ODPOWIEDZ
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
wiolonczelistka, sprzedawca Toronto Symphony Orchestra, Bookland
Awatar użytkownika
Can we pretend that airplanes in the night sky are like shootin' stars?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

-Zobaczysz, spodoba ci się. W internecie mówili, że to naprawdę fajne miejsce, gdzie można się kąpać w wodzie i popływać rowerkami - powiedziała z ekscytacją, kiedy razem z koleżanką siedziała w busie wiozącym je do jednego z kurortów nad większym jeziorem. Już nie mogła się doczekać, kiedy zrzuci z siebie ubrania i w stroju kąpielowym wskoczy do chłodnej wody. Uwielbiała pływać, czując się tak swobodnie, kiedy jej dłonie przecinały błyszczącą taflę. Liczyła na to, że Chloe - dziewczyna, którą zaledwie miesiąc temu poznała u wspólnej fryzjerki (Cassie chodziła do jednej tylko jej ufając) - była tak samo podekscytowana przyszłym widmem spędzenia czasu tak, jak na lato przystało. Chciała skorzystać z odrobiny wolnego, nie mogąc sobie pozwolić na zbyt częste wyjazdy. Wizja zbliżającego się wypadu do Wielkiej Brytanii skutecznie utrudniała jej pełne korzystanie z lata, które zdawało się być w tym roku wyjątkowo ciepłe. Musiała ćwiczyć znacznie więcej, otrzymując szansę, której nie chciała zmarnować.
-Koniecznie musimy się trochę opalić! Patrz, jaka jestem blada - westchnęła, przystawiając swoją rękę do ręki ciemnowłosej dziewczyny. Jej karnacja była znacznie ciemniejsza, co nie powinno być dla nikogo zdziwieniem. Wildbird bowiem zwyczajnie w świecie nie umiała się opalić, zawsze piekąc raka.
Po półtora godzinnej przejażdżce busem, całe szczęście klimatyzowanym, wysiadły na odpowiednim przystanku. Krótki spacer i były na miejscu.
-Rozłożymy się gdzieś, a później koniecznie musimy iść na lody. A później popływamy. Umiesz pływać? - zerknęła na dziewczynę pozwalając, by jej umysł pracował na najwyższych obrotach, podsyłając kolejne to wizje wspólnie spędzonego czasu. Pytanie, które zadała zdawało się być wyjątkowo ważne - ostatecznie nie chciała, by Chloe stało się coś złego, a ciągnięcie do wody kogoś, kto mógł się jej bać, nie było rozsądne.
Poprowadziła je przez plątaninę rozłożonych koców, by ostatecznie znaleźć miejsce idealne - po części osłonięte przez cień, gdyby znudziło im się prażące słońce.
-I jak wrażenia? jeszcze niewiele zrobiłyśmy, ale jakieś odczucia musisz już mieć - uśmiechnęła się do niej, zrzucając z siebie bluzkę i spodenki, ostatecznie zostając w samym stroju kąpielowym. Ach, już czuła ten wakacyjny klimat! Korciło ją by wstać i pobiec przed siebie lądując w wodzie. Ile razy ścigała się tak z Albertem? Miał nad nią przewagę, bo miał dłuższe nogi, ale Cassie ani przez moment się nie poddawała. Następnym razem będzie musiała przyjechać tu z nim. - Gotowa? - ponownie ulokowała spojrzenie w dziewczynie, która zdążyła się trochę rozpakować. Buzowała w niej energia i nie chciała marnować ani chwili. Tym bardziej, że nie mogły sobie pozwolić na zostanie nie wiadomo jak długo, ponieważ musiały złapać powrotnego busa. Jasne, od biedy mogłaby napisać do Albiego, ale nie chciała go tak wykorzystywać. Już wystarczająco wiele razy ratował ją z opresji; dzisiaj jej Aniołowi należało się wolne.


Chloe Wilson
Ostatnio zmieniony wt lip 14, 2026 12:45 am przez Cassandra Wildbird, łącznie zmieniany 1 raz.
26 y/o
For good luck!
162 cm
barmanka Emptiness
Awatar użytkownika
Shots, shots, shots, shots, shots
Everybody!
