30 y/o
For good luck!
168 cm
zabijam na zlecenie i znam się na cybersecurity
Awatar użytkownika
In the mirror I see my biggest fear but silence is almost here. So I'll tell him how I feel. What am I fighting for? Never understood this world. Oh, Lord! Can you save my soul?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Beretta wylądowała w jej dłoni zanim zdążyła o tym pomyśleć.
Magnus podał jej broń jednym płynnym ruchem, a Sierra przyjęła ją naturalnie, sprawdziła magazynek odruchowo, a jej nóż powędrował w drugą stronę, w jego dłoń. Żadnego tłumaczenia, a wymiana trwała może dwie sekundy i mówiła więcej niż jakakolwiek rozmowa, którą do tej pory odbyli.
Wiedziała, że on ją teraz widzi.
Nie tę Sierrę ze wspólnych nocy, z zamkniętymi oczami i błogim spokojem na twarzy. Tę drugą. Tę, którą przez większość życia była. I gdzieś z tyłu głowy, za całą tą precyzją i skupieniem, przemknęła jej myśl, że nie boi się tego, co zobaczy w jego oczach.
Magnus otworzył drzwi.
Sierra obserwowała z boku jak wciągnął mężczyznę do środka z techniką kogoś, kto robił to setki razy - kolano, dźwignia, upadek. Mężczyzna wylądował na kolanach z nożem przy mostku i jedną ręką wykręconą za plecami.
Kobieta podeszła powoli i stanęła przed nim. Beretta opuszczona wzdłuż uda, palec przy spuście, wzrok spokojny. Przyjrzała mu się uważnie i szukała czegoś znajomego. Munduru, tatuażu, blizny, gestu, jakiegokolwiek śladu.
Nic.
Obcy. Jednak wystarczająco pewny siebie, żeby zapukać w środku dnia i wystarczająco nie wytrenowany, żeby dać się zaskoczyć Magnusowi zamiast uciec. To nie był przypadkowy człowiek.
- Zaczniemy od czegoś prostego - powiedziała spokojnie. Głos miała niski i równy, zupełnie pozbawiony emocji, jakby rozmawiała o czymś nudnym. - Kto cię wysłał?
Mężczyzna uniósł głowę. Spojrzał na nią z pogardą, którą widywała już wcześniej u ludzi przekonanych, że strach po ich stronie byłby poniżeniem.
- Puta colombiana — warknął przez zęby. - No te voy a decir nada.
Sierra nie mrugnęła.
Przykucnęła przed nim powoli, tak żeby byli na tym samym poziomie. Beretta spoczęła na jej kolanie lufą skierowaną lekko w bok. Jeszcze nie w niego, ale wystarczająco blisko, żeby była obecna w polu widzenia.
- Está bien - odpowiedziała po hiszpańsku, miękko, niemal uprzejmie. - Tenemos tiempo.
Zrobiła krótką pauzę.
- Tylko ty nie masz go tyle co ja.
Mężczyzna milczał. Szczęka napięta, oczy twarde. Trenowany. Ktoś mu powiedział, żeby się nie odzywał albo sam to sobie powiedział wystarczająco wiele razy, żeby uwierzyć, że potrafi.
Sierra wpatrywała się w niego przez chwilę bez słowa, tak jak patrzy się na coś, co się dokładnie ogląda przed podjęciem decyzji.
Coś przeszło przez twarz mężczyzny. Ledwo zauważalne, napięcie wokół oczu, krótki zacisk żuchwy.
- Veronica está muerta - powiedział cicho, z naciskiem, jakby to miało być czymś więcej niż faktem. - Deberías haberte quedado muerta.
Sierra nie ruszyła się z miejsca.
Przez sekundę w pokoju panowała absolutna cisza.
Potem uniosła powoli wzrok na Magnusa - tylko na chwilę i delikatnie skinęła głową, jakby wyrażała zgodę na to o czym oboje w tej chwili myśleli.
Wróciła spojrzeniem do mężczyzny.
- - powiedziała cicho. - Y aún así aquí estoy.
Wstała.
