30 y/o
For good luck!
170 cm
projektantka biżuterii szukająca pracy :)
Awatar użytkownika
Niepoprawna romantyczka, gaduła, promyczek radości i tak dalej... W skrócie? Kochana jest ♥
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiOna, jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

Prawda była taka, że potrzebowała pracy i to w trybie pilnym. Wzięłaby wszystko, byle tylko to było uczciwe zajęcie.
- Kochana, w hotelu też pracowałam na zmiany i w sklepie też siedziałam do późnej nocy, więc dałabym radę, tak myślę. No i zawsze ktoś by wracał w swoją stronę o różnych porach, to byłoby może z kim się przejść na przystanek czy nawet złapać podwózkę – bała się tego, nie ukrywała, ale na pewno była lepiej obeznana z technikami obrony. Może przesadzała, ale Gus jej obiecywał, że pomoże, że będzie i da radę, ale nie. Odszedł i zostawił ją z masą pytań i żadną odpowiedzią. Nie sądziła, że jeden człowiek tak bardzo potrafi zmienić życie i wywrócić wszystko do góry nogami.
- Biorę się za strażaków, policjantów mam chyba dość na chwilę obecną – wspomniała sobie postać przyjaciela? Sama nie wiedziała kim był, ale gdy zniknął, po prostu pozostawił ślad w jej sercu.
- No nic, jak mamy się za coś zabrać, to lepiej zaczynajmy, dzisiaj to my będziemy zadowolone z życia, a inni… jeszcze się dowiedzą, że z nami można odkryć raj, albo sparzyć się w naszym ogniu – powiedziała, a potem zaczęła się śmiać.
- Wiem, że połowa znajomych ma mnie za stukniętą i niewyżytą, może głupią, ale wiesz, że pod tym uśmiechem też kryje się wiele emocji. Nie zawsze jest mi tak wesoło – bardzo często była poważna i nierzadko smutna. Może nie brnęła w depresję, ale zastanawiała się, dlaczego tak trudno jest być dostrzeżoną. Jeśli znów spodka Gusa na swojej drodze, to go kopnie w jaja, bo bardzo sobie na to zasłużył i pal licho, że kulał i ogólnie był gliniarzem-kaleką (jak o sobie mawiał).
- Na co masz ochotę? – zapytała. – Poprawmy sobie nastroje chociaż trochę. I wypijemy jeszcze za panów, by nie robili problemów i okazali się godni uwagi i po prostu za nas, by nam się wiodło. Ja się zgadzam na wszystko, byle tylko nie zgłupieć przez to życie. I może ograniczę trochę swoje gadulstwo – zrobiła nadąsaną minkę. – Wiem, że połowa to pieprzenie głupot lub/i niewyparzona gęba, ale jakim mnie Boże stworzyłeś, takim mnie masz – Inez była sobą, ale wiedziała, że wiele osób za nią nie nadąża. Mimo to, była świetną słuchaczką i dyskretną osobą. Ona po prostu miała swoje zdanie na wiele tematów. I tylko nie znała się na polityce, bo to ją w ogóle nie interesowało.
- Poszłabym gdzieś na drinka, potańczyła trochę, wyluzowała się i zapomniałabym o swoich kłopotach. Może trzeba będzie zostać tą poważniejszą osobą, kto wie? – jeśli wskoczy na jakieś miejsce do pracy, to zmieni sobie rozkład dnia i straci część wolności, jaką miała. A jednak Inez kochała mieć zajęcie i lubiła pracować.

Soraya Cano
dc: kwiatkowa
31 y/o
For good luck!
170 cm
Pielęgniarka w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
What comes after love?
I wanna know there's something for me after us
I don't think my heart was made to break this much
Tell me there is happy ever after love
Tell me there is happy ever after us
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

- No to jesteś zaprawiona w boju - uznała.
Sama Soraya nigdy nie miała pracy stałych godzinach. Szpital była zasadzie jej pierwszą i jak dotąd jedyną pracą, gdzie na dzień dobry dostała nocne zmiany. Więc nie miała porównania czy fajnie tak przychodzić na ósmą rano i wychodzić o szesnastej.
- Dobrze mieć pod ręką kogoś, kto wie jak ogarnąć dom, gdy się pali - zgodziła się. - Mamy nawet w pokoju pielęgniarek taki kalendarz na ten rok ze strażakami i innymi służbami mundurowymi - dodała konspiracyjnie. - To będziemy unikać swatania cię z policjantami.
Inez zasługiwała na porządnego faceta, który w pełni zaakceptuje z całym dobrodziejstwem inwentarza. Przyjaciółka miała dużo do zaoferowania bliższym poznaniu absolutnie nie powinno oceniać się jej tylko i wyłącznie po pozorach. A tak niestety najczęściej było, co też było mega krzywdzące oraz niesprawiedliwe.
- Możemy wyskoczyć na drinka, chociaż musiałabym zerknąć na grafik, kiedy mam jakiś piątek i sobotę wolną jednym ciągiem - popatrzyła trochę przepraszająco na towarzyszkę. - Za to jak już tam pójdziemy to się wytańczymy za wszystkie czasy, bo od pogrzebu dziadka w zasadzie siedzę w domu i chodzę tylko do pracy.
Żałoba jeszcze trwała, ale jej dziadek zawsze powtarzał, żeby nie dać się smutkowi i starać się żyć dalej. Chociaż pierwsze miesiące po pogrzebie były trudne, faktycznie czas było wyjść od ludzi i trochę otrząsnąć się z tych smutnych chwil.
- Zanim jednak udamy się na zakrapiane alkoholem tańce, upieczmy coś, żeby osłodzić sobie siedzenie w domu - zaproponowała, spoglądając na kubek mający już tylko połowę herbaty. - Może coś czekoladowego? Brownie? Czekoladowe muffinki?

Inez Wilkinson
ODPOWIEDZ

Wróć do „#101”