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Oby tak faktycznie było. Marzę o walnięciu się na ręczniku, opalaniu, a potem wskoczeniu do wody, chociaż kolejność może być odwrotna. - odpowiedziała, bo naprawdę marzyła o dniu, kiedy nikt niczego nie będzie od niej chciał i będzie mogła skorzystać z pięknej pogody, a że przy okazji okazało się, iż Cassie również miała dzień bez napiętego grafiku, to także ucieszyło Wilson. Oczywiście poinformowała górę o tym, że tego dnia bierze wolne - NALEŻAŁO JEJ SIĘ, a w dodatku sama kierowniczka zmiany nieraz ją pytała, kiedy wreszcie idzie odpocząć, a Chloe… cóż, dawała z siebie tyle, ile mogła, bo pieniądze NIE spadały z nieba. Rachunki same się nie opłacą, zakupy nie zrobią, a jednak koszty życia szły w górę. O tyle dobrze, że napiwki dostawała, bo dzięki nim czuła się doceniona - a bądź co bądź, nie tak łatwo było obsługiwać pijanych klientów, którym na języki cisnęły się różne słowa.
Słysząc słowa Cassie o tym, że jest blada, Chloe chciała zaprzeczyć, lecz… rudowłosa miała rację. Chcąc nieco pocieszyć znaną od mniej więcej miesiąca koleżankę, Wilson poklepała ją lekko po ramieniu, chcąc tym gestem dać znać, aby się tym aż tak nie przejmowała. Poza tym, miała przy sobie coś, co mogło pomóc.
- Jakby co, to wzięłam przyspieszacz, także dzięki temu powinnaś się szybciej opalić. - powiedziała, klepiąc swoją torbę, w której miała spakowane potrzebne rzeczy. Cóż, ona ogólnie nie miała większego problemu ze złapaniem kolorku po przebywaniu na słońcu ze względu na swoje meksykańskie korzenie. Jej skóra naturalnie miała lekko brązowawy odcień, ale mimo wszystko nie widziała przeszkód, by złapać więcej witaminy D.
- Hmmm…. może tutaj? Chyba, że wolisz bliżej wody? - spytała, bo szczerze? Było jej naprawdę obojętne, gdzie się rozłożą.
- Umiem pływać, a Ty? - w razie co, gdyby Cass potrzebowała instruktorki, Chloe służyła pomocą. Lubiła chodzić na basen i to właśnie tam instruktor nauczył ją pływać, bo no… z rodziny nikt nie miał zbytnio czasu, a basen był w ramach zajęć, gdy uczęszczała do podstawówki.
Ostatecznie wybrane zostało naprawdę - zdaniem Chloe - dobre miejsce, bo miały trochę cienia i do wody nie było aż tak daleko. Wilson rzuciła swoją torbę i wyciągnęła z niej ręcznik, na którym po krótkiej chwili się położyła. Znaczy, nim się położyła, ściągnęła z siebie ubrania, by zostać wyłącznie w kostiumie kąpielowym. Na nosie miała okulary przeciwsłoneczne.
- Jest miło. Naprawdę. Cieszę się, że tu przyszłyśmy. - odpowiedziała z uśmiechem, wyciągając butelkę schłodzonej wody, aby wziąć kilka łyków.
- Chcesz? - zapytała, wyciągając butelkę w kierunku rudowłosej. Bez względu na to, czy kompanka wzięła czy nie, Chloe po chwili ją zakręciła i schowała do torby.
- Gotowa.- potwierdziła lekkim skinięciem głowy, wstając z ręcznika i czując ogromną chęć na zjedzenie loda - a konkretniej gałkowanego loda. Lubiła też włoskie, ale wpierw musiała zobaczyć, jakie są tu dostępne smaki.
- Oby mieli dostępny smak owoców leśnych albo kiwi… - rzuciła idąc ramię w ramię, tuż obok Cass i wymieniając swoje ulubione smaki lodów. Oczywiście niczego nie zostawiła prócz ręcznika, bo mimo wszystko nie chciała być okradziona. Nie chciałoby jej się potem drukować kartek z informacją, że “dla znalazcy przewidziana nagroda”, ani bawić się w poszukiwania.

