ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
174 cm
tancerz, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Od czasu przeprowadzki minęły już ponad dwa miesiące, ale wciąż czuł się nieswojo. Nie miał nic do Toronto, po prostu było... dziwne, inne. Spędził w LA tak dużo czasu, że ta nagła zmiana otoczenia odbiła się na nim bardziej, niż przewidywał. Noce były niespokojne, pełne nagłych pobudek, które skutecznie odbierały mu szansę na odpoczynek. Był więc nie tylko nieswój, ale także cholernie niewyspany. Podkrążone oczy stały się niejako częścią jego codzienności, tak samo jak ogromne ilości kawy oraz energetyków, które wypełniały jego lodówkę. Zazwyczaj starał sie gotować i jeść zdrowo, ale był zbyt wyczerpany, żeby przejmować się czymś takim. Na ten moment liczyło się tylko to, żeby jakoś przeżył. Dopiero później mógł się martwić o całą resztę. Bo przecież znalazł pracę i nie chciał tego teraz zaprzepaścić.
Do tej pory pracował przy teatrze. Znał to, rozumiał — wiedział, jak ma do tego podchodzić. Bo chociaż wziął był choreografem, to całkowicie zmienił otoczenia, a przede wszystkim współpracowników. Chyba to ostatnie bolało go najbardziej. Pomieszczenia pełne obcych twarzy napawały go niepewnością. Czuł, że mimowolnie cofa się do czasów, gdy miał problemy z nawiązywaniem relacji. Starał się z tym walczyć, ale tak nagła zmiana otoczenia połączona z wyczerpaniem sprawiały, że było to cholernie ciężkie. Póki co dał się poznać jako wycofany milczek. Zdolny, ale nieszczególnie otwarty. Niezbyt dobre połączenie w tego typu zawodzie. Dawali mu jednak przestrzeń i szansę na rozwinięcie skrzydeł. Widział to i był wdzięczny, ale jednocześnie narastała w nim presja, którą sam w sobie budował. Czuł, że nie powinien działać w tak dysfunkcyjny sposób, a jednak nie potrafił z tym nic zrobić. Przynajmniej nie na dłuższą metę.
Nieoczekiwanie na horyzoncie pojawiła się propozycja uwolnienia się od tej męczącej już monotonii. Propozycja współpracy, która wywarła na nim na tyle duże wrażenie, że wręcz siłowo wyrwała go ze stanu uśpienia. Początkowo nie zapowiadało się to na nic wielkiego, ot kolejny agent artysty, który liczy na współpracę. Kaiden robił to już w przeszłości, także mniej więcej wiedział, z czym to się je. Kapryśna gwiazda, która chce otrzymać rezultaty bez wkładania w to większego efektu. Zazwyczaj przychodzili po gotowe schematy, których mogli się wyuczyć na pamięć. Mniej więcej tego spodziewał się i tym razem, ale gdy tylko usłyszał nazwisko klienta, zrozumiał, że nie będzie to czymkolwiek, z czym mierzył się do tej pory.
Artystą okazał się bowiem nie kto inny jak Seungyeon Han. Gwiazda formatu, z którym do tej pory nie miał absolutnie nic wspólnego. Nie do końca rozumiał, czemu ktokolwiek uznał, że odzywanie się do kogoś takiego jak on będzie dobrym pomysłem. W pierwszym odruchu chciał odmówić, ale ostatecznie wygrała w nim chęć wyrwania się z aktualnego stanu. Czuł obawy przed tak dużym wyzwaniem, ale liczył, że jakoś mu się uda przez to przebrnąc. Najpierw musiał jednak spotkać samą zainteresowaną oraz dowiedzieć się, czego tak właściwie oczekiwała. Właśnie dlatego aktualnie siedział w swoim niewielkim "biurze" i czekał, aż klientka postanowi się pojawić. Miała jeszcze dwadzieścia minut. Nie był pewien, czy ktoś tego typu się spóźni, także czekał jak na szpilkach, podskakując za każdym razem, gdy zza drzwi dolatywały do niego jakiekolwiek hałasy. Był nieco blady, oczy wciąż miał podkrążone. Ewidentnie zestresowany.

Seungyeon Han
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
25 y/o
For good luck!
160 cm
solistka, członkini zespołu NOIRA Wytwórnia TRN
Awatar użytkownika
Your name grows under my skin
A rose that never sleeps.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

II.