- Kto wie, że żyję?

Magnus Grimstad
gall anonim
Mało co mnie rusza.
47 y/o
For good luck!
190 cm
Biznesmen Northern Buck Investments
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Minęło już wiele lat odkąd musiał uciec się do dawnych nawyków, jednak pewnych rzeczy się nie zapominało. W czasach swojej świetności swojej kariery był samotnikiem. Rzadko pracował z kimkolwiek przy swoich zleceniach. Sierra była wyjątkiem. Nie musieli formułować żadnego planu. Oboje doskonale wiedzieli, co mieli zrobić. Taka wiedza przychodziła z doświadczeniem. Doświadczeniem, które oboje musieli nabyć osobno. Jedno spojrzenie. Tylko tyle potrzebowali. Nie było w nim żadnego oceniania. Oboje wiedzieli kim byli, bądź w jej przypadku są. Nie traciła nic w jego oczach. Nawet jeśli Sierrę zabójczynię widział po raz pierwszy, nie wpływało to na to jak ją traktował. Potrafił oddzielić tę kobietę od tej dziewczyny, która zasypiała w jego ramionach. To dwie strony tej samej monety. Monety, w którą był już zainwestowany. Uczuciowo. Chciał ją obronić i doskonale wiedział, jak to zrobić.
Nawet jeśli był już trochę zardzewiały jeśli chodziło o walkę w zwarciu, obalenie intruza przyszło mu cholernie łatwo. To świadczyło o tym, że nie jest doświadczony. W końcu coś, co przychodziło bez większych komplikacji.
Oddał jej pełną inicjatywę. Odpowiadał jedynie za to by przesłuchiwany im się nie wymsknął. Zanotował sobie by dać Sierrze jeszcze jedną lekcję o przebywaniu w pobliżu wroga. Wiedział, że ufała w to, że będzie potrafił obezwładnić mężczyznę, aczkolwiek nie powinna spuszczać go z celownika. Na wszelki wypadek gdyby stało się coś zupełnie niespodziewanego. Zbyt wiele razy widział jak fałszywe poczucie bezpieczeństwa kosztowało kogoś życie. Na razie jednak nic nie mówił. Nie był w stanie zrozumieć o czym dokładnie rozmawiali. Znał pojedyncze słowa, wyczytywał wiele z mowy ciała, lecz nie znał języka. Zrozumiał natomiast kiedy potrzebne było nieco przekonywania również z jego strony.
- Radzę odpowiadać na jej pytania. - mruknął cicho za plecami mężczyzny - Znam większość nerwów w ludzkim ciele, ból neuropatyczny jest tym najgorszym. - wyjaśnił chłodno przesuwając dłoń na jego łokieć uciskając w odpowiednim miejscu by wywołać promieniujący ból aż do podstawy czaszki.
- Możemy to zrobić stosunkowo bezboleśnie, nawet szybko. Albo możemy przeciągać to przez najbliższe kilkanaście godzin. Twój wybór. - puścił łokieć rozcinając przy okazji jego koszulę tuż nad splotem słonecznym - Tortury to ostatnie, do czego się uciekam. Nudzi mnie to. Jednak dla niej zrobię wyjątek. - podniósł wzrok na Sierrę ponownie przekazując to, że nie jest mu obojętna.
Pokazał jej już, że mu na niej zależy. Zabił by ją ochronić, teraz torturowałby by dostała informacje, których potrzebowała. Doskonale wiedział, w co się pakował. Był w tej branży o wiele dłużej niż ona. W momencie, gdy zabił tego pierwszego intruza dotknął palcem powierzchni tego świata, a ten miał to do siebie, że sięgał po niego od razu całą dłonią. Był świadom tego, jakie będą konsekwencje. Pomimo to nie przestawał. Zamierzał doprowadzić tę sprawę do końca. To właśnie mogła zobaczyć teraz w jego spojrzeniu. Spokój, przekonanie, doświadczenie. Wszystko, czego mogła w tej sytuacji potrzebować. Choć klęczał w tym momencie fizycznie przed nią, tak w ich świecie stała za nią właśnie jego sylwetka. Cała przeszłość, reputacja. Wszystko, czego młoda zabójczyni mogłaby chcieć w tym świecie.

