ODPOWIEDZ
36 y/o
Enjoy the simplest things
196 cm
aktor filmowy i telewizyjny w Kanadzie i Turcji
Awatar użytkownika
Cemil (czyt. Dżemil) jest kanadyjsko-tureckim aktorem. Należy do osób ambitnych i lubiących wyzwania. Mieszkał przez 12 lat w Stambule, do którego myśli się przeprowadzić w przyszłości.
Jest empatyczny, (już nie tak bardzo) towarzyski i udziela się charytatywnie. Obecnie ma złamane serce, gdyż jego ukochana po prostu zniknęła i przepadła...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Wczesne lato było piękną porą roku, szczególnie tam, gdzie jest ciepło i barwnie. Cemil Ayers miał to szczęście, że wiele czasu spędzał w ojczyźnie swojej matki – Turcji. Uwielbiał ten kraj, który miał mu wiele do zaoferowania. A jednak podróżował do rodzinnej Kanady, gdzie została nie tylko jego ukochana siostra, ale też wielu przyjaciół. Niektórzy mieli mu za złe, że tak po prostu spakował manatki i zwiał z Toronto, ale on czuł się z tym spokojnie. Przecież nie zaniedbywał kontaktów, a przyjaźnie nadal trwały. No chyba, że tamci tego nie chcieli. Wtedy nie miał sobie niczego do zarzucenia – jeśli oni odchodzili, to ich sprawa i problem.
Tym razem nie zapowiedział swojego powrotu i zrobił innym niespodziankę. Siostra była trochę zła, że trzymał to w sekrecie, ale chciał zobaczyć jej minę. Oj tak, była godna uwiecznienia. Chłopak poinformował ją o tym, że zostanie tylko przez tydzień. Krótko, ale chciał spędzić ten czas z tymi, którzy byli mu bliscy. I z ojcem, bo to była osobna kategoria. Doktor Ayers nie będzie zadowolony z tego, że syn nie chciał nawet się pokazać przed nim i trzymał w tajemnicy swoje odwiedziny. Oficjalnie prawie się do siebie nie odzywali. Nieważne. Żałował, że brat nie był osiągalny, gdyż był w Ottawie na jakimś wydarzeniu kulturalnym. No ale może się jeszcze spotkają bliżej wyjazdu.
Jedną z osób, które chciał zobaczyć, była Jamie. Niepozorna dziewczyna o bardzo dobrym sercu i drobnej posturze. Chociaż musiała mocno zadzierać głowę do góry, by spojrzeć mu w twarz, no i wyglądali zabawnie idąc sobie ulicą, to jednak nie przeszkadzało mu ani trochę. Bardzo ją lubił i musiał przyznać, że była obecnie najbliższą mu dziewczyną, poza siostrą oczywiście.
Postanowił zrobić jej niespodziankę i nie wspomniał nic o krótkim powrocie do ojczyzny. Celował jednak w to, że najprędzej znajdzie ją w rodzinnym lokalu. Lubił tę kawiarenkę i odwiedzał ją często. Jako wiecznie głodny łasuch, który na szczęście wyglądał dobrze, a do tego kawoholik, uznawał to za bardzo dobre i warte odwiedzin miejsce. Poza tym czuł się tam dobrze, bo miła atmosfera sprawiała, że chciał tam wracać. No i Jamie, którą bardzo lubił, miała znaczenie. Była mu bliska, ale traktował ją dość protekcjonalnie i może zbyt bratersko. Emir mówił mu, że powinien sobie znaleźć dziewczynę. Cem nie narzekał na brak ładnych koleżanek, ale żadna nie stała się mu bliska. To właśnie Jamie była na szczycie listy najbliższych mu panien, ale nigdy nie zastanawiał się, co by było gdyby. Ona też wydawała się być mu po prostu przyjaciółką. I tak było dobrze, chyba.
W każdym razie miał nadzieję, że zrobi jej miłą niespodziankę swoimi odwiedzinami. Gdy wszedł, skrywał się niczym złodziej. Szybko wybrał miejsce i niedostrzeżony z racji dość dużej ilości gości, usiadł przy najdalszym stoliku i to w dodatku tyłem do kontuaru i gablot z wypiekami. Jamie krzątała się tu i tam, najwidoczniej nie zauważając przyjaciela. Wyglądała na zmęczoną, ale też zdeterminowaną. Cem wiedział, że dziewczyna miała pełne ręce roboty. Może powinien pomóc? Tylko czy się na to zgodzi?
