ODPOWIEDZ
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
You can say that we are nothing, but you know the truth
And guess I'm the fool
With her arms out like an angel through the car sunroof
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Faktycznie Kira już kiedyś opowiadała jej o swoich jednorazowych podbojach. O tym, że zdecydowanie wolała szybkie numerki nad zobowiązujące związki. I może Daisy rzeczywiście powinno to wystarczyć. Wziąć to co jej wtedy dała i dać sobie spokój. Tylko Whitmore lubiła drążyć, dowiadywać się więcej, w końcu była dziennikarką, lubiła niewygodne pytania, dlatego też znowu zapytała o to Kirę, tym razem z zupełnie innej perspektywy.
No dobra i co, nie miałaś nigdy takiej, od której faktycznie nie chciałaś iść? — pociągnęła ją za język. — No wiesz, do żadnej się nigdy nie przywiązałaś? Nikt nigdy nie złamał ci serca? — przyjrzała się jej dokładniej. Finch wydawała się tak przyjemną osobą do spędzania czasu, że Daisy aż nie chciała uwierzyć w to, że ludzie tak łatwo ją sobie odpuszczali. Że nikt faktycznie nie był w stanie usidlić ją na dłużej. Zaśmiała się głośno, gdy blondynka stwierdziła, że może to ona była tą świruską z nożem. — W sumie… — Daisy przekręciła głowę i rzuciła jej rozbawione spojrzenie. — Ma to sens. Ociec prawnik, to pewnie nie raz cię wyciągał pewnie z tarapatów, jak jakąś poszatkowałaś — zaśmiała się. Daisy Whitmore! Kto by się spodziewał, że miała w sobie aż tyle sarkazmu i dobrej zabawy? Rowan jakby tu siedział, to chyba złapałby się za głowę i za nic w to nie uwierzył. A może nawet wyczuł ma odległość, że coś było w powietrzu, bo po chwili przesłał jej tego bezczelnego smsa.
Jakkolwiek źle to nie brzmiało, Daisy była to tego przyzwyczajona. Jej mąż bardzo często była zaborczy, ale ona tłumaczyła to sobie tym, że po prostu się martwił, troszczył o nią. Nigdy nawet nie próbowała doszukać się w tym drugiego dna, dlatego gdy Kira skomentowała wiadomość, Whitmore tylko wzruszyła ramionami.
On już tak ma — machnęła ręką, ignorując temat. Finch również go nie ciągnęła, za co Daisy była jej wdzięczna. Chociaż może powinna bardziej podziękować rudej wariatce, która dosiadła się do nich bez jakiekolwiek zapowiedzi, jakby była właśnie ze swoją grupką znajomych. Je długie, jasnoczerwone włosy spływały w dół, związane w niechlujne warkocze, a w oczach miała jakieś dziwne kurwiki. Usta też mówiły całkiem ciekawe rzeczy, chociaż może bardziej odklejone niż ciekawe.
Synchronizacja kosmiczna? — spytała w tym samym czasie co Kira. Zaraz się okazało, że energie miały kompatybilne, a Daisy wciąż nie rozumiała. Chociaż ona akurat nigdy nie czaiła astrologi i zajawek ludzi horoskopami. Jakoś uważała, że każdy odpowiadał za własne życie, a nie że zostało wszystko spisane w gwiazdach już od urodzenia. Ruda miała wręcz przeciwne podejście, bo kompatybilność księżyców już jej nie wystarczyła, teraz chciała znać ich znaki zodiaku.
Ja? Koziorożec — wyznała, unosząc wysoko brwi.
O. MÓJ. BOŻE! — ruda aż się uniosła. — Wiedziałam! — jasne. Skoro wiedziała, to niby po co pytała? Daisy może nawet zadałaby jej to pytanie, ale wlała w sobie zdecydowanie za mało alkoholu, żeby poszczycić się tak zaawansowaną bezczelnością i złośliwością. — No przecież te dwa znaki tworzą jedno z najbardziej harmonijnych i uzupełniających się polaczeń w gwiazdozbiorze!!!
Wiesz co, nie sądzę, żeby… — zaczęła Whitmore, jednak nim zdążyła chociażby dokończyć, na jej dłoni wylądowały blade palce kobiety.
Nie, nie, nie! Cicho — rzuciła, przekrzykując zapowiedz kolejnej osoby na scenie. — Chce to poczuć — dodała, łapiąc większy oddech, a Daisy tylko spojrzała ukradkiem na Kirę. W co one się wpakowały? — Ty jesteś wodą, widzę wodę. Dużo wody — Ruda wbiła spojrzenie w Daisy. — Jesteś jak… ocean. Z pozoru spokojna, ale w środku może szaleć burza. A ty… — tym razem zwróciła się do Kiry. — Ty jesteś ziemią. Ambitną ale samotną… Wasze energie się niesamowicie balansują, normalnie niesamowite. Woda potrzebuje ziemi, żeby nie rozpłynąć się w piasku, a ziemia potrzebuje wody, żeby nie uschnąć. Koziorożec stąpa twardo po ziemi, podczas gdy Ryba poją w obłokach, a to sprawia, że możecie się niesamowicie wiele od siebie nauczyć!! Ah! — znowu się wzdrygnęła. — Jak długo już jesteście razem?! Chce wszystko wiedzieć!!

I remember, I remember when I lost my mind
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pokręciła głową, dając jej do zrozumienia, że nigdy nikt nie złamał jej serca. Od łamania serc, to akurat była ona. To nie tak, że Finch nigdy nie była w żadnym związku. Próbowała się zaangażować, ale jej związki kończyły się zwykle po jakimś miesiącu. Nie zamierzała jednak wspominać Daisy, że miała problem z utrzymywaniem wierności. Nie chciała być spostrzegana przez pryzmat kogoś, kto nie potrafi złączyć nóg, żeby nie puszczać się na lewo i prawo. Jeszcze Whitmore zmieniłaby o niej zdanie i tylko byłoby z ich koleżeńskiej znajomości.
