Sama trochę złapała niemałego laga w momencie, gdy padło pytanie odnośnie tego, jak to w ogóle między nimi wyszło. Tylko - czy powinni zacząć od tego, jak to w ogólnym rozrachunku wyszło, czy mogą jedynie skupić się na tym, co miało dopiero co miejsce? Bo chyba aż takich szczegółów jej mama nie chciała poznać… i chyba nie chciałaby się dowiedzieć, że po imprezie urodzinowej jej siostry wyszło, iż zadzwoniła przypadkiem do Huntera, który początkowo jedynie grzecznie odwoził ją do domu, a ostatecznie został na dłużej i przy okazji przeżyli upojną wspólną noc, o jakiej miała szczątkowe wspomnienia..
Tak, zdecydowanie nie chciałaby tego się dowiedzieć, toteż lepiej było tego rodzicielce oszczędzić.
Spojrzała wtedy na Huntera, który chyba ją zrozumiał i zdecydował to tak ładnie i idealnie ubrać w słowa, że aż się uśmiechnęła rozpromieniona na to, co przyszło im obu usłyszeć z jego ust. Na koniec złapała go za dłoń i lekko ścisnęła, co by nie było, iż przy mamie będzie się z nim obściskiwać, bowiem takiego typu osobą nie była i nie lubiła emanować prywatnymi odczuciami czy głębszymi gestami przy innych. Później mu powie oraz pokaże, jak bardzo docenia to, co powiedział, jednocześnie po części wyciągając je z jej własnych ust.
Zerknęła jak po tym wyznaniu wino spada mu na jaśniutką koszulę, chcąc od razu złapać za serwetkę, co by pomóc w prędkim pozbyciu się plamy, aby nie wsiąkła mocno w materiał. Niemniej Hunter uznał, że lepiej odejść od stołu, co rozumiała, gdyż tylko szybka reakcja może zdziałać w tym przypadku cuda.
— W szafce z chemią znajdziesz taki psikacz do odplamiania, powinno pomóc — powiedziała jeszcze w trakcie, gdy zmierzał na górę, chcąc mu ułatwić najprawdopodobniej tą tak naprawdę nierówną walkę z winem na ubraniu, licząc iż misja ta powiedzie się bez większych przeszkód.
Odprowadziła go wzrokiem - nieświadomie z mocno troskliwym i ewidentnie zakochanym spojrzeniem, szczególnie pewnie przez to, co dopiero powiedział - co na pewno nie uszło uwadze starszej Lane. Gdy Prudence otrząsnęła się i wróciła do jedzenia, a także na patrzeniu na swoją mamę, posłała do niej uśmiech.
— No i jak, póki co? — zagaiła, po cichu aby niczego nie usłyszał, bo może i znajduje się piętro wyżej, to jednak nie jest to odległość mocno dzieląca ich od niego. Także nie chciała, aby wstępne przepytanie mamy co sądzi o Hunterze doszło do niego samego.
Poszerzyła uniesione kąciki warg jeszcze bardziej, niemniej prędko opadły w konkretnym momencie.
Ale… Zawsze musi być jakieś
ale.
Nie przypuszczała jednak, iż to
ale jest takich rozmiarów, a Prudence odnosiła wrażenie, że przez tą całą wojskową aurę, Kate zdecydowała się do niej strzelić z armaty. Zrobiła wielkie oczy i zdumioną minę, przez co chwilowo milczała, wpatrując się w nią osłupiona. Pomrugała parokrotnie powiekami, po czym postanowiła coś powiedzieć.
— Czy Ty siebie słyszysz, co Ty wygadujesz? — chciała podnieść głos, ale pamiętała iż Wright mógłby je usłyszeć, toteż jej głos nie nabrał na sile.
— Jest mi go żal? Biorę za cel? Boże, kto Ci takich głupot naklepał do głowy? Bo widzę, co robisz i w jaki sposób go o to wojsko wypytujesz. Kto Ci udzielił takich cennych rad, że musisz go przemaglować, aby się dowiedzieć czy nie jest zniszczony psychicznie? To, że przeżył swoje, to jedno. Ale jest przede wszystkim cudownym człowiekiem — nie ukrywała swojej złości, bo nie mogła; nawet jeśli nie kłóciły się z mamą i zawsze miały dobre relacje, to w tym momencie nie rozumiała jej kompletnie.
— Zamiast się cieszyć z tego, że w końcu trafiłam na fajnego faceta, z którym zdecydowałam się na taki ważny krok, to zachowujesz się tak, jakbym była małą dziewczynką, która niczego o życiu nie wie i potrzebuje porady mamy, bo ona wie najlepiej — aż się napiła wina, dosyć sporej ilości.
— Jestem szczęśliwa od jakiegoś czasu, zanim jeszcze padły między nami oficjalne słowa, a Ty to po prostu psujesz dziwnymi domniemaniami, bo przeprowadziłaś z nim półgodzinną rozmowę, nie pytając za wiele stricte o niego i nie próbując go poznać, a tylko skupiając się na tym pieprzonym wojsku, jakby fakt że wybrał taki kierunek w życiu miał być wystarczającym dla Ciebie wyznacznikiem tego kim jest i kim się stał dodała, chyba ze zbyt wielkim oburzeniem, ale to akurat coś, co powoli się w niej budowało w momencie, gdy Kate zaczęła swoje
przesłuchanie.
— Sama mnie uczyłaś, że nie mogę oceniać ludzi, póki ich nie poznam… szczególnie po tym jak zdałam dyplom i miałam zacząć pracę, co mi dałaś jako najcenniejszą poradę na start w dorosłe życie prywatne i zawodowe… a sama właśnie to zrobiłaś — zrobiło się Prudence na koniec mocno przykro, co zatuszowała kolejnym napiciem się alkoholu.
Hunter Wright