Podszedłszy bliżej, oparł się o ścianę i splótł ręce na klatce piersiowej. Dopiero po chwili postanowił się odezwać i zwrócić na siebie uwagę.
- Merhaba, Jamie! – zawołał po turecku, bo zawsze ją tak witał. Coś tam umiała w tym języku, już Cema w tym głowa, by nie zapomniała lekcji, jakie jej dał. – Pomóc, może? – zapytał wprost.
Uśmiechał się, bo była kolejną ofiarą jego kłamstewka, gdy przekonywał, że nie będzie mieć czasu się odzywać w najbliższych dniach, bo zwyczajnie miał pracować poza Stambułem i tak dalej. Nie przyznał się do tego, że wsiądzie w samolot i przyleci do Toronto. Plan zadziałał, nikt się go nie spodziewał. I bardzo dobrze, o to chodziło.

Jamie Park
Kwiatek
wyjdzie po ewentualnych ustaleniach
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Mało ludzi dostrzegało zmęczenie Jamie. Dla przeciętnego gościa albo znajomego wydawała się tryskać energią, rozdając uśmiechy, będąc promyczkiem słońca w tym ciepłym miejscu, jakim było Kitten and the Bear. Od początku wiadomo było, kto jest tutaj Kociakiem z nazwy lokalu, ale Niedźwiedzia brakowało od dawna.
Nie mniej nasza cukierniczka nie była robotem i rzeczywiście kolejne godziny na nogach, obsługi klientów i rozwiązywania typowych dla małego przedsiębiorcy problemów były wykańczające. A w perspektywie były jeszcze godziny spędzone nad zamówieniami i księgowością. Na szczęście nauczyła się, że jak robi ją w miarę regularnie, to przynajmniej na koniec miesiąca nie jest zalana ilością rzeczy, które niby rozumiała, ale wcale nie były dla niej klarowne.
Oto cała Jamie, długowłosa blondynka (o zgrozo, tak, Jamie miała moment, w którym miała blond włosy!), wyglądająca na nastolatkę mimo dwudziestu paru lat. Przedsiębiorczyni pełną gębą, bo przecież nie bizneswoman, ledwie wiążąca koniec z końcem, marząca o tym, by wieczorem znaleźć czas na pomalowanie paznokci u stóp, bo prawie całkowicie zszedł jej już lakier.
Teraz krzątała się płynnymi, metodycznymi ruchami kogoś, kto mimo braku pośpiechu robił wszystko sprawnie i idealnie. Nawet malowany listek pianką mleczną na kawie wydawał się w jej ruchach tak lekki i łatwy, że każdy chciałby się za to teraz wziąć.
Wyglądało na to, że jest dzisiaj sama. Co też nie było przesadną rzadkością, zważywszy na to, że nikt przecież nie zrobi tego tak dobrze jak Jamie! W gablocie starej lodówki, uratowanej z poprzedniej odsłony lokalu i już ledwie zipiącej, były trzy rodzaje ciastek, w tym dwa takie, które można zabrać na wynos. Niby mało, ale i tak ludzie potrafili rankiem ustawić się w kolejce wychodzącej z cukierni, żeby kupić coś, co akurat dzisiaj przygotowała, i napić się tej kawy.
- Proszę! - powiedziała, wręczając kubek klientce i uśmiechem obdarzając kolejnego gościa, który prosił o słodycze.
- Tutaj nie wchodzi... - urwała, bo zdążyła odwrócić się już do Cema i usłyszeć jego przywitanie.
Jej oczy zabłysły, kiedy pisnęła radośnie, rzucając mu się na szyję i dając się podnieść z ziemi. Mimo że drobna, wtedy jeszcze ważyła troszkę więcej. Zabawne, że lata później będzie w swej sylwetce bardziej dziewczęca niż teraz.
- Oj, przepraszam! - zwróciła się do klienta, już odstawiona na ziemię. - Dasz radę zebrać naczynia ze stolików?