Przykro mi, ale muszę cię rozczarować. Pewnie wolałabyś usłyszeć co innego? Poznać jakąś historię o tym, jak Kira Finch cierpiała, bo ktoś dał jej kosza, a ona przez następne pół roku zalewała się potokiem łez? Twoje niedoczekanie, Whitmore — wymierzyła w nią swoją słomkę, którą zaraz na powrót umieściła s kieliszku i dopiła przez nią resztkę Apperolu. Zaraz będzie kolej na Blue Lagoon, ale najpierw miała dostać się do baru.
Tylko jak to zrobić, skoro Ruda zaczęła im czytać z gwiazd i przepowiadać przyszłość? W dodatku zaangażowała się w to tak bardzo, że chyba nawet nie przyszło jej przez głowę, żeby zostawić je w spokoju i grzecznie wycofać się do swojego stolika. Słuchała tego steku bzdur z wysoko uniesionymi brwiami, będąc święcie przekonana, że babeczka wymyśliła wszystko na poczekaniu.
Ale ja jestem Rakiem — wtrąciła, kiedy najebana Ruda wspomniała o Rybach. Przynajmniej trafiła z żywiołem, bo Rak to też woda. Chociaż tyle jej wyszło z tych farmazonów, bo reszty nie dało się słuchać.
Finch zawsze była sceptyczna wobec astrologii. Nie wierzyła w przeznaczenie, ani w to, że los ludzki był zapisany w gwiazdach. Wszystko, co mówiła nieznajoma brzmiało dla niej jak zlepek niezrozumiałych słów. Zupełnie, jakby Ruda zaczęła nagle pierdolić w obcym języku, którego Kira nigdy nie słyszała. W simlish, na przykład. Ale nie, przecież trochę grała w simsy. Wiedziała, co znaczy sul sul i hooble doobie. No to może high valyrian, którym posługiwali się Targaryenowie? Chociaż i w tym przypadku nie za bardzo, bo naoglądała się Gry o Tron. Valar morghulis, valar dohaeris i te sprawy. Umiałaby nawet okiełznać smoka za pomocą komendy lykiri.
Razem? — powtórzyła po Rudej i już miała sprostować, że tylko razem pracują, ale zamiast tego najpierw posłała Daisy rozbawione spojrzenie, a potem postanowiła iść w to dalej. — W przyszłym miesiącu to już będzie dwa lata — westchnęła udawanym rozmarzeniem. — Ależ to zleciało. Prawda, kochanie? — zwróciła się do Whitmore, licząc na to, że ta również włączy się do zabawy. A może powinna wpierw zapytać o zgodę męża?
Dwa lata, to kawał czasu! — zachwyciła się Ruda. — No dobrze, to jak się poznałyście? Na pewno połączyły was wspólne pasje! — dopowiedziała sobie od razu i Kira nie zamierzała wyporwadzać jej z błędu.
Dokładnie tak. Hobby horsing, cheese rolling i boks szachowy — pokiwała głową, żeby umocnić wypowiedziane słowa. Brzmiała w tym wszystkim tak przekonująco, że zaraz sama zacznie wierzyć w tą alternatywną rzeczywistości.

you are my destiny
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
You can say that we are nothing, but you know the truth
And guess I'm the fool
With her arms out like an angel through the car sunroof
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wcale nie wolałaby usłyszeć coś innego. Nikomu nie życzyła złamanego serca, a już na pewno nie Kirze, którą szczerze lubiła. Skoro jej wcześniejsze relacje były na tyle pokojowe, że potem rozstawała się w zgodzie i nigdy nie miała przez nikogo złamanego serca tym lepiej dla niej. To przecież super! To że ciężko było w to uwierzyć, to już zupełnie inna kwestia, biorąc pod uwagę, jak wiele osób przewinęło się przez życie Kiry, ale skoro tak mówiła, to z pewnością tak właśnie było. Może faktycznie brak przywiązania do osób, z którymi szła do łózka był kluczem do sukcesu? Daisy nie miała pojęcia, a już na pewno nie miała zamiaru tego sprawdzać. Musiała jej wierzyć na słowo.
Nie wierzyła za grosz za to rudej wariatce, która wciąż siedząc przy ich stoliku, nawijała im o horoskopie i połączeniu tych ich w gwiazdach, coś o konstelacjach i jakiejś ziemi, gdzie Whitmore nawet nie lubiła ogrodnictwa. Kiedyś próbowała wychodować na balkonie pomidorki koktailowe i wszystko jej zgniło. Zostawiła to jednak dla siebie, bo akurat Finch poprawiała kobietę pod względem znaku zodiaku, co w sumie na swój sposób był zabawne. Tak wiele czytała z gwiazd i ich oczu, że nawet znaki się jej pojebały (bo z pewnością nie była to wina Kasi, która nie ogarnęła i jebła gafę).
Niestety ich niechciany gość wcale nie zraził się swoją pomyłką i wcale nie speszona dalej nawijała, w dodatku dochodząc do kompletnie odklejonych wniosków, jak to Kira i Daisy były parą. Whitmore spojrzała na nią jak na wariatkę, otworzyła szerzej oczy, a następnie głośno się zaśmiała. Z jej reakcji raczej nie dało się wyczytać odpowiedzi na to stwierdzenie i chociaż w pierwszej chwili otworzyła usta, żeby wyjaśnić sytuację, okazało się, że Kira ją ubiegła.
W przyszłym miesiącu będzie dwa lata.
