ODPOWIEDZ
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

074.
He could have taken her anywhere.
What mattered was that, for once, they had nowhere else to be.
Gdzieś w przestworzach. Między white party u Bylthów, Francją, a świętym spokojem, którego przez ten czas wcale nie mieli.
Bo przecież dużo się u nich działo. Wiecznie.
Złapali trochę chwil i chyba oficjalnie, czyli na social mediach Peach, pokazali się jako para. Chociaż Wyatt w tym czasie przecież dzielił swoją uwagę między nią, a Majkę, której chciał pomóc. Z którą był coraz bliżej.
Z Peach też był, tak blisko, że nawet nie zauważył momentu, kiedy w jego wielkiej szafie zrobił jej miejsce na jej sukienki i markowe szpilki. Nie zamieszkała z nim, ale...
Zostawała na noc. Nie dlatego, że się tam wpraszała, to Galen zawsze wychodził z propozycją.
Zostań, dzisiaj na kolacji. Zostań, żebyśmy mogli się kochać przy dźwiękach sztucznego kominka. Albo po to, żebyśmy zjedli jutro razem śniadanie.
Zostawała. Jakoś tak coraz bardziej wpasowując się w jego piękny obrazek, jego bajecznego apartamentu. Życia na poziomie.
Układała rękę na białej koszuli wygładzając ją, kiedy szedł do biura. Raz... nieświadomie zostawiła mu na niej odcisk ze szminki. I wtedy zaczęły się plotki.
Galen Wyatt jest zajęty? Znowu z kimś się spotyka?
To coś poważnego?
Sam nie wiedział. Ale wyszedł z kolejną propozycją, wspólnego weekendu, gdzieś daleko od Toronto. Tylko Peach kiedy się na to zgadzała nie wiedziała chyba wcale, że on miał zamiar zabrać ją do Włoch. Nie mówił jej gdzie, a kiedy w tym jego prywatnym samolocie siedzieli na wygodnych fotelach i raczyli się bąbelkami. Kiedy pytała go gdzie lecą, to Galen uśmiechał się tajemniczo.
- Będziesz zadowolona. Ja uwielbiam to miejsce... - już wiele razy zabierał tam te swoje modelki, żeby zrobić na nich wrażenie. Galen lubił robić wrażenie.
Niebieskie oczy wodziły po jej ślicznej twarzy, kiedy dolał im do wysokich, kryształowych kieliszków jeszcze szampana - cały weekend mam dla ciebie, ustawiłem spotkania dopiero na wtorek, co myślisz? A ty? Będziesz pracować stamtąd? - zaczepił ją, a kiedy Peach znowu zapytała skąd, to Wyatt parsknął śmiechem - ale jesteś niecierpliwa Peach, chyba nie lubisz niespodzianek - Galen lubił, zwłaszcza kiedy on je robił.
A Wenecja na pewno będzie dla Peach niespodzianką, bo przecież oni już tam kiedyś byli, jeszcze jako nastolatki. A właściwie to Wyatt był nastolatkiem, a Peach jeszcze dzieckiem, ale Kristin się uparła, że ona na wakacje tym razem nie leci sama, tylko musi zabrać swoją przyjaciółkę. Dziewczyny bawiły się świetnie, kiedy gubiły się w krętych uliczkach Wenecji, gorzej bawił się Galen, który musiał ich pilnować, gdy rodzice urządzali sobie przejażdżki gondolą, delektując się winem. Wtedy jeszcze młody Wyatt musiał obejść się smakiem, ale teraz mogli z Pepper zatracić się w winie, gondolach i... wspomnieniach.

