Nothing can come between
You and I
Z Jiji poznali się na koncercie dwa lata temu i natychmiast skradła całą jego uwagę. Był to dokładnie... siedemnasty listopada, między kolejnymi lockdownami. Gdy koncerty znów zostały odwołane, dużo czasu spędzali zamknięci w czterech ścianach, z dala od blasku fleszy, wyścigów i tras koncertowych - przez ten czas było im razem naprawdę dobrze, rzadko się kłócili i… planowali wspólną przyszłość. Dopiero gdy świat znowu ruszył z kopyta, zaczęły się schody - kalendarz Leo pękał w szwach, grafik prób Jinx zbiegał się z jego weekendami wyścigowymi w różnych krajach… Mijali się i tęsknili, ale walczyli.
No i właśnie dlatego Leo chciał, żeby druga rocznica ich związku była wyjątkowa. Nie żałował ani grosza. Zlecił asystentce wynajęcie luksusowego jachtu na Karaibach, bo o tej porze roku słońce grzało tutaj jak szalone, a woda była turkusowa. Chciał, żeby cały pokład tonął w kwiatach - wybrał białe róże, które teraz zdobiły barierki i otaczały elegancko nakryty stolik z kolacją przygotowaną przez prywatnego szefa kuchni. W kieszeni jego marynarki z kolei spoczywało małe, aksamitne pudełeczko z absurdalnie drogim pierścionkiem zaręczynowym, który wybrał osobiście u jednego z jubilerów w Monako.
Not even the Gods above
Can seperate the two of us
Byli jeszcze w samochodzie, kiedy zawiązał jedwabną opaskę w okolicy jej oczu. - Mam nadzieję, że ci się spodoba - wymruczał jej do ucha, po czym pomógł jej wysiąść z auta. Zaczął prowadzić ją po pomoście, gdzie zostali powitani przez załogę jachtu uprzejmym skinieniem. Obejmował ją w pasie i prowadził powoli dalej, w stronę głównego pokładu. Zaczynał się denerwować. Wszystko miało być idealnie, bo - cholera - kochał Jiji Harts całym sercem. Chciał wziąć z nią ślub, założyć rodzinę i być razem z nią do końca świata i jeden dzień dłużej. Jeszcze nigdy nie był tak pewny swojej decyzji, nawet przed wyjazdem do Anglii miał wątpliwości, ale teraz… Teraz obejmował ramieniem kobietę swojego życia, a serce biło mu jak szalone, jednak jeszcze nigdy nie czuł się taki żywy. - Jeszcze dwa kroki, skarbie… uważaj na stopień - wyszeptał, prowadząc ją na sam środek udekorowanego pokładu.
Gdy w końcu się zatrzymali, delikatnie rozwiązał węzeł i pozwolił opasce opaść. Blask zachodzącego słońca odbijał się w setkach białych płatków, a przed nimi rozpościerał się ocean. No i podczas gdy Jiji patrzyła z zachwytem w horyzont, Leo uklęknął za nią i wyciągnął przed siebie otwarte pudełeczko z pierścionkiem. Cierpliwie czekał, aż brunetka się odwróci, po czym załoga jachtu włączy na głośnikach utwór fortepianowy, który wybrał specjalnie na tę okazję… Rosenhall przygotował nawet przemowę. Cholera, nigdy nie był aż tak pewny swojej przyszłości. Ten jacht, białe róże… oświadczyny… jej zgoda… to miał być dopiero początek ich wspólnej drogi.
Mieli przed sobą wspólne, bajeczne życie.
No, nothing can come between
You and I
𝑚𝑦 𝑚𝑜𝑜𝑛 𝑎𝑛𝑑 𝑠𝑡𝑎𝑟𝑠
