Zablokowany
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
187 cm
młodszy adwokat w Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
You scratch and I bite
We kiss then we fight
I like it like that that that that
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

I been thinking, do you miss me?
Does my memory make you wanna kiss me?
Oh, why? Oh, why? Oh, why? Oh, why?
Do you wanna kiss me?


Leżał w hotelowym pokoju i myślał o niej. Odpalając konwersację zastanawiał się, co konstruktywnego mógłby jej napisać — zapytać o jej dzień? O wczorajszą zmianę, czy ktoś robił jej kłopotu? Będąc tak daleko od niej, wszystko wydawało się być okropnie błahe i pozbawione wszelkich emocji, które w tym momencie go ogarniały. Zastanawiał się na temat głębszych rzeczy, a konkretniej jak się czuła, czy tęskniła... bo on tęsknił. I w tym momencie zapaliła mu się nad głową lampka, sygnalizująca wspaniały pomysł, ale pisząc to jedno słowo czuł, jak pocą mu się ręce. Czy to był taki big deal? Powiedzieć komuś... a dokładniej dziewczynie, która była tak bliska jego sercu, miłe słowo? Bo tym właśnie było to wyznanie... okazaniem sympatii i docenieniem, że jej obecność nieco rozjaśniała mu codzienność.
vohnyk
tęsknię.
Wiadomość...

Ledwo wysłał SMS i spojrzał na ikonkę jej kontaktu. Ten cholerny kot i czułe zapisanie. Iskiereczka. Cholera, tęsknił za nią, nie potrafił udawać, że było inaczej. Wyjechał wczoraj rano, wraca jutro wieczorem, a czuł się jak na cholernym odwyku od niej. Nie mógł nagle do niej przyjechać, wziąć ją w ramiona, zaciągnąć się znajomym zapachem i choć przez chwilę udawać, że to wszystko co czuł było… normalne. Po prostu się do niej przywiązał, tak? Była uzależniająca, przyzwyczaił się do jej obecności i do ilości czułości, które mu dawała. Nie czuł potrzeby nazywania tego jakimiś większymi słowami, wręcz nie mógł tego zrobić, dla dobra ich relacji i przeogromnej obawy, że znika z dnia na dzień. Jest dobrze tak, jak jest.

Krótko wpatrywał się w jej nazwę, zanim dotknął symbol słuchawki i przyłożył telefon do ucha. Nie robił tego za często. — Hej — powiedział, gdy odebrała telefon. Nie był nawet pewien, czy odczytała wiadomość. — Co masz na sobie? — zapytał z lekkim rozbawieniem. Czy dało się zacząć tę rozmowę inaczej? Z pewnością, ale Aiden nie był zbyt wylewny, aby na dzień dobry powiedzieć jej to, co napisał.


iskiereczka
Ostatnio zmieniony pt lip 10, 2026 10:37 pm przez Aiden O'Cahallan, łącznie zmieniany 1 raz.
27 y/o
Enjoy the simplest things
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tęskniła za nim. Cholernie. Starała się jednak nie wyjść na zbyt nachalną, dlatego powstrzymywała się przed napisaniem do niego i dawała mu szansę skupić się na obowiązkach. Ten późny wieczór spędzała rozwalona na kanapie, rysując, grając sobie w jakieś gierki i co jakiś czas zerkając na Milo, który leżał na poduszkach tuż nad jej głową, no bo teraz to on był królem tej przestrzeni. Zastanawiała się, czy myślał o niej chociaż w najmniejszym stopniu tak często, jak ona myślała o nim. Kiedy się przeciągnęła, usłyszała znajomy sygnał telefonu. Zerknęła na ekran i zobaczyła tę charakterystyczną ikonkę. Uśmiechnęła się pod nosem, już gotowa mu odpisać, ale chwilę później telefon zaczął wibrować.
Dzwonił.
Przez moment tylko wpatrywała się w ekran, nagle dziwnie zestresowana możliwością naciśnięcia zielonej słuchawki. Przełknęła ślinę i w końcu odebrała. - No cześć - powiedziała cicho, kompletnie nie wiedząc, co właściwie powinna dodać. W sumie nigdy wcześniej nie rozmawiali ze sobą przez telefon. Yikes. Usiadła wygodniej, a kiedy usłyszała jego pytanie, poczuła, jak przyjemne ciepło rozchodzi się po całym jej ciele. - Umm... - zaczęła, szybko lustrując samą siebie. Koszulka Nirvany, ujebane dresy... Seksapil jak się patrzy. - Co mam na sobie? - powtórzyła, jakby chciała się upewnić, że dobrze go zrozumiała. Chwilę później wpadła jednak na o wiele lepszy pomysł. - Poczekaj, pokażę ci - odparła szybko, wciskając wyciszenie mikrofonu. Podskoczyła z kanapy, rzuciła telefon na poduszkę i zsunęła z siebie dresy. Zaraz potem ponownie ułożyła się wygodnie i cyknęła dla niego zdjęcie.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


Odchrząknęła, zanim wyłączyła wyciszenie. - Widzisz, co za sobą zostawiłeś? - zapytała niewinnie. - Będę musiała dzisiaj tak spać, zupełnie sama.

vohnyk
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
187 cm
młodszy adwokat w Philips and Gardner LLP
Awatar użytkownika
You scratch and I bite
We kiss then we fight
I like it like that that that that
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3-osobowy
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Jej głos w słuchawce sprawił, że ciepło rozlało się po całym jego ciele. Jakby ktoś właśnie nakleił plasterek na tę pustkę, która trwała od wczoraj. Pytanie, które zadał było rzucone żartobliwie i mimochodem, a jednak zostało wzięte na poważnie. — No tak — przytaknął na jej pytanie, śmiejąc się krótko. Zaraz Vita wpadła na jakiś pomysł, w słuchawce zabrzmiała głucha cisza, a ona aż odsunął telefon od twarzy, aby upewnić się, czy czasami się nie rozłączyła. Nadal była. Poczekał cierpliwie, tak jak prosiła, aż w końcu usłyszał charakterystyczny brzdęk dostarczonej wiadomości, więc odsunął znowu telefon, spoglądając na wiadomość, którą mu wysłała.