Peach 𐙚 ˚ 🍑 ₊˚⊹ ᡣ𐭩
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nie, Peach bardzo lubiła niespodzianki, a znając Galena na pewno będzie zadowolona, ale tak się składało, że dopiero co wróciła z weekendu w Londynie, gdzie była na Wimbledonie i zastanawiała się gdzie też ten król Toronto ją wiezie. A Galen był ogromnie tajemniczy! Polecił swojej sekretarce pomóc jej się spakować, ale nawet jak próbowała ją podpytac, to tamta milczała jak grób i tylko się tak usmiechała pod nosem (bo dobrze wiedziała, że jej szef tydzień temu z inną laską już też był w Europie) i pomagała jej spakować rzeczy. Dziwny był ten dobór jej ubrań, ale na pewno jechali w słoneczne miejsce, bo kręciła głową tylko na długie leginsy i ocieplaną kurtkę, a na wszystkie odkryte buty kiwała głową. Może coś też w tym było, że Galen po prostu był stópkarzem, więc ma taką umowę z Cindy, że nawet jak bierze dziewczynę na Antarktydę to ma mieć gołe stopy. Dlatego Peach mimo wszystko wcisneła adidasy i długie dresy do podręcznej torebki od Louisa Vuittona, bo Galen może być zbokiem, ale ona nie chce mieć odmrożonych palców.
Siedzi sobie z tym kryształowym kieliszkiem i patrzy na niego wciąż zastanawiając sie gdzie.
- Po prostu zupełnie nie moge obstawić, a Cindy nie puściła pary z ust. Może nie umie robić kawy, ale przynajmniej jest lojalna, a to akurat powinieneś w niej docenić - zauważyła i miesza sobie szampanem przed twarzą. - Ale widać, że masz doświadczenie w takich sprawach, Cindy tym bardziej, bo jak weszła do mojej szafy, to zachowywała się jak w sklepie- może tez dlatego, że z tej szafy ubrania się wylewają. -Zastanawiam się tylko cały czas co to za miejsce w którym są zabronione staniki - udaje, że sie tak na serio zastanawia, ale na sam koniec się uśmiechnęła przebiegle i wyciąga do niego nogę, żeby mu położyć na kolanie.
Słodkie to były ostatnie dni, oczywiście z tą przerwą na jej wyjazd do Londynu. Może byłyby mniej słodkie, gdyby wiedziała, że kiedy ona była w Londynie on sobie pojechał do Francji, no ale nieważne, nie wiedziała! Wspaniale było być dziewczyną Galena, mieszkać w jego apartamencie z widokiem, budzić sie w miękkiej pościeli ogromnego łoża i móc go całować bez zupełnie żadnej obawy, że coś się zniszczy. Bo gdzie myśleć o zniszczeniach ich relacji przyjacielskiej, kiedy właściwie odkrywali zupełnie nowe jej aspekty. Te romantyczne.
- Postaram się nie pracować, jednym z plusów jest to, że mogę sobie zarządzać czasem dowolnie. Nikt nie zginie do tego, że moja reklama pójdzie później, albo że nie otworzę PR boxa na czas. A właśnie, William strasznie narzeka, że odkąd u Ciebie śpię to ma drugi etat jako mój kurier i codziennie musi być w domu i czekać na kuriera. Dasz wiarę, że on na to narzeka? Ja nie narzekałam na jego dziwactwa aż ta... Ale.. no właśnie przypomniałeś mi, muszę napisać do agentki, mamy tu wifi? - a kiedy jej potwierdził, że tak, to zaraz złapała telefon i zaczęła pisać, że będzie nieosiągana, ale powiedziała, że już w ostateczności może do niej dzwonić. Zerknęła sobie na Galena, który tak przed niasiedział i też coś sprawdzał w teleofnie i się uśmiechnęła zadowolona i cyknęła mu foteczkę, którą chciała wrzucić na Istagram.
Ale niestety, kiedy weszła na Instagram to najpierw sprawdziła powiadomienia i dostała tam komentarz od Gaby i Galena. Polajkowała oba a potem czyta dalej jak Galen pod jej postem podrywa Gabe. Pomyślała sobie, że no dobra, może to nie jest nic takiego. Ale później weszła w profil Gaby i widzi jak Galen po prostu każde jej półnagie zdjęcie lajkuje, a już szczególnie lajkował niektóre kilka dni wcześniej (bo post był sprzed kilku dni!!). Czyli jak ona siedziała u niego, to on lajkował zdjęcia innych dziewczyn?! Nie wie co ma z tym zrobić, więc scrolluje sobie feed i nagle widzi że pod zdjęciem chłopa, który kiedyś ją podrywał Galen skomentował WCZORAJ, że chce numer do blondyny. Zablokowała telefon, ale go nie odkłada, tylko ścisnęła kieliszek i wypiła do końca szampejn.