Cassandra Wildbird
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
wiolonczelistka, sprzedawca Toronto Symphony Orchestra, Bookland
Awatar użytkownika
Can we pretend that airplanes in the night sky are like shootin' stars?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Nie przeszkadzali jej ludzie na około, chociaż musiała przyznać, że tego dnia całkiem sporo osób postanowiło odpocząć w tym miejscu. Krzyki dzieci, muzyka płynąca z głośników gdzieś przy kocu obok, głośne rozmowy dorosłych. To pozornie mogło wydawać się uciążliwe, ale dla Cassie było swoistym rodzajem muzyki, którą chłonęła. Każdy dźwięk tworzył symfonię radości i dobrze spędzonego czasu z bliskimi. Uśmiechnęła się na samą myśl, jak wiele osób nadal pragnęło bliskości z innymi. W dobie Internetu i znajomości na odległość oraz zabiegania w życiu codziennym, miło na serduszku się robiło na podobne widoki! Jeszcze milej, kiedy i ona mogła być częścią tego obrazu wraz z towarzyszącą jej Chloe. Nowe wspomnienia do pielęgnowania, nowe przeżycia, które można było zawrzeć w kolejnych opowieściach. Lub obrazach, bo nie było mowy, aby rudowłosa dziewczyna zrezygnowała z namalowania czegokolwiek, co będzie przypominało jej o tym dniu. Niby trywialne, przecież można było zrobić zdjęcia (które i tak się pojawią), ale jej zdaniem stworzenie czegoś samemu było bardziej sentymentalne.
Uśmiechnęła się do koleżanki, doceniając jej wsparcie. Niestety, w przypadku Cassandry opalanie się w ogóle nie było polecane. Mogła żyć nadzieją, że złapie kolorów, ale w środku była pewna, że znowu skończy się tylko zaczerwienioną skórą. naiwny byłby ten, kto w tym miejscu wierzył, że mimo wszystko miała zamiar nie próbować!
-Ej! To może się udać. Nigdy nie próbowałam ze wspomagaczem - odpowiedziała, spoglądając na Chloe. Ta to miała łeb na karku! Kolejny powód, dla którego warto było się z nią zadawać. Potrafiła wspierać drugiego człowieka w najmniejszych błahostkach, a to znaczyło, że i w przyszłości, jeśli tylko wydarzy się coś niepożądanego, Wildbird będzie mogła na nią liczyć.
-Umiem i uwielbiam! Będziemy mogły zrobić sobie krótkie zawody. Co ty na to? Odrobina adrenaliny i motywacji, bo przyznam, że niestety nie każdy ode mnie wykazuje zainteresowanie wodą - zaśmiała się. Szanowała odmowę innych ludzi i nie zmuszała do pływania tym bardziej, jeśli pojawiały się z tym problemy. Pamiętała, jak próbowała Richarda nauczyć, co omal nie skończyło się utonięciem ich obojga. Po tym incydencie i ostrej burze od Albiego, zaprzestała przekonywania, że skoro ona może ktoś inny tak samo.
-Ja tak samo. A będzie jeszcze lepiej! Bo chyba nie sądziłaś, że na opalaniu się skończy, co! - rzuciła, klepiąc ją w udo. Cassie miała swego rodzaju ADHD i potrafiło być jej wszędzie pełno. Potrafiła wykazać się cierpliwością i skupieniem, głównie podczas grania czy malowania, niemniej poza tymi momentami potrzebowała szaleństwa, zdając sobie sprawę, że życie potrafiło być krótkie i ulotne.
Napiła się podanej przez Chloe wody, wzdychając z zadowoleniem. Tego było jej trzeba! Odrobiny chłodu od wewnątrz.
-Kochana, masz coś za duże wymagania! - zaśmiała się, obstawiając, że w takim miejscu wybór był raczej skromny. Sama zamówiła dla siebie czekoladowe i truskawkowe - ulubione połączenie, ciesząc się niczym jak dziecko, kiedy mogła zatopić plastikową łyżeczkę w chłodnym kremie. -Chcesz spróbować? - Podetknęła jej swoje lody pod nos.

Chloe Wilson
26 y/o
For good luck!
162 cm
barmanka Emptiness
Awatar użytkownika
Shots, shots, shots, shots, shots
Everybody!
