ODPOWIEDZ
40 y/o
TORONTO RANGER
189 cm
Inspektor gadżet Toronto Police Service (TPS)
Awatar użytkownika
inspektor policji i drań w jednej postaci, rzuciła go narzeczona bo oglądał się za innymi i zbyt mocno skupił na robocie.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji3os.
postać
autor

Oddech i uspokojenie nerwów na komendzie dało się się znaleźć tylko w jednym miejscu. Dawniej mało kto tu zaglądał ale z czasem Nate miał wrażenie, że przestrzeń stała się jak kalawerka w centrum - na wynajem. Miejsce, które wydawało się być dostępne głównie dla elity komisariatu, nagle było miejscem dla każdego. Plastik chamsko wepchnięty w spodniach drzwi, tak aby zatrzymać je przed zatrzaśnięciem i już można było stwierdzić, że na dachu nie będzie się samemu. On potrzebował chwili gdy znów w sprawie wyszły kwasy, ktoś nie zabezpieczył dowodu albo go zgubił, przez co on sam miał dość. Nie lubił takiej papraniny, ale nie był też od wszystkiego. Młodzi policjanci lub Ci i bardziej doświadczeni mieli przecież pole do błędu, tak samo jak i nawet on. Cholera go jednak brała co raz mocniej gdy życie,.które myślał że ma w rękach, zaczynało mu się sypać. Za dużo fajek i alkoholu, za dużo odrzucenia osób, które w ogóle się nim przejmowały i interesowały. A tak? Został sam jak palec, w pustym mieszkaniu z jedyną kumpelą jaką znał, a więc ulubioną butelką whisky.
Czy trudno się więc dziwić, że to wszystko miało wpływ na jego nerwy oraz odczucia w pracy? Na tę chwilę gdy wydarł się z byle powodu a potem znów rzucił wiązanką przekleństw w stronę innych, na prawdę potrzebował kontaktu ze świeżym powietrzem a może i z fajką w końcu. To zaczynało go wszystko atakować, bodźcować w nie tą stronę, w którą powinno.
Tak czy inaczej dał sobie ten moment spokoju, wsiadając do windy wcisnął przycisk na samą górę, a potem przeszedł się schodkami aż do drzwi prowadzących na wyjście na dach. Tak jak się spodziewał, znalazł gumowy kawałek czegoś, który podtrzymywał drzwi, a więc nawet na jebanym dachu miał mieć towarzystwo, a przecież to od niego uciekał. Klucz był więc niepotrzebny, ten który kiedyś podrzucił mu komendant po kilku głębszych na jakiejś imprezie policyjnej. Ten sam mówiący o miejscu na szczycie dla Mayfielda za kilka lat, ten klepiacy go po plecach, że kiedyś zajmie jego miejsce. I co? Gówno.
Wyszedł finalnie i od razu zebrał w płuca solidny haust powietrza, rozglądając się po mieście, które tętniło życie. Z początku nie skumał czemu drzwi są otwarte ale w końcu za miejscem gdzie odprowadzało się powietrze z klimatyzacji, znalazł Evine. Babeczkę twardą jak kamień i ciętą jak maczeta, kogoś kto zjadł na tej robocie zęby, zdarł pazury i Bóg wie co jeszcze. Akurat z tych wszystkich ze starszej gwardii to ją szanował i poważał, czerpiąc jej umiejętności, wiedzy czy doświadczenia.
- To miejsce kiedyś było puste, a teraz? Chyba trzeba spisać grafik albo ustalić godziny i dni na to kiedy kto może siedzieć tu...- rzucił do niej, dosyć głośno bo jednak gdzieś na dole na ulicy, jakiś baran trąbił jak oparzony na innego debila. Takie uroki godziny szczytu w tym mieście. Wracając jednak do nich to on sam sobie żartował i nic nie sugerował, po prostu zazwyczaj miał szczęście do spokoju i bycia samego ze sobą w tej samotni. Nie żeby jednak miał komuś czegoś zakazywać, wręcz przeciwnie - dobre towarzystwo był w stanie zaakceptować.

Evina J. Swanson
Marlen.
zagram wszystko w granicach przyzwoitości.
49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Dream, if you can, a courtyard
An ocean of violets in bloom
Animals strike curious poses
They feel the heat
The heat between me and you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dzięki długiemu stażowi na komendzie, Evina mogła zaliczać się do tych szczęśliwców, którzy posiadali własny gabinet. To on zapewniał jej o wiele większy komfort pracy, prywatność oraz wygody, na które nie mogli liczyć funkcjonariusze działający na open space. Tylko, że właśnie tam każdy jej szukał, gdy tylko była do czegoś potrzebna. Miało to swoje zalety, ale były momenty, gdy nie chciała, aby ktokolwiek ją nachodził. Potrzebowała też pewnej chwili oddechu oraz czasu na to, aby pozbierać myśli.
Właśnie w takich momentach przychodziła z pomocą znajomość terenu siedziby policji. Zdążyła poznać już wiele różnych zakamarków, a wśród nich jednym z najlepszych, aby odetchnąć świeżym powietrzem i spróbować się zrelaksować był bez wątpienia dach.
Mało kto zapuszczał się tak wysoko. Głównie dlatego, że trzeba było pokonać dodatkową kondygnację schodów, żeby znaleźć się na miejscu. Przynajmniej Swanson żyła w przekonaniu, że niewiele osób decydowało się na odpoczynek w tym miejscu. Być może dlatego, że od dawna sama nie zachodziła na najwyższy punkt komendy. Nie miała na to zwyczajnie czasu, a jeśli już szukała wytchnienia to najczęściej decydowała się na to, aby zjechać na sam dół, aż do prosektoriów. Tam zawsze mogła liczyć na odrobinę spokoju oraz towarzystwo żony, która zawsze wiedziała, co zrobić, aby poczuła się nieco lepiej.
Teraz jednak Zaylee była na jakiejś cholernej konsultacji, a Evina w poszukiwaniu wyciszenia po raz pierwszy od dawna zawędrowała na dach, aby wypalić papierosa lub dwa i rozgrzać się termosem herbaty z dodatkiem ulubionej nalewki autorstwa wuja Randy'ego, która otrzymała w prezencie ślubnym.
Liczyła na to, że nikt nie będzie jej nachodził, a jednak gdzieś przez dźwięki tętniącego niżej miasta, dobiegło ją skrzypienie słabo naoliwionych zawiasów drzwi, którymi sama przyszła tu przed jakimiś dziesięcioma minutami. Strzepała jakby od niechcenia nagromadzony na wypalanym papierosie popiół i wbiła spojrzenie w inspektora Mayfielda, który najwyraźniej wpadł na dokładnie taki sam pomysł jak ona.
- Nie miałam pojęcia, że to miejsce zrobiło się tak popularne. Oda dawna tu nie zachodziłam - odpowiedziała po czym w geście sympatii wyciągnęła do niego na wpół pełną paczkę fajek. - Ciebie też ktoś wkurza?
Bo z jakiego innego powodu ktoś miałby się tutaj zapuszczać? Każdy kto tutaj zaglądał musiał to robić dlatego, że podyktowała mu to jakaś siła wyższa. Innej opcji nie widziała.

Nathaniel Mayfield
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Toronto Police Service Headquarters”