Wow. Coś się w niej obudziło, bo kiedy zobaczyła te wiadomości, to wcale jej się to nie spodobało! Przez chwilę siedzi i patrzy na niego poważnie, aż Galen uniósł spojrzenie i posyła jej uśmiech. Więc ona mu odpowiada słodkim uśmiechem. A to śliski typ, tu na boku na Instagramie podrywa dupy a do niej tak się słodko uśmiecha!? No to ona mu pokaże słodkość!!!
- Galen kochanie, ja mam takie pytanie, bo wiesz, zastanawiałam się - odstawia pusty kieliszek, ale kiedy Galen się pochyla, żeby jej nalać, to przesłania go ręką i zabiera nogę do siebie. Jeszcze przez chwilę mogła być słodka, ale to co własnie rosło jej w sercu, ta zielona zazdrość, która zaczynała oplatać jej myśli, nie pozwalała jej na to, żeby dalej mieć z nim kontakt fizyczny -Czy ja jestem twoją nową sex toy? - pyta przesłodko z uśmiechem szerokim i zawachlowała rzęsami. Było to przedziwne pytanie, i on pewnie się spytał ale o co ci chodzi Picz, wiec powtórzyła. - Pytam, czy ja jestem twoją nową sex toy. Znamy się tak długo, że sądze, że powinieneś mi powiedzieć prawde, wiesz? Miejmy do siebie szacunek - przymknęła lekko oczy, biorąc wdech, bo kiedy powiedziała tylko to słowo szacunek to jakieś mocne emocje w niej się zebrały, a serce zaczęło jej mocniej bić, ale nie z uczuć pozytywnych tylko dlatego, że się absolutnie zaczeła stresować. Jak to możliwe, że ta cała piękna bajka była tylko bańką mydlaną?
-Słuchaj, no wyobraź sobie, że ja myślałam, że to jest związek. Chcesz, żebym z tobą zamieszkała, zapraszasz mnie nieustannie na randki, chodzimy razem na siłownię i nawet zacząłeś chodzić do mojej kosmetyczki, robimy wspólnie prawie wszystko, ale najwyraźniej ja nie dostałam takiej informacji, że to jest tylko taki jakby niby-związek. A może wcale nic? - wymienia mu na palcach, trochę się chatoycznie poruszając po tych ich momentach, ale nagle niczym jakieś szalone myśli zaczęły jej się przed oczami pokazywać wspomneinia tych ostatnich idealnych tygodni. I wszystko zaczęło mieć jeden wielki stempel ze znakiem zapytania. Czy to było prawdziwe? Czy może tylko sobie zaczeła wmawiać, że było tak świetnie? Bo przecież Galen by sie tak nie rozdrabniał na jakieś blondyn w internecie, gdyby mu było dobrze, prawda? A kiedy zaczęła się nakręcać to końca nie było widać. - Bo wiesz, ja nie wiedziałam, że częścią tego co poiędzy nami jest jest pisanie sprośnych komentarzy na Instagramie do półnagich dziewczn - i jak rzuciła mu to oskarżenie to tak wbija wzrok w jego oczy, sprawdzając jak się będzie migał, bo na pewno będzie! Już miała też gotową odrazu swoją stronę, bo nie chciała mu pokazać, że on jest jedyny, który się komukolwiek podoba. Ona też była hot towarem, najwyraźniej nie wiedział o tym. Historia normalnie jak Pique i Shakira!!! - A szkoda, ze nie wiedziałam. Słuchaj, jakbym wiedziała wcześniej, to bym mogła być na randce z Tomem Hiddlestonem, bo spotkaliśmy się na Wimbledonie i wiesz co ja mu powiedziałam? - prychnęła i aż wwyraca oczami - Powiedziałam mu "Tom, wybacz, ale ja mam chłopaka". Wyobrażasz sobie "chłopaka" - pokręciła głową i pokazuje na swoją twarz - Stupid bitch - i jak to wszystko powiedziała, to tak go zmierzyła wzrokiem niezadowolona i sama sie pochyliła po butelkę szampana i sobie dolała bardzo dużą porcję. No świetny początek romantycznego wyjazdu urodzinowego!