Whitmore momentalnie spoważniała. Cały śmiech z niej wyparował, a zaskoczone spojrzenie skierowało się w stronę Kiry, wraz z wysoko uniesionymi brwiami. Czy ona naprawdę powiedziała rudej wariatce, że były razem? Aż złapała w płuca więcej powietrza. Powinna to wyjaśnić. Powinna nakreślić jak wyglądała sytuacja, że miała męża… tylko z drugiej strony to przecież była jakaś randomowa kobieta, która nie znała jej ani Romana. Która bezczelnie dosiadła się do ich stolika i zaczęła prawić morały prosto z gwiazd. Jaką szkodę mogło wywołać małe udawanie? Odpowiedź była prosta: żadne. A więc Whitmore niewiele już myśląc, wymalowała na usta uśmiech i jednym, zwinnym ruchem objęła Kirę, przyciągając ją do siebie za ramię.
Niesamowicie zleciało — zacmokała, wchodząc w tą chorą ekscytującą na swój sposób grę. — A ty dalej jesteś równie piękna — rzuciła, zaglądając Finch prosto w oczy. Akurat tu nie było co udawać, bo Kira była śliczna. To nawet nie podlegało jakiekolwiek dyskusji. Ruda oczywiście była zachwycona tym jak dziewczyny na siebie patrzyły, aż zaklaskała w dłonie cała podekscytowana i pytała jak to się poznały. Sytuacja aż prosiła się o to, żeby powiedzieć coś odklejonego, ale to, co powiedziała Finch… nie no, Whitrmore aż poprawiła się na kanapie i zacisnęła usta w wąską linię, żeby się nie roześmiać.
Mhm — kiwnęła głową, a Ruda aż się jej przyjrzała uważniej.
Wszystko dobrze?! — spytała, nachylając się nad stołem. — Jezu cała się zrobiłaś czerwona — ciekawe czemu. Wcale nie dlatego, żeby nie walnąć głośnym śmiechem. Tylko zaraz zaczęło jej brakować powietrza, a Ruda była już praktycznie przy twarzy Whitmore.
A to dlatego, że tak mi się gorąco zrobiło na samo wspomnienie — wyjaśniła, próbując jakoś wybrnąć z sytuacji. — Bo jak tylko pomyśle o tym jak turlałyśmy się po ten ser… — przerwała na moment, niby żeby się powachlować, ale tak naprawdę schować twarz w szyję Finch i zaśmiać się krótko. — Sama rozumiesz, to było tak hot. Jeszcze Kirze piersi wyleciały ze stanika i tak mnie oczarowały, że aż oddałam jej mój ser — przegięła? Nie powinna? Czy może jednak w udawaniu można było mówić wszystko? A może to ten Aperol tak na nią zadziałał? Sama nie wiedziała o co dokładnie chodziło, a szczególnie to, dlaczego jej się to tak bardzo podobało. Niekontrolowanie zaciągnęła się zapachem skóry Kiry pomieszanej z jej perfumami.
Ahh!! Ale romantycznie!!! — Ruda zapiszczała, ciągnąć się za warkoczyki i naciągając je sobie na buzię. — Ale dziewczyny, wszystko to widać w gwiazdach. I w Saturnie!! W nim też — ta na pewno. I w oczach mojej matki. — Widać ogień! Ale musicie mieć gorący seks, co? — wbiła spojrzenie z Finch, bo Daisy znowu zrobiła się jakaś czerwona i ponownie schowała twarz w jej włosach, zahaczając nosem o miedze za uchem blondynki. Co za wstyd!

kira finch
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nigdy nie powiedziała, że wszystkie jej krótkotrwałe relacje kończyły się przyjemnie. Nie obyło się bez awantur, bo niektóre dziewczyny nie potrafiły zrozumieć, że było miło, ale nic więcej z tego nie będzie. Kira była świadkiem trzaskania drzwiami i rzucania naczyniami. Sama też nie należała do świętych, bo dawała ponieść się emocjom, ale trudno było stać spokojnie, kiedy dupa rzucała się na ciebie z łapami. Darowała sobie jednak te toksyczne opowieści i wolała skupić się na wyimaginowanym związku, który właśnie na poczekaniu wymyśliła dla siebie i Daisy. Co więcej, Whitmore w to poszła, chociaż Finch dostrzegła zdumienie, które na chwilę pojawiło się na jej twarzy.
Och, dziękuję kochanie — ujęła dłoń menadżerki i przycisnęła ją sobie do ust. Chyba za bardzo się wczuła w to całe przedstawienie. Ale czy nie tego oczekiwała od nich rudowłosa kobieta? — Ty za to dalej jesteś obłędnie czarująca — westchnęła, w końcu puszczając jej rękę. Czy przesadziła? Na pewno nie. To była tylko zabawa, obie doskonale zdawały sobie z tego sprawę.
Kiedy Ruda wspomniała o tym, że Daisy zrobiła się poczerwieniała, Kira automatycznie przyjrzała się uważnie jej twarzy. Faktycznie wyglądała teraz jak dorodny pomidor. Sama zaczęła zastanawiać się, czy to z rozbawienia, czy jednak może ze stresu. Szybko okazało się jednak, że to wszystko przez heese rolling!
Ja w ogóle próbowałam ten ser złapać cyckami — wyparowała, zanim zdążyła pomyśleć. Brzmiało to absurdalnie, więc wystarczy sobie wyobrazić, jak to musiało wyglądać. Gdyby naprawdę się wydarzyło, oczywiście. — Cały czas mi się z nich wysmykiwał. Naprawdę ciężko złapać ser między piersi — westchnęła, na co Ruda pokiwała ze zrozumieniem głową.
No tak, w takim czymś takim pomysłowość na pewno jest dodatkowo punktowana — zgodziła się natychmiast, chociaż Finch podejrzewała, że nie miała pojęcia, o czym rozmawiały. Chyba żadna z nich niewiele wiedziała, co tutaj się właściwie działo. Ale czy to ważne?