Poprosiła Cema i wróciła do obsługiwania swoich gości, bo kolejka już za chwilę się rozładuje.

Cem Ayers
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy, przejmowania kontroli nad postacią.
36 y/o
Enjoy the simplest things
196 cm
aktor filmowy i telewizyjny w Kanadzie i Turcji
Awatar użytkownika
Cemil (czyt. Dżemil) jest kanadyjsko-tureckim aktorem. Należy do osób ambitnych i lubiących wyzwania. Mieszkał przez 12 lat w Stambule, do którego myśli się przeprowadzić w przyszłości.
Jest empatyczny, (już nie tak bardzo) towarzyski i udziela się charytatywnie. Obecnie ma złamane serce, gdyż jego ukochana po prostu zniknęła i przepadła...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona, jej
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Mężczyzna podniósł dziewczynę i wyściskał serdecznie.
- Postanowiłem zrobić Ci niespodziankę - powiedział rozbawiony reakcją Jamie. - A w sumie to wszystkim, bo nikomu nie powiedziałem, że się tu wybieram - przyznał po chwili.
Zapytany o pomoc, którą ochoczo zaoferował, natychmiast rzucił się w wir zajęć. Przecież mógł zrobić coś dobrego dla przyjaciółki. Poza tym nie wypadało tak po prostu stać i się gapić. Poszło mu dość sprawnie, chociaż wydawało się, że zbije mu się jedna filiżanka. Na szczęście zdążył ją złapać, bo refleks miał dobry.
- Wszystko sprzątnięte - powiedział zadowolony z siebie Cem. - Masz tu niezły młyn. Zawsze tak jest, czy masz spokój? Bo podejrzewam, że to zależy od czasu, prawda? Teraz jest więcej gości, bo jednak taka pora do spotkań - zauważył.
- Mavi mnie zabije, że nie uprzedziłem jej o tym spontanicznym wypadzie. To tylko na tydzień, ale ja, ten który nienawidzi latać samolotami, poświęciłem się, by sprawić Wam niespodziankę. Musiałem tu wstąpić i zobaczyć, jak się masz. Wiadomości czasem nie oddają prawdy, a jak człowieka ujrzysz na własne oczy to masz już swoje odpowiedzi. I jeśli chodzi o kawę, nie mogłem nie skorzystać z okazji i nie przyjść tutaj - i tak by się zjawił. Przecież byli przyjaciółmi i bez celu też by zajrzał.
- Jeśli mogę zrobić coś jeszcze, to mów, serio - oby się nie krępowała i naprawdę powiedziała, jak może pomóc.
- Wtedy wcześniej usiądziemy i pogadamy - plan chyba był dość dobry. Teraz tylko wcielić go w życie.
Cem czasami tęsknił za Toronto. Brakowało mu rodziny i przyjaciół, znanych miejsc i życia nocnego. Mimo to musiał przyznać, że jego serce należało do Stambułu, w którym zakochał się po uszy. Przywykł do niego, pokochał i uwielbiał odkrywać nowe miejsca. I poznawać ludzi oczywiście. Tam miał zostać kimś w branży filmowej i serialowej, a w Kanadzie? Może gościnnie wziąłby udział w jakimś filmie czy coś. Miał się dać poznać ludziom w Turcji, by otworzyć sobie możliwości i drzwi do drogi, którą chciał pójść. Była długa, trudna i na pewno pełna poświęceń, ale wiedział, że tego chce. Nie wszyscy to zrozumieją, ale postanowił spełniać marzenia i podążyć drogą matki. Ona była piosenkarką, ale także osobą publiczną.
Ayers fizycznie nieco się zmienił przez ostatnie lata. Miał swoje uzależnienia i pomysły na swój wizerunek. Przekuł ucho, w którym miał niewielki kolczyk, posiadał też jakieś niewielkie tatuaże. Podążał za turecką modą, ale miał swój własny styl i nie potrzebował porad w sprawie ubrań i wizerunku. Był sobą, nawet jeśli coś tam podglądał u innych. Pozostał jednak skromnym, ale zdolnym człowiekiem, który po osiągnięciu pełnoletności opuścił Kanadę. Chciał zrobić jeszcze wiele dobrego dla innych, ale czas pokaże, czy będzie w stanie to zrobić, czy jednak nie.
