ODPOWIEDZ
42 y/o
For good luck!
168 cm
naprawia starocie w zaciszu swojego domu
Awatar użytkownika
Le gusta que la miren cuando ella baila sola.
Le gusta más la casa que no pasen las horas.
Le gusta Barcelona.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

004
Galerie handlowe były zmorą dla Marii, darzyła je bowiem bardzo silnym uczuciem… nienawiści. Dla kobiety, która wychowywała się między wąskimi i tętniącymi życiem ulicami Barcelony, galerie były niczym jakiś sztuczny twór i zamiast czuć się jak ryba w wodzie to czuła się tak jakby utknęła w jakimś akwarium. Tęskniła za zapachem świeżych brzoskwiń z La Boqueria, za aromatem parzonej kawy wydobywającej się z lokalnej niewielkiej kawiarni, za ciepłym światłem i morską bryzą. Tutaj było za dużo betonu, szkła, okropnie rażące oświetlenie, które przyprawiało ją o ból głowy, a ludzie… ludzie nawet nie patrzyli sobie w oczy, spieszyli się i nie targowali... No jak można się nie targować!?
Pomimo ponad dwudziestu lat zamieszkiwania w Toronto do zakupów w takim miejscu wciąż nie przywykła. Zwykle podchodziła do tego bardzo zadaniowo: papierowa lista w ręce, opracowana tak by zminimalizować czas zakupów, a potem już tylko odhaczanie kolejnych podpunktów tylko po to by wrócić jak najszybciej do przydomowej pracowni w The Beaches.
Dzisiaj jednak miało to wyglądać inaczej. Rafael przejął chłopaków pod swoje skrzydła i Maria nie interesowała się zbytnio tym jakie mieli plany o ile postanowili nie wchodzić jej w drogę przez cały dzień. Z kolei Maria z Aurelią miały czas na babskie zakupy przeplatane koniecznością zakupienia kilku rzeczy na jutrzejszą rodzinną imprezę urodzinową Xaviera. To już była ich mała tradycja: balony przygotowane nocą, wybrane przez solenizanta śniadanie, torcik i prezenty.
Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie uciążliwy sekret, który spoczywał na jej ramionach i utrudniał wszystko co wiązało się z Aurelią. Próbowała o tym nie myśleć, bo przecież nie wiedziała i tak sobie to wszystko tłumaczyła, ale pewne imię dość mocno odcisnęło piętno w jej myślach i nie potrafiła tego zmienić. Próbowała, ale na próżno. Liczyła, że w tym marketowym szumie zagłuszy swoje bolączki, a one wpadną w wir zakupów, ale już na wstępie miała ochotę złapać córkę za rękę i wyjść na świeże powietrze. Dusił ją nie tyle gwar co wyrzuty sumienia, ale skoro stało się to teraz musiała odegrać rolę życia. Przetrwać w sztucznym centrum handlowych, zakupić balony i prezent dla syna, dokupić resztę składników na tort i udawać matkę roku przed Aurelią, choć tak naprawdę była najgorsza z możliwych. Widząc ją jak stoi przed jedną ze sklepowych witryn wpatrzona w coś jak w obrazek z tym swoim promiennym uśmiechem i z błyskiem w oku, taką niczego nieświadomą i beztroską jak na dwudziestolatkę przystało… cholera, żołądek się jej aż zaciskał. Przełknęła jednak ślinę i wróciła do swojej roli. — Musimy wybrać jeszcze balony, skoczyć na spożywkę, a potem może… znajdziemy coś dla ciebie? — albo skoczą sobie na jakieś mani pedi, cokolwiek przed jutrzejszym dniem.


Aurelia M. Perez
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Certo - odpowiadam z szerokim uśmiechem odwracając się do mamy, która jak zawsze lekko zestresowana przed wielkim wydarzeniem, pewnie sobie w głowie ciągle listę zakupów powtarzała niczym jakąś mantrę. Ale ja jej odpowiadam po włosku, bo w takim języku mówi mój chłopak Donnie, więc pewnie się zorientowała, że kiedy spoglądałam na tę letnią sukienkę, to właśnie myślałam o tym, czy Donnie byłby zaodwolony z tego jakbym w takiej obok niego chodziła. Zupełnie nie będąc świadoma, że świadomość, że ja myślę o Donnim randomowo może martwić moją matuszkę wzruszam ramieniem i idę sobie w stronę samu spożywczego.