So... who are you?


Toronto przywitało ją znajomym widokiem wysokich wieżowców, zatłoczonych ulic i migających świateł. Po kilku miesiącach spędzonych w trasie koncertowej powrót do miasta, w którym miał odbyć się finałowy występ, przyniósł jej niespodziewane poczucie ulgi. Po raz pierwszy od dawna wiedziała, że po zejściu ze sceny nie będzie musiała od razu pakować walizek. Mogła zostać tu trochę dłużej i poświęcić więcej czasu przyjaciółkom — w miejscu innym niż sala treningowa, czy kolejne studio filmowe. Miała zostać przez miesiąc u Liana, więc właśnie tam przytargała swoje walizki, gdy odebrał ją z lotniska.
W tym czasie planowała wyremontować do końca dom, który kupiła dwa miesiące temu. Ze względu na napięty harmonogram, nie miała, kiedy się za to wziąć — każdą wolną godzinę w terminarzu, wypełniały dodatkowe zajęcia, spotkania, wywiady, treningi i sesje zdjęciowe. Czekał na nią jeszcze jeden koncert, tym razem w Toronto — bloodrose saga w końcu dobiegała końca. W przeciwieństwie do poprzednich wydarzeń to miało być mniejsze; lokalny koncert, na który zapraszano mniej i bardziej popularnych artystów. NOIRA miała zagrać główne skrzypce, zakończyć wcześniejsze występy tutejszych pomniejszych zespołów i wejść na scenę zaraz po raperze, którego nie znała Bambi.
Po rozpakowaniu rzeczy, zjedzeniu późnego śniadania i nałożenia makijażu, miała jechać na spotkanie z uzdolnionym choreografem, którego na pewno polubi! — tak twierdził Hudson, jej agent. Z początku nawet nie wiedziała, kim był ten chłopak. TikTok był bardzo pomocny i rozwiązał jej problem szybciej, niż zdążyła się nad nim głębiej zastanowić. Nagrania Kaidena przewinęły się jej kilkakrotnie i tak, musiała przyznać, że był bardzo utalentowany. Niektórzy poczucie rytmu mieli we krwi i taniec przychodził im z łatwością. Zawsze zazdrościła koleżankom z branży, które miały ten przywilej — Yeon musiała ćwiczyć więcej i intensywniej. Jej główną zaletą był wokal; ani wyższe ani niższe tony nie sprawiały jej problemów, ale taniec… Cholera. Przed debiutem potrzebowała dwóch lat jako trainee, bo taniec szedł jej opornie. Obecnie radziła sobie z trudniejszymi choreografiami, ale tutaj potrzebowała pomocy; indywidualnych zajęć, żeby podczas praktyk w grupie, nie gubić aż tak rytmu.
Skłamałaby, gdyby powiedziała, że miała ochotę jechać do tego studia.
Wolałaby zostać w mieszkaniu, nadrobić te stracone miesiące i porozmawiać z przyjacielem, ale obowiązki — jak zwykle — wzywały.
Dlatego musiała zamówić taksówkę i pojechać pod adres przesłany przez Hudsona. Mężczyzna udzielił jej również świetnych porad i przestrzegł przed nierzucaniem się w oczy, bo media nie zostały poinformowane o jej wcześniejszym przybyciu do Toronto. Wywracała oczami za każdym razem, gdy czytała jego rady. Przecież doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że musiała pozostać anonimowa. Z drugiej strony, jej wizerunek sceniczny znacznie różnił się prywatnego. Bambi dominowała scenę w czarnych kolorach i ciężkich dodatkach, ale Yeon… Uwielbiała kolory. Co nie zmieniało faktu, że nie zamierzała się wychylać. Kochała swoich fanów, ale miewała ich dość. Zwłaszcza wtedy, gdy chciała mieć tę chwilę prywatności i czas dla siebie. Studio, jak się okazało, znajdywało się w zupełnie innej dzielnicy niż ta, w której mieszkała. Droga nieco się dłużyła ze względu na zakorkowane ulice. Zerkała co chwilę na telefon, sprawdzając godzinę, bo naprawdę nie chciała się spóźnić. W rzeczywistości spóźniła się o jakieś pięć minut — tyle po czasie było, gdy otwierała drzwi prowadzące do biura Kaidena. W jej głowie te pięć minut przypominało dwadzieścia. Nie lubiła się spóźniać na ważne spotkania.