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Patrząc na bawiące się dzieciaki, zazdrościła niektórym tej beztroski, wolnego czasu i… rodziny. Widziała, jak niektóre mamy przytulają córki, które dopiero co wróciły z wody, jak ojcowie z synami tworzą zamki z piasku, a ona… cóż, nawet nie pamiętała, czy była z mamą na plaży. Z tatą tak, ale nigdy razem żadnego piasku nie zbudowali. Za to puścili latawca… i to dosłownie, bo Chloe przez przypadek otworzyła dłonie, jakby zapomniała, że cokolwiek trzymała. Na szczęście pan Wilson nie wybuchnął gniewem, tylko parsknął śmiechem, samemu będąc zaskoczonym takim przebiegiem zdarzeń.
- Ten co mam polecała jedna z influencerek. Myślałam że to bubel, ale pożyczyłam raz koleżance z pracy i powiem Ci, efekt był naprawdę WOW. - powiedziała zgodnie z prawdą, wracając pamięcią najpierw do tego, jak któregoś wieczoru scrolowała instagrama i na jednym story pewnej influencerki znanej z wykonywania różnych makijaży, po raz pierwszy usłyszała o polecanym przyspieszaczu do samoopalania. Kilka dni walczyła ze sobą, czy faktycznie było sens kupować tenże produkt, ale ostatecznie weszła w link, wpisała adres i dokonała płatności. Mini spray dotarł do niej po około tygodniu i akurat tak się zdarzyło, że koleżanka z pracy marudziła, bo jej przyspieszacz się skończył. No to Chloe, chcąc być miłą - bo co jak co, ale z ludźmi z pracy wolała mieć dobre stosunki, aby uniknąć niepotrzebnych donosów czy dram - zadeklarowała lub raczej poinformowała o zakupionej rzeczy. Koleżanka nie odmówiła i, koniec końców, dziewczyny poszły na plażę, gdzie jedna z drugą użyły przyspieszacza i po kilkunastu minutach skóra koleżanki Wilson zaczęła zmieniać kolor, co ją samą bardzo cieszyło, bo to oznaczało, iż nie wyrzuciła pieniędzy w błoto. Bo nic tak nie cieszy, jak udane zakupy. a jeszcze jak trafiła na super okazje, to już w ogóle była PRZESZCZĘŚLIWA.
- Dobra. Ta, która przegra, stawia jedzenie… może być nawet dzisiejsza kolacja. Co Ty na to? - zaproponowała, bo co jak co, ale jedzonkiem to Chloe nigdy nie gardziła, a już szczególnie, jeśli poszłyby na jakieś tortille - bo strasznie za nią chodziły od kilku dni, ale jakoś nie miała czasu wstąpić do knajpki, gdzie je podawano.
Chloe parsknęła śmiechem.
- Przyznam szczerze, że myślałam tak tylko przez chwilę, ale jak zaczęłaś mówić o pływaniu i lodach, domyśliłam się, że będzie więcej atrakcji… w sumie możemy też potem pójść na cymbergaja, bo wydaje mi się, że słyszałam dźwięk uderzanego krążka, gdy wchodziłyśmy na plażę. - odparła z uśmiechem. Ona lubiła te wszystkie automaty i chętnie z nich korzystała, kiedy akurat miała chwilę oraz drobne pieniądze przy sobie. Ciekawiło ją, czy kiedyś wymyślą automaty na kartę płatniczą, bo wtedy byłoby O WIELE łatwiej.
Westchnęła, bo faktycznie nie było tych, które chciała wziąć, co spowodowało, że potrzebowała chwili, by się zastanowić. Może waniliowe? Albo kawowe? Hmm…
Ostatecznie wzięła cytrynowe i waniliowe.
- Dobra, a Ty chcesz spróbować moich? - zapytała, wyciągając rękę, by w razie co, Cass nie musiała się za bardzo wyginać. Sama Chloe spróbowała najpierw czekoladowego smaku, a potem truskawkowego.
- Mmm, dobre. - powiedziała, wycierając serwetką buzię.
- Wiesz na co też nabrałam ochoty? Na frytki... z ketchupem i zimną colę. - dodała, oblizując usta. Niby mogła po nie wrócić, tylko skoro miały zaraz pływać... to chyba nie byłoby dobre. Wolałaby nie brudzić wody ani piasku.

