ODPOWIEDZ
27 y/o
Welkom in Canada
165 cm
Kelnerka Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćtak
wątki 18+tak
zaimkiOna/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

To było dziwne. W jakiś sposób budzenie się w łóżku Davida stało się niejednokrotnym wydarzeniem, ale serią zdarzeń. Nie było w tym klucza czy rutyny, sama nie wiedziała ile jest w tym faktycznego przywiązania, zauroczenia czy tego co tam szalało w jej głowie. Nie chciała tego rozkładać na czynniki pierwsze i zastanawiać się co ich tak naprawdę łączyło. Lubiła swoje zdrowie psychiczne, nawet jeśli to coraz częściej w ostatnich tygodniach było na granicy stwierdzenia, że dziękuje i ta podróż nie będzie dłużej kontynuowana. Sytuacja z mamą z niejasności w związku między nią a Davidem, problemy jej rodzeństwa i lekkie zawirowania w pracy - teoretycznie mogła porozmawiać o tym z Harrisonem. Czuła, że pewnie by ją wysłuchał. A nawet jeśli nie to może by jej nieco ulżyło.
Tylko że wciąż nie wiedziała na czym stoją, a nie chciała wciągać w to mężczyzny. Była świadoma, że miał własne problemy i demony. Nie wierzyła, że ten zwierzał się jej ze wszystkiego. I nawet tego nie oczekiwało.
Trwali w tym dziwnym stanie. Nie była to przyjaźń, ale zdaniem Catherine nie można tego też było nazwać pełnoprawnym związkiem. Nieco kuło ją, że nawet nie mogli na dobrą sprawę nazwać tego byciem przyjaciółmi z korzyściami.
Nie zamierzała jednak z tego rezygnować. Była samolubna - jeśli już budziła się przy jego boku to musiała się tym nacieszyć i nasycić.
I tak też było tego poranka. Poruszyła się pod pościelą i z uśmiechem zanotowała, że jej partner w zbrodni był tuż obok. Powstrzymała się od wplątania palców w jego włosy i rozpoczęcia zabawy nimi. Jeśli spał to miał pełne prawo do odpoczynku. Wiedziała, że zmiany w policji są ciężkie. I dość niebezpieczne, zwłaszcza w tym czym się specjalizował. I był to kolejny zgrzyt dla niej: wiedziała, że to kochał, ale ona niekoniecznie chciała od życia partnera, który ryzykował przynajmniej raz w miesiącu swoim zdrowiem albo życiem. Zbliżała się powoli do trzydziestki i coraz częściej myślała o stabilizacji i spokojnym życiu bez zamartwiania się o bliskich.
I wiedziała, że może się sparzyć wskakując w związek z Davidem.
Dlatego było dobrze tak jak było.
Zerknęła na wyświetlacz zegarka na stoliku nocnym. Do jej budzika zostało jeszcze sporo czasu, zamierzała go wykorzystać ciesząc się po prostu jego obecnością. Wtuliła się w zagłębienie jego ramienia (i w życiu by się nie przyznała, że jej mózg podsuwał myśl, że to było jej miejsce) i położyła dłoń na jego klatce piersiowej, ledwie wyczuwalnie dotykając go opuszkami palców. Przez ostatnich kilka miesięcy stało się to niemal jej nawykiem, jeśli już ogrzewała mu łóżko. Robiła to bezwiednie, często w pobliżu blizny. Jakby chciała się upewnić, że stara rana jest zaleczona i że to na pewno już tylko wspomnienie. Że nadal tu jest. Nie pozwalała sobie na to, gdy był świadomy. Tak jakby bała się odsłonić przed nim albo okazać mocniejsze przywiązanie czy troskę.
Jak tak nad tym myślała to nie była najmocniejsza w wyrażaniu uczuć i całej reszty. Być może była to jakaś rzecz do przemyślenia i naprawy. Kiedyś. Kiedy jej życie wyjdzie na prostą.
Poczuła ruch mężczyzny i odruchowo położyła dłoń na jego klatce piersiowej płasko. To było znacznie prostsze do wyjaśnienia. Ot - zapomnienie.

