ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
176 cm
organista St. John's Anglican Church
Awatar użytkownika
organista w kościele objęty programem ochrony świadków, więc tajemniczy mocno
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

Harry Dillion
Manu Rios
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
13.04.2000; Nowy Jork, USA
zaimki
on/jego
zawód
organista
miejsce pracy
St. John's Anglican Church
orientacja
homoseksualny
dzielnica mieszkalna
York Mills, na plebanii
pobyt w toronto
miesiąc
umiejętności
Uzdolniony muzyk. Potrafi grać na gitarze i pianinie, ma również całkiem niezły głos, jeśli chodzi o śpiewanie. Człowiek obdarzony pamięcią fotograficzną. Szybko zapamiętuje fakty i ludzi, nie ma również problemów z przyswajaniem informacji, chociaż nie zawsze jest w stanie wszystko zrozumieć. Potrafi wyrecytować z pamięci setki wierszy i fragmentów książek, czy też cytaty z filmów. Niezbyt mądrze wykorzystał jednak tę umiejętność. Jako student medycyny posiada rozległą wiedzę na temat ludzkiej anatomii oraz leków. Można powiedzieć, że jest chodzącą apteką, bo szybko odnajdzie nazwy poszukiwanych leków. Potrafi również diagnozować szybciej i lepiej niż lekarz Google. Potrafi też całkiem nieźle gotować. Nieźle wychodzi mu również planowanie ważnych rzeczy i ich organizacja.
słabości
Jest impulsywny i często najpierw mówi lub robi coś, a dopiero później myśli. Rzadko chce mierzyć się z konsekwencjami swojego postępowania. Bywa niecierpliwy i łatwo daje sobie wejść na głowę. Bywa również nieprzyjemny jednak od pewnego czasu musi nieźle się pilnować i trzymać język za zębami. Ciężko mu również siedzieć w cieniu, bo przez wiele lat był osobą, która lubiła się wyróżniać i ściągać na siebie uwagę. Jednym słowem atencjusz, posiadający szereg opinii, które pewnie kłócą się z opinią publiczną. Zbyt pewny siebie, marudny i niezadowolony z życia, które przyszło mu wieść. I to nie z jego winy!
   Oficjalnie jego życie zakończyło się osiemnastego marca dwutysięcznego dwudziestego szóstego roku. Wtedy to, wracając z jednego z podrzędnych nowojorskich klubów, jeszcze jako Arthur Graines, świeżo upieczony rezydent kardiologii, był świadkiem morderstwa. Mieszkając w mieście takim jak Nowy Jork trzeba było pamiętać, że nie należało pakować się w kłopoty. Widział jednak więcej, niż było to konieczne i co najgorsze – widziano też jego. Sprawcy uciekli, a on, kierowany przysięgą, którą składał, podszedł do jeszcze żyjącego mężczyzny, który powoli wykrwawiał się na chodniku. Mężczyzna zaczął opowiadać mu nieskładną historię tego, z kim miał do czynienia i co tak właściwie doprowadziło go do tego bolesnego końca. Kolejnym błędem, który został popełniony, było powtórzenie tego wszystkiego organom ścigania. Policja szybko podchwyciła temat. Jak się bowiem okazało nie było to morderstwo przypadkowe, popełnione przez przypadkowych zbirów, którzy impulsywnie naciskają spust. I tak Arthur wpakował się w poważne kłopoty.
   Zadzieranie z nowojorskimi gangami nie było mądrym posunięciem, a już z pewnością nie było tym rozwalanie wewnętrznych hierarchii i piramidy wpływów. Został powołany jako główny świadek, bo dzięki swojej fotograficznej pamięci był w stanie złożyć szczegółowe zeznania i niemalże detaliczne opisy sprawców oraz historii, którą przedstawiła mu ofiara. Wiele osób zostało skazanych, jeszcze więcej aresztowanych i zatrzymanych w więzieniach. Posypało się również kilka głów osób, o których nie można byłoby powiedzieć, że maczają palce w środowisku przestępczym.
   Arthur dla wielu stał się osobą, która musiała zniknąć. I właśnie tak się stało. Niemal natychmiast został objęty programem ochrony świadków. On i jego matka dostali nowe papiery, tożsamości i osobowości. Nie sądził, że kiedykolwiek jego życie może skończyć się właśnie w taki sposób, do dotychczas o tego typu rzeczach słyszał jedynie z filmów i książek, którym się oddawał w wolnych od nauki chwilach.
   Na nowym dowodzie widnieje nowe, obce mu imię – Harry Dillion. Wywiad, który z nim przeprowadzono sprawił, że stworzono mu nową tożsamość, tak odległą od tego, kim był wcześniej, że wydawała się ona banalna. Został organistą w miejscowym kościele… w Kanadzie. Od urodzenia mieszkał w Nowym Jorku, więc przeprowadzka do Kanady sprawiła, że poczuł się, jakby przeniesiono go do innej dekady i innego wszechświata. Zamieszkał na plebani, gdzie miał udawać nowego wikarego. Dzięki umiejętnościom grania na instrumentach podjął się próby wygrywania na kościelnych organach.
zgoda na powielanie imienia
tak
zgoda na powielanie pseudonimu
tak
Zgody MG
poziom ingerencji
średni
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
tak
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
tak
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Harry wikary
nuda i brak zaangażowania
26 y/o
For good luck!
176 cm
organista St. John's Anglican Church
Awatar użytkownika
organista w kościele objęty programem ochrony świadków, więc tajemniczy mocno
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszła
postać
autor

Maple Hearts
podbijam KP <3
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Harry wikary
nuda i brak zaangażowania
ODPOWIEDZ

Wróć do „w budowie”