Siorbnęła przez słomkę, spijając już z dna kieliszka roztopiony lód, a gdy kobieta zapytała je o seks, to aż się zakrztusiła. Musiała odkaszlnąć kilka razy, zanim zdołała wydusić z siebie słowo. Ruda przyszła jej z pomocą i poklepała ją po plecach. Konkretnie. Tak konkretnie, że Kirze gałki oczne wypadły z oczodołów. Spojrzała na nią z wyrzutem, ale zaraz posłała uśmiech pełen wdzięczności.
Seks jest niesamowity — odparła bez ani krzty zawahania. — Namiętny i długi. Właściwie to praktycznie nie wychodzimy z łóżka. Prawda, skarbie? — zwróciła się do Daisy, zerkając na nią z rozbawieniem. Teraz już pewnie przeginała, ale trudno było się już z tego wycofać. I to był chyba jedyny sposób, żeby w końcu kobieta przestała pierdolić te astrologiczne kocopoły.
Zbawienne okazało się pojawienie Blanki i Marco, którzy właśnie przeciskali się przez tłum. Finch wyciągnęła do nich rękę, żeby tym gestem zakomunikować, gdzie siedzą.
O matko, znaleźć w was w tym tłumie, to jakaś istna masakra — sapnęła Blanka, uśmiechając się najpierw do Daisy, a potem do Kiry. Jej wzrok ostatecznie spoczął na rudowłosej kobiecie. — A ty jesteś...— urwała, najwyraźniej nie mogąc dopisać jej imienia do żadnej znajomej twarzy. Pewnie dlatego, że jej nie znała. To by miało akurat sens!

Daisy 🌼
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
You can say that we are nothing, but you know the truth
And guess I'm the fool
With her arms out like an angel through the car sunroof
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jak to się stało, że ze zwykłego wyjścia do baru na WYJEŹDZIE SŁUŻBOWYM, one nagle znalazły się przy stoliku z jakąś astrologiczną wariatką, udając parę? Co to w ogóle było za uniwersum? Daisy nie miała zielonego pojęcia. Nie wiedziała nawet jakim cudem i dlaczego na to poszła. Przecież ona taka nie była. Nie przychodziła do baru, żeby udawać kogoś zupełnie innego, żeby kłamać komuś w żywe oczy.
A jednak tego wieczoru to zrobiła.
I chyba najgorsze w tym wszystkim było to, że jej się to autentycznie spodobało.
Mogła nakreślić sobie rzeczywistość, jaką tylko chciała. Co tylko przyszło jej do głowy, mogła wymyślić inne imię, zawód i nawet orientację, co już przecież zrobiła. Zachowywać się jak tylko chciała i nawet jeśli na codzień charakteryzowała ją nieśmiałość i stonowanie, tak tutaj… ta nowa persona, u boku Kiry wcale nie musiała taka być.
Nie mogła złapać tego serca, bo było wtedy trzydzieści stopni i jej cycki były całe przepocone — dodała do historii Finch, a ruda aż otworzyła oczy. Wyglądała jakby teraz w głowie próbowała sobie to wyobrazić, podczas gdy jej usta rzuciłī jakieś nie gadaj. — No mówię ci, a ten ser? Normalnie zaczął się roztapiać — dziwna wizja, a jednak nie jednego by pewnie nakręciła. Szczególnie kogoś kto lubił ser topiony i fest foody. Nic tylko tam jeszcze dodać mięsko, bułeczki i był burgerek. Zacisnęła mocniej palce na ramieniu Kiry i nawet nie zauważył, kiedy jej kciuk jakoś naturalnie przesunął się po skórze w górę i dół, gładząc jej ciało. Niby była to drobnostka, niby udawana, a jednak… jakaś taka wyjątkowo przyjemna. A więc zrobiła to ponownie, już o wiele bardziej świadomie.
Do momentu, w którym temat zszedł na seks, bo tutaj Daisy już nie utrzymała pionu i aż złapała więcej powietrza w płuca, słysząc pytanie rudej. Kira chyba też, bo zakrztusiła się swoim drinkiem. Whitmore nawet nastawiła dłoń, żeby ją poklepać, ale ruda jako pierwsze doskoczyła i zapodała jej takim uderzeniem, że to był cud, że Kira nie wypluła razem z płynem wszystkich organów. Całe szczęście była cała i zdrowa. Do tego stopnia, że opowiedziała astrolożce o ich obłędnym życiu miłosnym.
Zajebiście długi — wrzuciła Whitmore do tej całej historii i oparła się na ławce. — Kira jest tak gorąca, że kiedy dochodzi… — nooo i nawet nie dokończyła, cała nakręcona, bo w dokładnie tej samej chwili przy stoliku pojawiła się Blanka i Marco. Wszyscy spojrzeli po sobie, Daisy spaliła wielkiego buraka, od razu ściągając rękę z Kiry, a potem każdy spojrzał na rudą.
Ja jestem Anabelle — pochwaliła się dumnie, w końcu racząc wszystkich swoim imieniem.
Jak ta creepy lalka? — dopytała Blanka, za nic nie gryząc się w język i lekko niechętnie ściskając rękę dziewczyny. Daisy dopiero teraz zauważyła faktyczne podobieństwo. Nawet warkoczyki miała takie same! Że też one wcześniej tego nie przekminiły, może wtedy od razu by ją wyprosiły od stolika.
Ona wcale nie była creepy — wtrąciła się Ruda. — Jej po prostu nikt nie rozumiał… — dodała smutno, a Daisy tylko spojrzała przelotnie na Blankę, Kirę i Marco. No, zaczynało się robić dziwnie. I kiedy człowiek myślał, że dziwniej już być nie mogło…
A co w końcu robi ta Kira, kiedy dochodzi? — spytał Marco, patrząc na Whitmore.