Cassandra Wildbird
26 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
163 cm
wiolonczelistka, sprzedawca Toronto Symphony Orchestra, Bookland
Awatar użytkownika
Can we pretend that airplanes in the night sky are like shootin' stars?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjinarracja trzecioosobowa
czas narracjiczas przeszły
postać
autor

Nie od dzisiaj wiadomo było, że Cassie trochę odstawała od reszty pod względem wszelkiej maści mediów społecznościowych. Jeszcze do niedawna nie miała Instagrama, o Facebooku nawet nie myśląc, a jedyną ikonką w telefonie, która wskazywała na jakiekolwiek jej powiązania ze światem internetowej społeczności, był Tumblr. Tam faktycznie przesiadywała sporo, głównie za sprawą pewnego jegomościa, który oczarował ją zdjęciami i opisami ze swoich licznych podróży, zasiewając w niej chęć opłynięcia całego świata. Ach, gdyby tylko finanse pozwoliły i gdyby tylko tak bardzo nie martwiła się o Alberta, naiwnie przekonana, że potrzebował jej wsparcia i pomocy.
-Trzymam kciuki, żeby przyspieszacz się sprawdził. Zawsze byłam ciekawa jak wyglądałabym z opalenizną, nawet taką lekką. Nie chcę używać samoopalacza, bo nie zawsze to wygląda naturalnie - stwierdziła. Zdawała sobie sprawę, że wielu influencerów promowało produkty, których nawet sami nie używali, a po prostu płacono im za pokazanie ich w internecie, generując większą sprzedaż. Skoro jednak Chloe zapewniła ją, że spray działał, nic nie stało na przeszkodzie, by spróbować. Najwyżej znowu pojawi się rozczarowanie i Wildbird wróci do domu czerwona. Nic, z czym nie mierzyłaby się już wcześniej.
-Brzmi, jak uczciwy zakład! Tylko bez oszustw! - pogroziła jej palcem. Nie podejrzewała koleżanki o takie sztuczki, ale ostatecznie chęć zwycięstwa zmieniała ludzi. Może w dziewczynie obudzi się głęboko skrywany demon i rywalizacja przerodzi się w walkę o życie? Tak, zdecydowanie ponownie wyobraźnia ponosiła ją za bardzo, a ona jeszcze do końca nie opanowała, jak powinna ją poskromić.
-Tak! Pójdziemy. Do tego jeszcze rowerki wodne i widziałam, że grali w siatkówkę. Może pozwolą nam dołączyć. No i koniecznie musimy sobie zrobić kilka zdjęć. Skoro już mam tego Instagrama, wypadałoby z niego korzystać - uśmiechnęła się. Dodatkowo planowała wysłać trochę zdjęć do swojego internetowego kolegi. Może nie był to egzotyczny kraj, ale miejscówka mogła go zainteresować! Ostatecznie było tutaj naprawdę ładnie. - Kurczę, jak tak patrzę na listę, którą mam w głowie to zaczynam się obawiać, że braknie nam czasu! - westchnęła z rozgoryczeniem. Nie chciała pomijać niczego, bo każda ze wspomnianych rzeczy wewnętrznie ją nakręcała. Będą musiały się ze wszystkim pospieszyć, bo zanim się obejrzą zastanie je ciemna noc.
Dziabnęła trochę waniliowych lodów od koleżanki. Były naprawdę dobre. Może później Cassie się na nie skusi. Wszak lodów nigdy dość!
-Tak! Zjemy wszystko, co tu mają! Hot dogi też brzmią ekstra. Ale najpierw pływamy! Jak za dużo zjemy dostaniemy kolki i rozbolą nas brzuchy! - skierowała się w stronę koców, by ostatecznie posadzić tyłek na swoim. Ach, zapragnęła nagle pikniku. Koniecznie trzeba będzie zebrać ekipę i gdzieś pojechać. Odrobina błogiego lenistwa nikomu jeszcze nie zaszkodziła.
Dokończyła szybko swoje lody, gotowa, by ostatecznie wskoczyć do wody! Miała nadzieję, że była równie przyjemna, jak i błyszcząca.