David Harrison
szyszata
Do dogadania/uzgodnienia
29 y/o
Welkom in Canada
190 cm
detektyw ds. poszukiwań i ujęć zbiegów Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Woop-woop, that's the sound of da police
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji-
postać
autor

David lubił budzić się i widzieć Cath naprzeciwko siebie, krzątającą się po jego mieszkaniu albo słyszeć dobiegające z kuchni odgłosy przygotowywanego śniadania. Szczególnie gdy chwilę później do sypialni docierał przyjemny zapach jedzenia, będący niezawodnym znakiem, że panna Bennett już od jakiegoś czasu działała przy blacie. Musiał przyznać przed sobą samym, że wręcz uwielbiał zarówno dania stworzone przez Cath, jak i obserwować ją podczas kuchennych rewolucji, tworząc przeróżne smakowitości. A jeszcze jak czasami wystawiała solo koncert, to nie dość, że mógł popodziwiać, to jeszcze posłuchać. Kilka razy już nagrał ją po to, aby gdy był podłamany lub smutny, włączał sobie jedno z nagrań i po chwili, jego kąciki zaczynały się podnosić automatycznie.
Żeby nie było żadnych nieporozumień - on oczywiście również starał się pomagać, nastawiając wodę na herbatę, krojąc warzywa lub obsługując ekspres do kawy i za każdym razem pytając Cath, na co do picia miała ochotę, by przypadkiem nie popełnić faux pas. Wiedząc, co chciała wypić, mógł bez problemu zająć miejsce albo przy ekspresie, albo przy czajniku. Mimo całkiem sporej kolekcji herbat - od zwykłej czarnej po różnorodne owocowe mieszanki - często trzymał w kuchni również wodę niegazowaną oraz soki: pomarańczowy i jabłkowy. Oczywiście mógł sobie darować pytanie, ale przecież Cath miała pełne prawo mieć ochotę każdego dnia na coś innego. Tak samo było z kawą. To, że poprzedniego ranka wybrała cappuccino, wcale nie oznaczało, że następnego nie nabierze ochoty na latte, flat white'a czy zwykłą czarną. Zresztą sam doskonale to rozumiał. Jednego dnia budził się z myślą o mocnym espresso, a innym razem sięgał chętniej po coś łagodniejszego. W dodatku przygotowanie odpowiedniego napoju zajmowało zaledwie chwilę; nie było, nie wiadomo, jak czasochłonne, dlatego tym bardziej nie widział przeciwskazań do tego, by ją pytać.
Warto również wspomnieć, że nie codziennie jedli razem śniadanie, bo bywało tak, że David spieszył się do pracy, przez co nie wyrabiał się z porannym - zwanym także najważniejszym - posiłkiem.
Jego próba odkrycia prawdy i zrozumienia, dlaczego jego wersja wydarzeń nie pokrywała się z wersją Catherine, została zatrzymana ze względu na brak czasu, lecz planował wkrótce wznowić działania w tym zakresie. Planował pojechać do sąsiada państwa Bennett i porozmawiać.
Śnił o tym, że gonili go jacyś ludzie w maskach klaunów. Biegł i biegł, dopóki nie wpadł do głębokiego dołu z korytarzem. Korytarz poprowadził go do miejsca, gdzie czekała na niego…
- Catherine… - wymamrotał przez sen, a wtedy, zza Cath wyłonił się gość w masce Anonimusa i rzucił się na Cath z nożem. David ruszył przed siebie, ale… otrzymał mocnego kopniaka od tyłu, przez co upadł. Upadek spowodował, że otworzył oczy. Jego serce biło bardzo szybko, a on, jak tylko uświadomił sobie, kogo przed sobą ma, bardzo mocno ją do siebie przytulił. Rozluźnił nieco uścisk po chwili i cmoknął Cath w czoło - jasne, nie wiedział dalej, kim aktualnie dla siebie byli, ale wiedział jedno. Bardzo cieszył go jej widok.
- Od dawna nie śpisz? - spytał zaspanym - przez co trochę niższym - tonem, wsuwając dłoń pod górną część piżamy Bennett, aby po chwili zacząć miziać ją po plecach. Tego dnia szedł na późniejszą godzinę do pracy niż zwykle, dlatego nie musiał się szybko zrywać. Ba! Mógł sobie jeszcze nawet przysnąć, choć wiedząc, że Cath nie śpi, byłoby mu trochę głupio.

Catherine Bennett
ODPOWIEDZ

Wróć do „#7”