Uchyliła je, wchodząc do środka śmiałym krokiem i uniesioną nieco głową. Energia, z którą wtargnęła do środka, siłą przypominała huragan i nieszczególnie pasowała do jej drobnej postury i niskiego wzrostu. Yeon z wyglądu przypominała porcelanową lalkę przebraną w kolorowe ubrania, ale ekspresją dorównywała wulkanowi.
— Przepraszam za spóźnienie! Były okropne korki na mieście. Wiesz, ilu ludzi teraz wyszło z domu? Przecież to jest straszne. Dosłownie staliśmy z dziesięć minut w korku albo nawet i dwadzieścia, bo światła zmieniały się baaardzo wolno! — podzieliła się z przejęciem swoją historią, odkładając na podłogę ciemny plecak z różowymi dodatkami i kolorowymi zawieszkami w kształcie słodkich zwierzątek.
Obrzuciła siedzącego chłopaka uważnym spojrzeniem, wnioskując, że: po pierwsze na żywo wyglądał dużo lepiej niż na tiktoku; po drugie był przystojny; po trzecie, nie wyglądał na dużo starszego, ani na młodszego. Nie wiedziała ile w rzeczywistości miał lat i nie potrafiła tego określić na pierwszy rzut oka. Jej uwagę od razu przykuły też włosy. Kolor wydawał się znacznie ciekawszy niż na nagraniach, a w świetle wpadającym przez okno prezentował się naprawdę dobrze. Skomentowała ich kolor zupełnie losowym komentarzem: ojeju, ale masz fajny kolor włosów!
— Wiesz, kim jestem, czy powinnam się przedstawić? — na pewno wiedział. Przysiadła naprzeciw niego, podpierając dłonią podbródek i posłała mu śmiały uśmiech.
— Dla świata Bambi, dla ciebie Yeon — wyciągnęła dłoń na przywitanie, a srebrne bransoletki zadźwięczały cicho. Większość przypiętych do nich charmów była pamiątką z odwiedzonych przez nią krajów.

Mrukliwy typ ♡
Kasia
Dogadamy się, tylko nie generuj postów z chatemgpt.
25 y/o
For good luck!
174 cm
tancerz, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Oczekiwanie nigdy nie należało do jego mocnych stron. Wpatrywał się nerwowo w zegar, obserwując jak wskazówki nieubłagalnie zbliżają się do momentu rozpoczęcia dzisiejszego spotkania. Czy klientka zjawi się na czas? Jak będzie wyglądała ich współpraca? W jego głowie pojawiało się coraz więcej pytań, na które nie był w stanie znaleźć sensownej odpowiedzi. Bambi była jedną wielką niewiadomą, która miała zawitać w jego życiu (zawodowym oczywiście) i zmienić je na lepsze lub gorsze. Jeśli ich współpraca się nie ułoży, odbije się to na jego CV w bardzo nieprzyjemny sposób. Gdyby zaś udało im się dogadać i zaczęłaby go polecać dalej... tak w zasadzie to nie był pewien, która opcja brzmiała gorzej. Bo chociaż nie chciał, aby ktokolwiek mówił, że nie potrafi uczyć, tak nie do końca cieszyła go wizja tłumów ludzi, którzy chcieli brać lekcje u "typa, który pracował z Bambi". Te i kolejne myśli coraz bardziej wypełniały jego głowę. Jednocześnie, niezwykle mocno zaczęły go drażnić dźwięki zegara. To jego okropne "tik-tak" było niczym krople lodowatej wody, które wbijały się w jego płaty mózgowe. Nawet nie zaczęli, a już chciał wracać do domu.
Był tym wszystkim tak bardzo zaaferowany, że nawet nie zauważył, gdy czas dobiegł do zera. A potem przeleciał jeszcze kilka kolejnych minut. O nadejściu tego momentu poinformował go dźwięk otwieranych drzwi. Pierwszą myślą było "kto do cholery mnie nachodzi", ale zaraz za nią ruszyła druga. Ta, która właściwie oceniła sytuację i zidentyfikowała intruza. Klientka w końcu przybyła. Po czasie, ale nie na tyle, żeby miał jej to za złe.
