-
I am my own sanctuary and I can be reborn as many times as I choose throughout my life
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Nie miała oporów przed tym, aby z baru zabrać go do siebie. Mężczyzna zareagował na propozycję zmiany miejsca nadzwyczaj chętnie i już chwilę później znajdowali się przed lokalem, czekając na ubera i całując się jak zakochani nastolatkowie.
Uwielbiała to jak uważny był Stifler. Z jednej strony niemal władczo przycisnął ją do ściany baru, ale jednocześnie dbał o to, aby się o nią nie poobijała. Nie mogła zareagować inaczej niż tylko zadowolonym pomrukiem wprost w jego usta.
Jazda taksówką do jej mieszkania była prawdziwą męczarnią, ale pomogła jej nieco ochłonąć po tych gorących pocałunkach. Nie była niewyżytą małolatą, aby dobierać się do niego w aucie. Co prawda jej dłoń spoczywała na udzie pięściarza, ale powstrzymywała się od robienia czegokolwiek więcej.
W końcu jednak dotarli pod odpowiedni adres, gdzie musieli jedynie wsiąść do windy, w której udało im się skraść jeszcze kilka pocałunków zanim znaleźli się pod drzwiami mieszkania Attwood, które musiała jeszcze otworzyć zanim weszli do środka.
- Czuj się jak u siebie - mruknęła z zadowoleniem, zadzierając nieco głowę, aby móc u spojrzeć w oczy z tak niewielkiej odległości jaka ich dzieliła. - Byłabym kiepską gospodynią, gdybym nie zaproponowała ci najpierw drinka.
Nie musieli nigdzie się spieszyć. Mieli całą przestrzeń tylko dla siebie także mogli oddać się wszelkim możliwym przyjemnością. Nic nie stało na przeszkodzie, aby przyrządziła im jeszcze po drinku i puściła jakąś przyjemną melodię w tle, aby stworzyć przyjemną atmosferę. Mogli też od razu przejść do rzeczy. Wszystko zależało głównie od tego na co Karrion miał ochotę.
Karrion Stifler
-
Nic tak nie rozwiązuje problemu jak prawy na wątrobę
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiSierra/Leonetyp narracjiDemokracja bezpośredniaczas narracjiWłaściwypostaćautor
Na jej propozycję drinka uśmiechnął się pod nosem.
- Jeszcze godzinę temu odpowiedziałbym bez zastanowienia "jasne" - mruknął, nie odrywając od niej wzroku.
Powoli zdjął kurtkę i odłożył ją gdzieś obok, po czym ponownie spojrzał na Attwood. Teraz, gdy znaleźli się sami, bez baru, przypadkowych ludzi i głośnych rozmów w tle, napięcie wzmogło się jeszcze bardziej.
- Ale od momentu wyjścia z tego baru myślę głównie o tym, żeby znowu cię pocałować - kącik jego ust drgnął lekko. - Więc drink później - zatrzymał się tuż przed nią i delikatnie odgarnął kosmyk włosów z jej twarzy, po czym przez chwilę patrzył jej po prostu w oczy. Im dłużej to trwało, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że podjął dobrą decyzję, nie próbując hamować tego wszystkiego na siłę.
Przesunął kciukiem po jej policzku i zaraz musnął jej wargi swoimi, przeciągając pocałunek tyle, ile się dało. Dopiero po dłuższej chwili odsunął się i zerknął w kierunku barku z alkoholem.
- Zdam się na ciebie - powiedział i usiadł na kanapie, mogąc w końcu nieco rozprostować swoje kości. Była ona bowiem na tyle duża, że bez problemu się na niej zmieścił i miał o co się oprzeć.
Uśmiechnął się lekko w kierunku Ophelii, zerkając na nią, gdy krzątała się po mieszkaniu i wyciągała to butelki z alkoholem, to lód z lodówki, to jakieś szklanki, do których wypadałoby rozlać napoje.
- Niezależnie od tego, jak skończy się ta noc, mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy - rzucił, nie posądzając jej o chęć wykorzystania go tylko na jedną noc, jednak nigdy nie mógł być do końca pewien tego, czy aby właśnie takiego rozwoju relacji Attwood nie oczekuje.
Nie mogąc doczekać się blondynki, podniósł się z kanapy i powędrował w jej kierunku z zamiarem przeszkodzenia jej w dokończeniu drinków. Stanął tuż za nią, gdy wlewała ciecz do jednej ze szklanek i objął dłońmi, splatając ich palce na jej brzuchu. Musnął ją wargami najpierw po włosach na czubku głowy, a następnie zawędrował niżej, na szyję, która została mu udostępniona niemal od razu, jak tylko poczuła go za sobą. Tym razem się nie spieszył, jednak chęć włożenia rąk pod jej ubranie z każdą chwilą narastała. Póki co jednak udawało mu się zwalczyć pragnienie.
Gdy obróciła się z zamiarem przeniesienia do salonu, Stifler naparł na nią i tym samym wymusił położenie obu szklanek na blacie. Nachylił się i znów pocałował ją, tym razem znacznie intensywniej i namiętniej, niż miało to miejsce chwilę po wejściu do mieszkania. Przerwał dopiero po kilkunastu sekundach i spojrzał na nią, uśmiechając się trochę bezczelnie.
- Niby miałem zdać się na ciebie, ale... - krótka pauza. - Jedynym drinkiem, na który mam ochotę w tym momencie, jesteś ty - przyznał i przygryzł delikatnie dolną wargę, po czym trącił delikatnie swoim nosem ten jej. - Więc jeśli ty też jesteś niecierpliwa, to możemy przenieść się do twojej sypialni - zaproponował. - Albo na kanapę - dodał. - Lub blat za tobą - brew lekko drgnęła mu ku górze, a sam Stifler spojrzał na nią trochę z rozbawieniem, które jednak zdradzało, że poza warstwą humorystyczną, miało to też pewne seksualne napięcie w sobie.
Ophelia Attwood