Ostatnio zastanawiam się nad kilkoma rzeczami. Jedna z nich to oczywiście mój związek z Bowenem. Dotąd nawet nie powiedziałabym, że był to prawdziwy związek, ale odkąd poznał moich rodziców to trochę się pozmieniało, bo nagle zaczął być bardziej w kontekście i tak jakby na poważnie? Czasami było dla mnie takie abstrakcyjne, że wie już też o moich braciszkach i potrafi sobie wyobrazić ile jak wyglądają przy tym ile oni tak na prawdę mają lat. A jednak z drugiej storny miałam wątpliwości, czy jako początkująca aktorka powinnam mieć oficjalnie chłopaka. Może tylko takiego do łóżka chłopaka? Ale po co miałabym go wrzucać wszędzie, czy to by nie odciągało uwagi od mnie samej?
Apropo wieku moich braci to akurat na urodziny Xaviera nie chciałam zapraszać Donniego, bo też to jest jego dzień, a nie mój dzień. Xavier niby nie ocenił go jako najgorszego na świecie, ale jednak trochę się krzywił jak go podpytywałam o wrażenia.
Idziemy sobie przez ten sklep i gadamy o jakiś głupotach związanych z tym, czy wchodzimy później na paznokcie i jakie sobie zrobimy - jak to z mamą, kiedy w końcu uznałam, że przy lodówce z serami zrzucę na mamę bombę.
- Wiesz mami, zastanawiałam sie... skąd się wie, że jest się zakochanym? - i oglądam sobie wielki kawał pecorino i zerkam znad niego na mamę, która jest w amoku zakupowym i wybiera te wszystkie niezbędne wafle, czipsy, sery, kiełbaski, pomidorki, mrożonki.


Mami <3
42 y/o
For good luck!
168 cm
naprawia starocie w zaciszu swojego domu
Awatar użytkownika
Le gusta que la miren cuando ella baila sola.
Le gusta más la casa que no pasen las horas.
Le gusta Barcelona.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Certo.
Dlaczego nagle mówiła po włosku?
Zmarszczyła lekko brwi spoglądając na córkę, która radośnie przyglądała się sukience i pewnie myślała o swoim włoskim bożyszcze, który chyba tylko mącił jej w głowie, a Maria nie mogła na ten temat nic powiedzieć. Bo co niby miała? Jeszcze zmysłów nie postradała, żeby powiedzieć córce, że z jej chłopakiem spała. Poczuła jak chłodny dreszcz przeszedł ją po karku, a potem nagle uderzyła ją fala gorąca. Ugh, nienawidziła supermarketów. Taaaa, tak jakby to była ich wina.
Nie miała pojęcia z jakimi myślami bije się Aurelia i chyba nawet nie próbowała tego z niej wyciągnąć, bo paraliżowała ją jej własna wina. Jakby bała się, że zaraz jej tutaj zacznie wyciągać sprawy związane z Donniem do matycznej analizy, a przecież nie była w stanie tego zrobić, bo jak niby? Przecież była w tym wszystkim stronnicza i cholera wie w którą stronę się przechylała. Po ostatnim rodzinnym zapoznaniu wciąż się nie otrząsnęła. Miał wyrzuty sumienia, bo znów dała się wciągnąć w zielonooki czar, któremu ulegać nie powinna. Dziś chciała się skupić na zakupach i urodzinach, nie myśląc o kłopotach, a niewątpliwie jego osoba była wielkim kłopotem. Problem w tym, że nie miała wpływu na Aurelię, która mogła mówić co jej ślina na język przyniesie i o kimkolwiek chce. Więc kiedy zrzuciła na Marię bombę w postaci zakochania się żołądek, aż się jej zacisnął, że poczuła mdłości.
