ODPOWIEDZ
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Znowu się odsunął, kiedy walnęła się w palec, a do tego jeszcze zaczęła rzucać tymi soczystymi przekleństwami - mówiłem ci, żebyś uważała na palec... Jakbyś miała w nim jakiś radar, który... - chciał jeszcze sobie pogadać, ale Pilar już zaciskała palce na drabince i odwracała się do niego. Widział po zmarszczonym nosie i wydętych ustach, że już była zła. A oczy to pewnie miała czarne - powoli - tylko ją poinstruował i stanął pod drabiną. I jak w pierwszej chwili zagapił się na jej tyłek, który wyłonił się spod sukienki ozdobiony czerwoną, koronkową bielizną, tak zaraz już do niej podchodził - zaczekaj, bo sukienka ci się podwinęła, popraw... Wszyscy widzą twoje majtki - najpierw chciał ją zasłonić, a potem... Oczywiście, że tak, zębami pociągnął ją za sukienkę, ale średnio mu to wyszło. I kiedy Pilar czołgała się na kolanach do skrzynki, to już chyba wszyscy mogli zobaczyć jaj seksowną bieliznę, którą przecież zakładała dzisiaj dla niego.
A Noriega znowu się zawiesił, jakby miał wolne ręce, to by ją chyba stamtąd ściągnął, a tak tylko próbował się wyrwać z kajdanek, ale na nic. Dopiero ten pisk obok sprowadził go na ziemię, od razu obejrzał się w tamtym kierunku, a widząc jak laska zrzucała z siebie te robaki...
- Będziesz kurwa zachwycona - mruknął Madox i już miał nawijać Pilar, że nie musi jej nawet dzisiaj zabierać na kolację, bo ma przed sobą całą skrzynkę robaków, ale ubiegła go tamta laska krzycząc, że fuj, że robale.
Uśmiechnął się, kiedy jego żona powiedziała to no i zajebiście, co jak co, ale dla niej robale pewnie nie były żadną przeszkodą, to Madox odskoczył na bok, kiedy zrzucała je w jego kierunku. Nie to, że się bał robaków, ale były trochę ohydne, chociaż kiedy Pilar krzyknęła, że ma klucz, to już doskoczył do niej deptając ich po drodze kilka i nie przejmując się tym, że jednego... wrzucił mu chyba w koszulę, jak wystrzeliła ręce w górę, tego, który pełzł jej po przedramieniu.
- Dawaj - chciał jeszcze się do niej pochylić, żeby może skraść z jej ust triumfalny pocałunek?
Ale zamiast tego dostał kluczem w kroczę - Pilar... - mruknął tylko, bo na szczęście nie włożyła w to za dużo siły, ale no... nie z tej strony miał rączki. Ale jego żona zaraz szarpnęła go w odpowiednim kierunku, a potem jak na policjantkę przystało, sprawnie zdjęła mu kajdanki - ja pierdole... Wreszcie - roztarł nadgarstki w rękach, bo i tak były całe czerwone, bo przecież Madox nie umiał na spokojnie, tylko i tak się cały czas szarpał. Od razu odwrócił się do Pilar, a zanim nawet jeszcze pozwolili jej zdjąć opaskę, to on już zaciskał na niej palce, nawet jej nie rozwiązał, tylko pociągnął w górę. Wyszczerzył się do niej w uśmiechu - ale mi brakowało tego... - spojrzenia, to chciał powiedzieć, kiedy jej piękne, duże oczy odszukały te jego, ale nawet nie zdążył, bo Pani Noriega mu już wpadła w ramiona. A zaraz zamknęła usta w pocałunku, gorącym, i tym właśnie triumfalnym. Który miał przypieczętować ich wygraną. Zacisnął palce na jej udach przyciskając ją do siebie - zajebista z nas drużyna - powtórzył po niej i jeszcze się szarpnął do niej, kiedy mu się odsuwała odchylając do tyłu. A na jej kolejne słowa wywrócił oczami - lepiej limonką, niż robakami - rzucił, ale zaraz i tak się do niej wyrwał, żeby znowu ją pocałować, tylko, że już zaraz obok nich stanęli Ravi z Theresą i zaczęli im gratulować, na co Madox niechętnie postawił swoją żonę na ziemi i teraz to już sam jej obciągnął sukienką zakrywając tyłek.