Wtargnęła tak nagle i mocno, że dosłownie wybiła go z zastoju, w którym się zatapiał. Zaspanie zniknęło niczym za dotknięciem magicznej różdżki. Jasne, wciąż miał widocznie podkrążone oczy, ale poza tym jednym małym elementem jego cialo nie zdradzało żadnych oznak zmęczenia. Wypełniła go solidna dawka adrenaliny, która swoje ujście znajdzie zapewne dopiero wtedy, gdy "nie"znajoma w końcu opuści jego biuro.
Pierwsze wrażenie?
Nie tak ją sobie wyobrażał. Była inna. Bardziej żywa? O ile było to w ogóle możliwe, patrząc po jej scenicznych występach.
Przez kilka pierwszych chwil po prostu się na nią patrzył z rozchylonymi lekko ustami. Wyglądał, jakby nie do końca zakodował, że nie jest już sam w pomieszczeniu. Na szczęście, głównie dla niego, nie trwało to szczególnie długo. Zamknął usta, lekko zamrugał oczyma po czym, w końcu, zdecydował się uśmiechnąć. Był w tym mniej pewny siebie niż ona, ale szczery. W skupieniu wsłuchał się w jej opowieść, powoli kiwając głową na kolejne nowości. Tak, korki zdecydowanie były czymś, co w Toronto mu się nie spodobało. — Hmm, w sumie to racja. Wybraliśmy na spotkanie godziny większego ruchu. Mogłem to lepiej przemyśleć... wybacz — rzucił po krótkiej chwili zawahania, posyłając jej przy tym przepraszające spojrzenie. — Po spotkaniu przejrzę mój terminarz. Potem wyślę potencjalne godziny do Twojego menagera, żebyś mogła wybrać coś, co bardziej ci przypasuje. — Jego głos był nieco cichy, ale zdecydowany. Ewidentnie było mu głupio za problemy, przez które przeszła z powodu jego lekkomyślności.
Dopiero po tym zdaniu pozwolił sobie na nią spojrzeć, tak faktycznie. Bo chociaż rozpoznawał ją z twarzy, to styl był absolutnie inny od tego, który przewijał mu się na tiktoku. Była bardzo kolorowa, co z jakiegoś powodu wydawało mu się dziwne. Wyglądała naprawdę ładnie, ale chyba wyobrażał sobie, że przyjdzie tutaj ubrana na czarno. I będzie bardziej poważna? Wyniosła? Czuł, że siedzi przed nim zwykła dziewczyna, a nie gwiazda światowego formatu, a przecież wychował się wśród celebrytów. Pychę i zarozumiałość potrafił wyczuwać już z kilometra.
Och? Tak tak, wiem — odparł po sekundzie zawahania, po czym uścisnął wyciągniętą w jego stronę dłoń. Delikatnie, zgrabnie. — Kaiden... dla wszystkich — odpowiedział, ewidentnie nieco zmieszany. Zaraz jednak opanował emocje i przybrał bardziej profesjonalną pozycję.
Twój menager nieco mi o Tobie opowiedział, ale wydaje mi się, że najlepiej byłoby zacząć od początku. Od Twoich oczekiwań, pomysłów, uwag. Im więcej się dowiem, tym bardziej będę mógł pomóc — rzucił, posyłając jej cieplejszy niż wcześniej uśmiech. Powoli wracali na bardziej znajome dla niego tory, co pomagało mu się uspokoić i nabrać pewności siebie. — Och. Kompletnie zapomniałem. Chcesz się czegoś napić? — dodał jeszcze, zerkając na pobliski stolik, gdzie wcześniej przygotował kilka opcji poczęstunku. Bo znowu, nie do końca wiedział, jak się obchodzić z kimś jej formatu.

Seungyeon Han
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
25 y/o
For good luck!