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może właśnie dlatego Galen mimo wszystko trzymał Cindy na stanowisku? Nie umiała zrobić kawy, ani obsłużyć kopiarki, ale za to... spełniała te wszystkie jego odklejone prośby, pokroju pomóż się mojej dziewczynie spakować na weekend. Szkoda tylko, że w jednym tygodniu pomagała jednej, a potem drugiej... Albo wyślij na przeprosiny ode mnie bukiet pięciuset piwonii. Czasami kupowała prezenty dla jego kontrahentów, innym razem przywoziła mu kawę z drugiego końca miasta, albo wpadała do jego mieszkania i rozganiała dziewczyny, które Wyatt sobie sprowadził po syto zakrapianej imprezie w jakimś klubie. Cindy nie była taka zła.
- W Europie są podobno zabronione, tak słyszałem - trochę tak uchylił przed Peach rąbka tajemnicy, że chyba lecieli do Europy, zresztą pilot poinformował ich, że podróż będzie trwała jakieś osiem godzin, więc to też mogło mówić samo przez się, że lecieli gdzieś daleko.
Dobrze, że Galen miał tyle hajsu, że mógł sobie latać co tydzień do Europy.
Jak Picz założyła mu stópkę na kolano, to Galen do niej sięgnął i sunie po niej palcami, może nawet zrobiłby jej jakiś masaż, ale Peach już zaczyna o Williamie. I chociaż Galen najpierw się uśmiechnął na to, że nie będzie musiała pracować, to na jej kolejne słowa uniósł jedną brew.
- A może ten kurier by paczki przynosił do mnie? - zapytał, ale on nawet chyba nie zdawał sobie sprawy, co jej teraz proponuje, bo to tak jakby trochę mówił, żeby się do niego przeprowadziła - albo może dopiszę to po prostu do mojej umowy z Williamem? - bo wiadomo, że Patel miał tyle kasy właśnie dzięki Galenowi, który mu co miesiąc płacił krocie, nawet jeśli nie korzystał z jego usług, bo miał jeszcze z ośmiu innych prawników. William to z Galenem jakby złapał Pana Boga za nogi, a tym Bogiem to był Wyatt właśnie. W swoim lakierkach od Ralpha Laurena.
Pokiwał głową, że jest tutaj wifi i kiedy Peach pisała ze swoją agentką, to Galen sobie przeglądał Instagram. Napisał kilka komentarzy i coś, a potem jeszcze zaczął wymieniać wiadomości z Pilar, aż te jego niebieskie oczy wpatrzone były tylko i wyłącznie w ekran.
Dopiero jak Peach wychyliła na raz swojego szampana, to podniósł na nią spojrzenie i jej posyła taki niewinny uśmiech, jakby właśnie nie zapraszał Pilar na kolację.
Kiedy Piczyz tak zaczyna złowieszczo, że ma takie pytanie, to Galen wbija w nią niebieskie spojrzenie. Takie pytania zawsze źle jakoś wróżą, a jeszcze gorzej to, że Peach przysłoniła swój kieliszek z szampanem, a potem jeszcze zabrała stópkę z jego kolana.
- No pytaj Peach - jeszcze ją zachęcił, ale kiedy Pepper wyrzuciła z siebie to pytanie, to aż go zatkało, jedna brew mu momentalnie skoczyła do góry - sex toy? - powtórzył po niej, bo no owszem, uprawiali dużo seksu, ale przecież... Galen takimi zabawkami to się nudził po tygodniu, a oni z Peach już trochę dłużej się spotykali, więc myślał, że to samo za siebie mówi, że to coś poważnego, ale zamiast jej to powiedzieć, to on się jej pyta - a skąd to pytanie? O co ci chodzi Peach? - ale ona znowu to powtarza. A Galen aż pokręcił głową, bo było to przedziwne pytanie. A najbardziej to go chyba w tej chwili interesowało skąd ono się wzięło, akurat teraz, tak nagle, w przestworzach.