Kurwa.
W sekundę zalała ją fala gorąca. Zabawy w zaufanym gronie, przed nieznajomymi to jedno, ale kiedy tyczyło się to ludzi z redakcji, z którymi nie miała takich relacji… musiała jakoś z tego wybrnąć. Nerwowo postukała o stół, szukając rozwiązania, jednak Anabelle już otwierała usta, jakby chciała rozwiać szczelnie wątpliwości.
Chodziło o se—
Sektor na wyścigach — wtrąciła się Whitmore. — Byłyśmy przed konferencją obczaić jeszcze tor i Kira jak dochodziła na miejsce, to powiedziała mi taki żart… jak on był? No nie ważne, już nie pamietam — poderwała się z miejsca i przecisnęła przez kolana Kiry, by zaraz zacisnąć palce na ramieniu Anabelle. — Wiesz co, nasi znajomi już tutaj są, może ty też wrócisz do swoich? Mamy ważne rzeczy do przegadania, ale miło było cię poznać — nawijała, próbując zepchnąć rudą z ławeczki. No tylko pytanie, czy ona faktycznie tak łatwo sobie pójdzie.

oh my beautiful zombie lady
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy tym sposobem mogły odhaczyć na liście udawanie kogoś, kim nie były? Owszem, czemu nie. Chociaż po minie Daisy trudno stwierdzić, czy faktycznie dobrze się bawiła. Kira miała do jej reakcji mieszane odczucia. Może jednak za daleko w to zabrnęły? Ale na odkręcanie wszystkiego było już trochę za późno. Nie pozostało im nic innego, jak po prostu się bawić całą sytuacją. I chyba Whitmore też przyjęła taką strategię, nie tylko coraz śmielej podłapując kolejne żarty, ale również dokładając od tego dotyk.
Czuła, jak przesuwa dłoń po jej ramieniu. Nie była durna, ale nie zamierzała doszukiwać się w tym niczego więcej poza wcielaniem się w roli kobiety, która była ze swoją partnerką już ponad dwa lata. Tak się zachowywały pary. Tak jej się przynajmniej wydawało. Ostatnio nagapiła się na swoją siostrę i jej narzeczoną, które nie potrafiły utrzymać rąk przy sobie i ciągle musiały albo trzymać się za ręce, albo miziać po kolanie. Nie jakoś obscenicznie, ale widać było, że bliskość jest dla nich ważna.
Wizja roztapiającego się sera między cyckami sprawiła, że momentalnie stała się głodna. Kto by nie chciał wciągnąć czegoś takiego? Na pewno niejedna laska, jeśli mogłaby zrobić to prosto z piersi Finch. Dopiero, kiedy menadżerka wspomniała o dochodzeniu , uniosła wysoko brwi, bardzo ciekawa, jak rozwinie się sytuacja. Ale nie było jej dane, jak dochodziła. Tak głośno, że słyszeli ją wszyscy sąsiedzi? Kilka raz z rzędu? Chyba tego nigdy już się nie dowie, bo przybycie Blanki i Marco wszystko zepsuło! Naprawdę nie mogli wybrać gorszego momentu!
Bardziej przypominasz laleczkę Chucky — zauważyła, przez co Annabelle spojrzała na nią nieco obruszona. — To wszystko przez te włosy — sprostowała, bo przecież Chucky też był rudy.
Czyli ładne? — dopytała kobieta, trzepocząc przy tym rzęsami. Z tego rozemocjonowania tusz jej się rozmazał pod oczami jak Kowalewicz.
Hm — to jedyne, co wypadło z ust Kiry. Nie dało się inaczej skomentować fryzury Annabelle, która sterczała na wszystkie strony i wyglądała tak, jakby w środku jakiś ptak uwił sobie w nich gniazdo.
Oczywiście, że Blanka i Marco MUSIELI przyjść w takiej chwili, w której usłyszeli tylko zdanie wyrwane z kontekstu. No głupio wyszło. Chciała to wyjaśnić, ale Daisy ją wyprzedziła.
No właśnie — pstryknęła palcami, błyskawicznie zgadzając się z jej słowami. — Z tym sektorem to było straszne utrapienie. Trzy razy zabłądziłam, ale w końcu udało mi się tam dotrzeć. A żart był strasznie durny. Aż wam opowiem! Jedz Jedzie facet BMW i złapał gumę. Zatrzymał się na poboczu i zmienia koło. Podjeżdża Mercedes, wysiada gościu i się pyta: a co pan robi? Odkręcam koło, odpowiedział facet. Ten z Mercedesa bierze kamień, wali w szybę i mówi: to ja wezmę radio! — wypaliła pierwszy żart, który przyszedł jej do głowy. Nie był śmieszny. Przynajmniej tak jej się wydawało do moment aż Blanka nie wybuchła tak głośnym śmiechem, że aż się zapowietrzyła. Może Kira minęła się z powołaniem i powinna zostać jakąś stand-uperką?
Annabelle też zarechotała głośno, ale dostrzegając spojrzenie Whitmore, odchrząknęła i szybciutko poderwała się z miejsca, wracając do swojego stolika.
O matko, ale to było dobre! — zawyła Blanka, ocierając łezkę wierzchem dłoni. — Jesteś taka zabawna! — dodała, gdy już zdołała nad sobą zapanować. — A jak wam poszły dzisiejsze nagrywki? — w tym miejscu spojrzała na główną operatorkę kamery, czyli na Daisy.