160 cm
solistka, członkini zespołu NOIRA Wytwórnia TRN
Awatar użytkownika
Your name grows under my skin
A rose that never sleeps.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjiTrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Piąty żywioł — ciężko było określić tę kobietę innymi słowami. Zawsze towarzyska, pogoda, charyzmatyczna i głośna. Nie znała pojęcia ciszy, ani prywatności. Wparowywała do czyjegoś życia z siłą huraganu i często w podobny sposób z niego wyparowywała. Uważała się za wolnego strzelca i działała według swoich upodobań, choć często ograniczał ją Hudson i kontrakt. Jednakże, jeśli tylko miała okazję dodać coś od siebie, to chętnie to robiła. Zmieniała kolory włosów według własnych upodobań, nawet jeśli dyrekcji nieszczególnie to pasowało. Rzucała uwagami dotyczącymi tekstów, jeśli coś jej nie odpowiadało i dzieliła się niechcianymi, zbędnymi komentarzami z ludźmi, których nie interesowało jej zdanie, bo byli zbyt zajęci myśleniem, w jaki sposób ustawić ją do pionu. Jeszcze kilka miesięcy temu przytakiwała grzecznie na większość rzeczy i godziła się na negocjowane warunki, ale teraz? Po koncercie w Toronto na tutejszym festiwalu i premiery nowej płyty, którą zaplanowano na wrzesień, była wolna — bo pod koniec obecnego roku będzie mogła zrezygnować ze współpracy z TRN. Zarządzający najwidoczniej byli przekonani, że zamierzała przedłużyć kontrakt, skoro na premierę wybrali wrzesień. Z tego, co wiedziała, rozplanowywano kolejną trasę koncertową, która miała rozpocząć się od Seulu.
Szczerze mówiąc, nie wiedziała, co dalej zrobić. Zamierzała porozmawiać o tym z Lianem.
Znała jego odpowiedź, argumenty prawdopodobnie też, ale najwidoczniej potrzebowała ich posłuchać.
Na razie i tak musiała zająć się innymi rzeczami. Na przykład treningiem i zrobieniem dobrego wrażenia na Kaidenie. Byłaby sobą rozczarowana, gdyby przekreślił ją chłopak, który z tego, co wiedziała, sam właśnie dostał szansę, by nieco się wybić. Wolała nie być tym trudnym do współpracy przypadkiem, tylko kimś pożądanym przez trenerów. Wpadła do tego biura z zupełnym brakiem pomysłów. Nie wiedziała, czego mogła oczekiwać, poza poprawą techniki. Wciąż musiała nad sobą pracować, bo taniec był jej najsłabszą stroną, choć i tak po latach ćwiczeń ogarniała dużo bardziej. Reakcja Kaidena na jej widok wywołała w niej rozbawienie. Nie zaśmiała głośno, starając się nie komentować tego… Zaskoczenia? Szoku? Z którego próbował wyjść Bailey. Wyglądał na zmęczonego, ale kto w sumie nie był zmęczony? Yeon tuszowała cienie pod oczami makijażem, dlatego wyglądała na bardziej wyspaną, niż była w rzeczywistości. Nie sądziła, by Kaiden stosował podobną technikę.
Przeprosin się nie spodziewała.
Co właściwie miała mu wybaczyć? Godzina spotkania została potwierdzona przez obydwie strony. Przepraszanie za coś tak drobnego uważała za nieodpowiednie, choć urocze. Rzadko słyszała przeprosiny z ust kogoś, kto nie ponosił winy, bo zakorkowana droga była tylko i wyłącznie spowodowana godziną szczytu. Wszyscy chcieli wrócić do domów, albo jechali do pracy, na zakupy. Han narzekała dla zasady. Poza tym, mimo tego narzekania, nie była bardzo markotna — promieniała. Po prostu z natury dużo mówiła. Dzieliła się ze światem swoimi odczuciami i emocjami, przez co nieraz udzielano jej reprymend i pouczeń. Większości nie chciała przyswajać, zgadzała się, bo tego od niej oczekiwano. Próbowała się pilnować. Jeśli samodzielnie tego nie robiła, któraś z przyjaciółek wcinała jej się w zdanie, udzielając mniej dosłownie, a bardziej wymijającej odpowiedzi. Była najmłodsza w grupie i sprawiała najwięcej problemów, choć była najmniejsza. Taka ironia losu.
— Niczego nie będę wybierać. Hudson zna mój harmonogram, więc on ustali z Tobą godziny treningów — od tego masz agenta, Bambi. Samodzielne podejmowanie decyzji w tej branży nie istniało. Wciąż była tylko produktem zależnym od agencji. Działała według zasad narzuconych przez zarządzających. Skłamałaby, gdyby powiedziała, że czuła się tym bardzo urażona. Odpowiadało jej to, że druga osoba dysponowała jej czasem — roztargnienie Yeon nieszczególnie jej na to pozwalało, poza tym nie miała głowy do organizacji. Była zbyt pochłonięta wykonywaniem poleceń i przestrzeganiem restrykcyjnych godzin.