Co ona z nim robiła.

Wpatrywał się chwilę w zdjęcie, które mu wysłała i zaraz usłyszał pytanie, na które ciężko westchnął. — Nie zostawiłem z własnej woli — przypomniał jej. Wyjechał na trzy dni, na cholerną konferencję adwokacką i z jednej strony bardzo się cieszył, bo pierwszy raz miał okazję w czymś takim brać udział, a z drugiej… z perspektywy tego, kogo miał w Toronto, z bólem serca opuszczał miasto. — Mimo wszystko cieszą mnie te słowa — rzucił z lekkim rozbawieniem, dalej mając włączone jej zdjęcie, po czym wyszedł z wiadomości, żeby… przestać. Przestać wyobrażać sobie, że równie dobrze mógłby leżeć obok niej, przyciągać ją do siebie, błądzić po jej ciele i składać pocałunki na dowolnej części jej skóry. — Skoro ja nie mogę leżeć obok ciebie, to cieszy mnie, że jesteś tam sama — mruknął, doprecyzowując zaraz, o co mu chodziło. Byli swoi, na wyłączność. Już to ustalili, a jednak myśl, że nagle ktoś mógłby znaleźć się obok niej… Zacisnął dłoń na pościeli. — Rozpaskudziłaś mnie, wiesz? Okropnie się bez ciebie śpi — rzucił. — Nikt mi nie kradnie kołdry, ani nie przykleja się jak koala przez pół nocy — dodał z rozbawieniem, zaraz czując przypływ chwili, przez którą z jego ust wypadło to jedno słowo; prawdopodobnie wypowiedziane na głos po raz pierwszy. — Tęsknię.

iskiereczka
27 y/o
Enjoy the simplest things
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Naprawdę myślała, że chciał wiedzieć, co miała na sobie. Może to był jakiś sposób, żeby wkroczyć na kolejny etap ich niezwiązku z benefitami? Hm. Sama nie wiedziała. Wiedziała jedynie, że ufała mu całkowicie. Nie wstydziła się wysyłać mu takich zdjęć ani zachowywać się w ten sposób, bo przecież byli ze sobą bardzo blisko. Intymniej niż z kimkolwiek wcześniej. - Jesteś tam? - zapytała, uśmiechając się pod nosem, kiedy tym razem to po jego stronie na moment zapadła cisza. - Następnym razem zabierz mnie ze sobą - wyrzuciła z siebie szybko. - Mogłabym czekać na ciebie w hotelu. Dlaczego o tym nie pomyślałeś, hm? Umilałabym ci każdy wieczór. - Mówiła jak nakręcona katarynka, ale naprawdę bardzo chciała już go zobaczyć. Kurde, pomyśleć, że ich pierwotny układ zakładał zaledwie dwa spotkania w tygodniu, a teraz na dobrą sprawę nie pamiętała już, jak wcześniej potrafiła żyć sama przez cały miesiąc.

Funkcjonowali na dwa mieszkania, a najdłuższą przerwę mieli chyba tylko wtedy, gdy oboje byli kompletnie upeprzeni pracą i długimi zmianami (Aiden - kejsami). - A skąd wiesz, że jestem sama? - zapytała, unosząc brew. - Może leżę w samych majtkach, bo ktoś właśnie wyszedł po moje ulubione zamówienie z Wendy’s, hm? - Chciała się z nim tylko trochę podrażnić, chociaż nie miała pojęcia, czy w ogóle byłby zazdrosny. Z drugiej strony mieli przecież ustalone, że byli tylko dla siebie, więc nigdy nie zrobiłaby czegoś takiego naprawdę. - Moim nieodłącznym kompanem jest Milo, a poza tym czekam na pizzę. Nie chciało mi się dzisiaj gotować, ahhh - dodała, przekręcając się na bok.

Uśmiechnęła się szeroko i od razu poczuła, jak rumieniec rozlewa się po jej policzkach, kiedy usłyszała, że tęsknił za spaniem z nią. - Nie sądziłam, że zatęsknisz za swoją koalą - przyznała cicho. - W nocy zawsze jesteś taki cieplutki. Idealnie zasypia się przy tobie. - Na moment całkowicie ją zmroziło, gdy usłyszała to jedno magiczne słowo, którego naprawdę się po nim nie spodziewała. Serce zaczęło bić jej mocniej, a chwilę później zrobiło jej się jeszcze cieplej niż wcześniej. - Ja za tobą też tęsknię, Aiden... nawet nie wiesz jak bardzo - powiedziała cicho. - Przyjedziesz jutro, prawda?

vohnyk
Zablokowany

Wróć do „Porzucone”