Sierra Valencia
30 y/o
For good luck!
168 cm
zabijam na zlecenie i znam się na cybersecurity
Awatar użytkownika
In the mirror I see my biggest fear but silence is almost here. So I'll tell him how I feel. What am I fighting for? Never understood this world. Oh, Lord! Can you save my soul?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sierra patrzyła na Magnusa przez sekundę.
Tylko sekundę, ale wystarczającą, żeby coś między nimi przeszło. Nie uśmiech, nie kiwnięcie głową. Tylko spojrzenie, które mówiło: widzę co robisz i wiem dlaczego. Coś ciepłego i twardego jednocześnie.
Wróciła wzrokiem do mężczyzny. Klęczał teraz inaczej niż chwilę temu.
Ból neuropatyczny robił swoje - Sierra widziała to po oddechu, który stał się płytszy, po tym jak bark opadł mu nieznacznie do przodu. Ciało zdradzało. Znała ten moment. Granicę, za którą wytrenowany człowiek zaczyna przeliczać, czy informacja, którą chroni, jest warta tego, co właśnie czuje.
Przykucnęła ponownie. Tym razem bliżej.
- Mira - powiedziała cicho po hiszpańsku, niemal łagodnie. - Él no necesita entenderte. Yo sí.
Pochyliła się odrobinę, żeby mężczyzna nie mógł uciec jej wzrokiem.
- Jesteś posłańcem - stwierdziła po angielsku, jakby myślała na głos. - Zbyt słabo wytrenowanym na egzekutora, zbyt pewnym siebie na przypadkowego człowieka. Ktoś cię tu przysłał z konkretną wiadomością i konkretnym zadaniem. I ta osoba - urwała na ułamek sekundy - doskonale wie, że jeśli nie wrócisz, to nic nie straci.
Mężczyzna milczał, ale oddech miał teraz urwany, nierówny.
- Więc pytam ostatni raz. - Sierra wyprostowała się powoli, Beretta uniosła się naturalnie, lufa wycelowana precyzyjnie między jego oczy. - Kto wie, że żyję?
Cisza.
Potem Magnus przesunął dłoń.
I mężczyzna pękł.
Nie od razu, nie spektakularnie, po prostu nagle skończyło się w nim coś, co trzymało go w pionie. Ramiona opadły o milimetr. Szczęka rozluźniła się wbrew woli.
- Grupo Operación Ceniza - wydusił przez zęby, gardłowo, jakby samo wypowiedzenie tego kosztowało go fizycznie. - Saben que Veronica vive. Siempre lo supieron.
Sierra nie poruszyła się.
Beretta nie drgnęła.
Ale gdzieś w okolicy szczęki, tuż przy kąciku ust, coś się zacięło na ułamek sekundy, napięcie mięśnia, które przyszło i odeszło zanim stało się czymkolwiek widocznym. Rysa, która natychmiast zasklepiła się z powrotem.
Ceniza
Znała to słowo. Znała je z miejsca, które zakopała tak głęboko, że przestała sprawdzać czy jeszcze tam jest. Kolumbia. Jednostka. Ludzie, którzy zlecili wysadzenie jej oddziału i którzy najwyraźniej nigdy nie uwierzyli w oficjalny komunikat o jej śmierci.
Albo wiedzieli od początku, że przeżyła.
To drugie było gorsze.
Wyprostowała się w pełni. Twarz miała zamkniętą i spokojną. Maska wróciła szybko, bezbłędnie, tak jak zawsze. Spojrzała na Magnusa ponad głową klęczącego mężczyzny. Wiedziała, że mógł zauważyć. Była dla niego jak otwarta księga.
Nic nie powiedziała. W jej oczach było wszystko, czego potrzebował: powaga sytuacji, jej głębokość i jedno niewyraźne, ale wyraźne pytanie - co dalej z nim robimy.

Magnus Grimstad
gall anonim
Mało co mnie rusza.