Uśmiechnęła się ciepło, słysząc jego imię. Japońskie, z tego, co wiedziała, ale często nadawane dzieciom urodzonym w Stanach. Czy to był odpowiedni moment na wypytywanie go o takie rzeczy? Wątpliwości co do tego, że posługiwał się długo angielskim, nie miała żadnych. Mówił wyraźnie, z amerykańskim akcentem, którego brakowało Yeon. Uczyła się tego języka dopiero od dziewięciu lat i nie potrafiła wyzbyć się koreańskiego akcentu — dlatego czasem przeciągała spółgłoski albo zastępowała angielskie słowo koreańskim odpowiednikiem. W ten sposób było jej łatwiej.
Westchnęła markotnie, opierając się o tył krzesła. Czego oczekiwała? Jakie miała plany, pomysły? Nie była w tym najlepsza. Nie musiała układać choreografii, ani dorzucać żadnego feedbacku. Takie rzeczy układali profesjonalni tancerze, ona tylko się uczyła i powtarzała zapamiętane ruchy. Gdyby została zapytana o techniki wokalne, o coś związanego z historią muzyki, czy etiudami, mogłaby udzielić całkiem obszernej odpowiedzi, ale w tym przypadku… Wystarczyło zrezygnowane spojrzenie bo zmuszał ją do myślenia i nie chciała wyjść na ignorantkę.
— Chyba najbardziej zależy mi na tym, żeby po prostu ćwiczyć… Po prostu moją mocną stroną jest śpiew. Szybko się uczę nowych partii, z tańcem jest trochę inaczej. Choreografii uczę się dłużej i często musimy powtarzać przeze mnie treningi, bo trudniej mi się zgrać z dziewczynami. Z poprzednim choreografem też nie mogłam się zgrać, był trochę niecierpliwy — nie obawiała się ciężkiej pracy, była do niej przyzwyczajona. Taniec szybko jej się nudził. Powtarzalność ruchów ją demotywowała.
— W sumie to napiję się wody. Mam sobie po prostu wziąć, czy…? — bo nie wiedziała, jakich zasad przestrzegał Kaiden.

Kaiden
Kasia
Dogadamy się, tylko nie generuj postów z chatemgpt.
25 y/o
For good luck!
174 cm
tancerz, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Zmęczenie spowodowane brakiem odpowiedniej ilości snu nieco otępiło jego umysł, ale teraz, pod wpływem stresu, zaczął się rozbudzać. Coraz szybciej łączył się z otaczającą go rzeczywistością oraz wydarzeniami, które miały miejesce w jego własnym biurze. Powoli rosło w nim poczucie niepewności, chociaż starał się nie dać tego po sobie poznać. Coraz mocniej docierała do niego świadomość, przed jak dużym wyzwaniem został postawiony (przez samego siebie) i w głowie zaczęły rodzić się pytania. Czy da radę? Czy zdoła dogadać się z gwiazdą tego kalibru? Te i wiele innych pytań krążyły po jego głowie, tworząc z tego sporych rozmiarów listę. Miał cichą nadzieję, że na przynajmniej niektóre z nich otrzyma sprawną odpowiedź. Liczył się jednak także z tym, że może to nie być takie proste i zerojedynkowe. W końcu jego nowa podopieczna była artystą formatu, z którym nie do końca miał kiedykolwiek styczność. Jasne, jego rodzice wywodzili się z showbiznesu, ale Yeon była z zupełnie innej półki. Przed spotkaniem obejrzał kilka z jej występów, dzięki czemu był mniej więcej świadom jej zdolności, ale również... fanów. Ogromne ilości ludzi, które gromadził się pod sceną za każdym razem, gdy na nią wychodziła. Kaiden był raczej skromny, unikał niepotrzebnego rozgłosu. Dziewczyna była jego całkowitym przeciwieństwem, co budziło pewien niepokój. Czy będą w stanie się dogadać? Jeśli współpraca miała się udać, musieli nawiązać dobrą relację.
W tej chwili grzecznie taksował ją wzrokiem, próbując ocenić, jakie były na to szanse. Nie, żeby był w tym jakoś szczególnie dobry, w końcu jego grono znajomych było raczej, hm, ograniczone. Większość przyjaciół zostawił w LA, w nowym miejscu nie nawiązując zbyt wielu nowych relacji. Trochę przez brak czasu, ale przede wszystkim wciąż nie czuł sie tutaj pewnie. To nie był jego dom, chociaż miał nadzieję, że z czasem się to zmieni. Na ten moment zdecydował się skupić na pracy. Współpraca ze słynną Bambi z pewnością pochłonie większość nadchodzących tygodni, jeśli nie miesięcy. Bo w sumie, na kiedy miał ją przygotować? Dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że jej menager pominął tę, mimo wszystko dość istotną kwestię. Zdecydowanie będzie musiał poruszyć ten temat. Pytanie tylko z kim.