To dość poważne pytanie jak na popołudnie w markecie, mi amor skarbie, zaczęła próbując uregulować swoje zaskoczenie. Odruchowo przejechała palcem za uchem, gdzie wytatuowała sobie współrzędne miejsca w którym poznała jej ojca. Blady uśmiech wtargnął na jej twarz. Przypomniała sobie tamte chwile, burzliwe. — I skomplikowane — dodała próbując ubrać w słowa własne myśli. — Czasami wydaje się, że stracisz głowę dla drugiej osoby, wszystko jest głośniejsze, żywsze, bardziej kolorowe — podbite, wzniesione na wyżyny. Świat jest lepszy, piękniejszy, gorętszy… — ale myślę, że miłość jest wtedy, kiedy czujesz się bezpiecznie, nie musisz niczego udawać i ukrywać, grać żadnej roli. Nic się nie rozpada, tylko wszystko zaczyna się układać — i tak było też z nią i Javierem. Byli sobą, razem najlepszymi wersjami siebie, czuła się z nim bezpiecznie i ruszyła z nim na drugi koniec świata… a potem wszystko zaczęło się rozsypywać. — A jeśli już się rozpada, to razem próbuje się to sklejać — chociaż oni to zamiast sklejać po prostu podpierali ściany by nie runęły i tak żyli na ciągłym przeczekaniu. Tylko Marii już nie chciało się czekać, życie uciekało, czas upływał… ale przecież nie o tym była mowa. Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk uderzających mrożonek o posadzkę, szybko je podniosła i wrzuciła do koszyka spoglądając na Aurelię. — Dlaczego pytasz, kochana? — musiała wybadać grunt, o co tutaj chodzi.

Aurelia M. Perez
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Opis miłości według mamy tylko mnie skonfundował, bo o ile ta pierwsza część dała mi taki sygnał, że może faktycznie jestem in love, to już te kolejne słowa tak średnio o tym świadczyły. Bezpieczeństwo, sklejanie? Och, nie, na pewno nie jesteśmy z Donnim na tym etapie, raczej na tym, kiedy wszystko jest kolorowe i ekscytujące, a najbardziej to jego język w różnych moich miejscach. Uderzam sobie miarowo palcami zakończonymi długimi paznokietkami w ser pecorino słuchając tego co ma do powiedzenia i kiedy mamie spadły mrożonki, wsadziłam ser do koszyka.
Odgarniam włosy za ucho i uśmiecham się na pytanie. Ogólnie to oczywiście, że pytam dlatego, że mam w głowie oczy Doneczka i pod palcami lubię czuć jego ramiona. Ale jeszcze nie jestem sama pewna, czy to jest miłośc czy to jest kochanie.
- A tak pytam - wzdycham sobie tym razem do pleców mamy, która schyla się po jakieś mrożonki, więcej mrożonek! - A w którym momencie wiedziałaś, że jesteś zakochana w tacie? - pytam, bo oczywiście wciąż zakładam, że są w sobie zakochani. Nie rozwiedli się, chociaż mają swoje oboje za uszami. Oczywiście ja wiem tylko o kłótniach w domu, o tym, że jedno albo drugie się zdradza to już nie wiem. Mama mnie przed tym wszystkim broni, natomiast czy mnie ojciec obroni przed tym, jak się dowie z kim matka go zdradza? A wątpię, bo mężczyźni to nigdy nie mają wyczucia i jak cierpią to chcą, żeby wszyscy cierpieli, nawet jeżel ito jest ich córcia.
Staję tak przy koszyku w alejce z napojami i patrzę na mamę, ona na mnie i w końcu jej oświadczam:
- Nie wiem, czy ja jestem w nim zakochana. Pamiętasz Rodrigo? W nim byłam zakochana. Ale po tym naszym zerwaniu... - przypominam jej o moim chłopaku z highschool, po którym płakałam z trzy miesiące. Mama mówiła mi wtedy, że to przejdzie, ale czasami jak się spotykam z Donnim, to każę mu sprawić, żebym zapomniała o Rodrigo. W końću byłam z nim z pięć lat! Prawie pół studiów, a później mnie rzucił z jakiegoś durnego powodu. - Donnie na szczęście jest trochę inny niż Rodrigo, nie każe mi się określać i nie naciska, żebyśmy byli oficjalnie parą. On jest takim artystą po prostu, ja to czuję - i tak przykładam dłoń swoją do piersi, bo tam właśnie to czuję. Co prawda żałuję, że niby taki artystyczny, a nie chodzi ze mną do teatru, ale chyba nie można mieć wszystkiego.
- A co ty o nim sądzisz, bo nic nie komentowałaś przy chłopakach. Cute jest prawda?- i aż się rozpromieniam na wspomnienie przystojnej twarzy Donniego.

mami
42 y/o
For good luck!
168 cm
naprawia starocie w zaciszu swojego domu
Awatar użytkownika
Le gusta que la miren cuando ella baila sola.