Prowadzący też im pogratulował, a zaraz oznajmił, że wygrali...
Werble.
Bon do baru na niższym poziomie, na co zaklaskał Ravi i zaraz im tłumaczył, że tam... jest wszystko, co tylko chcą. Madox uniósł jedną brew, a zaraz przyciągnął do siebie Pilar, żeby wtulić się w nią - tylko ciebie teraz chcę - mruknął jej do ucha. Ale zaraz okazało się, że dostają też prywatny lot balonem. Madox zerknął na zegarek, mieli trochę czasu, może jak to odpowiednio zorganizują, to uda im się zaliczyć i tatuaże, i balon, ale najpierw...
- Idziemy się odświeżyć - tak ładnie ujął to, że teraz chcieli zaliczyć siebie, zacisnął palce na dłoni swojej żony i już rzeczywiście chciał ją ściągać ze sceny i prosto do tego kibelka, ale Ravi złapał Madoxa za koszulę.
- No to chodźcie na dół, tam są takie loże... Nawet pokoje mają na dole - czyli co? Klub, w którym byli to było większe Emptiness? Noriega aż się rozejrzał, bo to znaczy, że on kiedyś też będzie coś takiego miał? Dwa bary i dwie sekcje? Chociaż przecież ten podziemny klub już miał. Może też powinien prowadzić takie konkursy?
- Dobra, zobaczmy to - stwierdził w końcu i razem ze swoimi świadkami skierowali się na dół.
A dół był rzeczywiście podobny do tego z Emptiness, ciemny, z jednym barem i roznegliżowanymi tancerkami, tylko po bokach rzeczywiście były jakieś zacienione loże i pokoje.
Znaleźli się chyba w jakiejś jaskini rozpusty, a zaraz podeszła do nich jeszcze hostessa w kusym wdzianku, która oznajmiła, że ona będzie dzisiaj spełniać ich pragnienia i zapytała czego sobie życzą.
- Na początek lożę, ale niech będzie z rurką i przynieś... Wróżkowy proszek - Madox spojrzał na Pilar.
- A ty na co masz ochotę na syrenkowe cuba libre? Zaczarowane buziaczki? Czy jakąś czarodziejską różdżkę? - parsknął śmiechem gdzieś w jej szyję, bo gdzie oni właśnie się znaleźli? W jakiejś zbereźnej bajce dla dorosłych?
Dziewczyna dygnęła jak jakaś królewna, a kiedy się odwróciła to rzuciło się w oczy to, że miała króliczy ogonek, uszy i jakieś zegarki na kostiumie. Motyw Alicji w Krainie Czarów.
No ładnie.
Poprowadziła ich do loży osłoniętej czerwonymi kotarami, gdzie oprócz welurowych kanap i niewielkiego stoliczka był też podest z rurką.
- Zawołaj Selenę - zarządził Ravi - i przynieś drinki - no proszę jak wszystko im tutaj ustawił. Zaraz usiedli z Theresą na jednej z kanap.
Ale Madox zatrzymał w miejscu Pilar, znowu pochylał się jej do ucha.
- I co będziemy się tu przy nich... - zaczął, ale zanim zdążył dokończyć, to już zza kotarki wyszła dziewczyna, śliczna brunetka o dużych ciemnych oczach i jasnej karnacji.
- A wy co? Na co czekacie? - zapytała i pchnęła ich w głąb loży - chyba się nie wstydzicie? - zaczepiła ich. A potem jeszcze puściła Pilar oczko i zaczepiła Madoxa za wytatuowany tors, przesuwając paznokciem gdzieś po jego brzuchu - cześć Ravi, cześć Theresa, co słychać? - zapytała, a po chwili już wchodziła na podest i posłała Państwu Noriega wyczekujące spojrzenie.

¿Acabamos de entrar en una tierra encantada? °❀⋆.ೃ࿔*:・
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”