Och, oczywiście. Po prostu chciałem dać znać, że w razie czego jestem elastyczny. Bo na pewno masz dużo obowiązków i ciężko to wszystko sensownie ustawić — rzucił w odpowiedzi, nieco speszony jej reakcją. Czyżby zanosiło się na kolejną gwiazdę, która sama nie schylała się do niczego, co nie wymagało jej uwagi? — Żeby mieć pewność. W razie jakichkolwiek uwag mam zwracać się do Twojego agenta, tak? — dodał jeszcze, próbując nieco załagodzić sytuację. Ostatnim czego dzisiaj chciał był konflikt z nowym klientem.
Następnie, gdy ten temat udało im się zostawić za nimi, skupił się na jej odpowiedzi. Mimowolnie poczuł się nieco pewniej, bo w końcu przechodzili na temat, w którym czuł się dobrze. Taniec, choreografia — to właśnie w tych rzeczach czuł się prawdziwie sobą. Yeon mogła zauważyć, że jego postura nieco się wyprostowała, jakby faktycznie nabrał pewności siebie.
Z plusów — brzmiała szczerze i... chyba jednak miło? Ciężko było mu to stwierdzić na pewno, zwłaszcza po wcześniejszej wymianie zdań na temat jej menagera. Nie, żeby szukał tutaj opcji na nową znajomość, ich spotkanie było w końcu czysto biznesowe. Po prostu wciąż próbował ocenić, jak potencjalnie będzie wyglądała ich współpraca. Ostateczną opinie wyda zapewne dopiero po, hm, mniej więcej dwóch tygodniach treningów, ale mimowolnie próbował ją analizować. Robił to absolutnie nieświadomie, bo w końcu nie był to pierwszy raz, gdy miał kogoś trenować. Miał już pewne doświadczenie, które pozwoliło mu wyłapać znaki, które mogłyby świadczyć o tym, że dana osoba mogła stanowić problemy. Yeon była mieszanką tak wielu rzeczy, że póki co nie potrafił wyciągnąć żadnego wniosku, którego byłby faktycznie pewien. No, może poza tym, że wyglądała na naprawdę energiczną. I kolorową.
I ładną.
Okey, czyli tak wyglada sprawa — zaczął powoli, analizując w głowie jej wypowiedź. — O brak cierpliwości nie musisz się martwić. Mam całkiem spore doświadczenie w trenowaniu zarówno pojedynczych jednostek jak i grup, myślę że sobie poradzimy — ciągnął, posyłając jej przy tym lekki uśmiech. — Postaram się stworzyć treningi tak, żebyś nie odczuwała przesadnej powtarzalności. Jasne, niektóre rzeczy po prostu trzeba będzie powtarzać, ale myślę, że jeśli odpowiednio to rozplanujemy, to nie powinno cię to obciążać — dokończył, notując to jednocześnie w notesie. — Teraz najważniejsze pytanie, w sumie to dwa. Twój menager nie wspomniał, a to dość istotne. Jak wygląda temat choreografii. Masz już gotowca, z którym mamy pracować, czy mam go stworzyć od zera? To drugie to oczywiśćie nie problem, ale będę potrzebował czasu. No i odpowiednich informacji, ale zakładam, że Twój menager może mi pomóc — dodał szybko, mając wciąz w pamięci jej wcześniejszą reakcję na terminy.
Z jednej strony ekscytował się wizją pracy, która przed nimi stała, a z drugiej martwił się tym, czy podoła. Zawsze mógł poprosić o pomoc matkę, ale nie chciał jej w to mieszać, jeśli nie było to konieczne.
Jasne, już podaję — rzucił, po czym wstał od biurka. Przeszedł do stolika i sięgnął po butelkę oraz szklankę, po czym postawił je przed Yeon. — Jeśli wolisz chłodną, to mogę przejść się do lodówki? — dodał jeszcze, zanim usiadł z powrotem na swoim miejscu. Na wypadek, gdyby faktycznie miała na to ochotę.

Seungyeon Han
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „MK Dance Studio”