Le gusta más la casa que no pasen las horas.
Le gusta Barcelona.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie była gotowa na tego typu pytania, a najchętniej dzisiaj unikałaby pytań na temat związków, relacji i jakichkolwiek uczuć, bo ostatnio poległa na tym gruncie wielokrotnie i roztrząsanie tego nie było jej na rękę. Gorsze od mówienia czegokolwiek byłoby nie mówienie nic, dlatego weszła w rozmowę z córką choć martwiło ją to wypytywanie o miłość i to jeszcze w kontekście jej nowego związku, bo podskórnie czuła, że to właśnie próbuje wybadać córka. Czuła złość, bo przecież dobrze pamiętała słowa Donniego, który możliwe, że rzucał je na wiatr but still z łatwością mówił jej, że może zerwać z Aurelią by się z nią spotkać raz jeszcze. Więc fakt, że ona rozważała to w kategoriach czegoś większego, kiedy dla niego nie było to na tyle znacząco ją drażnił, ale przecież nie mogła jej tego powiedzieć, bo wtedy wydałaby samą sobie. Czuła złość głównie do siebie, bo znów dała się ponieść zielonym oczom emocjom, wtedy w kuchni na rodzinnym zapoznaniu, chociaż dobrze wiedziała jaka jest cena i jak bardzo nie powinna. Przez większość czasu jednak starała się wypierać swój wyskok, bo przecież gdy do niego doszło to nie miała pojęcia, że oprócz jakiegoś przyciągania połączy ich też jej własna córka. Mogła się obwiniać za zdradę męża co najwyżej, a nie o celowe zranienie córki… a jednak tego co wydarzyło się w kuchni już nie potrafiła z taką łatwością wypierać, bo chodziło o Aurelie, która w oczach Marii wciąż była niewinnym dzieckiem. Flirtowała z chłopakiem córki, a teraz będzie jej opowiadać o tym czym jest miłość, no doprawdy świetnie. Matka roku. Względem Javiera było łatwiej, bo kierowała się jakimś wewnętrznym pragnieniem odwetu za lata zdrad i odrzucenia, a tłumaczenie sobie własnego wyskoku było przy tym dość proste. Sam się prosił, prawda? Jednak Aurelia się na to nie pisała. Maria zresztą też, los sobie z niej zakpił.
— W tacie? — powtórzyła nieco wyrwana z zamyślenia. — Wiem jak to brzmi, ale… od pierwszego wejrzenia prawdę mówiąc — w zasadzie od pierwszego wpadnięcia w ramiona, kiedy to kłóciła się ze sprzedawcą o cenę starego ceramicznego wazonu, a gdy już odwróciła się, by odejść ze swoją zdobyczą tuż za nią stał on. Resztę dnia spędzili razem, nocą się nie rozstali - ich relacja nie miała nic wspólnego ze stopniowym zauroczeniem, była niczym uderzenie pioruna. — Kilka miesięcy później mieszkaliśmy tutaj i byłam już z tobą w ciąży — to było zawrotne tempo, ale jaka ona wtedy była szczęśliwa! Tęskniła za tymi beztroskimi latami, kiedy świat stał przed nią otworem i wszystko wydawało się możliwe, a Javier szalał na jej punkcie. Chyba dlatego teraz tak przepadła, Donnie był trochę jak ona z tamtych lat. Zapomniała o tym jak kiedyś się czuła, a on przypomniał jej o tym, co zgubiła w wieloletnim małżeństwie z Javierem.
Jak mogłabym zapomnieć Rodrigo, kiedy wypłakałaś za nim chyba morze łez — a Maria choć za Rodrigo nie przepadała, bo era un imbécil z dziwnie zaczesanymi włosami, to jednak wspierała córkę w związku i po nim, gdy płakała za nim rzewnie. I prawdę mówiąc wolała mówić o byłych córki, niż skupiać się na tych jej wstawkach o Donniem, które szybko wypuszczała drugim uchem, a przynajmniej się starała.