- Peach przecież doskonale wiesz, że to nie tak... - zaczął, ale ona mu nie pozwoliła dokończyć, bo nabiera powietrze w płuca, a zaraz wyrzuca z siebie te swoje wątpliwości, a Galen już ściąga brwi do siebie. Bo faktycznie oni teraz dużo rzeczy robią razem, i to chyba... no był związek. Szkoda tylko, że Galen znowu kręcił z dwoma kobietami na raz. On się chyba nigdy nie nauczy... znowu pewnie na tym przejedzie.
- Jak to nic? I jaki niby związek? - on to chyba tak od Cherry się trochę nauczył odwracania kota ogonem i przeinaczania rzeczy na swoją korzyść. Jeszcze coś miał powiedzieć, ale Peach w końcu mówi bardzo ważne słowa, bo już nagle wiadomo o co jej chodzi. Czyli to o te jego komentarze na Instagramie.
Galen to nigdy się tym jakoś nie przejmował, bo jednak jego laski mu tak nie prześwietlały nigdy social mediów, więc on nawet jak się z kimś tam umawiał, to pisał takie komentarze, nawet jak był zaręczony z Cherry, to komentował sobie bezkarnie gorące fotki Pilar.
Wywrócił niebieskimi ślepiami i zaraz je wbija w Peach.
- Przecież to jest tylko internet, to jest bzdura Peach - ups… Przecież Piczyz pracowała w internecie, to jaka bzdura? Źle to powiedział, ale zaraz się do niej podsuwa bliżej - ja nawet nie znam tych lasek, tak sobie komentuję, dla rozrywki - wzruszył ramionami, no bo taka prawda, że Galen to nie liczył na jakieś spotkanie. Może był zbokiem, chorym na seks, ale przecież... Nie no nie, nie był wierny, bo znowu kręcił z dwoma laskami na raz. Ale! już z innymi nie kręcił, więc to jakiś tam nikły, bo nikły, ale plus.
- Z Tomem Hiddlestonem? - tak się pyta trochę głupio, ale no przecież jak bywał kiedyś na Wimbledonie to też spotkał tam Toma, więc mógł znowu być. Ale Galen to już siedzi blisko Peach i jej opiera rękę na kolanku, już ją po nim głaska, jakby chciał ją udobruchać - no bo przecież masz chłopaka baby - pokazał jej na siebie - nie przejmuj się tym, przecież ja nawet nigdy tych lasek nie spotkam - tak mówił, jakby to wszystko znaczyło, że sobie może tak bezkarnie komentować i lajkować ich fotki - i jestem... twój - mrugnął do niej jednym okiem. I to by może Peach nawet przekonało? Że miała Galena Wyatta dla siebie, tylko wtedy odezwał się jego telefon z kolejnym smsem od Pilar, wyskoczyła chmurka, którą oboje mogli zobaczyć. Ups. Może Peach jednak nie zauważyła?
Chociaż jakby tego było mało to ten jego telefon przesunął się po stoliku, bo samolot jakoś tak się przechylił i wylądował na kolanach Piczyz. Wystarczyło tylko kliknąć w chmurkę, żeby zobaczyć. Ale czy kliknie? Czy jednak od razu tym telefonem ciśnie w Galena, ciężko było stwierdzić po jej minie...

