywiście dziś się jej przydał, a Mindy, choć tego również nie powiedziała na głos, była pod sporym wrażeniem tego, jak skutecznie podszedł jej kontrahenta.
Umowa, na szczęście wyjątkowo korzystna, znacznie poprawiła jej samopoczucie. Najwyraźniej do tego stopnia, iż kiedy pożegnali jej klienta, a Bailey wspomniał o potencjalnym powrocie, Mindy wcale nie dźwignęła się z miejsca. Przez moment jeszcze bawiła się wykałaczką, która wraz z nabitą na niej oliwką znajdowała się w jej drinku.
Podniosła spojrzenie, a później lekko przekrzywiła głowę. — Aż tak bardzo ci się spieszy? — zapytała, lustrując jego twarz spojrzeniem. W normalnych okolicznościach w ogóle nie brałaby tego pod uwagę, a jednak mając z tyłu głowy myśl o tym, jak bardzo przydał jej się w ciągu minionych dwudziestu czterech godzin, czuła się zobowiązana do tego, aby mu się odwdzięczyć. Najwyraźniej oszalała myśląc, że dobrym sposobem na to mogło być jej towarzystwo.
Sięgnęła po kartę menu - tę, która ograniczała się do alkoholowych napoi, a później, nie zaglądając do niej, wychyliła się lekko w stronę bruneta. — Z tequilą radzisz sobie równie dobrze, jak z negocjacjami? — zapytała, a jej usta wykrzywiły się w łagodnym uśmiechu. Jak widać, czuła się teraz w jego towarzystwie odrobinę swobodniej, niż jeszcze poprzedniego wieczora.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
29 y/o
For good luck!
186 cm
ochroniarz
Awatar użytkownika
niedawno wyszedł z więzienia i przypadła mu rola "niańki" rozpieszczonej córki bogacza
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bailey był zaskoczony tym, jak potoczył się ten dzień. Nie był przygotowany na nagłą otwartość Mindy, na którą nie był przygotowany. W końcu dotychczas podchodziła do niego z wrogością, oczekując, że będzie schodził jej z drogi, a najlepiej usunie się z jej życia.
Dziś jednak poprosiła go o coś zupełnie innego. Chciała, żeby towarzyszył jej podczas spotkania służbowego i to nie tylko w roli ochroniarza, ale też… wsparcia? Chyba tak mógł się określić. Harrigan prawdę powiedziawszy w życiu nie podejrzewałby, że mogłaby być zdolna do tak diametralnej zmiany podejścia, bo dotychczas dała mu się poznać jako nieznośna panna. Ale najwyraźniej nocny incydent naprawdę dał w jej kość, przez co teraz zachowywała się dziwnie.
Ale była to dla Baileya na tyle przyjemna odmiana, że nie zamierzał się skarżyć. Dziś przynajmniej nie musiał słuchać żadnych złośliwych komentarzy, ani oglądać wywracania oczami. Zamiast tego stworzyli całkiem zgrany duet, dzięki czemu Mindy mogła dopiąć swego i umowa dla niej zapowiadała się bardzo korzystnie. Harrigan zaś mógł przypomnieć sobie, jak wyglądała praca, którą naprawdę lubił, a do której na razie nie mógł wrócić. Można więc powiedzieć, że oboje skorzystali na tym układzie.
A kiedy było po spotkaniu, Bailey uznał, że wracali do swojej rzeczywistości. Nie przypuszczał, że Mindy będzie dziś w nastroju, a tym bardziej na zabawę z nim, dlatego zakładał, że pewnie zaraz wrócą do hotelu. Dlatego odpowiedź blondynki go zaskoczyła, co można było poznać po tym, jak przechylił głowę lekko w bok, spoglądając na nią.
