Spojrzenie Daisy nawet na moment nie zeszło z twarzy Kiry. Wodziło po jej zaczepnym uśmiechu i oczach, które równo śmiały się z sytuacji, w jakiej się znalazły. Whitmore trochę chwiało, dlatego gdy tylko Finch wyszła z propozycją, że uraczy jej swoją dłoń, managerka nie miała zamiaru się sprzeciwiać. Ochoczo wyciągnęła swoją i w pierwszej chwili złapała dłoń Kiry jak małe dziecko, które trzyma się matki.
— Nie tak — mruknęła niezadowolona, by po chwili się wyswobodzić i porządnie spleść ze sobą ich palce. — No o wiele lepiej — bo kto normalny chodził po matkowemu? Wcale to nie było wygodne, a tak, kiedy paluszki mogły się stykać? O wiele lepiej, szczególnie, że kciuk Whitmore znowu zabłądził gdzieś na skórze Kiry i zatoczył kilka niezobowiązujących kółek.
Szło im całkiem nieźle. Droga wydawała się prosta, a wysoki, przpięknie oświetlony hotel było widać już z odległości kilku przecznic, więc nawet nie potrzebowały mapy. Jak się zaraz okazało, potrzebowały jednak świetego spokoju albo jakiegoś gazu pieprzowego, bo kiedy przechodziły obok baru po drugiej stronie ulicy, jakiś facet, który stał na papierosie je zaczepił.
— Ej lesby!!! — krzyknął, wypuszczając chmurę dymu nad swoją głowę. — Jedna wizyta ze mną w kiblu i zaraz się was naprawi! — dodała, a Whitmore aż złapała więcej powietrza w płuca. Nie kategoryzowała się nawet jako osoba homoseksualna, ale tak ją oburzył komentarz mężczyzny, że aż zacisnęła mocniej palce na dłoni Kiry i odchyliła się w stronę typa po drugiej stronie ulicy.
— A ciebie kto naprawi?! — krzyknęła głośno. — Bo na takie zjebaństwo to chyba nie ma już ratunku! — ale mu powiedziała! Szach-mat! Normalnie na trzeźwo w życiu nawet by się nie odezwała i za wszelką cenę unikała konfrontacji, ale w tamtym momencie? Była gotowa walczyć o prawa wszystkich lesbijek na tej planecie.
Szkoda tylko, że facet chyba też był gotowy, bo zaraz cisnął głośnym cos ty powiedziała, a potem zrzucił peta pod buta i ruszył w ich stronę.
Ups.
𖨆♡𖨆