W tej chwili zamyślił się trochę, bo zastanawiał się, czy gdyby on miał się zająć sam rodzinnym interesem, dałby radę, czy sprzedał wszystko i starał się znaleźć coś dla siebie.

Jamie Park
Kwiatek
wyjdzie po ewentualnych ustaleniach
31 y/o
SPRING TIME
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Zawsze tak było... Jamie jeszcze nie nauczyła się tego, że nie może ogarniać wszystkiego sama. Zresztą lata później dalej miała z tym problem. Teraz wyraźnie wykonywała robotę dwóch albo trzech osób.
- Wspaniała niespodzianka, tylko trafiłeś w słabym momencie... - ruchem głowy wskazała kolejne pięć osób wchodzących do cukierni.
Uśmiechnęła się do niego przepraszająco.
- Weź sobie coś słodkiego i zrób kawę, przyjdę do Ciebie, jak wszystko ogarnę.
Jeszcze tylko tego brakowało, żeby jakiś paparazzo cyknął zdjęcie sławnego aktora, jak ten zmywa naczynia albo przepakowuje przemysłową zmywarkę na zapleczu. To pewnie przyciągnęłoby uwagę większej ilości klientów, ale raczej nie wpłynęłoby pozytywnie na jego wizerunek. Zresztą to nie była jego praca, tylko jej!
Posłała mu jeszcze ciepły uśmiech, kiedy opowiadał o samolotach i o tym, że nie mógł sobie odmówić przyjścia tutaj. To było miłe! Strasznie ją cieszyło, że to miejsce przyciągało ludzi. Bo przecież nie ona...
Pracowała sprawnie, rozdając przyjazne uśmiechy, zamieniając jedno albo dwa słówka z prawie każdym klientem, połowę z nich pamiętając z imienia. Pewnie ta druga połowa była tutaj z przypadku... Wprowadzała w to miejsce bardzo domową atmosferę, do tego stopnia, że nawet goście starali się jej pomóc, chociażby przynosząc brudne naczynia.
Miało być kilkanaście minut, ale wyszła z tego prawie godzina, po której wyszła z zaplecza, znów przywołując na buzię uśmiech. Ale Cem widział zmęczenie w oczach i to, jak przestępowała z nogi na nogę, próbując odciążyć łydki i stopy. Dobrze, że już się nauczyła chodzić w miękkich butach. Wycierała właśnie dłonie i ogarnęła szybko spojrzeniem, czy nie ma jeszcze czegoś do zrobienia, ale uznała, że jest ok.
Podeszła do jego stolika, z zadowoleniem patrząc na to, co wybrał dla siebie.
- Przepraszam Cię... Ostatnio coraz częściej jest taki ruch, powinnam chyba kogoś zatrudnić. - powiedziała, siadając na jednym z krzeseł. - Jeszcze muszę tutaj sprzątnąć i za godzinkę zamykam.
Z całego dnia zrobił się już wieczór, a nogi wołały o to, by wylądować wysoko. Zresztą jej samej marzyła się gorąca kąpiel i sen. Dzisiaj na pewno nie siądzie do księgowości.
Lokal pachniał jeszcze świeżością. Od czasu do czasu dało się złapać zapach świeżej farby, a na ścianie widniał niedokończony jeszcze, ręcznie malowany napis, mówiący o tym, że w podziękowaniu za ich pracę strażacy, policjanci i ratownicy mają tutaj kawę za darmo.
Pomyśleć, że raptem rok wcześniej ta dwudziestoparoletnia dziewczyna musiała zmierzyć się z pożarem odziedziczonej kawiarni, który właściwie wszystko zniszczył i przewrócił jej życie do góry nogami.
- Opowiadaj! Jak tam w Twoim Oriencie? - zapytała ciekawie.
Opowieści o egzotycznych miejscach były w sumie jedyną formą jej poznawania świata. Nie mówiąc o tym, że samolotu to nie widziała na oczy, a co dopiero zastanawiać się, czy lubiłaby latać, czy nie.

Cem Ayers
Żejmi
znęcania się i bezsensownej przemocy, przejmowania kontroli nad postacią.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”