the horse would laugh
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
You can say that we are nothing, but you know the truth
And guess I'm the fool
With her arms out like an angel through the car sunroof
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Włosy Anabelle faktycznie wyglądały jak z laleczki Chucky, chociaż kiedy Kira to oznajmiła, Daisy aż musiała zacisnąć palce na jej ramieniu, żeby się nie zaśmiać. Ledwo utrzymała w środku śmiech i całe szczęście, bo ruda chyba w pewnym momencie wzięła słowa dziennikarki za komplement. Byłaby wielka szkoda, gdyby po chwili okazało się, że jednak to wcale nie było żądne miłe stwierdzenie, a po co komu robić smutno? Chociaż Kira wcale nie wyglądała na taką, która by się tym przejmowała. Była raczej z tych, którzy cenili sobie szczerość nawet cudze samopoczucie.
Ale żarty jak się zaraz okazało również miała przednie! Moment z dochodzeniem Finch kompletnie wymknął się spod kontroli do tego stopnia, że nie tylko Whitmore zaczęła łgać jak z nut, ale zaraz okazało się również Kira miała wiele w tej kwestii do powiedzenia. A dokładniej żart, który przedstawiła. Był on tak głupi, tak suchy, że… aż zabawny. Troszeczkę, bo jednak wierzyła, że Finch stać na coś lepszego, ale jednak zachichotała pod nosem, uśmiechając się następnie szeroko. W przeciwieństwie do Blanki, która rak zaniosła się śmiechem, że prawie wywaliła im drinki, gdy pięścią zaczęła walić o drewniany stolik, nawijając, jakie to było dobre.
Jezu, tak się uśmiałam, że aż mi zaschło… — rzuciła, wciąż siorbiąc noskiem i rozejrzała się po stole. — Mogę? — spytała i sięgnęła po drinka, który nie był ani Daisy ani Kiry. Jakiś czerwony, dziwnie mętny. Musiał więc on należeć do Anabelle. I Daisy nawet chciała ostrzec Blankę, powiedzieć jej, żeby może lepiej tego nie piła, bo nie wiadomo, co było w środku, ale brunetka już przechyliła szkło i wlała w siebie całą zawartość. — Ugh, ale gorzkie, co to było? — spytała, a dziewczyny tylko mogły wzruszyć ramionami, bo przecież nie miały zielonego pojęcia. Whitmore miała tylko nadzieje, że w środku nie było jakiś prochów, chociaż jeśli Anabelle sama to piła, to może się pilnowała, z drugiej strony mógł to być jakiś eliksir miłosny, który zostawiła specjalnie dla niej i Finch. Kto ją tam wiedział.
Nagrywki poszły świetnie — odpowiedziała na pytanie Blanki i wyprostowała się na ławie. — Kirze udało się załatwić i przeprowadzić wywiad ze Strollem. Załatwił nam nawet wejściówki VIP na jutro — pochwaliła dziennikarkę, posyłając jej dumny uśmiech. Wiadomo, Daisy miała w tym swój udział podczas konferencji, ale nie miała zamiaru zbierać za to żadnych kredytów. Wywiad przeprowadziła Finch i to ona przecież żyła w świecie motoryzacji, należał się jej ten spotlight.
Co ty gadasz?! — Marco aż się wyrwał do przodu. — Lance tak chętnie chciał gadać? On zawsze ucieka z wywiadów — pokręcił głową z niedowierzaniem. Blanka i Marco robili w motoryzacyjnym razem z Kirą i pewnie o wiele lepiej znali się na tych wszystkim tematach niż sama Daisy. Mogli faktycznie powymieniać jakieś motoryzacyjne spostrzeżenia, ale nawet nie było na to zbyt wiele czasu, bo kiedy tylko Blanka oznajmiła, że idzie do baru z głośników wybrzmiał głos DJa.
A teraz na scenę zapraszamy Szybką Kirę! — wyczytał z kartki i od razu rozejrzał się dookoła. Daisy za to buchnęła śmiechem i wzruszyła ramionami.
No co, pomyślałam, że dam nam jakieś ksywki, żeby nie było nudno — odpowiedziała, patrząc na blondynkę, a Anabelle gdzieś pięć stolików dalej krzyknęła radosnie, jakby chciała pokazawć wszystkim na sali, że znała osobiście szybką Kirę we własnej osobie.
O kurwa, a to może jednak poczekamy z tymi drinkami — rzuciła Blanka i usiadła z powrotem na ławeczce, odwrcając się w kierunku sceny i przygotowując na występ koleżanki z działu!!

good luck, babe!
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To zdecydowanie nie był najlepszy żart w jej wykonaniu. Stać ją było na znacznie więcej, ale okoliczności wymagały improwizacji, więc musiała rzucić pierwszym, co przyszło jej do głowy. Szczerze mówiąc, spodziewała się raczej przewracania oczami niż entuzjastycznej reakcji. Tymczasem, ku jej własnemu zaskoczeniu, zyskała grono fanów. No dobrze, może grono było lekką przesadą. Na razie składało się ono z jednej osoby. Ale za to jakiej! Blanka wyglądała, jakby właśnie usłyszała szczytowe osiągnięcie sztuki komediowej. Jej zachwyt był tak szczery, że Kira przez moment zaczęła się zastanawiać, czy ten żart rzeczywiście nie był lepszy, niż początkowo zakładała. Albo po prostu Blanka de Virion była wyjątkowo łatwą publicznością.
Z czystej sympatii chciała ją nawet ostrzec, żeby nie tykała tego drinka, ale zanim Kira zdążyła otworzyć usta, kobieta już zdążyła upić solidny łyk z kieliszka, który najprawdopodobniej należał do Annabelle. Było więc za późno na ratunek. Kira wymieniła krótkie spojrzenie z Daisy. Nie musiały nic mówić. Obie doszły do dokładnie tego samego wniosku. To, co piła wcześniej rudowłosa, musiało zawierać jakiś dodatkowy składnik. I raczej nie chodziło o podwójną porcję alkoholu. W innym przypadku trudno było wyjaśnić te wszystkie farmazony. No cóż, pozostawało tylko czekać na rozwój wydarzeń. Jeśli ten tajemniczy specyfik faktycznie działał, kolejnym krokiem będzie wróżenie z dłoni albo niedopitych drinków.