Kiedy usłyszał jej kolejne pytanie, wtedy już powiedzmy, że więcej rozumiejąc uśmiechnął się do siebie. – Będziesz musiała sama to sprawdzić – odparł, zamierzając skorzystać z jej propozycji. Choć na ogół była strasznie nieznośna, to dziś była całkiem w porządku, więc spędzenie z nią czasu nie wydawało się katorgą. Za to mogła to być dla nich szansa na to, żeby pewne rzeczy między sobą poukładać i wypracować, aby ich współpraca w kolejnych dniach i miesiącach była prostsza. Bo Harrigan na razie nigdzie się nie ruszał, dalej chciał być jej “niańką”, nawet pomimo tego, że była ciężkim przypadkiem.

Mindy Montague
gall anonim
unikam gier, które w ogóle nie rozwijają relacji, a także takich, w których pojawia się przemoc na tle seksualnym
26 y/o
For good luck!
171 cm
przyszła dziedziczka narkobiznesu i manager rodzinnego kasyna
Awatar użytkownika
przyszła dziedziczka narkotykowego królestwa, córeczka tatusia i manager lokalnej filii rodzinnego kasyna - montague paradiso
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ona również się tego nie spodziewała. Nie zaplanowała sobie tego, że spędzi w jego towarzystwie resztę dnia, a to nie będzie efektem przymusu. Gdyby ją o to zapytał, prawdopodobnie odpowiedziałaby, że jej stan nie pozostawił jej żadnego wyboru, a jednak nie sposób nie dostrzec tego, że tym razem skorzystała z jego pomocy d o b r o w o l n i e.
Była też pod sporym wrażeniem tego, jak skuteczną pomoc jej zaoferował. Nie można powiedzieć, że się tego po nim nie spodziewała, ponieważ coś podpowiadało jej, że nie był z zawodu ochroniarzem. Musiał mieć nieco inną zawodową przeszłość, którą teraz udało mu się ją zainteresować.
Ogólnie skłonna była poświęcić mu nieco więcej uwagi, dlatego teraz nie porwała się od razu na to, aby wrócić do hotelu. Nie w obliczu tego, że miała co świętować, a Bailey najwyraźniej mógł zostać wykorzystany w nieco innym celu, niż ciągłe zatruwanie jej życia.
Bo owszem, ich dzisiejsza współpraca sprawiła, że taka myśl zakiełkowała w jej umyśle.
Nie było to jednak coś, o czym mogłaby zadecydować impulsywnie. Mindy nie była taka - nie podejmowała pochopnych decyzji, których później mogłaby pożałować. Przynajmniej nie w aspekcie pracy, ponieważ poprzedniego wieczora udowodniła, że prywatnie potrafiła być znacznie bardziej lekkomyślna. Jego natomiast musiała jeszcze sprawdzić.
Nie była tylko przekonana co do tego, czy Bailey na jej propozycję przystanie. Do tej pory udowadniał, że zamierzał sumiennie wypełniać obowiązki, które powierzył mu jej ojciec, nawet jeżeli w ten sposób doprowadzał ją do szału. Nie sądziła zatem, że mógłby być skłonny usiąść z nią przy stole i po prostu się napić. Kiedy zasugerował, że nie miał z tym problemu, tym razem to on pozytywnie ją zaskoczył.
Omiotła jego sylwetkę spojrzeniem, a później czym prędzej machnęła dłonią na kelnera. Złożyła u niego zamówienie, a w związku z tym, że nie było szczególnie skomplikowane, pojawiło się przy ich stoliku moment później. Nie czekając na zaproszenie, Mindy sama sięgnęła po butelkę tequili, której zawartością napełniła kieliszki. Jeden z nich podsunęła bliżej Harrigana. — Czemu wziąłeś tę robotę? — zapytała, sypiąc nieco soli we wgłębienie własnej pięści. Zaraz też zlizała ją i wychyliła zawartość kieliszka, a kiedy przegryzła plaster cytryny i skrzywiła się nieznacznie, wbiła uważne spojrzenie w bruneta.
Najwyraźniej nie miała nic przeciwko temu, aby przy okazji o d r o b i n ę go przesłuchać.

Bailey Harrigan
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”