-
miała być poważną prawniczką, ale rzuciła wszystko, by występować na scenie, co okazało się kiepską decyzją, ponieważ teraz została z niczym, ale przynajmniej wychowuje pociesznego psa, a po godzinach zdarza jej się całować denerwującego Lando
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Nie była o k r o p n a, a przynajmniej desperacko pragnęła w to wierzyć.
Przy nim jednak zyskała realną szansę na to, aby to udowodnić. Skoro wcześniej z taką łatwością pokazała się od tej gorszej strony, miała okazję się zrehabilitować, co zresztą zamierzała zrobić. A choć ku tym zamiarom mogło popchnąć ją sumienie, które bardzo pragnęła zagłuszyć, to jednak nie było ono jedynym powodem. Przede wszystkim chciała przecież przypodobać się j e m u. Wszystko, czego się dziś podjęła, zrobiła po to, aby sprawić mu przyjemność.
On zresztą również radził sobie z tym zadaniem nie najgorzej. Kiedy sobie zażartował, na usta Carrie wkradł się pełen rozbawienia uśmiech. Nie jeden z tych wymuszonych, a taki całkowicie szczery. Jak widać, jego również Lando był w stanie spowodować.
Szkoda tylko, że za sprawą późniejszych wydarzeń nie miał utrzymać się tam zbyt długo. Carrie naprawdę starała się wcześniej przygotować wszystko tak, aby było dopięte na ostatni guzik. Chciała spędzić z Lando miło czas, a przy okazji też trochę mu z a i m p o n o w a ć. Właśnie dlatego tak bardzo zależało jej na tym, aby jedzenie okazało się i d e a l n e.
Problem polegał jednak na tym, że nigdy nie była wzorową kucharką. Radziła sobie, ale to najwyraźniej nie miało wystarczyć.
Jęknęła z rezygnacją, kiedy Mangione przyłapał ją na gorącym uczynku. Obróciła się przez ramię i wydęła wargi w grymasie niezadowolenia. — Jest do kitu — stwierdziła, posyłając mu wymowne spojrzenie. Była sobą szczerze rozczarowana, no bo jak mogła tego nie dopilnować? — Cholera — zaklęła raz jeszcze, ewidentnie sfrustrowana. Wyolbrzymiała nieco, a jednak przez to, jak przez długi czas czuła się przy nim niepewnie, teraz naprawdę chciała wypaść perfekcyjnie. Kiedy to się nie udało, mimowolnie zaczęła się złościć. — Nie nakarmię cię węglem… Możemy coś zamówić — zasugerowała, niepewnie omiatając go spojrzeniem. Może to miało okazać się najlepszym rozwiązaniem?
Lando Mangione
-
aktor, którego gwiazda świeciła bardzo krótko, gdyż sam doprowadził do swojego szybkiego upadku i trafił na czarne listy, przez co teraz musi jeździć taksówką, a w wolnym czasie całuje Carrie, która go wkurza
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkiżeńskietyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Teraz przynajmniej nieźle musiało mu wyjść pokazanie się Carrie z jak najlepszej strony.
Jeśli chodzi o nią, to powiedziałby jej, że robiła dobrą robotę. I nie, Mangione nie obchodziły wielkie gesty czy to, jak gotowała… Jasne, wszystko to mogło być miłym dodatkiem, który doceniał, ale przede wszystkim patrzył na nią przez pryzmat tego, jaka była wobec niego teraz. A także to, jak się z nią bawił. I ani tu, ani tu niczego nie mógł jej zarzucić. Odkąd zmienili podejście do siebie, była jedyną osobą, która z taką łatwością wywoływała na jego twarzy uśmiech, a także z którą mógł rozmawiać czy pisać non stop, a tematy się nie kończyły. I to było tu kluczem do sukcesu.
Dlatego jej dzisiejsza mała wpadka o niczym nie miała zaważyć. Nie miała też popsuć im wspólnego wieczoru, dlatego Lando nie chciał, żeby to im podkopało nastroje. Postanowił ocalić sytuację. – Oho, ktoś tu się zrobił marudny – rzucił żartobliwie ja do dziecka, przy czym uśmiechnął się zadziornie. – Daj spokój. Nie będziemy marnować idealnego jedzenia. Podgotujemy to, co się nie spaliło ze skórką chleba, doprawimy i będzie w porządku. Niczego nie trzeba zamawiać – zapewnił Carrie, podchodząc bliżej, aby przyjrzeć się lepiej przygotowanemu przez nią daniu. – Daj mi garnek… i coś do przerzucenia jedzenia – zaczął się rządzić, przy czym jednak i tak potrzebował jej pomocy, ponieważ zupełnie nie znał rozkładu jej kuchni i nie miał pojęcia, gdzie miał szukać potrzebnych rzeczy. Dlatego Pillbury musiała mu wszystko pokazać lub podać, aby Lando mógł przystąpić do ratowania dania, które jego zdaniem jeszcze nie nadawało się do śmieci.
A marnowanie czegoś, co Pillbury przygotowała z myślą o nim, tym bardziej mu się nie podobało. Chciał sprawdzić, co udało jej się zmajstrować, dlatego nie zamierzał tu odpuścić.
Carrie Pillbury