Co sądzę? — nie mogła powiedzieć tego co myśli, zdecydowanie. — Zaskoczyłaś mnie, myślałam że masz trochę inny typ — zwykle nie patrzyła za artystami, raczej wybierała przygłupów w jej wieku i nie miała w zamyśle przedstawiania ich rodzinie, Maria głównie znała ich z opowieści, pojedynczych wstawek w przelotnych rozmowach. Za to akurat tego jednego co postanowiła im przedstawić poznała aż za dobrze. — Dość mocno mu przywaliłam, ale dzielnie to zniósł — odparła wymijająco trochę odchodząc od bezpośredniego stwierdzenia co o nim sądzi. — Oby nie miał mi za złe — wiedziała, że nie miał. Pewnie przyjąłby więcej piłek na tą piękną twarz, byleby się z nim spotkała.

córcia
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

-Od pierwszego wejrzenia? - powtarzam, chcąc wyciagnać z mamy trochę więcej informacji i zastanawiam się: - Ale to były trochę inne czasy pewnie, bo teraz to mogłabym powiedzieć po obejrzeniu czyjegoś zdjęcia na Instagramie, że się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Strasznie to mało romantyczne...- jestem tym zasmucona, więc trochę oczekuję, że mi mama opowie coś romantycznego. Bo jednak to jak się poznali wcale nie brzmiało dla mnie jak najbardziej prawdziwa historia, raczej jak to co się opowiada jak się nie chce powiedzieć, że się poznało na Tinderze. Gdybysmy my z Donkiem się tam poznali to i tak bym udawała, że nasza miłość jest od momentu jak robił mi pierwszą sesję. Jakby się tak trochę dłużej zastanowić, to jednak ta moja hisgtoria z Donnim też jest dość nieprawdopodobna. Nie to, że poderwał mnie na aparat i zdjęcia, tylko to, że my się dalej spotykamy!
-Wiem, wiem - to akurat o ciąży to słyszałam nie raz, bo mateczka chyba wzieła sobie za cel najwiętszy przekonać mnie do tego, żeby wszystko zrobić tylko dziecka sobie za młodu nie zrobić i miałam trochę obawy przed tym, żeby sypiać z kolegami bardzo długo, ale jak skoończyłam być nastolatką, to mi się na szczęście to oblokowało. A jak się odblokowało to... no dobrze, nie zaszłam w ciążę, ale lepiej żeby mommy nie wiedziała co.
Idziemy sobie już alejką z napojami, i w międzyczasie pytam się, czy bierzemy bezalkoholowego szampana na urodziny brata, co w sumie jest dobrym pomysłem, więc ładujemy do koszyka. Jeszcze stanęłam pod sekcją alkoholową i tak patrzę znacząco na matkę, więc weszłyśmy tam i pewnie musimy zapasy nasze uzupełnić, bo jednak moi rodzice to lubią pić. To podobno jest europejskie (tak mówi mama) ale też latino krew jest napędzana rumem i tequila (tak mówi tata).
- Typ? - pokręciłam głową - Nie no mama, teraz się tak nie mówi, że ludzie mają jakieś typy przecież. Ty wogóle nie jesteś zaznajomiona z nowoczesnymi związkami. Teraz jest tak, że nie podoba ci się ktoś dlatego, że ma niebieskie oczy albo długie nogi, tylko chodzi o więć emocjonalną i połączenie dusz, to jest dużo bardziej złożone - chociaż nie powiem, mi się tam i buźka Donka podobała i jego mięśnie i tyłek też - Teraz nie ma nawet znaczenia czy jesteś z dziewczyną czy chłopakiem i nie mówi się, że ktoś jest homo albo bi, bo wszyscy są panseksualni - i kiwam głową - Tak, panseksualni, czyli że jest się zauroczonym tym jaki ktoś jest i czy jest vibik, rozumiesz?
Nie wiem czy to dziwne, że mama się tak troszczy o to, że walnęła Donka, tak samo jak on to przeżywa, ale ja to zapomniałam o tym chwilę po tym jak dostał w łeb.
- Myślę szczerze, że on był zesrany tym, że go wam przedstawiłam. Serio, dawno go nie widziałam w tkaim stanie, myslałam, że tam kija połknął - zaśmiałam sie, zupełnie nie łącząc, że Donnie był taki jak na pierwszej prawdziwej naszej randce dlatego, że tu też chciał zrobić wrażenie na Marii.

Maria A. Perez
42 y/o
For good luck!
168 cm
naprawia starocie w zaciszu swojego domu
Awatar użytkownika
Le gusta que la miren cuando ella baila sola.
Le gusta más la casa que no pasen las horas.