47 y/o
For good luck!
190 cm
Biznesmen Northern Buck Investments
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Prawdą było, że nie przepadał za torturowaniem swoich ofiar. Nigdy nie sprawiało mu to najmniejszej przyjemności, a w dodatku był świadom tego, że człowiek podczas tortur w końcu powie wszystko tylko po to by ból ustał. Niezależnie od tego czy będzie to prawda, czy nie. Niemniej dla Sierry był w stanie nagiąć niektóre ze swoich zasad. Robił to właściwie od samego początku. Do tej pory po prostu nie sięgali do swoich życiorysów w taki sposób.
Oddał jej kontrolę nad przesłuchaniem. Do czego też nie był przyzwyczajony. Całą swoją karierę pracował sam. Tak było dla niego prościej. Logiczniej. Nie miał wtedy problemów związanych ze swoim partnerem bądź partnerką. Wszystko, czego starał się w swoim życiu unikać właśnie go dogoniło za sprawą Sierry.
W tym jednak momencie nie zamierzał się nad tym pochylać. Potrafił świetnie odciąć swoje emocje, których już naturalnie nie miał za dużo, w czasie, gdy był na jakiejś akcji. A tak to właśnie traktował. Jako kolejne zlecenie, nawet jeśli był już na zasłużonej emeryturze.
Języki latynoskie zdecydowanie nie były jego mocną stroną. Kojarzył pojedyncze słowa czy wyrażenia. Głównie dlatego, że były podobne do innych języków, które akurat znał. W tym jednak przypadku nie miał pojęcia o czym dokładnie rozmawiają. Z kontekstu rozumiał jedynie, że mężczyzna nadal nie chciał się poddać, więc musiał go do tego trochę mocniej zachęcić.
Patrząc na reakcję dziewczyny na następne słowa ich intruza, nie było to coś, co chciała usłyszeć. Trwało to zaledwie ułamek sekundy, lecz wychwycił to jak jej mimika się zmieniła. To oznaczało tyle, że ta sprawa jeszcze nie jest zakończona. Pamiętał jej akta, pamiętał jak nazywają się jednostki specjalne w jej języku. Jasnym było, że w końcu ją odnaleźli. To było do przewidzenia, lecz miał nadzieję, że tym razem sprawy w jego życiu będą nieco prostsze. W końcu był na emeryturze, prawda? Przed jej poznaniem nawet dobrze się jej trzymał.
Złapał jej spojrzenie. Nie musiała zadawać tego pytania, chyba doskonale wiedziała, co należało z nim zrobić. Wystarczył jeden pewny ruch by złamać kręgi doprowadzając do całkiem szybkiej, lecz dość bolesnej śmierci. Doskonale wiedział gdzie złapać, jak to zrobić. Jego twarz pozostała niezmienna. Powieka nawet mu nie drgnęła. Ludzkie życie naprawdę nie miało dla niego zbyt dużej wartości. Przekonał się na własnej skórze o tym, że w tej pracy nie ma miejsca na litość. Gdyby zostawili go przy życiu był prawie pewien, że odbiłoby im się to czkawką. Każdy, kto wchodził w ten świat musiał być świadom tego, jak się z niego wychodzi.
- Zrozumiałem, że Cię znaleźli. - przerwał w końcu ciszę wstając z klęczek puszczając wiotkie ciało mężczyzny na podłogę - Będą Cię chcieli zabić czy schwytać? - patrzył na nią dość chłodno, bardzo logicznie - Operowaliście kiedyś jako grupa na terenie obcego państwa? - musiał wiedzieć czy ma spodziewać się całej grupy komandosów którzy napadną ich w tranzycie.
Ponieważ z całą swoją sympatią do niej nie sądził by była dla nich wystarczająco ważna by ryzykowali międzynarodowym incydentem napadając na nich z bronią automatyczną w hotelu. Pewnie dlatego wysłali jego. Młody, głupi pewnie chciał się wykazać. Na razie Magnus nie był pod wrażeniem ich wyszkolenia.

Sierra Valencia
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Ritz-Carlton”