-To co, do tamtej żółtej boi i z powrotem? - spytała, stając na krawędzi jeziora, pozwalając by woda delikatnie obmyła jej stopy.

Chloe Wilson
26 y/o
For good luck!
162 cm
barmanka Emptiness
Awatar użytkownika
Shots, shots, shots, shots, shots
Everybody!
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Jeżeli o Chloe chodziło, to u niej przygoda z social mediami zaczęła się od Instagrama, bo koleżanki ze szkoły miały to i ona postanowiła zainstalować go na swój telefon komórkowy. Zabawnie się obserwowało jak aplikacja się zmieniała na przestrzeni lat. O ile na początku aplikacja była wyłącznie do publikowania i dawania polubień, tak aktualnie... no chyba każdy wiedział, ile i co oferowała. Chociaż Chloe to jeszcze swego czasu korzystała ze snapchata i na dysku miała pozapisywane zdjęcia na których miała nałożony filtr np z mordką psa albo upiększający. Ogólnie kiedyś kiedyś, Wilson bardzo lubiła wykonywać zdjęcia z efektem sepii na przemian z bielą i czernią. Uważała, że zdjęcia w takich kolorach wychodziły S U P E R. Nie doceniała natualnych kolorów, lecz z czasem przestała używać wszelkich upiększających czy zmieniających rzeczywistość dodatków.
- No właśnie, samoopalacz to moim zdaniem ryzykowna sprawa, bo wystarczy, że w jednym miejscu nałożysz trochę więcej i jest lipa, bo wygląda się jak dalmatyńczyk. - stwierdziła, bo jeżeli o samoopalacz chodziło, należało pamiętać i próbować rozsmarować go równo po całym ciele. Ona jednak wolała zostać przy naturalnym słońcu, które jej w zupełności wystarczyło.
- Zgoda. - odparła, kiwając głową i przykładając dłoń do serca, co miało być równoznaczne z tym, iż obiecała NIE kantować.
Słuchając, jaki plan miała Cass na dzisiejsze popołudnie, Chloe aż zamrugała, bo… nie spodziewała się AŻ tylu atrakcji na tej plaży.
- Super! Bardzo mi się podoba ten plan. Oby nam tylko starczyło dnia na to wszystko. - rzuciła z uśmiechem, próbując zapamiętać wszystko, o czym wspomniała towarzyszka. Siatkówka, rowerki wodne, zdjęcia. powtarzała w myślach, najbardziej nie mogąc doczekać się rowerków wodnych, umożliwiających wycieczkę po jeziorze i podpłynięcie do plaży obok. W sumie foteczki faktycznie należało zrobić, dlatego Chloe sięgnęła po telefon do torebki i cyknęła im kilka selfiaczków oraz porobiła zdjęcia widoczkom - ich wspólne foto wstawiła nawet na story na insta! Parsknęła śmiechem, kiedy Cassie również wyraziła zaniepokojenie o to, iż mogło im nie starczyć czasu - jak widać obie łączyły podobne obawy.
- Jeżeli czegoś nie zdołamy zrobić, to będzie oznaczało, że znów będziemy musiały iść na plażę. - odpowiedziała, bo wpadła na taki pomysł dosłownie chwilę temu. Z tego, co widziała, gdy sprawdzała pogodę, wynikało, że padać miało dopiero w następną sobotę.
- Okej. Trzymam za słowo. - powiedziała, unosząc kąciki ust i zapamiętując deklarację o zjedzeniu wszystkiego, co było dostępne w obszarze, na którym się znajdowały. Już nie mogła się doczekać fryteczek...
Po zjedzeniu swojej porcji lodów skinęła głową, zgadzając się, by płynąć do ŻÓŁTEJ boi i z powrotem. Dreszczyk rywalizacji i chęć wygranej zaczęły wypełniać umysł Chloe. Ustawiła się na linii, znaczy po prostu tuż obok Cass.
- A więc... na trzy. Jeden... dwa... TRZY. i po zakończeniu odliczania, zaczęła płynąć przed siebie... miała wrażenie, jakby była na basenie, a nie na plaży, bo tam często płynął ktoś na torze obok i to tak, jakby rywalizował. Mimo wszystko NIE chciała przegrać.


Odliczała do jednego, myślącym, by ruszyć do boi.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”