Na wieczorek SPA u Audrey nie musiałam długo czekać, bo wystarczyło kilka smsków i zaraz plany były gotowe do realizacji. Specjalnie na ten wieczór zabrałam z domu całe wielkie pudełko tacosów, prosecco i kilka maseczek, które według wszystkich polecanek na Tiktoku były najlepsze. Szykowała nam się długa nocka, bo musiałyśmy nadrobić dwa ostatnie tygodnie. Ja oczywiście byłam gotowa na to, żeby dziewczynom ze szczegółami streścić cały mój dotychczasowy związek z hot fotografem Donnim, który zaczął się od tego, że potrzebowałam sesji do portfolio aktorskiego i o którym piałam ostatnio zachwycając się jakie Donnie ma ciałko. Teraz po dwóch tygodniach wciąż jeszcze miał super ciałko, ale były też zupełnie nowe aspekty, już nie wspominając o tym, że miałam wrażenie, że nasze kalendarze trochę się rozmijają. Zawsze, kiedy miałam ochotę się z nim spotkać, mówił, że ma akurat sesyjkę i proponował termin nie za pięć godzin jak skończy sesje, tylko na przykład kolejnego dnia. Nie wiedziałam co o tym myśleć, bo moim zdaniem chłopaki były od tego, żeby spełniać nasze zachcianki, a moją było to, żebyśmy częściej się spotykali. Ale z drugiej strony, to był bardzo świeży związek, który trwał może z dwa miesiące, więc oczywiście w skali związków dziewczyn brzmiał to bardziej jak situationship. Już nie wspominając o tym, że ostatnio taka byłam znudzona, że nawet zaczęłam pisać do strażaka, który odwiedza moją sąsiadkę, żeby chociaż trochę nie czuć się samotna.
Do domu Audrey wbijam jako trzecia, bo dziewczyny już są, witamy się, gadamy o jakiś pierdołkach i szykujemy sobie pielęgnacje i dopiero, kiedy po godzince wylądowałyśmy na gignatycznej kanapie u Audrey, w maseczkach na twarzach i z wodą pitą przez słomki, mogą wjechać poważne tematy.
- Ostatnio zaprosiłam Donniego do domu, żeby poznał moich rodziców - rzucam z grubej rury - Niby to szybko, bo chodzimy ze sobą dopiero dwa miesiące, ale no nie wiem, co Wy o tym myślicie? - zastanawiam się i popijam wodę z cytrynką. Póki co prosecco się jeszcze chłodzi, a tacosy czekają na koniec pielęgnacji, ale jakieś owocki, które sobie pokroiłyśmy, leżą na stoliku obok i sięgam po kawałek arbuza. - Po prostu ja już nie wiedziałam, czy mam go traktować jak chłopaka czy to jest situatuonship. No i przyszedł, było całkiem miło, więc chyba jesteśmy official parą - tak zauważylam i zerkam na obie dziewczyny z ciekawością. Elsa ostatnio ma jednego chłopaka, więc pewnie powie coś co powiedziałaby doświadczona związkowczyni, ale Audrey jest singielką, więc liczyłam na rady z obu stron barykady.
- A jak ostatnio wasz love life?