Może właśnie dlatego Galen mimo wszystko trzymał Cindy na stanowisku? Nie umiała zrobić kawy, ani obsłużyć kopiarki, ale za to... spełniała te wszystkie jego odklejone prośby, pokroju
pomóż się mojej dziewczynie spakować na weekend. Szkoda tylko, że w jednym tygodniu pomagała jednej, a potem drugiej... Albo
wyślij na przeprosiny ode mnie bukiet pięciuset piwonii. Czasami kupowała prezenty dla jego kontrahentów, innym razem przywoziła mu kawę z drugiego końca miasta, albo wpadała do jego mieszkania i rozganiała dziewczyny, które Wyatt sobie sprowadził po syto zakrapianej imprezie w jakimś klubie. Cindy nie była taka zła.
-
W Europie są podobno zabronione, tak słyszałem - trochę tak uchylił przed Peach rąbka tajemnicy, że chyba lecieli do Europy, zresztą pilot poinformował ich, że podróż będzie trwała jakieś osiem godzin, więc to też mogło mówić samo przez się, że lecieli gdzieś daleko.
Dobrze, że Galen miał tyle hajsu, że mógł sobie latać co tydzień do Europy.
Jak Picz założyła mu stópkę na kolano, to Galen do niej sięgnął i sunie po niej palcami, może nawet zrobiłby jej jakiś masaż, ale Peach już zaczyna o Williamie. I chociaż Galen najpierw się uśmiechnął na to, że nie będzie musiała pracować, to na jej kolejne słowa uniósł jedną brew.
-
A może ten kurier by paczki przynosił do mnie? - zapytał, ale on nawet chyba nie zdawał sobie sprawy, co jej teraz proponuje, bo to tak jakby trochę mówił, żeby się do niego przeprowadziła -
albo może dopiszę to po prostu do mojej umowy z Williamem? - bo wiadomo, że Patel miał tyle kasy właśnie dzięki Galenowi, który mu co miesiąc płacił krocie, nawet jeśli nie korzystał z jego usług, bo miał jeszcze z ośmiu innych prawników. William to z Galenem jakby złapał Pana Boga za nogi, a tym Bogiem to był Wyatt właśnie. W swoim lakierkach od Ralpha Laurena.
Pokiwał głową, że jest tutaj wifi i kiedy Peach pisała ze swoją agentką, to Galen sobie przeglądał Instagram. Napisał kilka komentarzy i coś, a potem jeszcze zaczął wymieniać wiadomości z Pilar, aż te jego niebieskie oczy wpatrzone były tylko i wyłącznie w ekran.
Dopiero jak Peach wychyliła na raz swojego szampana, to podniósł na nią spojrzenie i jej posyła taki niewinny uśmiech, jakby właśnie nie zapraszał Pilar na kolację.
Kiedy Piczyz tak zaczyna złowieszczo, że
ma takie pytanie, to Galen wbija w nią niebieskie spojrzenie. Takie pytania zawsze źle jakoś wróżą, a jeszcze gorzej to, że Peach przysłoniła swój kieliszek z szampanem, a potem jeszcze zabrała stópkę z jego kolana.
-
No pytaj Peach - jeszcze ją zachęcił, ale kiedy Pepper wyrzuciła z siebie to pytanie, to aż go zatkało, jedna brew mu momentalnie skoczyła do góry -
sex toy? - powtórzył po niej, bo no owszem, uprawiali dużo seksu, ale przecież... Galen takimi zabawkami to się nudził po tygodniu, a oni z Peach już trochę dłużej się spotykali, więc myślał, że to samo za siebie mówi, że to coś poważnego, ale zamiast jej to powiedzieć, to on się jej pyta -
a skąd to pytanie? O co ci chodzi Peach? - ale ona znowu to powtarza. A Galen aż pokręcił głową, bo było to przedziwne pytanie. A najbardziej to go chyba w tej chwili interesowało skąd ono się wzięło, akurat teraz, tak nagle, w przestworzach.
-
Peach przecież doskonale wiesz, że to nie tak... - zaczął, ale ona mu nie pozwoliła dokończyć, bo nabiera powietrze w płuca, a zaraz wyrzuca z siebie te swoje wątpliwości, a Galen już ściąga brwi do siebie. Bo faktycznie oni teraz dużo rzeczy robią razem, i to chyba... no był związek. Szkoda tylko, że Galen znowu kręcił z dwoma kobietami na raz. On się chyba nigdy nie nauczy... znowu pewnie na tym przejedzie.
-
Jak to nic? I jaki niby związek? - on to chyba tak od Cherry się trochę nauczył odwracania kota ogonem i przeinaczania rzeczy na swoją korzyść. Jeszcze coś miał powiedzieć, ale Peach w końcu mówi bardzo ważne słowa, bo już nagle wiadomo o co jej chodzi. Czyli to o te jego komentarze na Instagramie.
Galen to nigdy się tym jakoś nie przejmował, bo jednak jego laski mu tak nie prześwietlały nigdy social mediów, więc on nawet jak się z kimś tam umawiał, to pisał takie komentarze, nawet jak był zaręczony z Cherry, to komentował sobie bezkarnie gorące fotki Pilar.
Wywrócił niebieskimi ślepiami i zaraz je wbija w Peach.
-
Przecież to jest tylko internet, to jest bzdura Peach - ups… Przecież Piczyz pracowała w internecie, to jaka bzdura? Źle to powiedział, ale zaraz się do niej podsuwa bliżej -
ja nawet nie znam tych lasek, tak sobie komentuję, dla rozrywki - wzruszył ramionami, no bo taka prawda, że Galen to nie liczył na jakieś spotkanie. Może był zbokiem,
chorym na seks, ale przecież... Nie no nie, nie był wierny, bo znowu kręcił z dwoma laskami na raz. Ale! już z innymi nie kręcił, więc to jakiś tam nikły, bo nikły, ale plus.
-
Z Tomem Hiddlestonem? - tak się pyta trochę głupio, ale no przecież jak bywał kiedyś na Wimbledonie to też spotkał tam Toma, więc mógł znowu być. Ale Galen to już siedzi blisko Peach i jej opiera rękę na kolanku, już ją po nim głaska, jakby chciał ją udobruchać -
no bo przecież masz chłopaka baby - pokazał jej na siebie -
nie przejmuj się tym, przecież ja nawet nigdy tych lasek nie spotkam - tak mówił, jakby to wszystko znaczyło, że sobie może tak bezkarnie komentować i lajkować ich fotki -
i jestem... twój - mrugnął do niej jednym okiem. I to by może Peach nawet przekonało? Że miała Galena Wyatta dla siebie, tylko wtedy odezwał się jego telefon z kolejnym smsem od Pilar, wyskoczyła chmurka, którą oboje mogli zobaczyć. Ups. Może Peach jednak nie zauważyła?
Chociaż jakby tego było mało to ten jego telefon przesunął się po stoliku, bo samolot jakoś tak się przechylił i wylądował na kolanach Piczyz. Wystarczyło tylko kliknąć w chmurkę, żeby zobaczyć. Ale czy kliknie? Czy jednak od razu tym telefonem ciśnie w Galena, ciężko było stwierdzić po jej minie...
Peach 𐙚 ˚
₊˚⊹ ᡣ𐭩