Peach 𐙚 ˚ 🍑 ₊˚⊹ ᡣ𐭩
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
It was the summer of love
A delicate daydream
And for a couple of months
It felt like we were 18
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Coś tak podejrzewałam, że jedziemy do jakiegoś wspaniałego miejsca - oczy jej się zaświeciły i uniosła kieliszek. - Nawet nie wiesz jak się ciesze, że akurat trafiły nam się Twoje urodziny na sam początek. Wszystkiego najlepszego bejbi! - posłała mu jeszcze takie spojrzenie gorące, ale czeka aż on jej ten masaż stopy zrobi i no musi jej zrobić. Szkoda, że te urodziny wspaniałe nawet nie potrwają kilku godzin. Ale póki co jest słodko i on jej robi masaż, proponuje wspólne mieszkanie, a ona aż się cała buzuje od tego jakie dla niego ma zaplanowane urodzinowe niespodzianki. Niby nie wiedziała, gdzie jadą, ale to nie szkodzi przecież zawsze coś wymyśli. I gdyby nie małe turbulencje, które kapitan zapowiedział, to pewnie by nawet nie wiedzieli, że lecą.
- Właściwie to by mógł, mi też byłoby wygodniej, bo ta cała logistyka jest coraz bardziej męcząca. Ale Galen Wyatt czy ty mnie właśnie poprosiłes, żebym z Tobą zamieszkała? - Peach pyta, trochę jest w szoku, bo Galen to jednak czasami ma takie zaskakujące gesty. Ale odkąd powiedział jej o tej swojej chorobie i odkąd prowadziła jego auto, a może od wtedy kiedy ją ukradł sprzed ołtarza - w każdym razie w jednym z tych momentów Peach zauważyła w Galenie taką miłą zmianę, która sprawiła, że zaczeła się z nim czuć dużo bardziej pewnie i stabilnie, czyli tak jak oczekiwała, że będzie się czuć ze swoim chłopakiem. Chłopakiem, który niestety poza nią ma jeszcze inne dziewczyny, bo najwyraźniej nie starcza mu jedna, a dziwne, bo Peach sądziła że i tak dużo czasu ze sobą spędzają.
Ale wszystko to pryska niczym bańka mydlana już po kilku pierwszych pytaniach zdezorientowanego Galena, który aż tak się zdezorientował, że wyszło mu z ust jaki niby związek?
- Dobrze wiesz jaki Galen, nie rób ze mnie idiotki - bo może z Cherry jakoś mu to wychodziło, może nawet z kimkolwiek innym mu to wyszło, ale Peach miała gdzieś te jego próby odwrócenia kota ogonem, bo po pierwsze to nie była potyczka, którą ona (w przeciwienstwie do niego) chciała wygrać, tylko to były autentyczne pytania o jej życie i o jej serce.
Uniosła brwi, dając mu do zrozumienia, że jeżeli on myśli, że internet to bzdura, to chyba mają problem, bo ona jest z internetu, wiec czy on teraz jej mówi, że ona jest nic niewarta?! On się pogrążał z każdą chwilą, ale nie chciała tu otwierać kolejnej puszki pandory, bo to co on sobie o niej i o jej pracy uważa, to jest jedna sprawa, a drugą była ewidentna zdrada jej zaufania z którą teraz sobie musieli poradzić. Galen siada obok niej, na podłokeitniku tego wielgaśnego krzesła i Peach zadziera na niego głowę, a jej oczy wyrażają smutek, bo co to jest za rozrywka niby? To nie może pójść sobie pograć z chłopakami w tenisa albo zacząć składać modele jak normalny facet, tylko odrazu musi pisać takie rzeczy? Jeszcze biorąc pod uwagę to, że jej były miał taką rozrywkę jak okradanie jej, a poprzedni za rozrywkę uważał fotografowanie trupów, to zaczeła się zastanawiać, czy ona przypadkiem nie przyciąga jakiś chorych psychicznie chłopaków. Czyli to w niej jest problem? Och, Galen, tak zmianipulował Peach, że zaczeła wątpić we własną wartość! Niech tylko Rosi to usłyszy to da jej ban na Galena Wyatta.