Wolisz tego nie wiedzieć — wyciągnęła rękę i pokrzepiająco poklepała Blankę po ramieniu. Ta spojrzała na nią z zaskoczeniem, ale zaraz uśmiechnęła się szeroko, najwyraźniej przypominając sobie żart, który chwilę wcześniej opowiedziała Finch.
Kiedy Whitmore zaczęła ją wychwalać, Kira jedynie machnęła ręką, jakby nie przypisywała sobie w tym żadnych zasług. Prawda była taka, że gdyby nie menadżerka, nie doszłoby do żadnego wywiadu. To ona podczas konferencji wspomniała o swoim mężu, czym skutecznie zwróciła na siebie uwagę Strolla.
No popatrz, a z nami chciał pogadać — odparła, wskazując podbródkiem na Daisy. — Ale to wyłącznie jej zasługa. Skutecznie zaskarbiła sobie jego uwagę — dodała, puszczając do Whitmore oczko. No dobrze, obie spisały się na medal. Wyglądało na to, że tworzyły naprawdę zgrany duet.
Weźmiesz dwa razy Blue Lagoon? Zaraz się rozliczymy — poprosiła Blankę, która właśnie stwierdziła, że nie mogą tak siedzieć o suchym pysku.
Ale głos niosący się z głośników dał im jasno do zrozumienia, że drinki musiały chwilowo poczekać, bo Szybka Kira została wywołana na scenę. Finch uniosła wysoko brwi, spoglądając z rozbawieniem na Whitmore.
Szybka Kira zaśpiewa dla nas słynny przebój Chappell Roan! — dodała jeszcze DJ-ka, co euforyczną odpowiedzią ze strony ludzi bawiących się w barze karaoke.
Ty tak serio? — pokręciła głową. — Nie dość, że wymyśliłaś nam ksywki, to jeszcze pomyliłaś piosenki? Gdybym nie wiedziała, że masz męża, pomyślałabym, że się zakochałaś — sprzedała jej kuksańca w bok. Była bardzo ciekawa, jaki Daisy wymyśliła pseudonim dla samej siebie. Nawet miała o to podpytać, ale musiała podnieść się z miejsca. Nie mogła przecież kazać im czekać zbyt długo na swój pokaz. Jako dziennikarka nie miała oporu przed publicznymi wystąpieniami. Co z tego, że zaraz wszyscy zaczną oceniać jej śpiew.
Przecisnęła się przez tłum, żeby odebrać od DJ-ki mikrofon i od razu wskoczyła na podest. Kilka dziewczyn, które świętowały wieczór panieński przy stoliku najbliżej sceny, zagwizdało na jej widok. Kira pokłoniła się nisko, obdarowując je swoim firmowym, flirciarskim uśmiechem. Nie minęła chwila, a z głośników poleciały pierwsza nuty piosenki, którą powinna śpiewać Whitmore.
It's fine, it's cool. You can say that we are nothing, but you know the truth. And guess I'm the fool. With her arms out like an angel through the car sunroof — zaczęła melodyjnie, a widownia dołączyła do niej rytmicznymi oklaskami. Większość ludzi znało tę piosenkę. Nic dziwnego, przecież swego czasu hulał w każdej stacji radiowej. Na refren dołączył właściwie już każdy, bez wyjątku. Cały lokal śpiewał o tym, że można całować setkę chłopców w barach i strzelić kolejnego szota, by powstrzymać to uczucie.
Well, good luck, babe! Well, good luck! — zawyły dziewczyny od wieczoru panieńskiego, którym Finch podstawiła mikrofon pod nos. Spojrzała ponad ich głowami w kierunku stolika, przy którym siedziała Daisy i puściła do niej oczko.

you'd have to stop the world just to stop the feeling
Ostatnio zmieniony sob cze 27, 2026 1:46 pm przez kira finch, łącznie zmieniany 1 raz.
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
You can say that we are nothing, but you know the truth
And guess I'm the fool
With her arms out like an angel through the car sunroof
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Z pełną premedytacją wpisała Kirę jako szybką. I nie, nie miało to nic wspólnego z czymkolwiek innym niż samochody bo to właśnie do żółtego ferrari Finch zawędrował umysł Whitmore, kiedy wypisywała papier. Nic innego. Chociaż runa Anabelle z pewnością była innego zdania. W żadnym wypadku jednak nie planowała podmienić im piosenek, dlatego kiedy tylko DJ zaprowidział good luck, babe jako utwór do wykonania przez dziennikarkę, Daisy wygladała na równie zaskoczoną, co Kira.
Nie mam pojęcia, jak to się stało — rzuciła, unosząc ręce w obronnym geście. — Ale w tym też pójdzie ci świetnie! — poklepała finalnie Kirę po ramieniu, przy okazji posyłając szeroki uśmiech w jej kierunku. Piosenki może i zostały podmienione, ale jakby na to nie spojrzeć, to tematykę miały coś… podobną. Brzmienie również – obie byłī energiczne i dobrze znane przez tłum. Gorzej by było, gdyby Daisy chciała śpiewać jakieś My Heart Will Go On i bezczelnie podpisała przy tym Kirę, biorąc ją z zaskoczenia, ale Chappel? Powinno pójść gładko.
POWODZENIA!!! – krzyknęła za nią Blanka i zaraz potem zaczęła się lekko krztusić. Daisy spojrzała na nią ostrożnie, wciąż w głowie mając fakt, że koleżanka z redakcji wyzerowałą drinka o nieznanej zawartości. Pewnie trzeba było mieć ją teraz na oku, żeby się upewnić, że wszystko było okej. Po chwili jednak przestała, więc Whitmore całą uwagę przeniosła na Kirę, gdy wybrzmiały pierwsze dzwięki piosenki.
