-
i can get real cold when I need you and you don't show up
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Rosenhall wzięła długi łyk alkoholu, żeby przygotować się psychicznie do zadania, które wyznaczył jej przyjaciel. Cholera, dobrze wiedział, jak rozłożyć karty, bo ona zawsze zajebiście lubiła grać swoją fizycznością, a nie słowami, więc to było całkiem ciekawe wyzwanie. Wsunęła butelkę w ręce Vanberga i spojrzała na niego z powaga - Napij się na zdrówko i wykonanie zadania, a ja śmigam działać - Podeszła do kowboja, uśmiechając się uroczo. - Cześć, mam na imię Thalia. Dobrze się bawisz? - zapytała, wysuwając dłoń i powoli przejeżdżając palcami po jego ramieniu. - Mhm, czekam na kumpli - odparł typek. Thalia tylko uśmiechnęła się szerzej, bo to znaczyło, że był otwarty na pogadankę. Dobra, był progres - Chciałbyś posłuchać o tym, czym się zajmuję? - spojrzała na niego bardzo intensywnie, zbliżając się niebezpiecznie blisko - Um, sure - dodał niepewnie. - Wiesz, nie wiem, czy słyszałeś o tej innowacyjnej metodzie hodowania zwierząt, ale ja robię to od kilku lat. A prawdziwy szkopuł tkwi w tym, że to jest w chuj niskobudżetowe, tylko nikt nie chce się za to brać. A wiesz czemu? - Stanęła na palcach, kładąc dłonie na jego ramionach, po czym zadarła głowę, żeby wyszeptać mu do ucha, - Bo te zwierzęta są niewidzialne. - Parsknęła śmiechem, a koleś aż się wzdrygnął, patrząc na nią niemalże z obrzydzeniem. Wziął długi łyk alkoholu, jakby musiał przetrawić to, co właśnie usłyszał, po czym rzucił niskim głosem, - Wariatka. - Odwrócił się i odszedł.
Rosenhall tylko wzruszyła ramionami, odwracając się do Vanberga, po czym wybuchnęła śmiechem i podbiegła do niego. - Dobra, pijemy! - zawołała rozbawiona. - Kolejne zadanie dla nas! Chodźmy do łazienki udawać, że uprawiamy seks, a przy okazji spalimy tam blancika, dobra?! - Dodała to podekscytowana, chwytając go za dłoń i ciągnąc w kierunku łazienek. Drugą ręką wyrwała mu z reki butelkę i upiła trochę po drodze. Alkohol spłynął jej po brodzie, ale cholera, bawiła się tak dobrze, że kompletnie jej to nie obchodziło.
podobno koleś z pytonem