-Ale to nie jest rozrywka dla mnie, czy ty pomyślałeś jak ja się mogę czuć z tym, że mój chłopak ma Instagrama tylko po to, żeby jakieś sprośne komentarze publikować na randomowych dziewczyn? - wciąż była w wielkich emocjach, ale trochę się już zaczynała nawet uspokajać, bo ewidentnie Galen wiedział jak przekonać dziewczyny do siebie, jak ją tak po kolanie gładził i patrzył na nią w taki sposób... przymknęła oczy i wzdycha niezadowolona i chciała iść do łazienki, żeby ochłonąć po tym, czego się dowiedziała, żeby nie niszczyć im tego wyjazdu, ale wtedy na jej kolana spadł jego telefon. I jakimś zrządzeniem od losu spadł tak, że wystarczyło, żeby sięgnęła po niego i kliknęła dymek... co zrobiła, z ciekawości, bo przecież zobaczyła imię Pilar. Scisnęła mocniej telefon Galena i patrzy na niego wkurwiona, bo już jedno spojrzenie na ostatnie wiadomości ja zdenerowało i zanim Galen zdołał jej zabrać telefon to się zerwała z siedzenia wywalając go na ziemię i przeskoczyła na drugi koniec samolotu. Jak jakaś wariatka zaczeła czytać te wiadomości i co jakiś czas kręciła głową, bo im wyżej tym było gorzej. Galen ewidentnie traktował ją niepoważnie, co gorsza, jak czytała te jego wiadomości, to miała wrażenie, że zupełnie go nie zna. Jego obraz w jej oczach był coraz mniej atrakcyjny i aż się złapała za serce, tzn za miejsce na piersi gdzie jest serce, kiedy zobaczyła jak Galen odkąd weszli do samolotu to ciągle tylko pisał z Pilar.
- O więc to są te bzdury z którymi się nie spotkasz w żadnym wypadku? "dasz mi się w końcu zaprosić na kolację, i wtedy przy lampce szampana..." , "powiedziałem mojej narzeczonej, że jest inna kobieta, przy której jestem szczęśliwy, a teraz wyszła za mąż, co za strata [/i]" - czyta na głos i jak Galen się tam podnosi z tych kolan to ona już to przeżywa: - Nie spotykasz MY ASS, właśnie się tu umawiasz z tą cała Pilar, przez którą Madox cie tak zbił, że ledwo wyszedłeś z tego żywy. I co kurwa jeszcze ci wrażeń brakuje??? A może on ma poprawić, bo ostatnio było za lekko? To jest pojebane Galen, ty jesteś po prostu chory na jej punkcie, ja jestem po prostu najgłupszą osobą na świecie, nie wierze w to.. - i już nie chce wcale z nim gadać, Galen do niej idzie, więc rzuciła w niego butem, żeby się zachwiał i znów przewrócił a potem wcisnęła sobie ten telefon w kieszonkę i się odwraca napięcie i zaczyna walić do kokpitu. - Przepraszam bardzo, ale musimy zaraz wylądować, Galen ma zawał - na co zaraz wyskoczyła jakaś przerażona pani z obsługi i biegnie pomóc Galenowi, który wcale nie ma zawału, ale ponieważ stewardessa przebiegła tam, to Peach wsadziła głowę do pilota.
- Panie kapitanie, musimy lądować, to jest emergency - wyjaśniła mu, a on jej odpowiada, że proszę usiąść i jakie emergency, wiec Peach siada, ale nie tam gdzie są Galen ze stweardessą, tylko obok niego w tym kokpicie i zamyka tam drzwi. Kapitan patrzy na nią zdziwiony, ale Peach nie wydaje się, jakby chciała dać za wygraną.
- Prosze wylądować, za ile możemy najwcześniej wylądować
No to on jej mówi, że muszą wrócić, ale ona mówi, że no dobrze, ale to za ile będą spowrtoem, więc on mówi że za dwie godziny moga być spowrotem, a Peach już zaczęła płakać, bo ona nie wytrzyma kolejnych dwóch godzin przecież w przestworzach z tym typem!!! Wyciągnęła telefon i zaczeła wysyłać sobie screenshoty, ale najchętniej to by wyjebała ten telefon z samolotu i nawet spytała kapitana, czy można otworzyć okno, ale on jej wtedy spytał, czy może jej podać jakieś lekarstwa na uspokojenie i skineła głową, że tak.

Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”