Kira na scenie… wyglądała świetnie. Kolorowe światła z ledów tańczyły na jej jasnych włosach, mieniąc się przepięknie, a już po chwili nim ledwo doszła do refrenu, pod sceną zebrała się całkiem pokaźna grupa osób. W tym wieczorek paniejski. Dziewczyny miały na sobie różowe sukieneczki, a jedna z nich szarfę z napisem bride to be i koronę. One również dostały na moment mikrofon, żeby wyśpiewać najbardziej ikoniczny moment piosenki. Poszło im super. Kirze również tak szło. Porwała tłumy. Ba, nawet sama Daisy zerwała się z miejsca.
Zaraz wracam! – krzyknęła do Blanki i Marco, po czym wyzerowała swojego drinka i pobiegła na drugą część piosenki pod scenę. Z początku stanęła gdzieś z boku, ale jakiś wielki, włochaty facet zasłaniał jej cała widoczność, więc z głośnym przepraszam na ustach, przecisnęła się jeszcze bardziej na przód, pod samą scenę.
Momentalnie złapała przeszywające, szare spojrzenie Finch i razem z nią ruszała ustami, wyśpiewując słowa utworu. Trochę też sobie poskakała, aż te jej równo ułożone blond włosy po chwili sterczały jej na wszystkie strony. Ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie Whitmore, bo pierwszy raz od rawna bawiła się świetnie. Jak to mówiła ikona medycznych seriali Meredith Gray - dance it out!
Szczególnie, że tłum również wydawał się kompletnie porwany. Do tego stopnia, że ściągnęli Kirę na dół, żeby potańczyła razem z nimi. Daisy rownież to robiła i nawet zatwerkowała przed Finch. A przynajmniej próbowała, bo tak naprawdę wyglądało to trochę tak, jakby Whitmore dostała jakiegoś ataku padaczki, która rzuciła się jej na tylne części ciała. Ale przynajmniej zabawa była świetna!

You can kiss a hundred boys in bars
26 y/o
fast & furious
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Aż trudno uwierzyć, że Kira nie była jakąś gwiazdą pokroju Renéé Rapp. Na scenie czuła się jak ryba w wodzie. Nigdy nie miała oporów przed publicznymi wystąpieniami. W szkole zawsze chętnie brała udział w akademiach - śpiewała, recytowała wierszyki, a czasem robiła i jedno, i drugie, jeśli tylko ktoś jej na to pozwolił. Nie znosiła jedynie, kiedy mama wciskała ją w pstrokate sukienki, żeby wyróżniała się w tłumie, ale sama obecność przed całą szkołą nigdy nie była dla niej problemem. W barach, takich jak ten, było nawet łatwiej. Tutaj wystarczyło dobrze dobrać repertuar i umieć przyciągnąć uwagę ludzi, którzy i tak przyszli się dobrze bawić. Najlepiej sprawdzały się znane, rytmiczne kawałki. Takie, które same porywały do śpiewania. Nie żadne smęty, jak ten mały miś, który wcześniej próbował swoich sił i wył do Céline Dion jak wilk do księżyca.
Z łatwością odnalazła wzrokiem stolik, przy którym siedzieli Blanka, Marco i... w sumie to tyle. Nigdzie mogła dojrzeć Daisy. Dopiero po chwili zakodowała, że menadżerka postanowiła dołączyć do rozszalałego tłumu. Uśmiechnęła się do niej akurat w momencie, gdy wyśpiewywała, gdy śpiewała fragment with your head in your hands, you're nothing more than his wife, a potem entuzjastycznie zareagowała na wyciągnięte w jej kierunku ręce, które ściągnęły ją przed podest.. Publiczność najwyraźniej bardzo chciała, żeby Szybka Kira bawiła się razem z nimi. Zeskoczyła na parkiet i zwinnie obróciła się wokół własnej osi. Nie mogła jednak powstrzymać uśmiechu, kiedy Whitmore zaczęła potrząsać przed nią tyłkiem i w sumie to rzucała się jak wesz na grzebieniu. Finch zaśmiała się głośno i złapała ją za rękę, żeby również ją obrócić.
W końcu piosenka dobiegła końca, a bar wypełnił się gwizdami i oklaskami. Pokłoniła się nisko i oddała DJ-ce mikrofon, która zapowiedziała, że teraz będzie miała przerwa i kilka tanecznych przerywników.
Chodź, weźmiemy w końcu te drinki — ujęła Daisy pod ramię i pociągnęła w kierunku baru, gdzie kolejka wyraźnie się przerzedziła, bo sporo osób wyszło na zewnątrz zapalić. — Jak mi poszło? Mam zadatki na gwiazdę od zaraz? — posłała menadżerce rozbawione spojrzenie, a gdy barman nachylił się, żeby przyjąć zamówienie, poprosiła go o cztery Blue Lagoon. Jak widać, dobra była z niej dziewczyna, bo pomyślała też o Blance i Marco, którzy utknęli przy stoliku, żeby obejrzeć do końca jej występ.
Zapłaciła zbliżeniowo i oparła się nonszalancko o ladę w oczekiwaniu na alkohol. Barman wspomniał, że kelnerka może dostarczyć im drinki do stolika, ale Kira stwierdziła, że skoro nie było tak tłoczno, to mogą poczekać i zabrać się ze wszystkim same.
Zdradzisz mi, jaki pseudonim wybrałaś dla siebie? — zapytała, nachylając się w kierunku Daisy. Od razu w jej głowie pojawiło się kilka opcji. Może Błękitna Daisy, od koloru oczu? Albo może coś bardziej odważnego? Najlepiej Daisy Kusicielka, bo Kira coraz częściej traciła przy niej rezon, kiedy zachowywała się tak swobodnie.

Daisy 🌼
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”