Le gusta Barcelona.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Słysząc o Instagramie tylko przewróciła oczami i ciężko westchnęła. — Aurelio, zlituj się — zaczęła i uśmiechnęła się lekko. — Instagram? Zdjęcia? Wy to naprawdę myślicie, że się da miłość przenieść do internetu i jeszcze te wszystkie rewelacje tłumaczycie byciem nowoczesnym — a Maria była starej daty, nie rozumiała miłości w czasach internetu, a już na pewno nie wierzyła w bliskość przekazywaną w smsach czy filmikach. Jeśli ktokolwiek był w stanie wysłać kompromitującego smsa z źle dopasowaną buźką to byłaby to właśnie ona albo przypadkowo durne zdjęcie, bo takie się jej wybrało… dlatego w ogóle nie używa minek, a smsy zawsze były dość mocno okrojone i bez załączników. To nie tak, że preferowała nagle listy i czasy, gdy facet budował dla ukochanej zamek, a nie tak jak teraz bał się zapłacić za całą kolację, ale jak miała wybierać to zawsze wolała zadzwonić niż pisać. — Escúchame bienposłuchaj mnie uważniekiedy mówię, że z twoim ojcem to była miłość od pierwszego wejrzenia to nie mam na myśli tego jak wyglądał… — zaczęła, ale gdy tylko próbowała ubrać to jakoś w słowa to nagle nie potrafiła. — To było jak… — nagle angielski przestał jej służyć — un chispazo błysk, iskra jakaś jedno spojrzenie nagle wyrażało więcej niż tysiąc słów. Nagle wtedy poczułam… poczuliśmy, tak myślę, ja na pewno poczułam takie obezwładniające… deseo pragnienie poznania go. Całego! Nie mogliśmy przestać rozmawiać, nie mówiąc już o trzymaniu rak przy sobie — roześmiała się na samo wspomnienie tamtych lat, bo to były piękne wspomnienia… chwile, które minęły bezpowrotnie. — Jakbyśmy nie potrafili oddychać innym powietrzem, to było nagłe, głębokie… patrzyłam w jego oczy i widziałam tam cały swój przyszły świat, a on zobaczył to we mnie i po prostu… perdimos la cabeza przepadliśmy. — Wy macie swój “vibik” Aurelio, ale my tam płonęliśmy… — czegoś takiego nie można było uzyskać przez telefon i sociale. Maria w to nie wierzyła. Tak jak nie potrzebowała jakoś specjalnie określać swoich preferencji seksualnych… ona sama od zawsze kochała ludzi, pasjonowała się nimi i za młodu niejedne kobiece usta całowała, więc niezmiernie bawił ją fakt, jak Aurelia próbowała jej to wytłumaczyć. Nawet na twarzy pojawił się specyficzny uśmieszek i pobłażliwe spojrzenie w stronę dziecka. — Ja nie muszę tego rozumieć słońce — ona to wiedziała. — Pewne rzeczy się czuje wystarczy bacznie obserwować świat wokół siebie — a nie ten w sieci.
Prawda jest taka, że czy to miłość od pierwszego wejrzenia czy połączenie dusz… zwał jak zwał, serca łamią się tak samo jak dwadzieścia lat temu. I nie opowiadaj mi tu głupot, że nie ma czegoś takiego jak typ, bo do tej pory spotykałaś chłopców, którzy byli cóż… — spojrzała na nią litościwie — un poco tontos trocję głupiutcy. — A ten twój Donnie…też był, heh przełknęła ślinę gubiąc się we wspomnieniach. — On wygląda na artystę. Ma to coś w oczach — zamilkła wlepiając spojrzenie w półkę z alkoholami, ale zamiast zielonego jagermeistera, który znajdował się tuż przed nią widziała zielone oczy Donniego. — A artyści łamią serca najgorzej, Aurelio — oznajmiła odrywając się od zdradliwych myśli i spoglądając ostrzegawczo na córkę. Choć to nie tylko on był zagrożeniem, ona sama również. I gdy wspomniała o zmieszanym Donniem udawała zaskoczoną. — Nie zauważyłam, moim zdaniem nie było tak źle — a w kuchni to już w ogóle nie był zmieszany. — Chcesz coś sobie kupić? — zmieniła temat porywając zieloną butelkę do koszyka.

Aurelia M. Perez
ODPOWIEDZ

Wróć do „Yorkdale Shopping Centre”